Jump to content
Dogomania

amnestria

Members
  • Posts

    21
  • Joined

  • Last visited

amnestria's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Hihi na króliczym forum tez tak wszyscy mówią :lol: Może coś w tym jest...:hmmmm: To skoro moja druga para uszu się podoba, to jeszcze wrzucę takie dwa: [IMG]http://img57.imageshack.us/img57/3818/img1557qe9.jpg[/IMG] Wyginam śmiało ciało :p [IMG]http://img160.imageshack.us/img160/9448/img1559bs7.jpg[/IMG][URL="http://img160.imageshack.us/img160/9448/img1559bs7.jpg"][/URL]
  2. Kawał przystojniaka z Dyzia, że tak nieskromnie powiem :diabloti: :loveu: A futerko to on ma krótkie jak na siebie, bo niedawno mu przycinałam. Jak na typową angorkę przystało: kupa futra i oczy :lol: Osobiście zamiast wersji "mop" wolę cięcie na "świnkę morską" Tak się cieszę, że maluch trafił do mnie :loveu: I choć chłopcy się nie polubili (Dyziaczek mimo kastracji nadal jest agresywny - co jest związane z tym, że nadnercza produkują za dużo męskich hormonów, są nadaktywne niestety) i mam dwa razy więcej kłopotu... to nie żałuję :loveu: Wszystkim życzę takich kłopotów :multi: A transporterek, który dostaliśmy w schronisku jest ulubionym miejscem do dumania i podziwiania widoków za oknem. A że dzisiaj spadł śnieg to efekt był o taki: [IMG]http://img187.imageshack.us/img187/8513/img1547lv6.jpg[/IMG] [IMG]http://img148.imageshack.us/img148/2038/img1546by1.jpg[/IMG]
  3. Nie wiem czy ktoś nas jeszcze pamięta, ale i tak się "wkleimy":eviltong: Mija 1,5 roku odkąd Dyzio przeniósł się z Olsztyna do Warszawy. Królas jest całkowicie zdrowy (zostały już nam tylko krzywe siekacze, ale skracaniem to juz ja się zajmuję) więc weta widujemy tylko na szczepieniu. Żałuję strasznie, że nie przyzwyczajałam uszu do mrozów, ale nie sądziłam, że spadnie śnieg. Zresztą przy tych temperaturach to bym się bała zaryzykować. [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/6584/img1537ri1.jpg[/IMG] [IMG]http://img510.imageshack.us/img510/6935/img1538jt3.jpg[/IMG] [IMG]http://img136.imageshack.us/img136/4146/img1558tx7.jpg[/IMG] i z największym wrogiem :razz: [IMG]http://img90.imageshack.us/img90/2354/img1540sd7.jpg[/IMG] Pozdrawiamy! ;)
  4. Sporo czasu upłynęło odkąd przygarnęłam Dyziaczka i w międzyczasie sporo przeszliśmy. Póki co możemy odetchnąć od stałych wizyt u weta. Dyzio przez ostatnie miesiące praktycznie nie wychodził z lecznicy (był świerzb, kilka korekcji zębów, wreszcie ekstrakcja zębów, zagrożenie powstania ropnia, potem kastracja; Dyzio ma problem z przyswajaniem wapnia, w związku z czym jego ząbki się kruszą, do tego jest troszkę niedorozwinięty) Ale wierzę mocno, że wreszcie wyjdziemy na prostą. Dyzio z Duffym się nie lubią, choć ciągle podejmuję próby zaprzyjaźnienia (choć w związku z licznymi chorobami Dyzia niewiele ich było). A dzisiaj jakoś tak mnie naszło, żeby się przypomnieć i podziękować tym, którzy zajęli się Dyziem jak był w schronisku. Tymbardziej, że Dyź odbył pierwszy w swoim życiu spacer na dworze :multi: [IMG]http://images33.fotosik.pl/171/8d62a9b110b67af1med.jpg[/IMG] [IMG]http://images33.fotosik.pl/171/c22d55f0a94f440emed.jpg[/IMG] [IMG]http://images33.fotosik.pl/171/e136d0cd6f3f6274med.jpg[/IMG] [IMG]http://images34.fotosik.pl/171/d821b8982f1fe2f0med.jpg[/IMG] [IMG]http://images23.fotosik.pl/172/ccfe8de922848ab7med.jpg[/IMG] Pozdrawiamy ;)
