-
Posts
19405 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by eliza_sk
-
[quote name='andegawenka']Na str. 13 post 126, ostatni wpis DT o stanie Żuczka, bardzo dobrym zresztą. Post wyżej str, 13 foty z pięknego wyglądu psiaczka (nie liczę fot Elizki). Natomiast że ma nogę w gipsie zobaczyłam na zdjęciach z DS, nie wiem może mi umknęła wiadomość że Żuczek ma nogę w gipsie. Nie umknęła Ci, to napisałam 3.11: W ostatnich przed adopcją rozmowach z Martyną usłyszałam od niej (dałam jej nr kikou, żeby u źródła dowiedziała się jaki jest stan psa, u nas był tylko chwilkę i to 8 mies temu), że nawet jeśli Żuku będzie miał gips, to dla niej bez znaczenia, że nie ma problemu, ona się tym zajmie. Zrobiłam wielkie oczy i przytaknęłam udając, że znam temat ... Natychmiast jak to było możliwe (a do łatwych to zadanie nie należało) zadzwoniłam do kikou zapytać o co chodzi, jaki gips ? Kikou zapytała "to nie pisałam Ci w smsie, że złamał łapkę ?". Przetrząsnęłam telefon, bo pamięć jest ulotna i ostatnią wiadomością, jaką dostałam od kikou nt. Żuczka był sms z 7 października o treści "Żuczek rozchorował się, w tej chwili wet twierdzi, że to po prostu duża infekcja". O złamaniu łapy ani słowa. Dopiero w rozmowie telefonicznej dowiedziałam się, że Żuczek zaplątał się w kabel telefoniczny, zaraz potem zaczął kuleć i po wizycie u weta okazało się, że to złamanie. W tejże rozmowie wyjaśniłyśmy sobie, że nie dostałam tej informacji wcześniej, więc niech nikt mi nie wciska, że dostałam to smsem, bo to akurat bardzo łatwo sprawdzić. Kikou powiedziała mi również, że w czw. idzie z Żukiem do kontroli - w sobotę miał być wyjazd. Okazało się, że z jakiś przyczyn czw. kontrola nie doszła do skutku, miała odbyć się w pt, ale chyba nie było lekarza prowadzącego i wszyscy uznali, że starcza łapa nie zrasta się tak szybko więc gips należy jeszcze zostawić. Tyle w temacie (dez)informacji nt. Żuczkowej złamanej łapy.
-
[quote name='ulvhedinn']Ja bym jeszcze poczekała z rzucaniem kamieniami tak ze dwa tygodnie, zeby się przekonać, czy pies zacznie przybierać na wadze... [/QUOTE] Ale chyba skoro zaczął drastycznie tracić na wadze -bo zostało z niego pół psa od czasu, kiedy był u nas - to może trzeba było to zdiagnozować ? Tym bardziej, że weterynarz był w 100% płatny przez nas dodatkowo, nie uszczuplając comiesięcznej doli na DT. Sama zainteresowana napisała - że nie ma siły odpowiadać na nasze zarzuty (!!!) - co to za tłumaczenie, nie mam siły i ochoty to opisywać wystroju mojego mieszkania, bo co Was to obchodzi, ale wytłumaczyć się z zaniedbań poczynionych w opiece nad psem, opiece płatnej - to chyba należy rozpatrywać w kategoriach obowiązku, a nie dobrej woli ! I proszę nie piszcie więcej bzdur, że przeniosła się z miasta na wieś, z komfortowego mieszkania do starego domu, że nie wyrabia, bo jak napisała yuki - co to kogo interesuje i co wnosi w sprawę ? To jej wybór. Nie wyrabia, przerosło - to niech ma 2 psy na DT i zapewni im rzetelną opiekę. Nikt nie rzuca bezpodstawnych oskarżeń, ani nie wyciąga pochopnych wniosków - fakty mówią co innego - więc jak mamy się do nich ustosunkować i co o tym myśleć ?
