Fur, dowiedz się jak z tymi kagańcami i następnym razem wezwij policję. Może ten gość niezrównoważony:razz:. Bo jak na warunki w Anglii, z tego co piszecie, to dziwna sytuacja.
Z drugiej strony, jakby Twoje psy nie miały kagańców, to też nie wiadomo jak to by mogło się skończyć.
Ja wczoraj miałam podobną sytuację (w Polsce), tylko trzymałam na smyczy dużego psa typu belg i małego kundelka. Słyszę za plecami jak ktoś woła psa, odwracam się i widzę coś małego pędzącego w naszą stronę. A że był blisko na wszelki wypadek puściłam ze smyczą małego Kropka i odsunęłam się z Bejem troszeczkę. Małe się niby przywitały, ale ten pekińczyk do mojego Beja zaczął startować, warczeć na Kropka, no to jak Bej się zdenerwował, to chyba nie muszę pisać jak musiałam się wbić nogami w ziemię, żeby utrzymać. Bej też bez kagańca, bo po okolicy dużo wolno biegających psów większych rozmiarów... Jak by dorwał tego pekińczyka, to po jednym potrząśnięcia nic by z niego nie zostało, a ja bym pewnie odpowiadała przed sądem:cool3:.