  5. Sierść na kuperku jeszcze mu nie odrosła, myślę że to trochę potrwa, bo angora potrzebuje dużo energii na "wytworzenie włosa", a on na razie musi zwiększyć masę ciała. W ogóle to ja też się pobawiłam we fryzjera:eviltong:, bo rzeczywiście ten sierściuch taki nie miły był. A teraz dodatkowo dodaję mu siemię lniane, różnicy jeszcze nie ma, ale powinna być gdzieś za dwa tygodnie. A co do noska, to jest już całkowicie wyleczony i nie wygląda tak jak na zdjęciach - wszystko się elegancko zagoiło.
  6. Proszę Państwa oto Dyź:loveu::multi: (nosek już tak nie wygląda, tu jeszcze był w trakcie leczenia) [IMG]http://img504.imageshack.us/img504/1606/f1000023rb1.jpg[/IMG] A kuku! [IMG]http://img517.imageshack.us/img517/8536/f1000025nn2.jpg[/IMG] Wszystko trzeba dokładnie sprawdzić... [IMG]http://img517.imageshack.us/img517/2505/f1000035nr5.jpg[/IMG] [IMG]http://img517.imageshack.us/img517/8462/f1000033dt4.jpg[/IMG] Czasem bywam zły [IMG]http://img517.imageshack.us/img517/7529/f1000028zt6.jpg[/IMG] I z czerwonym okiem :watpliwy: [IMG]http://img517.imageshack.us/img517/9929/f1000026he5.jpg[/IMG] Właśnie jestem na etapie zaprzyjaźniania Dyzia z Duffym i nie chę zapeszać, ale póki co nieźle mi idzie :p
  7. Dyzio już ma się dobrze. Pasożyta już najprawdopodobniej nie ma, ale kwarantanna wciąż obowiązuje (na wszelki wypadek) W piątek jesteśmy umówieni na korekcję zębów. Poza tym króliczek jest niesamowicie ciekawskim zwierzątkiem. Śmiejemy się, że ma ADHD bo rzeczywiście w porównaniu do Duffy'ego ma nadmiar energii:evil_lol: Bardzo go kochamy:loveu:
  8. Mam prośbę. Czy mógłby mi ktoś podać nazwę tej maści, którą był smarowany nosek jeszcze wtedy Kicusi? Byłaby to przydatna informacja dla weterynarza, który podjął się leczenia teraz już Dyzia.
  9. Witam ;) Dyzio, bo takie imię dostał króliczek po dzisiejszej wizycie u weta (chodzę do Oazy) okazał się młodym bo ok. 4-5 miesięcznym samczykiem. Dyzio waży 750g, znać mu wszystkie żebra. Wetka zaleciła solidne tuczenie (w ramach rozsądku, bo wiadomo jak to jest z podawaniem nowego żarcia). Nosek jest zagadką. Mogło to być porażenie prądem (bo jest lekko poparzony), mogła też pojawić się jeszcze do tego jego własna wydzielina. To plus maść jaką (zupełnie niepotrzebnie bo odcięło dostęp powietrza) dostał dało skorupę wokół nosa. Wetka wycięła mu to wszystko i obmyła (nie pamiętam nazwy środku ) a na koniec wymazała jodyną. Ząbki są chyba w najgorszym stanie. Dyziek ma wadę zgryzu (przodozgryz). Siekacze tak jak myślałam były przerośnięte, nie na tyle jednak by wysunąć się z mordki. Trzonowce są za długie i nadają się do korekcji (zęby nie zachodzą jeden na drugi). Dlatego mały miał takie trudności z jedzeniem. Obcięcie siekaczy ma mu to ułatwić, aczkolwiek dopóki nie poprawi się trzonowców, może mieć problemy z jedzeniem twardych rzeczy. Niestety póki co nie można nic zdziałać (bo po pierwsze już rozpoczęło się leczenie, choćby noska, a po drugie jego ząbki się kruszą bo dyzio ma niedobór wapnia) Kolejna sprawa to uszka. W jednym zaczął pojawiać się pasożyt. Przypomina to świerzb, jest jednak w początkowym stadium więc z tym nie powinno być większych problemów (dostał zastrzyk, za 10 dni powtórka). Jednakże z tego powodu czeka go kwarantanna, min 2 tygodnie, a więc póki co żadnego zaprzyjaźniania z Duffym. Skóra ciała jest w dobrym stanie, tylko na brzuszku w okolicy nóg jest lekkie odparzenie (najprawdopodobniej od brudu, zresztą o tym, że królik był w brudzie świadczą podeszwy skoków - ta sierść została wycięta) Płucka czyste, nic w środku nie szumi co mnie bardzo ucieszyło. Teraz w domu czeka nas kuracja. 