Jump to content
Dogomania

_Claudia_1

Members
  • Content Count

    16
  • Joined

  • Last visited

About _Claudia_1

  • Rank
    Member

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. My w przeglądzie mamy " jądra wędrujące"
  2. Widuję psy z tego samego skojarzenia sprzed 2 lat na ringach, żaden nie miał problemów, hodowca zapewniał że jest jeszcze czas i ja zaufałąm. Wyszło jak wyszło, następnym razem na pewno nie zaufam i będę kupować psa w wieku 4 i w górę miesięcy
  3. Ale ja już napisałam, że pies żadnej kuracji nie dostaje. Zostanie u nas i jak dorośnie będzie wykastrowany. Mam sukę, którą pokryję, a później zobaczymy. W przeglądzie miotu mam napisane, że jądra u wszystkich są wędrujące. Nikt tego specjalnie nie zrobił i nie wiedział, że to jajko się nie pojawi.
  4. To dość jednoznacznie zabrzmiało...
  5. Bou co dziwnego widzisz w tym, że przywiązałam się do psa, którego na dzień dzisiejszy nie można użyć do hodowli? Co dziwnego i zaprzeczającego miłości do zwierząt jest w tej wypowiedzi? Trafiłam na szczenię, które uniemożliwa mi spełnienie pewnych planów i marzeń, ale zdążyłam się przywiązać dlatego nie byłam pewna jaką podjąć decyzję. Młody również u mnie będzie miał dobrze jako kastrat, śmiem nawet twierdzić, że najlepiej. Owszem, hodowca ma do zaoferowania jedno szczenię, ale po pierwsze mój skradł mi już serce a po drugie tamto szczenie nie jest tak dobre w typie, jak bym chciała, do hodowli nie bardzo się nada. Bynajmniej ja nie mam zamiaru "lecieć na ilość" i chciałabym mieć dobrego reproduktora. Co do wątku, mój pierwszy post w tym temacie zapytuje, czy jest tu coś świeższego niż 2009rok. Przeglądałam tamten wątek zanim założyłam ten, weterynaria przez ostatnie 8 lat rozwinęła się znacznie, a i psy się pozmieniały nieco, dlatego kolejny temat i szukanie świeższych opinii.Jeśli chodzi o walkę o jądro. Po raz kolejny napiszę, pies nie przyjmuje absolutnie żadnej terapii, leków, zabiegów... Pisząc, ze będę walczyć miałam raczej na myśli szukanie kogoś, kto mi powie "spokojnie, jest jeszcze czas, pies sobie sam z tym poradzi", walczyć ze sobą.Z resztą wystarczyło doczytać zdanie, że walczyć będę chociażby nadzieją. Ktoś czyta po łepkach... Może i moje wypowiedzi są chaotyczne, ale jakie mają być? Wybrałam szczenie krótko po narodzinach, odwiedzałam je raz w tygodniu, przed zabraniem go do domu zostałam zapewniona ze wszystko bedzie i jest ok, zapłaciłam ogrom pieniedzy za bardzo dobrego psa z bardzo dobrej hodowli, mialam plany hodowlane, az sie nagle okazalo, ze wszystko to szlag trafia, bo nie ma jaja. Chaos i ból wydają mi się najnormalniejszą reakcją w takiej sytuacji. Nie jestem znieczulona jak co niektórzy hodowcy z kilkunasto i lepiej letnim doświadczeniem, dla których taki gżdylek to tylko materiał genetyczny, z którym jest tylko coś nie tak i jak jest możliwość to go wymieniają. Młody zostaje u nas, jeśli jajko się nie pojawi to trudno, będzie kastratem i chodzącą reklamą. Suka zostanie pokryta psem z hodowli, z której jest młody, oczywiście innym niż ojciec mojego. Lecz może to głupie ja nadal mam nadzieję, że jajko się pojawi, bo pies wyrasta na petardę w typie.
  6. Nie tylko do Twoich wypowiedzi mam zastrzeżenia, nie ty jeden/na sugerujesz moje nieodpowiedzialne zachowanie . Jądro najprawdopodobniej nie zeszłoby po kuracji hormonalnej bo jest w jamie brzusznej a to wg opinii kilku weterynarzy nie do ogarnięcia w żaden sposób. Albo pomoże cud i siła natury, albo nic. Wet może jedynie wyciąć jądro gdy pies podrośnie. Terapia hormonalna skuteczna jest tylko w momencie, gdy jądro jest pod skórą w kanale, u mojego grzdyla tak nie jest. Prosiłam o rady, czy ktoś miał taką sytuację, bo wet chyba chciał naciągnąć mnie na kasę tymi zastrzykami, czy istnieje choć cień szansy że jądro się pojawi. Czy rozmnażałabym psa po terapii hormonalnej? Nie, chociażby z samego obrazu sytuacji którą teraz mam z hodowcą młodego. Nie miałabym tyle nerwów, sił i chęci do prostowania takiego zamieszania, jakie teraz mamy z tym brakiem jąderka. Mam pracę, mam drugą połówkę która dobrze zarabia, hodowla psów dla mnie nie miała być źródłem dochodu, kocham zwierzęta, mam ich cale stado, charytatywnie zajmuję się zwierzętami na wsi i gdy ktoś mnie z góry osądza o tak nieodpowiedzialne zachowanie tylko dlatego, bo chcę pomóc gżdylowi, to się we mnie gotuje. Wiem czym jest hodowla i z czym się to wiąże, będę próbować, jak nie teraz to za lat kilka, ale na małym mi zależy i czy się to komuś podoba, czy nie będę walczyć nawet i tylko nadzieją o jego zdrowie.
