Jump to content
Dogomania

AdiJ

Members
  • Content Count

    4
  • Joined

  • Last visited

  1. Cytuje: United kennel Clubs International e.V. jest międzynarodową organizacją kynologiczną założoną 23.10.1976 roku i należy do najstarszych organizacji kynologicznych na świecie. Siedziba UCI znajduje się w R epublice Federalnej Niemiec. UCI zrzesza krajowe organizacje kynologiczne z różnych państw świata. Pod patronatem United kennel Clubs International e.V. organizowane są wystawy międzynarodowe, w tym o randze europejskiej i światowej. W roku 2016 United kennel Clubs International e.V. świętował jubileusz 40-lecia swojej działalności. Wkład UCI w rozwój światowej kynologii oraz kilkadziesiąt lat tradycji spowodowało, iż organizacja ta stała się jednym z niekwestionowanych autorytetów i liderów w tej dziedzinie. Związek Hodowców Psów Rasowych w 2011 roku został przyjęty w poczet członków United kennel Clubs International e.V. ZHPR jest jedyną organizacją z naszego kraju zrzeszoną w UCI. W Polsce wyłacznie ZHPR posiada prawo do posługiwania się logo UCI i ściśle współpracuje z tą organizacją. Podczas głosowania na zebraniu krajowych organizacji kynologicznych będących członkami United kennel Clubs International e.V. w dniu 1 grudnia 2013 roku, Prezes Zarządu Głównego Związku Hodowców Psów Rasowych został wybrany Wiceprezydentem United kennel Clubs International e.V. Dzięki swoim staraniom i zabiegom Związek Hodowców Psów Rasowych otrzymał zgodę na zorganizowanie w roku 2014 Wystawy Światowej (UCI WORLD DOG SHOW 2014) pod patronatem United kennel Clubs International e.V. Wystawa odbyła się dnia 21 września 2014 r. w Częstochowie. W roku 2016 miały miejsce obchody 40-lecia działalności United kennel Clubs International e.V. Punktem kulminacyjnym obchodów była wystawa jubileuszowa zorganizowana przez Związek Hodowców Psów Rasowych. VII Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych UKCIB (wystawa o randze europejskiej) odbyła się dnia 4 września 2016 r. w Koziegłowach. Gościem honorowym była Pani Ute Szabo - wieloletni Prezydent United kennel Clubs International e.V. Na tą niezwykle prestiżową wystawę przybyli sędziowie z Czech, Niemiec, Słowacji, Ukrainy oraz Polski.
  2. Nie reklamuje hodowli UCI ale nie można krytykować innych związków. Zgadzam się, że każdy wydaje pieniądze jak lubi i należy to uszanować. Przykładowo kupisz nowego fiata a ja (jestem dealerem mercedesa) skrytykuje Twoją decyzję i jeszcze naubliżam, że kupiłeś taczkę a nie samochód. Chciałem kupić mercedesa ale jako nowy okazał się ponownie malowany wiec zrezygnowałem. Tak to wygląda obrazowo :)
  3. Drodzy forumowicze i miłośnicy psów rasowych staffordshire bull terrier, mopsów i buldogów fracuskich. Chciałbym OSTRZEC przed hodowlą JAKARD WEJHERSTAFF Z WEJHEROWA. Właścicielka hodowli p. Katarzyna choć na pierwszy rzut oka wydaje się być miłą, uczciwą i sympatyczną Panią mocno udzielającą się na forach społecznościowych (facebook itp.) nastawiona jest tylko i wyłącznie nie zysk. Kocha zwierzęta - nie neguje tego – ale zachowała się bardzo nieuczciwie i nieprofesjonalnie. Pokrótce opiszę swoją historię z w/w hodowlą. Otóż wspólnie z żoną podjęliśmy decyzję o zakupie psa - przyjaciela rodziny - i