2 rodzaje tabletek (nie są to jednak antybiotyki) do tego witamina C, wapno, osłonowo Lakcid i jodyna do smarowania noska. Za 4 dni wizyta kontrolna. Dyziaczek w nagrodę za to jaki był dzielny dostał piękną miseczkę z królasem (no i konieczne do zakupienia, kuwetę i paśnik). Dodam jeszcze, że cała rodzina bardzo mocno go pokochała i zrobimy wszystko by był szczęśliwy. Zdjęcia postaram się dać jak najszybciej, ale nie mam cyfrówki, więc to może trochę potrwać. Miałam już dziś mu zrobić sesję, ale nie dałam rady bo cały dzień musiałam coś załatwiać (m.in wizyta u weta)
  10. Ja tylko napiszę, że króliczka (która tak naprawdę jest króliczkiem, chyba że mi się coś na mózg rzuciło) jest już u mnie w domku. Relację zdam jutro bo jestem strasznie podekscytowana:loveu:
  11. Sprawa wygląda tak, że na 99% będę jutro w schronisku (to 1% to nieprzewidziane zdarzenia) Decyzji sama podjąć nie mogę, bo muszę naradzić się z rodziną, a oni chcą zobaczyć króla na żywo. Mam jednak kolejne pytanie (o to mnie zapytał mój ojciec) Czy zwierzątko jest lub będzie zbadane przez weterynarza? Pomijając kwestie zdrowotne mógłby on oszacować wiek (jak się okazało mojemu tacie zależy, żeby ten wiek mniej więcej znać, nie bardzo chce mi się tłumaczyć dlatego, bo on jest niezwykle uparty, a pojęcie o królikach ma niewielkie:roll:) Jeżeli jednak zdecydujęsię wziąć uszatkę to na pewno będzie to decyzja przemyślana.
  12. Cieszę się, że macie takie podejście. Jakby były wątpliwości co do mojej osoby to na forum.kroliki.com występuję pod tym samym nickiem. Można sobie poczytać co tam wypisuję :evil_lol: A tak na poważnie, mam nadzieję że uda się pojechać do schroniska w ten czwartek. Sprawdzałam na mapie, to tak na dobrą sprawę to mam po drodze... Zobaczymy jak to będzie.
  13. Aj aj źle się zrozumiałyśmy. Nie chciałam jej rezerwować w tej chwili tylko w momencie gdy przyjadę do schronu i gdybym ewentualnie nie miała w czym jej przewieźć. Nie chcę żeby to źle zabrzmiało, że najpierw robię nadzieję, a potem mówię "nie". Nie chcę jej jednak odbierać szans na nowy domek w przypadku gdybym nie pojechała teraz do Olsztyna (bo to nie jest w 100% pewne). Może to jest jednak jakiś znak, że się nie dogadałyśmy :hmmmm: W każdym razie zróbmy tak. Niech króliczka będzie zaklepana, ja najwyżej jutro dam znać jakby się plany zmieniły i wtedy się ją "odklepie". Mam nadzieję jednak, że uda mi się schron odwiedzić.
  14. Byłabym wdzięczna. Nie chcę zapeszać, ale się napaliłam:p I rodzinka też jest dziewczynką zauroczona:cool3:
  15. Oczywistym jest, że nikt mi nie poda dokładnego wieku, ale chciałabym wiedzieć tak mniej więcej z czystej ciekawości. A czy można jakoś królasa "zaklepać"? Bo jeśli przypuśćmy zdecydujemy się uszatą przygarnąć, to nie będziemy mieli w czym ją przewieźć bo transporter mam w domu (wracam z nad morza i zahaczam jeszcze o działkę nad Dadajem, toteż blisko stamtąd do Olsztyna) Chyba, że Wy coś tam macie co by się nadawało do transportu (mieszkam w Warszawie) - nawet odpłatnie. Jeśli chodzi o warunki w domu to tak: mieszkam w bloku, ale mam duży ogródek (180m2) z którego korzysta mój króliczek i pies (wytresowany i przyjaźnie nastawiony do uszatka) Jeden pokój jest do dyspozycji królika, nie zamykam go w klatce (czasami tylko), ale klatkę posiadam (120cm długości). Mam też drugą, mniejszą klatkę (75cm długości) więc w razie czego jest gdzie ulokować króliczkę. Mam dwa transporterki (jeden mały, drugi taki jak dla kota) Myślę, że króliczka miałaby u mnie dobrze ;)
×
×
  • Create New...