-
[quote name='DuDziaczek']A co za domek sie skusił na ślicznotę? zamieszka w domku, czy bedzie grzał dupke w budzie? :lol: fajnie, że małemu sie poszczęściło, żeby tylko laleczce sie poszczęściło :lol:[/QUOTE] W budzie - absolutnie :) Blok, 70 m2, 2 dzieci, psiolubna rodzinka.
-
[quote name='Basia1968']cudnie. Ale musze Wam powiedzieć, że macie suuuper ten hotelik tylko dlaczego tak daleko???[/QUOTE] Basiuuu - daleko ??? To tylko 80 km od Ciebie przecież.
-
ALFA - 8 mies. CUDNA sunia BOKSERA - pojechała do Wrocławia :)
eliza_sk replied to eliza_sk's topic in Już w nowym domu
Chyba przechwaliłyśmy temat ... Dziś pani zadzwoniła, że osoba z którą miała jechać jej się wykruszyła, ma szukać dalej, ale podobno obdzwoniła już wszystkich. W niedzielę będą fotki Alfy z aparaciku, bo jadę w odwiedziny. -
Z całym szacunkiem, ale każdy ma swoje życie, problemy, pracę i wytłumaczenie, że "ktoś nie wyrabia", w sytuacji, kiedy nastoletni pies spada na wadze ok. 3 kg od dnia przyjazdu, chyba nie jest trafione. Nie wyrabia, to niech nie bierze tyle na siebie - mierzmy siły na zamiary. EDIT: Kikou, ale może wypowiesz się w kwestii stanu zdrowotnego Żuczka, jego wagi, kondycji. Bo wypadki chodzą po ludziach i nikt nie sugeruje, że to Twoja wina - ale chyba stan Żuka mówi sam za siebie (i nie mówię tu o złamanej łapie). Zacytuję Potter ze strony wcześnie, abyś wiedziała czego oczekujemy: [quote name='Potter']Karta leczenia Żuka, z czasów kiedy był u nas. Waga 7 kg w dniu wyciągnięcia psa z Dymin (a już wtedy był poważnie wychudzony, wg mnie i wetów powinien ważyć min. 10 kg, ale czego się spodziewać: najpierw siedział w klatce jędrzejowskiego ZUK-u, a potem w schronie), w dniu kastracji 6,8 kg, co tłumaczę przedoperacyjną 16-godzinną głodówką. Proszę P. Martynę o zamieszczenie na wątku opinii weterynaryjnej, poświadczającej wagę psa w dniu wizyty. Proszę również zważyć "gołego" psa, w sytuacji jeśli gips zostanie zdjęty i założone coś bardziej humanitarnego w tej sytuacji i lżejszego. Ponawiam prośbę do kikou o udzielenie nam wyjaśnień, co do stanu w jakim wyjechał od niej Żuczek. Podkreślam, że nasza prośba o wytłumaczenie się ma wszelkie podstawy prawne i jej spełnienie nie powinno zależeć od dobrej woli kikou i w ogóle jej chęci rozmowy z nami. Stowarzyszenie zawarło z kikou ustną umowę dotycząca powierzenia jej opieki nad naszym psem. Było to zobowiązanie odpłatne. Naszym obowiązkiem było terminowe opłacanie pobytu psa w hoteliku (z czego się wywiązywaliśmy), natomiast obowiązkiem drugiej strony było zapewnienie należytej opieki nad zwierzęciem oraz rzetelne i regularne informowanie o podopiecznym. Do realizacji obu tych punktów ze strony kikou można mieć duże zastrzeżenia. Z racji wykształcenia jestem ostatnią osobą do wyciągania pochopnych wniosków co do czegokolwiek i kogokolwiek. Dla mnie liczą się twarde dowody. Ponadto każdy ma prawo do obrony. Jeśli jednak osoba stojąca pod jakimiś zarzutami nie raczy nawet podjąć próby wyjaśnienia sprawy i uniemożliwia wszelką komunikację, to pozostaje domniemywać, że na swoją obronę nie ma nic. Oficjalnie informuję kikou, że jeśli nie skontaktuje się z nami i nie złoży wyczerpujących wyjaśnień do 7 listopada, godz. 24.00, wówczas podejmę następujące kroki: - powiadomię o sprawie Żuczka wszystkich dogomaniackich właścicieli psów przebywających u niej na DT, - powiadomię właściwego miejscowo Powiatowego Lekarza Weterynarii, celem sprawdzenia dobrostanu zwierząt u niej przebywających, - powiadomię właściwy miejscowo Urząd Skarbowy o dochodzie osiąganym przez kikou z racji prowadzenia DT dla psów. Z pozwem do sądu o zwrot połowy kwoty otrzymanej za opiekę nad Żuczkiem zawsze zdążę. Czy go złożę, zależy od samej kikou i od jej zasobów honoru i odwagi cywilnej.