wybór padł na staffika. Z polecenia otrzymałem namiar na hodowle P. Katarzyny. Tak się złożyło, że przyjmowała zaliczki na poczet przyszłego miotu. Pojechaliśmy na spotkanie i omówienie szczegółów. Wpłacając zaliczkę zaklepaliśmy sobie suczkę…. i pozostało nam tylko oczekiwać narodzin. Przyszedł ten dzień więc szcześliwi udaliśmy się na kolejne spotkanie (p. Katarzyna chętnie pokazała nam dwa szczeniaczki - tygodniowe) i nawiązała się rozmowa. Okazało się, że suczka miała trudny poród przez cesarskie cięcie, jeden szczeniak nie przeżył itd., i z calej rozmowy wynikło, że suczka nie jest wolna od chorob genetycznych, że należałoby zrobić badanie malucha. To nas troszkę wyprowadziło z równowagi, za cenę 4 tysięcy złotych i po związku FCI oczekiwaliśmy czegoś więcej. Poza tym umaszczenie nie do końca przypadło nam do gustu. Zrezygnowaliśmy ze szczeniaka a ponieważ jesteśmy cierpliwi podjęliśmy decyzję, że poczekamy na kolejny miot. Poprosiliśmy p. Katarzynę żeby nam pokazała suczkę którą wkrótce będzie kryła. Suczka bardzo ładna, czarna, wolna od chorób ALE zakupiona przez panią jako 3 letnia i po przejściach!!! Zaniepokoiło nas jednak to, że dorosła suczka sikała pod siebie niemiłosiernie i trzeba było dosłownie latać za nią z mopem. Trudno powiedzieć co było przyczyną takiego zachowania czy problemy emocjonalne spowodowane niewłaściwym wychowaniem czy chorobą a może jakąś wadą genetyczną. Pieski posikują czasami ze szczęscia ale w takiej ilości to troszkę dla mnie niezrozumiałe. Wróciliśmy do domu i po dłuższym czasie i głębszej analizie podjelismy decyzję, że rezygnujemy. Płacąc tak duże pieniądze nie można mieć wątpliwości. W między czasie spodobała nam się miesięczna sunia w innej (nie komercyjnej) hodowli (UCI). Pojechaliśmy na wstępny rekonesans bardziej wyczuleni i byłem zdumiony podejściem właścicieli do sprawy. To był ich pierwszy miot, z dużą dbałością i zaangażowaniem zajmowali się maluchami. Stworzyli szczeniaczkom odpowiednią temperaturę, odizolowali od otoczenia aby nie załapały chorób, wręcz nie chcieli nam pokazać 4 tygodniowej suni obawiając się o jej stan zdrowia (była przed szczepieniami). Okazało się że to strzal w dziesiatkę, kupiliśmy sunię wolną od chorób genetycznych z czteropokoleniowym rodowodem (certyfikat) z pięknym umaszczeniem za 2,5 tys złotych J Grzecznie zadzwoniliśmy do p. Kasi z informacją o rezygnacji, że zakupiliśmy staffika w innej hodowli. Pani Kasia bardzo wypytawała szczegółów, potraktowała nas bardzo nieprzyjemnie, stwierdziła że kupiliśmy nie staffika tylko KUNDLA, że nie ma nic wspólnego z rasą, że związek UCI to nie związek, liczy się tylko FCI (nie chcielismy jej uświadamiać że ojciec naszej suni jest z Krakowa - FCI, nie miało to najmniejszego sensu). Skrytykowała naszą wspólną decyzję i jednocześnie z pogardą wypowiedziała się o hodowli o ktorej przypuszczam nic nie wiedziała. Odnieśliśmy wrażenie, że tylko jej hodowla jest „naj” a inne się nie liczą. Może zabolało p. Kasię to, że niżej się cenią a ja bym jeszcze dodał że oferują „więcej” poprzez swoje bardziej profesjonalne podejście. Oczywiście odmówiła zwrotu zaliczki 500zł. Wszystkie szczeniaki sprzedała od ręki wiec nie miała z tym jak widać kłopotu. Uświadomiliśmy sobie