Jump to content
Dogomania

Agnieszka(Visenna)

Members
  • Posts

    5304
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agnieszka(Visenna)

  1. Dziękujemy Pucko :loveu: :loveu: :loveu: ps.Jeśli chodzi o rasowce, to ja mam sentyment do sharpów - w końcu mój Gustaw jest taki prawie.. :diabloti: Podobają mi się też szalenie buldożki francuskie i buldogi angielskie.Nie mniej jednak stary dobry kundel to stary, dobry kundel.I jest bezkonkurencyjny.Chociaż chyba zaczęłam się ostatnio zakochiwać również w spanielach.. :evil_lol:
  2. Tak więc Charlie może być w przyszłości odrobinę problemowy, ale to wszystko jest do opanowania, bo pies chętnie współpracuje.Szybko się przywiązuje.Bezgranicznie. Musi trafić do cierpliwego opiekuna, który jego rany psychiczne zaleczy nie agresywnymi zachowaniami, ale sercem i jeszcze raz sercem.
  3. Musze się poskarżyć na Charliego, był bardzo niegrzeczny ! :mad: Wczoraj stanął przy drzwiach, które akurat miałam zamiar otworzyć.Chwyciłam go więc za obrożę w celu przysunięcia.. a on mnie obwarczał :roll: pomachałam więc palcem na znak, że tak nie wolno(mówiąc przy tym podniesionym głosem).. Chłopaczek uznał najwyraźniej, że taka Agusia nie będzie mu podskakiwać i zaczął warczeć jeszcze donośniej, pokazując przy tym zęby.Przyznam szczerze, że wyprowadził mnie tym z równowagi i podjęłam radykalne kroki:p .Dostał klapa w dupe i zakagańcowałam go na całą noc.Rano, po ściągnięciu krzykliwego metalu płaszczył się przede mną i biegał dookoła machając ogonkiem :diabloti: Po dość dłuższym czasie sytuacja się powtórzyła - obsikał drzwi od łazienki, więc znów pogroziłam mu palcem.Warknął.Nie spuściłam ręki ku dołowi, a pies... zaczął po chwili machać ogonem.Myślę, że u wcześniejszych właścicieli poza krzykami szły dodatkowo rękoczyny, dlatego teraz zachowuje się tak a nie inaczej(reakcja obronna).Kiedy zrozumie, że nic mu nie grozi, zmienia się w zupełnie innego psa.Łazi za mną po cąłym domu, tylko by się przytulał i całował.Szczerze mówiąc unikam tego drugiego, bo to jeszcze mały śmierdziuszek :eviltong: nie obcięłyśmy wszystkich dredów, bo jest tak sfilcowany, że niezbędne jest golenie.. mamy załatwianą wizytę u fryzjera, który mam nadzieję szybko nas wesprze.
  4. Tylu zabytkom się już udało ;) Dlaczego Ty, kochany ślepaczku nie mógłbyś być wśród nich ?? Możesz.. i ja wierzę, że znajdzie się ktoś, kto patrząc na Twoje zdjęcia nie będzie potrafił obojętnie i ze spokojnym sumieniem wpisać w wyszukiwarkę "yorkshire terier"... a potem nacisnąć przycisk "kup teraz"... Przeciez takie pieski jak Ty sa najkochansze i najwierniejsze... Masz niewiele czasu.Prosze, zakoncz zycie godnie u boku swojego Pana.
  5. ...żeby jeszcze tylko nie chodził i nie próbował Aksy gwałcić.. no tak, wszelkie brudy wychodzą w praniu :lol: ale spokojnie, z przyborami na jajka i po problemie :mad:
  6. Dzięki Yewcia :loveu: Charlie jest ogromnym pieszczochem.Kiedy widzi, że głaszczę innego psa natychmiast podchodzi i podtyka swój łepek pod dłoń.W końcu on w tym interesie nie może zostać pominienty :loveu: !!! Jest spokojny, zrównoważony.Jak dla mnie - pies idealny.
