-
Posts
160 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by gosiaczek&mobil
-
Byłam w sobotę na Paluchu i mam troche lepsze wieści. Oczki całkiem ładnie zagojone, łapka też. Chudy okropnie, troszke podjadł ode mnie. Niestety chyba wygryza ogon bo była na końcu zdarta sierść aż do krwi. Rozmawiałam z dwiema rodzinami zainteresowanymi adopcją - szarpuś był po kolei z nimi na specerze. Jedna to miła pani z dwójką dziec. Okazało się że już od jakiegoś czasu do niego przyjeżdżają, jednak na razie ze względu na warunki mieszkaniowe (wynajmowane mieszkanie) nie moga go wziąść do siebie chociaż bardzo by chcieli. Sytuacja poprawi im sie dopiero za pare miesięcy, ale to wspaniałe że go odwiedzają. Druga rodzina to był pan z pania którzy trafili tu z forum shar pei. Mieli już suczkę shar pei, ale nie byli pewni czy chcą wziąść tego psa. Mam nadzieję że dobrze przemyślą swoją decyzję i wezmą go do siebie. Trzeba zajrzeć na sharpusiowe forumi zobaczyć, może coś napisali. Pani dyrektor troche ostrożenie podchodzi do jego adopcji, ale to raczej dobrze w tym przypadku - to musi być przemyślana decyzja. Jak ktoś się uprze i troszkę za nim pochodzi to na pewno się uda. Zdjęcia będą jutro.
-
Fakt, jest zgoda od p. Dyrektor, ale tylko na adopcję do docelowego domu. Pamiętajcie że psy się na Paluchu chipuje w momencie adopcji danymi własciciela. Ja sie już raz podłozyłam p. Dyrektor polecając osobę (dogomaniaczkę zresztą),która miała go wziąśc do siebie i wyszło to dość nieładnie, ta osoba wycofała się w ostatniej chwili... ja więcej nie chcę się wikłać w takie dziwne sytuacje. P. Dyrektor osobiście chce rozmawiac z chętnymi na adopcję w przypadku tego psa - on wymaga szczególnej opieki, to juz jego trzecia operacja na oczy a powieki nadal się wywijają...Z tego względu tymczas raczej odpada, a na pewno juz nie za moim pośrednictwem. Będe u niego w sobotę, może będa jakieś lepsze wieści.
-
Nie mam dobrych wieści. Z adopcji nici, ale bynajmniej nie w winy psa ani Palucha. Nie chce wnikać w szczegóły. Dobrze że Ci państwo zdecydowali teraz, nie później, że wzięcie drugiego psa w dodatku chorego ich przerasta. Co do skóry – jest zupełnie zdrowa, sprawdzałam dokładnie, na zdęciu nie wyszło dobrze ale jest wszystko OK. Spacerowaliśmy sobie dość długo, było przytulanie i głaskanie…zrobił przy tym niesamowita sztuczkę, mianowicie przy drapaniu po grzbiecie (co wprost uwielbia) tak wyginał plecki ze w końcu uniósł całkowicie tylne łapy do góry stosunek stanął tylko na przednich. Widziało to pare osób stosunek wszystkie turlały się ze śmiechu. Czy to typowa sztuczka szarpków? Mam z nim coraz lepszy kontakt, wydaje mi się że mnie poznaje i nawet troche się cieszy z moich wizyt. Zaczął nawet troche reagowac na wołanie, ale na smyczy nadal chodzi jak chce. Ktoś mi podpowiedział, że niewidome psy czasami specjalnie trzymaja smycz bardzo napręzoną cały czas żeby lepiej czuć kontakt z człowiekiem. On na dworze radzi sobie naprawde doskonale, nie potyka się o krawężniki ani nie wpada na drzewa. W na swoim wybiegu też porusza się doskonale, trafia nawet w malutkie uchylne drzwiczki do wnętrza pawilonu. Sprawdziłam stosunek do suk na kilku, i wniosek jest taki ze o ile go nie zaczepiają, nie obwą****ą jest ok. Jak z znienacka jakaś podejdzie i zacznie go obwąchiwać to troche mruczy ale chyba dlatego że się boi i nie wie kto go dotyka. Jak już wie kto wącha to jest ok. Druga zła wiadomość jest taka że oczy zaczęły się babrać. O ile tydzień temu nie było śladów ropy, teraz było tragicznie, na zdjęciu widać jaki jest wyciek z oczu. Rozmawiałam z wetem na Paluchu, a raczej próbowałam bo mnie zbył twierdzeniem że „tak ma być” i „zna stan psa”. Szwy jeszcze nie zdjęte ale wyczytałam że trzyma się je 14 dni więc to mniej więcej tyle ile od zabiegu minęło. Niestety pani dyrektor nie było. Łapka wygląda jako tako, ale nadal rana po wenflonie jest.
