Zdjęć nowych nie mam - cały tydzień miałam zwariowany. Poniedziałek kontrola w pracy, wtorek badanie progesteronu u naszej ONki Irisy, moje szkolenie (o dopalaczach). Po badaniu okazało się, że w 8-9 dniu jest już ponad 10, więc telefon i umawianie się z kawalerem. Środa jazda na krycie - dobrze, że właściciel psa wiedział co i jak. Czwartek mój mąż z synem jechali aż do Buska na konsultacje, więc nie było ich cały dzień a ja maiałam kolejne szkolenie. Piątek kolejne krycie. Sobota próbowałam ogarnąć trochę dom a dzisiaj leniuchuję :)