  7. Tak.. na pierwszy rzut oka widac, jaka ze mnie znawczyni rasy :evil_lol:
  8. Nie, dzwoniła do mnie nowa użytkowniczka dogo.
  9. Uśmiechnijcie się ładnie do Ulv to wstawi fotki ;)
  10. Miałam telefon od osoby zainteresowanej Charlie'm. Sprawia wrażenie ogromnie pozytywne, ma dwie suczki spanielki i chciała dać dom jakiejś biedzie, która szczególnie potrzebuje pomocy, a nie kupować szczeniaka.Byłam tak zszokowana tym telefonem, że z wrażenia zapomniałam spytać np. o to, czy sunie są sterylizowane :oops: Na razie czeka na konsultacje z rodziną i zadzwoni, dając odpowiedź.Wtedy wszystkiego się dowiem.Z Ulv jednak tak czy siak postanowiłyśmy, że wydamy go wykastrowanego, nawet gdyby byl to najbardziej zaufany dogomaniak(wiec to chyba i tak nie istotne)Spokoju sumienia nic nie zastapi :cool1: poza tym troche zra sie z Pałkiem, a bez jajek Charlie nie będzie już aż tak dramatycznie zagrazal jego pozycji i konflikt zapewne sie ostudzi:pusiluje tez znaczyc teren.. tzn podsikal raz suszarke w kuchni, po utemperowaniu nie powtorzylo sie to juz.Wiec to chyba nie jest az tak istotna informacja.Samczysko jak samczysko :) ...trzymajcie kciuki... ps. Nie powiedzialam nawet o wizycie przedadopcyjnej, bo jestem roztrzepana że aż za przeproszeniem żal dupe ściska :eviltong: wszystko przed nami ;) Oby to byl TEN dom.. na mnie naprawde zrobil dobre pierwsze wrazenie.
  11. Patrzę.. widzę wykrzywione w grymasie krzykliwej rozpaczy mordki współtowarzyszy niedoli... myślę i pytam.. dlaczego ?? Czy ja jestem... w piekle ?? Charlie jest cocker spanielem.Starszym panem (ma ok. 8-10 lat), którego los pokarał za lata miłości, przyjaźni i oddania, najgorszym psim piekłem.Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt.Bo tutaj - chociaż jest co jeść,a pracownicy czasem czule pogłaszczą po głowie, widać przepaść utkaną z rozczarowania.. tymi, którzy zawiedli.. tymi, którzy nie potrafili zrozumieć, że "na zawsze bierzemy odpowiedzialność za to, co oswoiliśmy"... tymi, którym ufał bezgranicznie..i widać jeszcze coś.. a czuć jeszcze więcej..za dużo.. za duży ciężar.. serce Charliego rozpadło się na milion kwałków... ale pojawilo sie swiatlo..został zabrany ze Schroniska do domu tymczasowego, jednak nie może zostać tutaj długo, więc szukamy dla niego dobrego domy oraz troskliwego Pana, który nigdy nie zawiedzie. Podaruj Charliemu.. życie... Kontakt: 660 767 394
  12. Negri,dostalas zdjecia Nikonka od p.Marioli ???
  13. Skonczy sie kwarantanna i po suni.Szkoda jej bardzo.. czy ktos ma jakies pomysly? Tyle tych bied, ze nie wiadomo w co rece wlozyc..:shake:
  14. Kontakt do mnie : 660 767 394. Charlie ( bo tak nazwalam smroda za przyklaskiem Ulv :loveu: :loveu: :loveu: ), jest jak narazie jeszcze bardzo zdezorientowany i przestraszony.Nie mniej jednak z minuty na minutę stąpa po pokoju coraz pewniej.Pałek burczy jak to Pałek, ale mam nadzieję, że go zaakceptuje.. w razie czego będą izolowani.. :roll: tylko nie wiem, jak to wyjdzie w praktyce :roll: Nie da się jednak podważyć istotnego faktu: kolejne [B]życie jest uratowane[/B].Cocer nie skonczy na weterynaryjnym stole.Ale teraz tylko od nas zalezy jakie bedzie to zycie.. dzieki za jakiekolwiek proby pomocy
  15. Cocer przyjedzie na zasadzie tymczasowej do Ulv i do mnie.Potrzeba pomocy w ogłaszaniu psa oraz w kwestii finansowej:roll: Psów u nas dużo - a z pieniążkami krucho.Nie jest tajemnicą, że czarnuszek zostałby poddany eutanazji po upływnie kwarantanny.A ona się niestety kończy lada dzień.Decyzja była podyktowana spontanycznymi uczuciami, ale również nadzieją, że dzdzięki swojej 'rasowości' mały znajdzie dobry dom i to w miarę szybko.. trzymajcie kciuki i proszę o wsparcie.
  16. Czyzby na drodze sunieczki pojawila sie smuga swiatla? Troche mnie nie ma,a tu takie wiesci ... Ciesze sie niezmiernie i trzymam kciuki
  17. :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu:
  18. Podobno 15 nowych dziadkow na 16:mad: Rudzia miala prawdziwe szczescie.Teraz czeka na jego dopelnienie - wlasny dom !! W gore!!
  19. Jestem na wakacjach i nie mam stalego dostepu do internetu,ale teraz udalo mi sie wynegocjowac chwilke.Przesledzilam caly watek Pajaczka.Ciesze sie niezmiernie i wciaz tak naprawde nie moze do mnie dotrzec, ze stal sie ten cud..Paj ma najlepszy dom na swiecie!! Powodzenia dlugonogu:loveu: ~ps, Ulv - pamietaj, ze Cie kocham :loveu: ps2 pisanie na laptopie to prawdziwa udreka.. skubie ta notatke juz z 10 min.. niech zyja tradycyjne kompy..
  20. Hej. Nazywam się Gośka i to do mnie uśmiechnął się pająkowaty los :] Magda nie ma prądu = dpstępu do netu, a ja nie wiedzieć czemu, od kilku godzin nie dostaję maila aktywującego. Wiem, że Sporego posta spłodziłam, ale czy mogłabyś go w moim imieniu kleić do tematu? Już dłużej nie wyczekam - tak mnie rozpiera, że muszę się podzielić ;-) I mam nadzeję, że przez noc sprawa się rozwiążę i aktywacja w końcu do mnie trafi. A oto treść posta: Ależ wielki wątek się Pająkowi trafił. Owszem nieco "zaświniony" ;-) /z całą sympatią do świnek morskich oczywiście ^_^/ i chwilami nieco "napięty", ale w takich sytuacjach ciężko jest uniknąć różnicy zdań. Może zacznę od sprostowania - nie jestem Agatą ;-) A Małgorzatą ;-) Witam ^_^ Kiedy dzwoniłam do Magdy, nie miałam pojęcia, że sytuacja Pająka była tak rozpaczliwa! Czytałam przed chwilą ten temat, czytałam, spojrzałam na niego i...maijaż mi nieco spłynął. Ale! teraz już nie czas na smęty! :-D Nie jestem osobą, o której piszecie, ale za to jestem absolutnie zakochana w Pająku. Jak tylko Go ujrzałam na allegro, coś we mnie zaskoczyło. A jako, że znam ten "pik", wiedziałam co się święci. Siedzialam w pracy (!) i gapiłam się na zdjęcia Pająka-mam nadzieję, że szefostwo tu nie zagląda ;-) Już 5 godzin później wyskrobałam do chłopaka (który obcnie siedzi w Danii) maila o Pająku z linkiem do Jego "aukcji" na allegro. I kazałam Kunie natychmiast lecieć do biblioeki i zajrzeć na skrzynkę ;-) Oczywiście mnie poparł i powiedział, że mam w nim sojusznika przy ewentualnej wojnie ze współkolatorami. Na szczęście odbyło się wez walk...chociaż jeszcze wszystkich tu nie ma. ALE kurde umowa wynajmu mieszkania jest podpisana na mnie, więc...no! ;p A tak serio, to pozytywnie zaskoczyło mnie ich podejscie do sprawy... Przez całą noc moje uczucie do Pajka rosło i już wiedziałam, że NIGDY nie pozwolę, żeby ktoś Go ode mnie zabrał. Koniec z Jego tułaczką. Dotarł do celu. Niech chociaż tyle ma na stare lata. Oczywiście musiałam utrzymywać, że przygarniam go tylko na jakiś czas(nie wolno mi przecież podejmować deyzji za innych) - no cóż, nie pierwszy raz to robię i wiem jak się postępować ;-) Na pytania ile Pająk zostanie w mieszkaniu, odpowiadałam, że najpierw to trzeba Go odkarmić i wzmocnić (osoby nie mające w tej kwestii doświadcznia nie zdają sobie sprawy ile to trwa hihi...a wiadomo ludzie się przywiązują... ]:->), a później będziemy myśleć. Ale ja już wymyśliłam...z czego, nawiasem mówiąc, moje współlokatorki chyba powoli zaczynają sobie zdawać sprawę... Ale przecież, patrząc na tę słabiutką chudzinę, nie będą mówić o pozbyciu się Go. Ze swojej strony nie szczędzę im smutnych faktów dotyczących Pająka...Wiem, że nie powinno się manipulować ludzkimi uczuciami,ale cóż, jakoś nie odczuwam wyrzutów smunienia =) Może i metoda niezbyt etyczna,ale jaka skuteczna! ;-) Wacając do głównego wątku...trochę problemowy był fakt, że ja nawet jeszcze w tym naszym mieszkanku nie mieszkałam.Ale przecież taka bzdura Nie Mogła przeszkodzić Pająkowi w dotarciu wreszcie do własnego Domu z pywatnym człowiekiem do głaskania.Do domu (moich rodziców) nie mogłam go wziąć, bo mam tam już dwie suczki (też ofiary okrucieństwa "człowieka"), a poza tym ciągła zmiana miejsca z pewnością nie była tym, czego Pajtek potrzebował. Więc spakowałam się na szybko, załatwiłam transport, zwinęłam moje futra i następnego dnia się przepowadziłam. Kilka godzin później przyjechała do nas Magda z Pajączkiem...Oczywiście między naszą rozmową tlefoniczną,a wprowadzeniem się nowego lokatora, odbyła się wizyta zapoznawcza u ciocu Ulv - nie muszę chyba pisać, że z wielkim trudem powstrzymałam się, żeby Pajęczastego nie zabrać od razu ze sobą. Minęło kilka godzin, zanim zebrałam się do wyjścia.Jednak chciałam, żeby na Jego przyjazd wszystko było przygotowane...cisza i spokój... "Niestety" nie do końca się to udało - nie obyło się bez małego zamieszania. Jak już wcześniej było pisane, Paj lubi mięciutkie posłania (i trudno się dziwić przy takim wychudzeniu!).Od razu było widać,że moja kanapa nie bardzo Mu odpowiada. Więc kolejna szybka decyzja - trzeba się jej natychmiast pozbyć! Więc kanapa trafiła do sąsieniego pokoju. A do nas- duuuży, mięciutki materac :] Który ma też dodatkową zaletę - łatwo na niego wejść, nie to co na twardą, wysoką, paskudną kanapę-fuj ;p... ...I tak, w tej chwili Pająk leży koło mnie, rozciągnięty rozkosznie na całą długość swoich szczudlastych nóg,na mojej kołdrze oczywiście ;-). Ja natomiast próbuję się jakoś usadowić,żeby mnie plecy nie bolały, bo trochę się odgnkiotłam w nocy od ściany - Dziadzio zajął sam środek łóżka...no, nie chciałam mu zakłucać tej pierwszej nocy ;-) Teraz głęboko śpi i...coś mu się śni hihi ;-) Mam nadzieję, że coś dobrego. Jeśli chodzi o jego sprawy zdrowotne, to pomijając płynną, silnie ""aromatyczną"" przygodę na wejściu ;p ;D, wszystko jest w pożądku - załatwia się jak należy. Jako, że finansowo nie mam szans wyrobić na puszki Royala(chociaż z pewnością będą uzupełniały Jego dietę, gdyż moja kuchnia...nawet nie jest marna - jest poprostu żadna ;p), ja uczę się