A jak poszłam do sekretarki w szkole, w której pracuje z petycją do władz Zakopanego o ratunek dla zwierząt z Krupówek, powiedziała mi, że stawia ludzi na pierwszym miejscu a nie zwierzęta. Nie spodziewałam się. Jakby ktoś mi w pysk strzelił. Ale OJCA DYREKTORA słucha.