  7. Droga Sowo, jakbyś przeczytał/a całą wypowiedź doczytał/a byś, że terapię hormonalną zalecił specjalista polecany z Bydgoszczy. Zadałam pytanie czy ktoś miał podobny przypadek. Jądro jest w jamie brzusznej, Bardziej chodziło mi o to, czy istnieje jeszcze szansa na samoistne zejście jądra. Pies póki co nie przyjmuje żadnych leków, masaży, zabiegów. Miał kilka konsultacji i jedno usg. Osądzanie od razu mnie o rozmnażanie wadliwego psa to porażka ze strony coniektórych. Piszę o 15sto tygodniowym szczenięciu, którego nie wiem czy zostawię w domu, czy nie zrezygnuję z hodowli, a zbieram pociski jakbym już kryła... MAsakra, do czego ten swiat zmierza.... Ciekawe co byście powiedzieli, gdyby jajko się za 2 tyg pojawiło w mosznie i okazałoby się, że po prostu trwało to nieco dłużej.
  8. Chyba nie do końca czytacie ze zrozumieniem.... Nie wspomniałam słowem o rozmnażaniu psa z wadą. Gdybym miała taki zamiar nie zwracałabym uwagi na brak jajka. Jeżeli pies jest wnętrem genetycznie, to nic mu nie pomoże, ani zabieg, ani hormony. Pytałam o radę czy bywają problemy ze schodzeniem jąder u szczeniąt i czy brak jądra w wieku 15 tyg bezapelacyjnie świadczy już o tej wadzie. Doszły do mnie nieliczne opinie, że jądro może się pojawić nawet w wieku 6 miesięcy. Jak napisałam prędzej, już pal licho z tą hodowlą, chciałabym zachować psa przy sobie, byłoby cudownie gdyby to jajko jednak zeszło, rozwiązałoby się wtedy wszystko samo. Szukam opinii osób, które borykały się z podobnym problemem, czy faktycznie istnieje szansa na naturalne zejście jądra czy nie. To oczekiwanie i niewiedza mnie wykańczają. Muszę podjąć decyzję, ponieważ mogę od hodowcy dostać w zamian inne szczenię z 2 jądrami w mosznie, ale tak jak pisałam chciałabym zachować tego którego już mam i stąd ten niepokój. Czy jeszcze czekać, czy przestać się łudzić...
  9. Mam taki mętlik w głowie, że sama nie wiem, czy krycie suki się w ogóle odbędzie bez względu na to jakim psem. Jedno jest pewne, chciałabym zatrzymać tego psa i chciałabym móc pokazywać się z nim na wystawach, bo to lubię. Plany hodowlane mam raczej amatorskie niż zaawansowane. Chciałam spróbować, zacząć. Być może po pierwszym miocie doszłabym do wniosku, że nigdy więcej :) być może okazałoby się, że tylko jeżdżenie na wystawy mi wystarczy.Wiem, że ryzyko wnętorstwa jest dziedziczne i istnieje prawdopodobieństwo przekazywania wady, ale wiem też, że nie musi tak być.
  10. Mam prawie 400km do Warszawy. Ciężko mi zorganizować z dnia na dzień wyjazd taki kawał, tym bardziej z psem. No chyba, że lekarz jest na tyle spoko, że poprowadzi konsultację telefonicznie.
  11. Witam, Szukałam na forum różnych tematów o tym schorzeniu i nie znalazłam nic powyżej 2010 r. Jestem w potrzasku i szukam pomocy i rady. Mam szczenie (gr.V) ur. 9.05.2017r, u którego zeszło tylko 1 jądro do moszny. Hodowca sam nie wie co zrobić, weterynarze z mojej miejscowości mówią, że to już pozamiatane i nic nie da się z tym zrobić. Byliśmy wczoraj na konsultacji w Bydgoszczy (dr Parzecki), zlokalizowano jądro w brzuchu i zalecono terapię hormonalną. Dziś próbowałam się w swoim mieście umówić z weterynarzem, to mi powiedział że to i tak bez sensu. Czy terapia hormonalna u psa w 14 tygodniu życia może przynieść jakiś efekt? Pies był zakupiony z założeniem hodowlanym dla suki z uprawnieniami. Czy jest tu ktoś, u kogo byl podobny problem i pomogło cokolwiek? Moje życie od 2 tyg odwróciło się w koszmar, albo porzucę plany hodowlane, albo będę zmuszona oddać psa, zdążyłam go pokochać i chcę zrobić wszystko co ma szansę powodzenia.Miałam kiedyś kundelka wnętra i w wieku 12 lat musieliśmy robić operację bo jądro znowotworzało. Błagam o rady! Mieszkam w Wielkopolsce, może są w okolicy specjaliści?
  12. _Claudia_1

    Węgry

    Witam, Czy ktoś się teraz orientuje jak wygląda wyjazd z psem na Węgry? Mamy szczeniaka, który do naszego potencjalnego wyjazdu będzie po 3 podstawowych szczepieniach przeciwzakaźnych. Teoretycznie gdybyśmy mieli wyjeżdżać to bez wścieklizny. Ew w jakim odstępie od ostatniej zakaźnej można zrobić wściekliznę? Oczywiście na siłę nie będziemy kombinować, możliwość wyjazdu pojawiła się u nas tydzień przed odbiorem malucha z hodowli i teraz próbujemy jakoś pogodzić te 2 fakty. A że jeszcze nigdy ze zwierzakiem za granice nie jechaliśmy, tym bardziej takim maluchem to potrzebuję porady. Szczeniak ur. 9.05.2017
  13. Przejrzałam to forum, wiem że hodowcy i Akity i nie tylko są tutaj. Potrzebuję tylko dobrej rady, a wiem że jest tu dużo osób z ogromną wiedzą.Typowego "czynnego" forum o rasie niestety nie ma. Wydaje mi się, że takowego wpisu nie posiada, dlatego pojawiły się moje pytania odnośnie wystawy i tego jak zacząć.
  14. Rozumiem, że ludzie tu zgromadzeni tylko zaglądają i nic z tego nie wychodzi. Przykro mi, bo myśłałam, że to forum różni się od innych psich forów i nie trzeba siać fermentu, by znaleźć rozmówcę...
×
×
  • Create New...