-
Już znalazł :) Dziś w telefonie był Mikusiowy szał. Jak wspominała Iza i Avanti sprawdzała dziś Katowice i w sobotę szczyl wyjeżdża ! Basiu, dzięki za chęci.
-
[quote name='Bjuta'] Kikou powiedziała mi też, że o złamanej nodze Żuczka - zawiadomiła smsem, jak dowiedziała się o adopcji - przypomniała, że pies ma nogę w gipsie. Nie to w tym momencie jest najważniejsze, ale nie lubię jak ktoś publicznie kłamie. Absolutnie nie zgodzę się z powyższym - to kłamstwo i kikou dobrze o tym wie. W ostatnich przed adopcją rozmowach z Martyną usłyszałam od niej (dałam jej nr kikou, żeby u źródła dowiedziała się jaki jest stan psa, u nas był tylko chwilkę i to 8 mies temu), że nawet jeśli Żuku będzie miał gips, to dla niej bez znaczenia, że nie ma problemu, ona się tym zajmie. Zrobiłam wielkie oczy i przytaknęłam udając, że znam temat ... Natychmiast jak to było możliwe (a do łatwych to zadanie nie należało) zadzwoniłam do kikou zapytać o co chodzi, jaki gips ? Kikou zapytała "to nie pisałam Ci w smsie, że złamał łapkę ?". Przetrząsnęłam telefon, bo pamięć jest ulotna i ostatnią wiadomością, jaką dostałam od kikou nt. Żuczka był sms z 7 października o treści "Żuczek rozchorował się, w tej chwili wet twierdzi, że to po prostu duża infekcja". O złamaniu łapy ani słowa. Dopiero w rozmowie telefonicznej dowiedziałam się, że Żuczek zaplątał się w kabel telefoniczny, zaraz potem zaczął kuleć i po wizycie u weta okazało się, że to złamanie. W tejże rozmowie wyjaśniłyśmy sobie, że nie dostałam tej informacji wcześniej, więc niech nikt mi nie wciska, że dostałam to smsem, bo to akurat bardzo łatwo sprawdzić. Kikou powiedziała mi również, że w czw. idzie z Żukiem do kontroli - w sobotę miał być wyjazd. Okazało się, że z jakiś przyczyn czw. kontrola nie doszła do skutku, miała odbyć się w pt, ale chyba nie było lekarza prowadzącego i wszyscy uznali, że starcza łapa nie zrasta się tak szybko więc gips należy jeszcze zostawić. Tyle w temacie (dez)informacji nt. Żuczkowej złamanej łapy. EDIT: przyjrzałam się zdjęciom rtg - w rogu widać, że pochodzą również z 7.10, więc w dniu wysyłania mi smsa o infekcji Żuk miał już złamaną łapkę, widocznie kikou zapomniała mi o tym szczególe napisać.