-
[quote name='Ulaa'] chyba każdy ma w domu przynajmniej jednego "nadprogramowego psa" z bidula. Oj...chyba bardzo się mylisz.Ile osób z tu obecnych potrafi tylko "oj jaki biedny" i "hop do góry"?? Ja wybrałam rottweilery i tak, - faworyzuje je! Dlaczego? Jest wiele powodów. Część tutaj: http://www.rottka.pl/pl/info/info/1,1.html Jestem zniesmaczona Waszą postawą. Po raz kolejny jestem obrażana w tym wątku mimo że jako jedyna ruszyłam w jego sprawie tyłek na Paluch, zrobiłam fotki, zabierałam psa na spacer i znalazłam potencjalnego chętnego do adopcji, z którym jutro tam znowu jadę. Jeśli będą Was nadal interesowały losy tego psa to prosze dowiadywac się w biurze schroniska, bo raczej już nie ode mnie. Pozdrawiam.
-
[quote name='Ulaa']pewnie, a inne niech umierają. Wypraszam sobie takie uwagi. Od wiosny tego roku miałam u siebie 7 rottweilerek na tymczasie i wszystkim znalazłam dom. Nie chcę się licytować, nie o to chodzi. Gdybyś uważniej doczytała moje poprzednie wypowiedzi, wiedziałabyś że nie mogę zabrac sharpusia do siebie między innymi dlatego, że mam już jednego samca w domu, właśnie takiego który rok temu jeszcze umierał w schronisku (dorosły duży rottek ważący wtedy 27 kg,teraz po 12 miesiącach 55 kg). Każdy robi co może. "Spróbuj zapalić maleńką świeczkę, zamiast przeklinać ciemność." (Konfucjusz)
-
Na pewno napiszę - mozna spodziewać się wieści w sobotę wieczorkiem. Postaram się również o jakieś fotki. Kwestię tymczasu u mnie gruntownei przemyślałąm (na wypadek gdyby adopcja nie doszła do skutku) i jednak chyba ten pomysł jest bez szans z wielu powodów :-( Zresztą poza wszystkim rottkomaniacy by się na mnie obrazili, bo na razie pierszeństwo do tymczasu maja duże, czarne, podpalane :-) Jolakar - Hihi słyszałam że mało brakowało a piękna Sara zabrała by się dziś ze swoją Pania do pracy (sorki za off-topic)
-
Miałąm nic nie mówić żeby nie zapeszać, ale skoro fama juz poszła... wszytsko się okaże w sobotę, ale na razie nic nie jest pewne. Domek fajny (znam bo to kolezanka z pracy), psiak mieszkał by z bokserką. Mamy już gotowe zaświadczenie od veta tej osoby ze jest OK - powinno pomóc. Pani dyrektor mnie zna, więc mam nadzieję że wszystko pójdzie gładko....trzymajcie kciuki. Jesli chodzi zaś o ewentualne choroby skóry tego psa to jemu nic nie dolega! a juz na pewno nie nużyca - oglądałam go dośc dokładnie tydzień temu. To mógł byc inny pies. P. dyrektor powiedziała mi że "ten sharpek nazywa się Felek, tak jak wszystkie sharpeie które były w schronisku, to taka tradycja".
