super , że jakiekolwiek psiaki znajdują nowe domy. Niestety informacje takie - jedna na miesiąc :( , a na OLX pełno szczeniąt i kociaków znów narozmnażanych :/ . Kiedy się Ci ludzie opamiętają..szok.
Na ulicy też sporo psiaków nadal bezpańskich.. niektóre sobie nieźle radzą na całe szczęście. Ale odnośnie takiego jednego chciałam zapytać.. jak sobie schronisko radzi z kleszczami u psów? zapobiegacie jakoś? Wczoraj, wspólnie z kilkoma osobami z podwórka próbowałam wyciągnąć z jednego bezdomniaka kleszcze, ale strachliwy dość - i głaskać się dawał, ale po wyjęciu pierwszego kleszcza zaczął się obawiać, czego szukam na jego karku i wycofywał się szybko, a nawet trochę mnie straszył . Dość duży, silny pies, więc musiałam odpuścić po pół godziny prób. Został więc tylko nakarmiony smakołykami -sąsiadka mięsa mu ugotowała.
Czy gdybym kupiła w sklepie zoologicznym jakąś najtańszą obrożę przeciwpchelną/odkleszczową, i założyła mu jakimś cudem to ona zda egzamin ? Czy można taką założyć, bez uprzedniego usunięcia kleszczy, czy jest jakaś firma bardziej polecana z takimi obrożami (bo słyszałam już o przypadkach zatrucia zwierzaków po założeniu obroży) . Pytam, bo nie mam z nimi doświadczenia.. u swoich psów stosuję od lat kropelki- ale nie stać mnie na nie obecnie, więc nawet moje psiaki tymczasowo tylko przeglądam dokładnie po spacerach w ramach profilaktyki przeciwkleszczowej.