Sorka, że zmieniam temat (w końcu jesteśmy na topiku o Bolończyku)ale ponieważ Wasze zdanie jest dla mnie bardzo ważne, zaryzykuję-czy sądzicie, że rymowany wiersz nie może być poważny? Bo na Wierszolandii "zjechali" mnie z góry na dół:placz:[B]
Codzienność i koniec psiego życia[/B]
O już „Pan” idzie- więc merdam ogonem
Potem do zabawy zapraszam ukłonem
I jaka radość- idzie w moją stronę
Lecz cóż trzyma w ręce- może dla mnie wodę!
Dlaczego taki zdenerwowany- zrobiłem Mu coś złego?
Dziwne, wygląda na bardzo chorego...
Zataczając się powoli, chwiejąc z każdym krokiem
Podszedł i... butelka była dla mnie wyrokiem.
A oto komentarz:
Mogłoby brzmieć o wiele poważniej, gdyby nie rymy. One nawet z trenu potrafią zrobić parodię. Dobra bajeczka.
Ale ja przecież nie pisze dla magistrów! A co mnie do tego skłoniło? Ano to, że kiedyś podczas pobytu NA WSI byłam świadkiem takiej sceny...Nie chcę o tym pisać bo to jest dla mnie do tej pory bardzo bolesne ale tym "wierszem" ukazuję biedne stworzonka i dobrze by było, gdyby ktoś z oprawców to przeczytał:nono: A co Wy o tym myślicie? Błagam, bądźcie szczerzy, bo wszyscy moi przyjaciele, też psiarze (zresztą ja mam tylko takich:evil_lol:) uważali, że jest O.K. a przynajmniej go tolerowali...