-
Wielka szkoda, że kikou nie chciała tego powiedzieć najbardziej zainteresowanym i że nie odbiera od nas telefonów, a wyjaśnienie i zajęcie przez nią stanowiska chyba na się należy. Bo (chyba) nie na marne wspólnie wydaliśmy w sumie ok. 3 tys zł na OPIEKĘ nad psem. Zastanawia mnie również jak osoba, która ma takie doświadczenie w opiece nad starszymi pacjentami nie zauważyła, że jednak coś z psiakiem nie halo, pozwoliła na założenie gipsu jak na słonia i nie zauważyła rany, która chyba nie powstała w pt. przed jego wyjazdem, a zaniki mięśni ... ?
-
No nic do przodu, bo osoba najbardziej zainteresowana nie raczy odebrać telefonu. Jestem w stałym kontakcie z Martyną, kikou dzwoniła do niej rano mówiąc, ze prześle zdjęcia, nie przesłałam, po południu oddzwoniła do niej i oświadczyła, ze zdjęć nie wysłała, bo robiła to, to i tamto i po żądaniu Martyny rozłączyła się ... Ode mnie tel. nie odbiera.
-
ALFA - 8 mies. CUDNA sunia BOKSERA - pojechała do Wrocławia :)
eliza_sk replied to eliza_sk's topic in Już w nowym domu
Ja nie mówię, że są to z założenia źli ludzie, ale wiem jedno, z życia naszego SOZ, że wtedy w razie rozminięcia się psa z ich oczekiwaniami wychodzą z założenia - łatwo przyszło i łatwo odejść może. Mimo zobowiązań w umowie każą zabrać psa z powrotem, grożąc wyrzuceniem - wtedy pokazują zupełnie inne oblicza. Dlatego w adopcjach stosujemy zasadę, że to przyszły właściciel musi udowodnić, że chce naszego psa, musi ponieść jakiś trud - bo w 90% przypadków, są to psy w pełni obrobione przez nas weterynaryjnie, a koszty tego nie są małe - a nie ja mam mu go podawać na tacy. Odpchlony, odrobaczony, wysterylizowany, zaszczepiony i jeszcze transport mam na próg zapewnić - nic z tego. My działamy tu tylko we 3, wolontariacko, po godzinach - to nie jakaś machina urzędowa. -
[quote name='majuska']Neluś dzięki Bogu wydostałaś sie z tego bagna...nie mogę uwierzyć, że tak nas menda oszukała, przede wszystkim Nelkę oszukała, taką malutką bezbronną sunieczkę..teraz musisz niunia trafić do najlepszego domku!!![/QUOTE] Oby jednak już nie musiała zmieniać miejsca i wszyscy trzymajcie za to kciuki, prawda mamo_Alfika :cool3: Mocno trzymamy !
-
czekamy na wieści. Domek zza Kielc odpadł, wczoraj Linnsi chciała się umówić i stwierdzili, ze jednak nieaktualne. Być może dziś przyjedzie go zobaczyć ktoś z Katowic - ale tylko zobaczyć i decyzja później.
-
ALFA - 8 mies. CUDNA sunia BOKSERA - pojechała do Wrocławia :)
eliza_sk replied to eliza_sk's topic in Już w nowym domu
[quote name='andegawenka']To proste Iv : "jak nie przywieziecie to pójdę do schroniska i wezmę bez problemów lub kupię na targu" -liczy się sztuka a nie wybrany pies...Niestety musimy się z tym godzić jeśli wart domek zachodu:shake:[/QUOTE] Andegawenko, jak dom, który wygaduje takie brednie i "grozi" pójściem na targ, może być wartościowym domem ? Nic nie rozumiem. -
ALFA - 8 mies. CUDNA sunia BOKSERA - pojechała do Wrocławia :)
eliza_sk replied to eliza_sk's topic in Już w nowym domu
Iv masz w pełni rację. Pani zadzwoniła i zaprezentowała postawę jaką lubię - czy ja mogę walczyć o tego psa ? Czy nie przeszkadza pani odległość, jeśli tylko zgodzicie się mi go powierzyć, ja zrobię wszystko, żeby przyjechać te kilometry. To lubię, a nie - telefon ws. kota z Krakowa (80 km dalej) - oooooj to strasznie daleko.