Od 20 paru minut pisalam i pisalam a potem zatwierdz wiadomośc a tu... nie jestes zalogowany. :crazyeye: jak to nie jestem?!! Wszystkie me sklecona zdanka oczywiscie szlak trafil :angryy: :angryy: :angryy: .
Przepraszam, nawet się nie przywitalam.
Witam wszystkich po bardzo dlugiej przerwie.
Mam nadzieję, że teraz się uda.
Nie odzywalam sie tak dlugo z newsami poniewaz chcialam rowniez wkleic zdjecia, a ciezko bylo mi pozyczyc aparat. Wreszcie sie udalo, ale... no wlasnie to ale, moc bateri starczyla na zrobienie zdjec, ale juz nie na ich skopiowanie do kompa. A ladowarki do baterii niet, tak wiec dzisiaj aparat oddalam, bo musialam, znow bede go miec za 2 tygodnie wiec dopiero wtedy wkleje przepiekna Zorbunie.
Kochana dziewczynka jest juz calkiem zdrowiutka, wczoraj po kontrolnej wizycie okazalo sie ze uszka czysciutkie. W koncu mozna ja bylo tez zaszczepic, szczepienia komplet, Zorbunia byla bardzo dzielna, nawet nie zareagowala. Bo uszka to nie lubi jak sa czyszczone a juz na pewno nie zakrapiane.
Niestety wetka stwierdzila ze jest zbyt grubasna 33 kg pieknej Zorbuni, efekt przejecia mej kochanej mamuni na poprzednie slowa pani doktor - musi troche przytyc. W jednym chociaz tropikalny zar sie przydaje, Zorbunia sama je mniej niz zwykle. TAk wiec musimy zejsc z wagi do 30 kg max.
Dziewczynka postanowila zmienic tez siersc i czesanie 2 razy dziennie nie pomaga, ale dajemy rade, nowa "szata" nieco krotsza i troszke jasniejsza.
Zorbunia jest przekochana, chociaż czasem....
Na spacerkach musze ja niezle pilnowac, ulubione zajęcie to wyszukanie czegos niezle cuchnacego i wytarzanie sie w tym.
Taka niezla przygode Zorbunia zafundowala nam nad jeziorkiem, wynalazla sobie biedna niezywa rybke, ktora musiala tam lezec od klku dobrych dni i... kapiel w owym jeziorku nic nie pomogla.
Boze ta podroz powrotna, koszmar do dzis szerokim lukiem omijam wszelkie stoiska z rybkami, a jak mi sie przypomni to chyba tak wygladam 0X .
A mordula zadowolona z siebie byla jak nie wiem co.
Teraz zanim polozy sie do tarzania to sprawdzam czy przypadkiem czegos "cudo pachnącego" nie znalazla.
Nie lubi tez naszej sasiadki suczki staruszki juz gluchej i niewidomej, zadne tlumaczenie ani krzyk nie pomaga. Musze niezle napinac swe żabie miesnie aby ja utrzymac. Nie wiem czemu, bo ta jej nic nie zrobila a inna sasiadke z klatki toleruje.
Jest tez z niej niezla zazdrosnica o kazde mizianie, szczegolnie na powitanie, pcha sie tak tymi swoimi "czterema literami", że Lucki ustepuje.
Zdjecia obiecuje wkleic za 2 tygodnie.
Pozdrawiamy wszystkich.
Zorba, Lucki, Pucio Zyźka i rodzinka.