Jump to content
Dogomania

wymyslonylogin

Members
  • Content Count

    4
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wymyslonylogin

  1. Co prawda jesteśmy dopiero kilka dnia po zdjęciu szwów, ale chyba jest poprawa. Zastąpiliśmy spacer "bardzo aktywny (fizycznie!)" z elementami pogoni za piłką/ harcami z innymi psiakami itd. zwykłym spacerem albo spacerem po parku, podczas którego pies sobie powoli węszy po krzakach i...   jest znacząca poprawa. Praktycznie od zdjęcia szwów nic nie zniszczyła, nawet gdy nic nie psikaliśmy sokiem z cytryny...   Jeszcze sprawdzę czy taki stan się utrzyma, ale praktycznie jak ręką odjął... Aż dziwne :-).
  2. Dziś po zabiegu odbieraliśmy sunię od weterynarza. Cały czas wyła dopóki nas nie zobaczyła, więc przypuszczam, że to było wycie lękowe (obcy ludzie, nieprzyjazne miejsce). Jak była mała i ją przyzwyczajaliśmy do zostawania samą, to na początku (co prawda 10 minut rozłąki) właśnie wyła cały czas. dagaa111, ona najczęściej nie niszczy tylko wyciąga rzeczy, z czego część zanosi sobie na dywan. Samo zanoszenie mnie nie dziwi i nie martwi, bo tak samo nową zabawkę/przysmak nosi jak jesteśmy w domu. Zniszczy może jedną na dziesięć wyciągniętych i dobrze wiem dlaczego (np. drewniany, nielakierowany pędzel podobny do patyka, któr przerabia na psie czipsy na spacerach; czapkę, bo ma pompony i jest z imitacji sierści-jak zabawki). Dobrym przykładem jest to, że raz otworzyła sobie szufladę z butami (sic!), wyciągnęła 4, zaniosła na dywan i na tym skończyła. Zgryzła za to drenianą figurkę, którą zrobiłem (z drewna lipowego, nawet z kawałkiem kory, bez żadnej chemii). Dodam, że nasze kapcie/inne, częściej używane ("pachnące nami") obuwie stało przy drzwiach. Co do sznurków, wiem. Zdarza jej się przez to zwymiotować albo dłużej załatwiać psią sprawę, ale nie jesteśmy jej w stanie w stu procentach upilnować- bez nas sznurków nie ma, ale i tak nie będziemy pół godziny się w nią wpatrywać non-stop :-). Ona ogólnie jest "pożeraczka". Suma sumarum, 1) poczytam o tropieniu (lubi to, więc powinno być ok) 2) jak się wykuruje po sterylce, to wprowadzimy w życie 3) dam jakieś sprawozdanie z nowej metody :-)
  3. Zabawki zostawiane na samotność to zazwyczaj: piłka typu kong, gumowa kostka z dzwoneczkiem w środku (ma do niej stały dostęp). Zostawialiśmy jej również smakołyki, ale zajmowała się nimi rzadko; może spróbujemy wrócić do prasowanych kostek wołowych. Spacer bez pracy umysłowej, najczęściej była to zabawa z innymi psami/piłką, także wiem, że przynajmniej część razy zostawialiśmy ją zmęczoną, ale mózg pracował na 150%zabawy. Dziś będzie sterylizacja, później spróbuję postawić na jakieś tropienie albo inną formę zabawy umysłowej (dopiero niedawno mi się gdzieś przewinęło na tym forum). Przy nas jest po prostu wzorowy pies (nie licząc niszczenia swoich zabawek-piszczałek ;-)). Kilka razy gdy wskakiwała na meble, mówiliśmy stanowczo "ej!" i szybko załapała, że nie wolno (przy nas). To samo z wyciąganiem rzeczy z regałów. Ma stałe miejsca "buszowania" (najczęściej tam, gdzie odłożyliśmy np. zepsutą zabawkę) oraz "pewniaki, którymi się zajmie" i te rzeczy chowamy do niedostępnej łazienki. Kiedyś gdy byłem pewien, że była super grzeczna i spała cały czas, ale wiem, że chodziła po meblach (przez przypadek łapką zrobiła 1 kopię xero :-)), tylko nie znalazła nic fajnego do zabawy. Dobra, na razie cieszę się, że nie jest to raczej lęk (jak wie, że nie wychodzi, to potrafi nawet się nie podnieść na nasze wyjście; nie ma wycia; szczekanie pewnie na psa pod drzwiami itp.), a jak jej się polepszy po sterylizacji, to postaramy się by bardziej popracowała psychicznie. Ps. Dobrym sposobem było "limitowanie zabawki"- dużego sznurko-plastikowego stworka- którego mogła gryźć (rozgryzać) tylko podczas naszej nieobecności, bo tak 50-60% wyjść była grzeczna. Nie jestem pewien jednak czy to dobre rozwiązanie z dwóch względów: 1) nie wiemy ile z tego połknie (wsuwa wszystko, czasem zwraca np kawałki sznurka); 2) czy jak jej się znudzi rozrywanie zabawki, to wręcz nie nastrajamy jej do dalszej zabawy tego typu podczas naszej nieobecności?