że p. Kasia choć wydaje się i jest sympatyczną osobą w gruncie rzeczy pieniądze przekłada nade wszystko. Uczciwość według mnie to pierwszorzędna rzecz. Wychodzę z założenia, że „Pan Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy”, a ja o swoje 500zł nie będę się z kobietą szarpał. Przykro mi, że muszę wystawić moją pierwszą negatywną opinię ale chce ustrzec innych przed tą hodowlą i wpłacaniem zaliczek zanim narodzą się szczenięta. To nie ciepłe bułki i „nie kupuje się kota w worku”…. a cierpliwi zostaną wynagrodzeni J. Według mojego odczucia przy wyborze pieska nie należy kierować się tylko związkiem kynologicznym (jak widać nawet w FCI nie ma czystych rasowo wzorców i mogą występować jakieś wady czy błędy genetyczne) a zwracać uwagę na wygląd rodziców i porównać ze wzorcem rasy. Ważne jest również aby szczeniak miał rodowód czyli dokument w którym wpisani są przodkowie psa: rodzice, dziadkowie, pradziadkowie, prapradziadkowie. PS. Minęły prawie trzy miesiące od naszego spotkania z p. Katarzyną, gdybyśmy mimo wszystko zdecydowali się na kolejny miot od czarnej suczki to do tej pory nie doczekalibyśmy się szczęśliwego finału bo jak dotąd nie doszło do krycia. Dla zainteresowanych - chętnie podzielę się zdjęciem naszego ukochanego „kundelka” - staffika J Pozdrawiam Adam J
  4. Drodzy forumowicze i miłośnicy psów rasowych staffordshire bull terrier, mopsów i buldogów fracuskich. Chciałbym OSTRZEC przed hodowlą JAKARD WEJHERSTAFF Z WEJHEROWA. Właścicielka hodowli p. Katarzyna choć na pierwszy rzut oka wydaje się być miłą, uczciwą i sympatyczną Panią mocno udzielającą się na forach społecznościowych (facebook itp.) nastawiona jest tylko i wyłącznie nie zysk. Kocha zwierzęta - nie neguje tego – ale zachowała się bardzo nieuczciwie i nieprofesjonalnie. Pokrótce opiszę swoją historię z w/w hodowlą. Otóż wspólnie z żoną podjęliśmy decyzję o zakupie psa - przyjaciela rodziny - i wybór padł na staffika. Z polecenia otrzymałem namiar na hodowle P. Katarzyny. Tak się złożyło, że przyjmowała zaliczki na poczet przyszłego miotu. Pojechaliśmy na spotkanie i omówienie szczegółów. Wpłacając zaliczkę zaklepaliśmy sobie suczkę…. i pozostało nam tylko oczekiwać narodzin. Przyszedł ten dzień więc szczęśliwi udaliśmy się na kolejne spotkanie (p. Katarzyna chętnie pokazała nam dwa szczeniaczki - tygodniowe) i nawiązała się rozmowa. Okazało się, że suczka miała trudny poród przez cesarskie cięcie, jeden szczeniak nie przeżył itd., i z całej rozmowy wynikło, że suczka nie jest wolna od chorób genetycznych, że należałoby zrobić badanie malucha. To nas troszkę wyprowadziło z równowagi, za cenę 4 tysięcy złotych i po związku FCI oczekiwaliśmy czegoś więcej. Poza tym umaszczenie nie do końca przypadło nam do gustu. Zrezygnowaliśmy ze szczeniaka a ponieważ jesteśmy cierpliwi podjęliśmy decyzję, że poczekamy na kolejny miot. Poprosiliśmy p. Katarzynę żeby nam pokazała suczkę którą wkrótce będzie kryła. Suczka bardzo ładna, czarna, wolna od chorób ALE zakupiona przez panią jako 3 letnia i po przejściach!!! Zaniepokoiło nas jednak to, że dorosła suczka sikała pod siebie niemiłosiernie i trzeba było dosłownie latać za nią z mopem. Trudno powiedzieć co było przyczyną takiego zachowania czy problemy