Jump to content
Dogomania

bigjack

Members
  • Content Count

    38
  • Joined

  • Last visited

About bigjack

  • Rank
    Advanced Member

Profile Information

  • Gender
    Male
  • Location
    Łódź
  • Interests
    Weściki <3

Recent Profile Visitors

651 profile views
  1. Witajcie, piesek ma rok, jest to West. Od zawsze miał tylne łapki skierowane troszeczkę do środka, ale teraz mam wrażenie, że się to pogłębiło. Widać, że nie jest to naturalna postawa. Jednak piesek nie pokazuje, żeby go te łapki bolały - chodzi sobie normalnie, biega za patykami, piłeczkami itp. Kopie tylnymi i przednimi łapkami w trawie. Czy pies tylne łapy powinien mieć idealnie proste? Czy zapowiada się to coś poważnego?
  2. Siemka. West 9 miesięcy. Stracił apetyt na karmę od miesiąca i zastanawiam się czy to normalne, czy może grymasi, czy może coś mu dolega. Wcześniej dostawał 3 x dziennie karmę suchą (brit care puppy lamb), zjadał wszystko i te porcje miał dość duże jak na takiego malucha. Teraz miska stoi cały czas z kulkami w środku nieruszana. Patrząc na ilość karmy, która jadł wcześniej, a teraz - to teraz w ciągu dnia je około 30 % tego co 2 miesiące wcześniej. To normalne? Ważył około 9 kg, schudł ostatnio do 8,5kg. Aby go zachęcić do jedzenia dostał jakąś łyżkę zupy, jogurtu naturalnego czy czegoś. Teraz nawet z dodatkami go nie interesuje. Dostawał czasem coś z obiadu dodatkowo jakieś mięsko gotowane albo coś i być może to go zniechęciło, ale żeby aż tak? Trochę lepiej jest jak daję mu karmę z ręki. Dżentemen zazwyczaj nie odmawia w takich sytuacjach. Lub gdy rzucam mu po jednej kulce.. :D Ale nie chcę mu wyrobić jakiś złych przyzwyczajeń, a kompletnie nie wiem już co robić. Odrobaczałem go niedawno, dostaje rumentabsy, a jeśc nie chce. Jest w dobrej kondycji, biega i nie wygląda jakby coś mu mogło być.
  3. Siemka. Piesek niechętnie wykonuje najprostsze komendy, gdy nie mam smakołyka w dłoni. Choć staram się nie powtarzać wydanych komend, to w większości przypadków, jeśli nie powtórzę to nie wykona. Na spacerach bez smyczy pilnuje się, spogląda na mnie co chwilę i trzyma się tak, żeby się nie zgubić. Problem pojawia się gdy zobaczy innego pieska. Zapomina wtedy o mnie i o całym świecie, kompletnie nie reaguje na żadne komendy, mógłbym się schować, a on i tak by to olał :D Wprowadzam komendę "wróć" w taki sposób, że mam smakołyk i cofam się truchtem, będąc wtedy przodem do niego mówię "wróć", no i generalnie przybiega zwłaszcza kiedy jest głodny. Ale jeśli jest coś bardziej interesującego np. inny piesek, to komenda, ani nic innego nie działa. Help.
  4. Siemka. Piesek niechętnie wykonuje najprostsze komendy, gdy nie mam smakołyka w dłoni. Choć staram się nie powtarzać wydanych komend, to w większości przypadków, jeśli nie powtórzę to nie wykona. Na spacerach bez smyczy pilnuje się, spogląda na mnie co chwilę i trzyma się tak, żeby się nie zgubić. Problem pojawia się gdy zobaczy innego pieska. Zapomina wtedy o mnie i o całym świecie, kompletnie nie reaguje na żadne komendy, mógłbym się schować, a on i tak by to olał :D Wprowadzam komendę "wróć" w taki sposób, że mam smakołyk i cofam się truchtem, będąc wtedy przodem do niego mówiąc wróć, no i generalnie przybiega zwłaszcza kiedy jest głodny. Ale jeśli jest coś bardziej interesującego np. inny piesek, to komenda, ani nic innego nie działa. Help.
