Pojechalismy po Freje-bo takie imie jej dalismy:) okolo 12:30, juz od poczatku nie bylo latwo...Gdyby nie inny kolor oczka...i gdyby mi Emilka nie powiedziala,ze jest w ostatnim boksie, to bym jej nie poznala...:shake:,jest bardzo chuda, miala mnostwo sklaczonej starej siersci i siedziala cichutko...ach i ten okropny zapach...:-ojej jak wracalismy do domu autobusem to caly tyl byl pusty...tylko my i sunia...-nio a reszta pasazerow na przodzie...hehe-w takich konfortowych warunkach to jeszcze nie jechalam komunikacja miejska ;)
Pan, ktory zajmuje sie wydawaniem psow w schronisku,probowal nas przekonac,ze wybralismy agresywnego psa,morderce kotow itp,ktory dodatkowo nie zamierza chodzil na smyczy i bedzie uciakal...cale szczescie przeczytalam dokladnie ten watek i rozmawialam wczesniej z Emilka i wiedzialam,ze facet jakies bajki gada...:mad:Po okolo 2-godzinnym czeczekaniu na Pania weterynarz dostalismy nasza kochana sunie:loveu:
W domku czekal juz na nia Laki-nasz kundelek, on jest zawsze troszke nerwowy...w stosunku do innych pieskow,dlatego wlasnie wybralismy mu kolezanke:cool3:....i....milosc od pierwszego wiejrzenia:loveu:
Freja jest cudowna!Spokojnie stala w kompieli, potem bylo ponad godzinne czesanie i reklamowka siersci zebrana i wyrzucona:crazyeye:, teraz lezy spokojnie na pierzynce,ktora jej kupilismy i obserwuje domownikow!
Na spacerze troche ciagala, bo chcialabyc wszedzie tam gdzie Laki:cool3:
Do czwartku postaram sie juz zwobic jakies zdjecia i zaprezentowac nasze nowe szczescie:loveu: