Lidan, ja Cię rozumiem, też tak miałam. Trafiłam na to forum ok. rok temu i się po prostu załamałam. Potem przez parę miesięcy nie byłam sw stanie tu wchodzić, ale jakiś czas temu się przełamałam i staram się pomóc na tyle na ile mogę. To niestety tylko pomoc finansowa - pracuję po 10 godzin dziennie, mieszkam w wynajętym pokoju, zapomnij o jakimkolwiek zwierzaku :-(.
Też strasznie cierpię gdy widzę jakiegoś psiaka i nie mogę go przygarnąć, tylko wpłacić na jego konto jakieś pieniądze, a przecież on najbardziej potrzebuje domu i miłości... No i oczywiście strasznie przeżywam jak widzę cierpienie zwierząt, dlatego kiedyś wydawało mi się, że nie mogę tu przebywać.
Jednak od jakiegoś czasu tłumaczę sobie, że złym ludziom nie sprawia problemu patrzenie na cierpienie które wyrządzają, więc jeśli dobrzy ludzie będą odwracac oczy to nikt tym zwierzakom nie pomoże... Mam nadzieję, że kiedys będzie mnie stać na dom i będe go mgła zapsić totalnie :lol:.
Wracając do Braila, to zdjęcie jest niesamowite!!! Widać na nim szczęśliwie śpiącego onka a nie skrzywdzoną bidę jak na fotkach ze schroniska. I to już po przewiezieniu do prawdziwego domu i nakarmieniu :crazyeye:. Nie mogę się doczekać jak zobaczę fotki po dłuższym pobycie.
Pani Edyto - niesamowity szacunek dla Pani za tak szybką decyzję przygarnięcia tak pokrzywdzonej istotki :loveu:.
Jak tylko panie z księgowości nalicza premię kwartalną ( a nie spieszą się wrrrr:angryy:, w końcu co to kilkaset złotych, niech se ludzie poczekają...) i przyjda moje urodzinki 16 listopada, na których na pewno zgarnę jakąś kaskę, to poleci wpłata dla Brajla.
O matko jak się rozpisałam... Zaraz chyba zbiorę ochrzan, że zajęłam pół strony :eviltong: