Zaczęło się dwa dni temu. Po prostu zaczął utykać na tylną łapę. I właściwie szybko mu się pogarszało. Ciągle się przewracał. Teraz cały czas leży, ma ogromne problemy żeby wstać o własnych siłach. A jak wstanie może przejść parę kroków i znów mu się nogi rozjeżdżają, traci równowagę i ląduje na podłodze. Teraz staramy się aby cały czas leżał. Generalnie też tak jakby przednie łapy były mniej sprawne niż kiedyś, /lewa jest nieco bardziej podkulona/ ale nie wiem czy to wynik schorzenia czy też tego że jest już osłabiony tą dolegliwością, a może jest poobijany. Tak więc te objawy pojawiły się w tak ostrej formie ledwie dwa dni temu. Wcześniej jakieś dwa tygodnie temu też zauważyłem że upadł właściwie bez powodu, ale pozbierał się i nie było znaku kontuzji.
Dzisiaj był weterynarz i dał zastrzyk przeciwbólowy, dał także recepty na takie leki: Nivalin, Vitaminum B1 i Cocarboxylasum. Weterynarz powiedział że to taki rodzaj chwilowego paraliżu i że w tym wieku to normalne.
Chciałbym jednak wiedzieć więcej, przeglądnąłem sporo postów na necie i generalnie wynika z tego że ważne jest aby trafić z kuracją. Znajomy opowiadał mi o przypadku boreliozy u psów objawiający się w ten sam sposób. Mój pies bardzo często biegał po lesie i mimo środków przeciw kleszczom często znajdowaliśmy u niego kleszcze. Jak zatem sprawdzić czy to nie borelioza?
Z netu wyczytałem też że niedowład może wystąpić przy: dysplazji, zwyrodnieniu kręgosłupa /spondyloza/, boreliozie, reumatyźmie, zwyrodnieniu układu nerwowego, zerwaniu więzadeł krzyżowych...
Co robić zatem robić? Czy konieczne jest prześwietlenie? I czy u 9cio latka jest to bezpieczne /narkoza/? Pies je normalnie, merda ogonem.
Jescze jedno pytanie, czy znacie może specjalistę od tych schorzeń we Wrocławiu lub w okolicach. Będę wdzięczny za wszelką pomoc.