Donka była nie przewidywalna,tu się bawiła a za chwilkę mogła dziabnąć.Taka przywódczyni stada,dama.Uważała się za najodpowiedzialniejszą bo była najstarsza,i taka też była...Kochany psiak,zawsze zadziwiała mnie jej powaga,ta dostojność...Rozumiem Wasz ból,z pewnością słowami nie da się wyrazić tego co się przeżyło...Tak bardzo się staraliście,żeby zawsze było jej i reszcie waszej załogi dobrze,do końca...I udało się Wam,i takich będzie Was Donka pamiętać.Teraz tylko walczcie o szczeniaczki.Pamiętajcie,że jeśli trzeba by było pomóc,to dla mnie nie ma problemu...A Donka teraz patrzy na Was i na swoje dzieci za TM i napewno nie chciałaby żebyście się poddali...
:candle: