oszaleli czy co?:crazyeye: przeciez w taki sposób zmniejszaja szanse adopcji...
ja wiem, że Zgierz to to Zgierz ale na dogo nie ma wolontariuszy dokładnie ze zgierza...:oops:
na razie nikt sie nie zgłasza.. :9 To samo było i jest z Mila ktora pogryzły psy w przytulisku - najpierw siedziała po całych dniach w przyczepie a teraz w domu u menela :(
sonnata ma racje. Jola nie tylko, że ma mało czasu ale właściwie TYLKO ona zajmuje sie kotami... W piątek np wiezie na operacje dwie koti i to wyłacznie z własnych pieniędzy. :( Nikt nam nic nie daje (teraz tchociaz pomoc dogo) ŻADNYCH wolontariuszy.
olgaj ma racje! jakim prawem wolontariuszka ma decydowac o cierpieniu psa1 Ale my tu możemy sobie gadac... to musi załatwic ktos kot jest w schronie. Prawda jest niestety smutna - trzeba ryzykowac operację nawet kosztem najgorszego :shake: Pozostawianie suczki w takim stanie jest zwykłym sadyzmem. I nie wiem czy to jest niemozliwe. oto suczka z mojego wątku.
juz tydzień minął od operacji a wet powiedział, że to ostatni moment bo gdyby guz pękł to byloby tylko dalsze cierpienie. Zaba tez trzeba operować. Dzieki za takie miłośniczki zwierząt jak ta Krysia:angryy:
erka kochana możesz wierzyc albo nnie... ale w ostrowcu jedynym tymczasem jestem ja :oops: A ja naprawde fiony z dzieckiem przyjac nie mogę.... mieszkam w dwóch pokojach z duzym psem i dwoma kotami.
To podłość i sadyzm. Ja sama tydzień temu zawizłam suczke z makabrycznym guzem a własciwie guzami na operacje...:angryy:
Kto to jest ta pani K.? Pani zycia i smierci czy co?
O nastepnej operacji nie ma na razie mowy:shake: w czwartek bedzie zdjęcie szwów...
Mam nadzieje, że wystarczy leczenie zachowawcze...
Ponawiam prosbe o pomoc finansową...:oops:
przykro mi, że moge tylko kibicowac...:shake: Dzewczyny maciaszek ma racje - musicie współpracowac bo wiele historii na dogo potwierdza to, że gdy robi sie zamieszanie to schrony robia kłopoty a to działa na niekorzyść psa...:oops: