Jump to content
Dogomania

Piotr-Kalisz

New members
  • Posts

    2
  • Joined

  • Last visited

Piotr-Kalisz's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

0

Reputation

  1. Być może faktycznie został jakiś uraz że nie daje się dotknąć. Pies wygląda jak mieszanka kundla z pinczerem, rozmiary małe, z 10-12kg wagi, ale zapewniam że zęby ma ostre... Jest jeszcze nadzieja w jednym weterynarzu, ale przed pogryzieniem może chyba uchronić tylko koc na głowę żeby coś zrobić. Mieliśmy kilka psów, żaden nie był takim przypadkiem... :) Dziękuję za odpowiedzi.
  2. Dobry wieczór wszystkim, jestem tutaj nowy szukałem forum tematycznego i znalazłem :) Moi rodzice od ośmiu lat mają małego pieska, który wygląda jak mix kundla z pinczerem. Mają go od malutkiego, zabranego od matki (być może nawet zbyt wcześnie), pies nigdy nie był bity czy zaniedbywany, zawsze otaczany miłością, czasem może miał pozwalane na zbyt wiele (wchodzenie do łóżka itd.). Przez pierwsze 2-3 lata było ok, natomiast z czasem pies przestał akceptować dotykanie w okolicy szyi, potrafi bez ostrzeżenia chapnąć nawet swojego. Może mieć to związek z kolczatką którą chwilowo miał i której zastosowanie było chyba błędem, inna hipoteza jest taka, że podczas któryś szczepień, weterynarz który nie mógł wbić się igłą w psa który wyraźnie tego nie chciał, wbił się w okolice karku - nie wiemy co skrzywiło mu psychikę. Jeżeli omijać te miejsca, to z psem problemów nie ma, nie atakuje sam, jest usłuchany kiedy wychodzimy np. na spacer, nie ucieka. Niestety narodził się problem, bo psu po trzech latach zerwała się obroża, nie możemy niestety założyć już nowej, on po prostu sobie nie daje - jest wtedy bardzo agresywny bo wie, że chcemy się do niego dobrać, nie ma opcji wzięcia go z zaskoczenia czy przechytrzenia, po konsultacji z weterynarzem, tata dostał jakiś środek usypiający który dodaliśmy do jedzenia, ale to tego psa jedynie otumaniło, podchodząc z obrożą zerwał się na nogi i kły na wierzchu. Behawiorysta który kiedyś interweniował też wymiękł, poradzili jedynie uśpić psa. Ale my kochamy to zwierze i wiem że ono nas też ( w osobliwy sposób zapewne ale jednak), skoro chorzy psychicznie ludzie mają szansę żyć, to dlaczego nie zwierzęta, skoro mają kogoś, kto chce się nimi opiekować. Czy macie Kochani jakieś pomysły? Jedyne co przychodzi mi do głowy, to weterynarz który wstrzeli się w jego ciało czymś ze środkiem usypiającym, w tym czasie będziemy mogli go oporządzić i zapiąć tą obrożę, a może macie jakieś środki do polecenia, tak żeby mu nie zaszkodzić, nie mamy już żadnego pomysłu :( Pozdrawiam Piotr.
×
×
  • Create New...