  5. Siemka. W pierwszych miesiącach było super, piesio na spacerze znajdował sobie miejsce i się wysikał "raz a porządnie". Niestety od około półtora miesiąca "posikuje". W domu nie sika. Na spacerze: trochę tu, trochę tam i żeby się wysikać to potrzebuje siknąć na jednym spacerze 10 razy. Czy to jest właśnie znaczenie terenu? Czy tak będzie zawsze? Czasem mam możliwość wyjścia z nim szybkie siku, ale szybkie siku już nie istnieje. :D
  6. Siemka.   Szczeniak, piesek, 5 miesięcy. Podchodzi pod drzwi i prosi o wyjście. Wychodzę z nim zazwyczaj 9 razy dziennie, co reorganizuje jakikolwiek plan dnia. Chciałbym ograniczyć wyjścia do tych 3-4 razy o stałych godzinach. Kiedy to zacząć robić? Wytrzymuje bez sikania od godziny 21 do 8 rano kiedy śpi. Wtedy rano sika dość długo. Inaczej jest w dzień. Wydaje mi się, że jeśli tylko leciutko mu się chce, to wtedy woła. Gdy sika w ciągu dnia to poleci parę kropelek i koniec. Próbowałem go przetrzymać trochę, ale wtedy zazwyczaj zakrada się potajemnie do kuchni żeby tam siknąć.   Czy to jest kwestia tego, że on jeszcze fizjologicznie nie może wytrzymać parę godzin w ciągu dnia? Czy ja tu robię jakiś błąd? Jak było z Waszymi pieskami, help :)
  7. Siemka. Mój 5 miesięczny West od ponad miesiąca oddycha jakby miał astmę. Weterynarz stwierdził, że to coś z tchawicą. Wg niego nie da się z tym nic zrobić i nie jest to zagrożenie. Jedyne skutki to ma częściej łapał infekcje. (Być może chodziło mu o zapadniętą tchawicę?) Generalnie jest żywy, dużo je, lubi biegać i po wysiłku te objawy mu się nie potęgują. W rzeczywistości słychać to dużo gorzej niż na filmiku. Słychać to tylko jak jest cicho. Tak oddycha dziwnie przez większość dnia i także podczas spania. Jak odpowiednio się ułoży na podusi to oddycha całkowicie normalnie przez parę minut i znowu to dziwne oddychanie.   https://www.youtube.com/watch?v=b3DlyBi6nSE
  8. A czy jest możliwe żeby jadł ptasie boby od robaków? W sensie akurat to może mieć jakiś związek?   Niestety u mnie cały teren na wychodzenie jest w ptasim syfie. :/
  9. Siemka.   West 5 miesięcy. W pierwszych tygodniach jadł swoje kupy w domu, ale mu przeszło. Na spacerze swoimi, ani innymi psimi nie jest zainteresowany. Niestety zajada się ptasimi. Jest to uciążliwe bo nie potrafi iść normalnie, tylko wywąchuje ptasie kupy i w sekundę je wcina. Za każdym razem mówię "NIE!" oraz lekko odciągam go, oczywiście i tak sporo zjada, bo ciężko upilnować każdą.   Karma britcare puppy lamb, do tego dostaje rumen tabsy i kompleks wit b. Help    
  10. Szczeniak 4 miesiące. Nauczył się ostatnio załatwiać się na dworze. Zdarzają się wpadki, ale jest ok. Za każdym razem kiedy 'doniesie' siku lub kupkę na trawnik dostaje nagrodę za to i za to. Kiedy nagrody odstawić? Dodam, że to mój pierwszy piesek i zrobiłem na początku nauki komend mały błąd szkoleniowy, rozdając smakołyki jako "zapłata" trzymając przed pysiem, a nie jako "nagroda" niespodziewana - co spowodowało, że piesio wykonuje wszystkie komendy wzorowo, ale tylko gdy widzi lub czuje smakołyki. Nie chciałbym żeby przestał się bez nagrody załatwiać na zewnątrz  ;)
  11. Dziękuję Wam za rady :) Na ten moment jest malutki progres. Rozwiązaniem, które przynajmniej umożliwia wyjście z klatki (co było chyba najbardziej problematyczne) okazała się smycz automatyczna 5 metrowa + szelki  :lol: Przy wyjściu z klatki robię tak, że gdy maluch siada - rozciągam smycz na 5 metrów i chowam się za ścianę / drzwi / filar / windę / samochód / drzewo, wszystko co się da :D Na spacerze , gdy oddale się na te 5 metrów - to też wydaje mi się, że zaczął mnie dzięki temu zauważać, bo wcześniej chyba uważał za oczywiste "że jestem gdzieś obok", więc olać mnie.  Swoja drogą smycz automatyczna + szelki to chyba nie jest najlepsza kombinacja dla szczeniaka, ale wszystkiego mieć od razu nie można, przynajmniej jako tako poruszamy się. :lol:
