Sprawa Tiny nadal jest niewyjaśniona.Szukamy i nie tracimy nadziei.Rozwiesiliśmy ogłoszenia gdzie tylko się dało,sprawdzamy każdy telefon,każdy sygnał i trop.W ubiegły piątek zadzwonił do nas pewien uczeń z informacją,że taka suczka przebywa na terenie wsi Kurzelów.Pełni nadziei pojechaliśmy tam i jak się okazało była tu suczka czarno-biała niebieskooka z widoczną laktacją.Krążyła od domostwa do domostwa aż wkońcu wpadła do jednego kurnika i podusiła kilkanaście kur.Właściciel złapał łopate i solidnie ją tą łopatą poczęstował.Rozmawiałam z nim i zapewniał mnie,że uciekła w las i na pewno jej nie zabił.Pomimo to zaczęliśmy rozmowy z ludźmi którzy ją widzieli.Sąsiad dał nam do zrozumienia,że nie mamy już co szukać,że suczka nie żyje.Oświadczył jednak,że mówi to tylko nam i nikomu więcej nic na ten temat nie powie.Pomimo tych strasznych słów rozwiesiliśmy po tej miejscowości ogłoszenia.Załamani wróciliśmy do domu.Po czym dostaliśmy pare telefonów o bestialskim zabiciu suczki.Podobno ten sam facet,który nam mówił,że ta suczka nie żyje właśnie w barze opowiadał,że on to widział na własne oczy.Nie zastanawiając się zgłosiliśmy ten fakt na policje.Ustalenia policji do niczego nie doprowadziły.Nasz rozmówca wyparł się wszystkiego a właściciel kur nadal twierdzi,że jej nie zabił.Nie znaleziono również na jego posesji żadnych śladów świeżo kopanej ziemi.Czy to była nasza Tina?tego nie wiemy.Właściciel kur określił jej kolor na "mroziaty" czyli szary.Przypuszczam,że właściciel kur i jego sąsiad nie lubią się i być może dlatego jeden skorzystał z okazji by nagadać na drugiego.
Nie zostało udowodnione,że była to nasza Tina i nie zostało udowodnione,że suczka która tam była nie żyje.Ten brak namacalnych dowodów jest naszą nadzieja i dlatego szukamy nadal naszej Tinusi.
[FONT='Times New Roman'][FONT='Times New Roman'][/FONT][/FONT]