Witam, problem staje się co raz poważniejszy. Paco atakuje każdego napotkanego psa. Spacer nie jest czasem na załatwienie swoich spaw, ale okazją do zaatakowania psa. Zaraz po wyjściu z klatki nerwowo szuka celu. Zaatakował już prawie wszystkie psy w okolicy. Sama byłam tego świadkiem w niedzielę. Nawet lekkie uchylenie drzwi wejściowy powoduje, ze ucieka na klatkę schodową i jeżeli spotka psa rzuca się z zębami. Zachowuje się jak morderca, jakby był w jakimś amoku. Nie toleruje też psów w naszej rodzini, poza 2 pudlami mojego ojca. Poza tym Babcia nie moze wyjść z domu bez niego, bo drapie i niszczy wszystko. Martwi się, ze gdy zabraknie Prabaci, która go uspokaja po wyjściu babci, nie będzie mogła wyjść do lekarza ani kościoła. Nie mozna go tez oduczyć wskaiwania na ludzi. Moja siostra, która mam roczne dziecko, nie może odwiedzać babci, bo pies wskakuje też na nie.
Babcia załamuje ręce. Proszę bardzo o jakieś dobre rady, co robić?