gotować! :] A on uczy się zaufania do mnie. I chyba mamy już niezły początek ;-) Pajączek już odróżnia mnie od reszty domowników i wodzi za mną wzrokiem! :-D A jak wyszłam na godzinę, to ponoć się kręcił po mieszkaniu. Może to zbieg okoliczności i mocna nadinterprenacja z mojej strony,ale... Potanowiłam bowiem od razu przyzwyczajać Go nie tylko do swojej obecości,ale także do nieobecności (ktoś tu musi zarabiać na tę ferajnę! ;-) ) i stopniowo będę wydłużać czas spędzany poza domm. Żeby wiedział, że nie ma się czego bać, że już zawsze będę do niego wracać... Ups! Ale się rozpisałam! ;p Ale to dlatego, że mnie radość rozpiera ^_^ Kocham tego pajęczaka... A jak byliśmy dzisiaj rano na spacerze, to jakiś chłopczyk powiedział: "ale śliczny piesek"! :smile: Cudowne dziecko! Aż się na mnie dziwnie spojrzał, kiedy się do niego tak entuzjatycznie wyszczerzyłam ;p Choć przysięgam, że za dziećmi nie przepadam. Uhm,straczy już Gośka, bo nikomu nie będzie się chciało tego czytać. Obiecuję więc jeszcze tylko, że będę składać raporty z postępów naszej znajomości i oczywiście wklejać zdjęcia :smile: No a czasem będę potrzebowała porady, bo jeszcze nigdy nie zajmowałam się starym pieskiem i nie chciałabym czegoś źle zrobić z tak durnego powodu, jakim jest niewiedza. Liczę na Waszą pomoc ^_^ I z góry Ogromne Dzięki... ZWŁASZCZA DLA ULV :* - pamiętaj, że kiedy jest już skrajnie beznadziejnie, to wcale nienajgorzej, bo w takim razie zaczyna się droga w górę - będzie już tylko lepiej. Trzymaj się ciepło i spodziewaj licznych telefonów z "durnymi" pytaniami ;-)
  21. [CENTER]Tylko czy to dobre wyjście ?dla kogo ?[/CENTER] [CENTER]Magda chce Rudzię wydać, bo nie ma miejsca, środków,czasu i jest ogólnie zmęczona taką ilością psów.A psina z kolei czułaby się idealnie na kanapie u jakiejś starszej Pani, gdzie miałaby święty spokój.. podejrzewam, że też ma trochę dość taranowania przez Kraksę ;) To naprawdę nie jest dobre wyjście i proszę - nie liczcie na to, tylko spróbujcie pomóc w tej adopcji.. :-( [/CENTER]
  22. Rozsyłam wieści.. trzeba skontaktować się ze Schroniskiem - może ktoś zgłaszał zaginięcie ślicznotki.
  23. Sama jesteś pokraka :diabloti: Przez całe 4 lata mojego wolontariatu w Schronisku miałam tzw. 'swoje' psy.Kiedy jeden znajdywał dom, wypuszczałam sobie drugiego.Za każdym razem były to suczki - małe, jasne i grubiutke... najczęściej łaciate.Liczyłam się z tym, że nie znajdą domu ( bo ludzie są ślepi i kundel nie podchodzący pod rasowego nie zasługuje wg większości na uwagę).Dziś wszystkie cieszą się szczęściem w nowych, dobrych domach (głównie dzięki uruchomieniu programu adopcyjnego z zagranicą :multi: ).Żabcia przypomina mi do złudzenia trzy z moich dziewczyneczek : Klunię, Klunię II i Biedronkę.Widać, charakterologicznie też podchodzi pod nie.I śmiem twierdzić, że jest wspaniałą, prześliczną sunieczką :loveu: która w Schronisku nie może się zmarnować :mad: :mad:
×
×
  • Create New...