-
Posts
7318 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by tamb
-
Agatka już schodzi ze sterydów doustnych . Do 9 września ma dostawać raz dziennie i mam zadzwonić do lecznicy co dalej. Senta od dzisiaj dostaje doustnie 2 razy dziennie, za tydzień będzie już raz dziennie. Jest dobrze, chodzi, na wszystko reaguje, jest wesoła. Psom chodzącym nie zakładam pieluch w domu. Łatwiej mi posprzątać jak coś zrobią. Pieluchy były mi niezbędne tylko przy psach leżących, robiących pod siebie i do taksówki, żeby nie było katastrofy. Pomysł z podwiązaniem świetny, dziękuję. Dzisiaj przebadałam też Mikiego bo coś mu rośnie na boku i będzie operacja. Prawdopodobnie jak wrócę z Radziejowic i trochę okrzepnę po tych wizytach weterynaryjnych. Yoda miał przemyte oko w gabinecie i weterynarz przepisał maść. Już wykupiłam, będzie cyrk z wpuszczaniem do oka. Yoda jak się boi gryzie a będzie trzeba 2 razy dziennie (Neomycinum). Mija dostała ostatni zastrzyk, jak nie pomoże będzie robiony wymaz z nosa itp.
-
Bardzo dziękuję za bazarek. Senta zareagowała na leki i chodzi. Powolutku, po kilka kroczków ale jest ogromna poprawa. Dzisiaj od taksówki do schodów w lecznicy przeszła sama. Kupiłam jej pieluchy na takie wyjścia, żeby w samochodzie, czy w poczekalni nie popuściła. Chyba mało sprawnie założyłam bo spadły po powrocie do domu ale na wszelki wypadek mam zapas. Przedwczoraj trafiłam na lubiącego zwierzęta i miłego taksówkarza. Wiózł mnie też dzisiaj i jutro jestem umówiona na 10.30. Mniej się stresuję.
-
Nie mam już siły. W nocy Babka Senta przestała wstawać na łapy, nawoływała a ja ją podtrzymywałam bo bardzo chciała chodzić. Jak zasnęłam na chwilę obudziła mnie szczekaniem bo leżała w sikach. Od 4 rano do 7 usiłowałam trochę pospać a musiałam wstawać do niej 5 razy. Na szczęście jak ma problem szczeka wołając o pomoc. O 9 rano wyjechałam z kotem Dziecko (miałam termin) do Krakowa , do Arki na wizytę kontrolną 3 miesiące po operacji. Jest idealnie, następna wizyta luty, marzec. Tż został z Sentą i innymi zwierzętami. Wróciłam i od razu z Sentą do weterynarza, dostała zastrzyki. Może steryd postawi ją na łapy jak Agatkę. Jutro znowu na zastrzyki, 31 z Miją bo musi mieć wymaz z nosa bo dalej smarka. Convenia nie zadziałała. Codzienne taksówki mnie wykończą, brak czasu też. Dopiero teraz zjadłam, sprawdziłam maile i idę pracować. Yoda ma zaropiałe oko, też go czeka weterynarz. Nie mam siły i aż takich możliwości. Pomyślę o zrobieniu czegoś na bazarek. Jak tylko znajdę czas.
-
Z Agatką całkiem dobrze ale Senta słaba. Pije albo je i to taki wysiłek, że zatoczy się, przewróci koło miski i leży. Na zewnątrz ją wyniosę, pochodzi, jak ją przyniosę to śpi jak nieżywa. W tym przypadku to nie choroba tylko starość. Bardzo z nią jestem związana, ciągle się boję jak śpi, że już się nie obudzi. Za to Yoda odżył ostatnio. Chodzi po domu, zmienia sobie posłania (wcześniej spał albo w kuchni albo w przedpokoju i nie wchodził na inne legowiska). Teraz co chwilę w innym, chyba mu się to spodobało. Lubi być na kolanach i śmiesznie mruczy przy głaskaniu. Senta jest bardzo kontaktowa, przymilna ale bardzo słaba. A Agatka nie pozwala się już brać na ręce, nie chce być noszona i cały czas drypci. Wcześniej złościłam się pod nosem kiedy w nocy pracowałam a ona wokół mnie drypciła. Rozpraszało mnie to bo potrafiła tak godzinami. Jak przestała chodzić było mi głupio, że mnie denerwowała i bardzo się o nią martwiłam. Teraz jak drypci mimo, że pracuję bardzo się cieszę. Dźwięk dawniej nieznośny na dłuższą metę w momencie skupienia stał się niczym najlepsza muzyka. Oby jak najdłużej.
-
U mnie nie sprawdzają się dywany, musiałam dawno temu zlikwidować. Dziękuję za pamięć. Wizyta u weterynarza będzie o 15.15. Ciężki jest transport z Agatką taksówką, nie jest całkiem mała, jak się boi gryzie i może popuścić. Jestem cała w stresie. Centrum rehabilitacji, do którego chodziła jest przeniesione jeszcze dalej (chyba poza Bielsko albo na peryferiach) więc koszt taksówek poza zasięgiem (dotąd było 40 zł w 2 strony). Czasu też nie mam zupełnie, cały czas pracuję. Nie wiem jak sobie poradzę z tym wszystkim.
-
Dzisiaj dostałam wpłaty od bakusiowej i Baltimoore. Bardzo dziękuję, wpisałam wszystko w poście rozliczeniowym na pierwszej stronie. Dzięki Waszej pomocy na dogo, bazarkom, wpłatom, podrzucaniu nie mam już długu za obroże Foresto dla stada psów. Czuję też, że nie jestem sama ze zwierzakami, które trafiały do mnie "na chwilę" a chwila ta trwać będzie do końca ich życia (oby najdłuższego i w zdrowiu). Jesteście kochani. Dziękuję za pomoc i miłe słowa.