-
Też w to szczerze wątpie, mimo że mnie zna. Jedna z wolontariuszek tak kiedyś zrobiła i miała nieprzyjemności. Im dłuzej się zastanawiam, tym więcej mam wątpliwości czy to ma sens. A ten biedak nadal tam jest.... PS. Jolakar :loveu: - rottka Sara juz w nowym domu. A u mnie jakos tak pusto z jednym tylko ogonkiem ;)
-
Ponieważ dzięki rekomendacji jednej z dogomaniaczek rottka Sara która była u mnie na tymczasie, idzie do adopcji (dzięki!:lol: ), zastanawiam się czy nie dało by się zabrać na tymczas do mnie. Jest jednak dużo, może nawet za dużo ALE... Po pierwsze nie wiem czy na pewno Sara zostanie w nowym domu (dziś się okaże), nie wiadomo czy Paluch zgodził by się go mi wydać (raczej nie, chyba że poszło by to jako adopcja docelowa) no i po trzecie czy dogada się z moim rottkiem Mobilem (kastrat, raczej uległy i potrafi dogadać się z samcami). NIC na razie nie obiecuję, może tylko tyle że będę na tym intensywnie myśleć. Dodatkowy problem jest taki że chyba będę musiała wyjechac na weekend z W-wy więc wszuystko by się przesuneło
-
Ja tego nie umiem stwierdzic jednoznacznie, ale jesli widzi to naprawdę bardzo mało. Nie wodzi wzrokiem za rękaz przysmakiem, nie zauwazy jak mu się coś dojedzenia położy przed nosem. Z dużo ostroznościa porusza się jeśli wyczuwa przeszkody ale jak zna teren np. swój boks to tam porusza się bezbłednie, to samo na smyczy na spacerze - nie potyka się, nie wpada na drzewa. Może widzi tylko zarysy postaci? Trudno powiedzieć. to samo potwierdza schronisko.
-
Przepraszam za zwłokę, ale mam ograniczony dostęp do netu. FELEK, bo takie imię nosi nasz shar pei (taka paluchowa tradycja, wszystkie sharpki tak sie tam nazywaly) oczywiście został przeze mnie odwiedzony w sobotę. Ja i mój TŻ spedziliśmy z nim ponad 1,5 h i muszę powiedzieć że od początku psiak zaskoczył nas na plus. Najwidoczniej poprzednio cieprpiał jeszcze po operacji i to było przyczyną jego marnego samopoczucia psychicznego. Tym razem powitał mnie radosny i ogólnie był w lepszej formie. Głaskanie, tulenie i wszelkie pieszczoty nawet po głowie przyjmował z dużym entuzjazmem i nawet sam szukał kontaktu. Więc może z jego psychiką nie jest tak źle, poprzednio poprostu był obolały. Niestety nadal nie widzi i ..prawdopodobiej nie bedzie widział. Jednak radzi sobie doskonale i w zasadzie trudno nawet zauważyć że jest coś nie tak. Oczka całkiem dobrze się wygoiły, może jedno jeszcze troszke podpuchnięte. Nadal ma szwy ale chyba zaraz je wyjmą. Troche babrze się ranka na łapie po wenflonie, przed spacerem zaliczyliśmy wizytę u weta który zaaplikował jakieś mazidło i zdezynfekował. Bardzo mnie pozytywnie zaskoczył u weta, bo był grzeczny i nawet nie mruczał ani się nie wyrywał podczas tych zabiegów. Przy okazji poprozmawiałam z p. dyrektor na temat jego żywienia. Dostaje miesko i biay ser (widziałam) i ogólnie dostaje dużo dzenia więc nie wiadomo czemu chudnie. zwracają na to uwagę i dbają o niego pod tym względem. Chudnięcie też raczej nie przez robaki bo był odrobaczany. Pani dyrektor powiedziała że jest już do adopcji! Pamiętajcie jednak że wzięcie psa na dom zastępczy z palucha nie jest takie proste i oczywiste, bo psy sa chipowane danymi osoby adoptującej, a podpisując umowe adopcyjną zobowiązuje się psa nikomu nie oddawać, a jeśli już to z powrotem do tego schronu. Jak już pisałam Felek bardzo się z nami zaprzyjaźnił i pozwolił nawet sobie zajrzeć na brzuszek więc od razu melduję że tatuażu w pachwinie brak. Niestety nie ma nowych zdjęć bo padła mi bateria w aparacie, ale uwierzcie oczka wyglądają o niebo lepiej. Przyjżałąm się też odbytowi i jednak jest OK. Obejrzałam też dokłądnie skórę w poszukiwaniu rzekomych zmian chorobowych, ale nic nie ma. Tylko sierść dość rzadka i żebra sterczą... Jeszcze jedna spawa, nie wiem czy o tym pisałam, jeśłi się powtarzam to wybaczcie ale powtórze, bo to ważne. Przyszły właściciel musi liczyć się z tym że ten psiak zawsze będzie musiał chodzić na smyczy lub na zamknięty, BEZPIECZNYM terenie ze względu na swoje kalectwo. Ponieważ mój dostęp do forum jest ograniczony, piszcie do mnie na pw jakby były jakieś pytania. Ponieważ sharpuś bardzo zapadł nam w serce, być może uda się mojemu TŻ zajrzeć do niego w ciągu tygodnia. Sharpuś tak nam się podoba że zastanawialiśmy nad jego adopcją, jednak mamy samca rottweilera (mobil - również adopcja z palucha), poza tym w zasadzie bez przerwy mam u siebie na tymczasie rottki w potrzebie - działam na www.forum.rottweiler.pl , obecnie jest u mnie rottka Sara odebrana z meliny, więc nawet tymczas odpada bo mieszkanko mam malutkie. Zresztą dlaczego tymczas nie jest dobrym wyjsciem już pisałam i nie znam sposobu żeby to obejść. Ufff ale się rozpisałam ale mam nadzieję że zaspokoiłam waszą ciekawość.
