Jump to content
Dogomania

Klapniete_uszko

Members
  • Content Count

    2
  • Joined

  • Last visited

  1. Klapniete_uszko

    Sytuacja z lękowym pieskiem - psi park

    Miesiąc temu adoptowaliśmy średniej wielkości, rocznego pieska - z góry było powiedziany, że pies jest lękowy i będzie wymagał pracy - to mój pierwszy pies w dorosłym życiu, schroniskowy w domu rodzinny był wzięty jako szczeniak, więc nie mam tak dobrego backgroundu praktycznego - mogę opierać się tylko na wiedzy pisanej i doświadczeniu bardziej doświadczonych znajomych, stąd też próba szukania porady na dogo, którą do tej pory tylko podczytywałam. Przy tym widzę, że jesteśmy przy piesku dużo bardziej świadomi, obserwujemy jego zachowanie, sygnały, ale jeszcze wiele wtop przed nami :( Pies był na początku bardzo wycofany, uciekał od innych psów lub warczał (wtedy od razu zwracanie uwagi na właściciela, odejście od obwarczanego psa oraz nagradzanie pozytywnych reakcji wobec innych psów). Efekt jest taki, że maluch zrobił ogromne postępy - z psem znajomych, a potem napotkanymi na spacerach po chwili zapoznania zaczynał się bawić i czuć się o niebo pewniej, radośniej i spokojniej. Ostatnio zabraliśmy go do psiego parku - jest dzielony, w części do której chodzimy zazwyczaj są maks dwa/trzy małej/średniej wielkości psy - to robimy także dla jego komfortu i bezpieczeństwa. Dwa pierwsze wyjścia były sukcesem - dorobił się koleżanki i kolegi, w końcu miał okazję pobiegać i zobaczyliśmy naprawdę szczęśliwego psa :). No i dziś wtopa. Przyszłam na wybieg, dwa pieski już były (ostatnie wyjścia miały komfort zaczynania na pustym polu), jeden podbiegł do zabawy, przywitały się obwąchały, zero sygnałów, że coś może być nie tak. Nasz podjął rękawicę i zaczęło się jak zwykle - bieg, skoki, z tym, że towarzysz był nieco większy - skakał na niego, przez co nasz się przewrócił, został przywalony łapkami i się zaczęło - zaczął intensywnie kłapać zębami w powietrzu, ewidentnie się bronić (drugi pies z kolei się nie wycofał, więc chwilę to trwało). Do tej pory nie zdarzyła mu się tak agresywna reakcja, więc od razu przywołanie, podbiegnięcie, odciągnięcie naszego psa, przeproszenie właścicielki i od razu wyjście, pójście do domu. Z jednej strony w pełni rozumiem czemu się tak zachował - był uziemiony, nie miał jak się podnieść (cały czas podczas "ataku" był na plecach), zareagował tak, jak umiał. Tylko nie wiem, co z tym zrobić dalej. Czy uznać, że to jednorazowy wypadek i się nie poddawać, wspierać te zachowania, które sa dobre? Czy odpuścić na razie psie parki i ograniczyć do kontrolowanych kontaktów na smyczy, żeby ewentualnie nie było z tej socjalizacji więcej krzywdy niż pożytku? Unikać większych psów, żeby miał większy komfort? Czy poza reakcją: NIE WOLNO i zabraniem psa (czyli pokazaniem, że koniec nagrody - zabawy z psem, bo się niewłaściwie zachował) można taką sytuację rozegrać lepiej - nawet jak nie teraz, to w przyszłości? Może w ogóle za wcześnie na spuszczanie młodego, nawet na zamkniętym terenie, ale z psami, póki w pełni nie jest ogarnięty?
×