  12. Ludzi bardzo lubi. Do części piesków szczeka z daleka, ale nie do wszystkich. Nie wyrywa się przy tym, ani nie warczy, także w sumie to nie problem.   Biorąc pod uwagę, że 2) sztywna smycz i  3) ciągnięcie na siłę nie daje nic, to sposób który stosuję to smakołyki/zabawka co 2 metry. Przy czym muszę ciągnąć go "na wędkę", a więc widzi smakołyk, czuje go i wtedy materialista daje dwa kroki i stop. W ciemno nie zrobi dwóch kroków, jeśli nie widzi smakołyka. Tylko nie przynosi to żadnych rezultatów, ani nie widać postępów. W domu na smyczy zachowuje się tak samo. Co innego jeśli widzi coś ciekawego, typu np zaprzyjaźniony piesek - to za nim na wspólny spacer może lecieć pól kilometra, będąc na smyczy, i nawet bez postojów. Generalnie chyba mnie mimo wszystko kocha, bo jak puszczam go bez smyczy, to podąża za mną gdy oddale się gdzieś na 30 metrów.  :lol: Na moje amatorskie oko to raczej nie jest strach. Tak jakby bardziej wkurza go smycz.   Staram się żeby się wybiegał, miał kontakt z psami itd, ale nie wiem jak się tym uporać. Czy jest szansa, że mu to samo przejdzie? Zastanawiam się co robię źle.. Staram się go nie nosić wcale. Na pewno spaliłem okres pierwszej socjalizacji i  czekałem do 3 szczepienia z wyjściami, które było z małym poślizgiem, może to efekt tego, jednakże w pierwszych dniach wychodzenia, chodził bezproblemowo. Nie miał żadnych traumatycznych przeżyć na spacerze czy coś takiego   :mellow:
  13. Dziwi mnie tylko to, że na pierwszych spacerach chodził naprawdę dobrze na smyczy, która wcześniej zresztą trenowaliśmy. Na pewno nie było żadnych buntów.   :) Jego zachowanie zmieniło się nagle, przy czym stał się agresywniejszy. Nawet na pieski szczeka z bardzo daleka, choć wcześniej tego nie robił. W między czasie zaczął załatwiać się na dworze - tak jakby począł się już pewniej na nowym terenie, dostał trochę odwagi - i zaczął się buntować. 
  14. Dzięki za odpowiedź. Już wyjaśniam. Mówię np. siad, a on zaczyna szczekać i próbuje gryźć mnie palec, którym pokazuję komendę, lub ogólnie w dłoń. I żadnej komendy nie wykona.   Gdy robię to identycznie, ale mam smakołyk, wszystko jest ok.
  15. Hej. Szczeniak 3 miesiące. Piesek cegła - gdy ma ochotę to po prostu kładzie się i koniec :D Problem występuje zarówno przy wyjściu z klatki schodowej oraz przy chodzeniu po dworku. Pies nie chce dostosować się do mojego kroku, tylko sam chce prowadzić, a gdy mu nie pasuje to się kładzie. Natomiast samo wyjście już idzie gorze. Wychowywany jest bezstresowo, nikt go nigdy nie uderzył, ani nie krzyczy.     Próbowałem 3 metod:   1) jeśli stawał to gdy zawołałem i podszedł dawałem mu smakołyk żeby przełamywał swoje lęki przy wyjściu z klatki (o ile je ma). działało jako tako, tzn przystanek co  dwa kroki, smakołyk, kolejne dwa kroki. Tylko mi się wydaje, że on to rozumie tak: "podejdę dwa kroki, jeśli da mi smakołyk, a jeśli nie da to leżę jak cegła bo tak chyba trzeba".   2) na sztywnej smyczy, czyli: leży jak cegła, trzymam napiętą smycz, ale nie ciągnę żeby sam ogarnął, że ma podejść. można powiedzieć że w jakiś sposób działa, tylko przejście 100 metrów może zająć 30min.   3) stanowczo go ciągnę tam gdzie chcę iść. tylko nie mam serca do tego bo praktycznie co parę metrów jeździ na brzuchu po chodniku, a serce mi się łamie na pół gdy to widzę.   Czasami go przenoszę ręcznie, ale chyba to nie jest najlepsze rozwiązanie :/   Help
×
×
  • Create New...