-
sierść ma rzeczywiście dość rzadką, ale żadnych widocznych zmian poza tym. Nie wyglada jak typowy pies w depresji bo takie zazwyczaj leżą w kącie i są mało ruchliwe - ten wręcz odwrotnie. Cały czas stoi przy kracie i nasłu****e. Na spacerze jest bardzo żywy i ruchliwy - interesuje się światem zewnętrznym (tylko nie ludzmi) i ma dobry apetyt. To co wygląda nieco dziwnie to jego odbyt - taki troche jakby powiekszony ale może shar pei tak mają? Ja nie wiem :crazyeye: hhihi i wybaczcie ale w tym przypadku będzie bez fotek.:eviltong:
-
Dziewczyny! bardzo proszę o zaprzestanie takich komentarzy na temat palucha w wątku tego psa. Ile z Was bywa na paluchu, ile z Was zna osobiście p. dyrektor? Wydaje mi się że czasami zbyt pochopnie wyciągacie negatywne i krzywdzące wnioski. To ja nie wy będę musiała wrócić tam w sobote jako wolontariusz i nie zdziwiłabym się gdybym miała problemy z powodu tego co tutaj napisano.Nie wiem skąd wzieła się informacja o alergii i chorobach skóry tego psa - oglądałam go dokładnie podczas spaceru. Jest zachudzony, schronisko mu nie słuzy tak jak wielu innym psom. Ale choroby skóry nie ma. Oczy - owszem rany ale nie było ropienia ani zapalenia.Uwierzcie, ma jak na schronisko ma tam naprawde dobre warunki. Jak na schronisko - powtarzam. Oczy były świerzo po operacji więc rzeczywiście wyglądają kiepsko ale gorzej na zdjęciach niż w rzeczywistości. Wiele schronisk nie zadało by sobie trudu przeprowadzenia żadnej operaqcji, a na paluchu robi się nawet te najbardziej skomplikowane. A to że mają swoje zasady jesli chodzi o wydawanie psów rasowych czy chorych? Możecie mówić co chcecie ale przy tej ilości psów (1600)i najdziwnieszych ludziasz przychodzących tam po zwierzaki to jest jedyne wyjście i wynika z ich adopcyjnych doświadczeń. Nie twierdze że tam jest idealnie, bo zawsze to będzie schronisko. ale może i powinno być wzorem dla wielu innych jeśli nie wszystkich schronisk. W sobotę - jeśli jeszcze bedzie - znowu zabiorę go na spacer i zrobie nowe zdjęcia, oczka powinny wyglądać już lepiej. Kierując go do adopcji czy na tymczas prosze pamiętajcie że on raczej nie dogaduje się z innymi psami. Owszem siedział z młodziutką rottką ale jak je brałam na spacer warczał na nią i sie odszczekiwał. Poza tym jest dość wycofany i nie pozwla ludziom na spoufalanie. Byc może w nowym domu otworzył by się ale głowy nie dam...Nie szuka kontaktu z ludzmi, nie reaguje na wołanie, cmokanie itd. Jedyna pieszczota jaką toleruje to drapanie po grzbiecie. Poza tym mocno ciągnie na smyczy - nowy właściciel MUSI mieć tego świadomość aby nie było kolejnej tragedii i zwrotu z adopcji.