  4. Hej, forum czytam już od jakiegoś czasu, ale zarejestrowałem się dopiero, by założyć temat :-). (W streszczeniu ograniczam się tylko do tego co wg mnie dotyczy tematu) -6 i pół miesiąca temu przygarnęliśmy 3,5miesięczną sunię ("mieszaniec jamnikowaty"). Sunia była bardzo strachliwa, chciała być przy nas cały czas (najlepiej NA NAS- np na kolanach, gdy siedzimy), przerywała sobie drzemki, by przejść do nas, jeśli np wyszliśmy do kuchni -na początku, gdy wychodziliśmy z domu, to chodziła po całym mieszkaniu, szukała nas, wyła- była tym tak zajęta, że nic nie gryzła (podgląd video) -przyzwyczajaliśmy ją metodą "10minut przed wyjściem i 10minut po powrocie pies dla nas nie istnieje" (brzmi strasznie, ale wiadomo o co chodzi :-)) i... AKTUALNIE (10 miesięcy) GDY ZOSTAJE SAMA (na bazie zapisów audio i obserwacji ew zniszczeń): -przed wyjściem jest wybiegana i staramy się jej zostawić np zabawkę nieosiągalną na codzień/przysmak -pies jest wg mnie cicho, np. na dwie godziny jest ~minuty szczekania (od pierwszego do ostatniego), w takich seriach po 2-4 szczeknięcia (wg mnie szczeka na np psa zza okna/z klatki schodowej, należy do tych alarmujących, a mamy na 9mieszkań 5psów, o różnych porach spacerowych :-)). Tylko czasami szczekanie przechodzi w wyższy ton, brak wycia. -generalnie rozumie kiedy idziemy z nią, kiedy bez, często nawet nie wstaje z legowiska jak wychodzimy (czasem mam wręcz wrażenie, że tylko czeka aż wyjdę/wyjdziemy, bo ma plan) GDY ZOSTAJE SAMA ROZRABIA RÓŻNIE, czasem mnie zaskoczy i wracam do idealnego porządku, ale zazwyczaj ma takie wybryki jak (podkreślam, że jej ulubiona zabawa "pluszakiem" to wypatroszenie, patyk trzeba przerobić na wykałaczki itd.- taki styl zabaw): -wyciąganie książek (ew lekkie ślady zębów, raczej BEZ NISZCZENIA) -wyciąganie i niszczenie segregatorów, kartonów (niszczenie twardszych tektur) -wyciąganie ukrywanej czapki z pomponem (otwiera sobie szuflady) +żucie pompona -chodzenie po meblach (czyli badanie terenów na które nie pozawalamy jej wchodzić) i wyciąganie oraz niszczenie wszystkiego co drewniane (pędzle, wystrugane ludziki itd.) -jeśli znajdzie worek z korkami od butelek (na zbiórki), to go wyciągnie i porozrzuca korki, a kilka weźmie "do siebie" i tam pogryzie -kiedyś ściągnęła pudełko chusteczek higienicznych i wyciągała po jednej i zanosiła do pokoju itp. itd. Na nagraniach zdarza się np 40minut ciszy absolutnej (pewnie odsypia spacer), a potem rozpoczyna harce. KOMPLEKS PYTAŃ: -mam nadzieję, że ww. to takie "młodzieńcze harce (10m-cy)", a nie żaden lęk? Tak myślę, bo skoro pies potrafi się położyć do snu, to...? -rozumiem, że najlepiej jest "zabierać to, co może być potencjalną zabawką", ale i tak już trzymamy duże pudło takich rzeczy w łazience, a ciężko wszystko na bieżąco upilnować. -czy takie zachowania z wiekiem trochę się zmniejszają? Powiedzmy w wieku 2-3 lat?   Ps. Zakładam, że to tylko nuda/ uroki bycia nastolatkiem itd., ale wolałbym się upewnić, że psa motywują wspomniane rzeczy, a nie strach (jako szczeniak panikowała (sic!) na widok kilku rzeczy i starczy). Z góry dziękuję za odpowiedzi :-)
×
×
  • Create New...