To przykra wiadomość dla mnie. Jedyne pocieszenie to fakt, że nie musiał zakończyć swoją wędrówkę po ziemi w schronisku. Znałam Go zza krat, widziałam jak bardzo trudno było mu znosić beton i kraty. Nie mogłam zrobić wiele i też wiele nie zrobiłam. Ale jestem bardzo wdzięczna wszystkim tym, którzy wyrwali Kubę z wrogiego dla niego świata. Mam pewność, że nie dozyłby do dziś w schronisku. Są psy, dla których zamknięcie w boksie to początek umierania - tak było z Kubą. Umarł wolny. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że dożył do swojego końca szczęśliwy.