Mam na imię Astoria i moja historia zaczęła się 3 lata temu , kiedy się urodziłam . Kupiło mnie młode małżeństwo i traktowali jak członka rodziny , odsuwali mi krzesło żebym mogła siedzieć z nimi przy stole , pozwalali spać ze sobą i zabierali we wszystkie podróże, byłam bardzo radosna i wesoła lubiłam się bawić . Codziennie czekałam na swojego "Pana" żeby wrócił z pracy, kiedy brał prysznic ja czekałam na niego pod kabiną bo zawsze po kąpieli się ze mną bawił.Przygotwali specjalnie dla mnie mały ogródek żebym miała swój mały trwniczek , kwiaty które lubiłam obwąchiwać i owady które ganiałam po całym ogrodzie. Moi opiekunowie nie mieli dzieci więc byłam ich oczkiem w głowie . Moja "Pani" czasami pozwalała mi pobiegać bez smyczy żeby dać mi troszkę wolności , tak własnie było w czwartek 16 lipca kiedy mieliśmy z moją "panią" jechać na zakupy . Moja "Pani otworzyła mi drzwi ale ja pobiegłam z drugiej strony zobaczyć co ona robi i usłyszałam odgłos szybko zbliżającego się auta , nie wiem co się stało........
Moi opiekunowie siedzą teraz przy stole z odsuniętym dla mnie krzesłem i płaczą ale mnie tam nie ma,.......
Nigdy cię nie zapomnimy astoria i srece nam teraz pęka że pozwalaliśmy ci biegać bez smyczy........wybacz że cie zawiedliśmy .....