emocjonalne spowodowane niewłaściwym wychowaniem czy chorobą a może jakąś wadą genetyczną. Pieski posikują czasami ze szczęścia ale w takiej ilości to troszkę dla mnie niezrozumiałe. Wróciliśmy do domu i po dłuższym czasie i głębszej analizie podjęliśmy decyzję, że rezygnujemy. Płacąc tak duże pieniądze nie można mieć wątpliwości. W między czasie spodobała nam się miesięczna sunia w innej (nie komercyjnej) hodowli (UCI). Pojechaliśmy na wstępny rekonesans bardziej wyczuleni i byłem zdumiony podejściem właścicieli do sprawy. To był ich pierwszy miot, z dużą dbałością i zaangażowaniem zajmowali się maluchami. Stworzyli szczeniaczkom odpowiednią temperaturę, odizolowali od otoczenia aby nie załapały chorób, wręcz nie chcieli nam pokazać 4 tygodniowej suni obawiając się o jej stan zdrowia (była przed szczepieniami). Okazało się że to strzał w dziesiątkę, kupiliśmy sunię wolną od chorób genetycznych z czteropokoleniowym rodowodem (certyfikat) z pięknym umaszczeniem za 2,5 tys złotych J Grzecznie zadzwoniliśmy do p. Kasi z informacją o rezygnacji, że zakupiliśmy staffika w innej hodowli. Pani Kasia bardzo wypytawała szczegółów, potraktowała nas bardzo nieprzyjemnie, stwierdziła że kupiliśmy nie staffika tylko KUNDLA, że nie ma nic wspólnego z rasą, że związek UCI to nie związek, liczy się tylko FCI (nie chcieliśmy jej uświadamiać że ojciec naszej suni jest z Krakowa - FCI, nie miało to najmniejszego sensu). Skrytykowała naszą wspólną decyzję i jednocześnie z pogardą wypowiedziała się o hodowli o której przypuszczam nic nie wiedziała. Odnieśliśmy wrażenie, że tylko jej hodowla jest „naj” a inne się nie liczą. Może zabolało p. Kasię to, że niżej się cenią a ja bym jeszcze dodał że oferują „więcej” poprzez swoje bardziej profesjonalne podejście. Oczywiście odmówiła zwrotu zaliczki 500zł. Wszystkie szczeniaki sprzedała od ręki wiec nie miała z tym jak widać kłopotu. Uświadomiliśmy sobie że p. Kasia choć wydaje się i jest sympatyczną osobą w gruncie rzeczy pieniądze przekłada nade wszystko. Uczciwość według mnie to pierwszorzędna rzecz. Wychodzę z założenia, że „Pan Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy”, a ja o swoje 500zł nie będę się z kobietą szarpał. Przykro mi, że muszę wystawić moją pierwszą negatywną opinię ale chce ustrzec innych przed tą hodowlą i wpłacaniem zaliczek zanim narodzą się szczenięta. To nie ciepłe bułki i „nie kupuje się kota w worku”…. a cierpliwi zostaną wynagrodzeni J. Według mojego odczucia przy wyborze pieska nie należy kierować się tylko związkiem kynologicznym (jak widać nawet w FCI nie ma czystych rasowo wzorców i mogą występować jakieś wady czy błędy genetyczne) a zwracać uwagę na wygląd rodziców i porównać ze wzorcem rasy. Ważne jest również aby szczeniak miał rodowód czyli dokument w którym wpisani są przodkowie psa: rodzice, dziadkowie, pradziadkowie, prapradziadkowie. PS. Minęły prawie trzy miesiące od naszego spotkania z p. Katarzyną, gdybyśmy mimo wszystko zdecydowali się na kolejny miot od czarnej suczki to do tej pory nie doczekalibyśmy się szczęśliwego finału bo jak dotąd nie doszło do krycia. Dla zainteresowanych - chętnie podzielę się zdjęciem naszego ukochanego „kundelka” - staffika J Pozdrawiam Adam J
×
×
  • Create New...