-
Posts
760 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by madalenka
-
Ufff... kamien spadl mi z serca. To mi bardzo ulatwia sprawe. Wielkie dzieki!:-D :-D
-
Probowalam rozmawiac z sasiadem... ale on sam jasno sprawy nie widzi. Kocha psy, ale nie chodzi czesto na wystawy, tylko aby suczce szczeniaczki zafundowac. I tyle. Napatoszy sie jakis ciekawy kawaler, to sunie pokryje. A poza tym sunia jest jeszcze mloda i pewnie chce jeszcze troche poczekac i mowi tacie, ze planuje szczeniaki i jak beda to tacie da, a tata mi mowi ze szczeniaki beda niedlugo. I tak sie koleczko zamyka. A z moim psem jak z wyjazdem na Hawaje. :thinkerg: Robilam tak kiedys, zeby rodzice uwierzyli - a za tydzien ci sie znudzi - mowili. Po tygodniu mowili, ze z psem to i tak inaczej. A potem, ze jak sobie umiem wyobrazic, to powinno mnie to zadowolic. Super po prostu. Zrezygnowalam i teraz udaja, ze sie zgodzili - a ja nie wiem, co zrobic zeby mowili to na serio, bo im nie udowodnie ze klamia, a jednoczesnie nie dam rady tego zmienic. I co teraz? Mieliscie kiedys podobna sytuacje? :question: Ja sie juz po prostu boje o tym rozmawiac, bo oni sie wkurzaja i przez kilka nastepnych godzin sa niedostepni, a ja najczesciej jestem zalamana. ????
-
Tak, beda z rodowodem. Sunia jest sliczna i w ogole cudna. Bardzo wdzieczna i radosna. Na 100% zdrowa. Co do tego to ufam, tylko moi rodzice blefuja. Co z tego, ze z nimi poromawiam, jak klamia? Ja nie rozmawialam z sasiadem - to rodzice bez przerwy mowili, ze to juz. Sasiad planuje, ale nie wie na kiedy. A ja nie moge czekac nastepne kilka lat w tak beznadziejnej niewiedzy! To gorsze od stanowczej odmowy! :-?
-
Nie, to suka! A ze to (wlasciciel) przyjaciel taty to niby ma sposcic z ceny, itd... A poza tym moj tata wyznaje, ze co sasiada o pewne. Mysle, ze fajne psiaki by byly, ale kiedy!!!! Znalazlam ostatnio fajne ogloszenie i na dodatek mozna by bylo wziac na ferie zimowe i bym sie nim zajac mogla. Tylko ja sie boje wspomniec o tym, a co dopiero zaproponowac! Co mam zrobic? Moi rodzice wykrecaja sie jak moga, zeby ze mna o tym nie gadac i przyzeki mi - tylko osobno. Ale ja w to nie wierze, poki jest to taki sam scenariusz jak wczesniej. To mnie boli!!! Ten pies sam poszedl. Karmilam go i glaskalam i w gole i poszedl. Pewnie mial wlasciciela. Tylko poszczali go wolno i po kilku dniach u mnie wrocil do domu. A wygladal jak 7 nieszczesc, jesli nie gorzej. Koltuny, lepek spuszczony, pchly. Chcialam go przechowac i ogloszenie wywiesic (ale to dopiero po tym jak 3 dzien paletal sie po naszym osiedlu). Ale mama sie nie zgodzila i poszedl. Ale mogl zostac bo go karmilam i nawet chcialam mu w sadzie bude postawic. To byl jego wybor, wiec krzywdy nie mial. :laola:
-
Obawiam sie, ze znow wywiedli mnie w pole... 2 miesiace temu mama powiedziala, ze moge przyprowadzic psa do domu, ale ona sie nie bedzie mieszac. Tata powiedzial, ze tez sie zgadza i wstepnie zalozylismy, ze ja zloze oferty, a on wybierze i tam pojedziemy w marcu, nie pozniej! Teraz, gdy z nim na ten temat rozmawialam powiedzial, ze w kwietniu pies naszego sasiada bedzie mial szczeniaki. W kwietniu! Wychodzi, ze odbierzemy w lipcu. Pies musi miec kwarantanne, wiec w lipcu nie bede mogla wychodzic z domu, kiedy zwykle w wakacje jestem bez przerwy poza domem. Ok. To jeszcze przeboleje. Ale oni mnie na 90% oklamuja! W lipcu powiedza mi, ze szczeniaki sa planowane na przyszla wiosne i warto jeszcze zaczekac. A jesli powiem, ze obiecali to powiedza, ze teraz i tak nie ma co brac szczeniaka na wakacje,a co dopiero na zime. Znam ten scenariusz!!! To juz bylo kilka razy... Czy to jest fer? I co ja moge teraz zrobic??? Ratunku! :mad: W ostatecznej sytuacji przyprowadze psa do domu, tak, ze nie beda mieli wyboru, ale bardzo tego nie chce. Czemu oni tak ze mna postepuja? :sadCyber:
-
Czy 3-4 miesieczne szczenie goldena moze w lutym przebywac na dworzu? Powiedzmy, ze przez 3 godz. Ma dobrze ocieplona bude i przestrzen, gdzie moze hasac. Zaluzmy 3 sytuacje: 0 stopi, minus 5 stopni i powyzej minus 10 stopni. Jesli nie, to od jakiej temperatury moze zostawac na dworze? Oczywiscie reszte dnia i noc spedza w cieplym domu. Jak myslicie? :scramble: ??
-
Moj zapal nie jest slomiany. Jak tak mowie - to to wiem. Ufam sobie, bo to juz nie pierwszy raz. Chcialam jezdzic konno - jezdze mimo przeciwnosci losu. Nie chcialam chodzic na angielski w klasie 1-3 - i to mi na dobre wyszlo, bo mieli fatalna babke, a teraz jestem i tak w lepszej grupie. Dlatego wierze w siebie. Moja rodzina nauczy sie postepowac z psem. Ale nie moge tego dokonac, dopoki nie bedzie psa w moim domu! Mowie wam - moj pies jeszcze bedzie mial dosc szkolenia :))) Taa... moja rodzinka wie, ze pies nie jest tani, ale wole mieszkac z psem na ulicy niz bez psa w domu z ogrodem! Skoro bylas Sonika w takiej sytuacji jak ja, to chyba wiesz, o co mi chodzi... Dzis mialam Wigilie z rodzinka (sporo jej bylo). Mialam wszystko, zdawaloby sie, do szczescia, a jednak bylo mi strasznie smutna. Bylam otoczona 14 osobami w roznym wieku, a jednak czulam sie samotna. Tak nie mozna zyc, bo niedlugo wyladuje w wariatkowie!!! Moje rodzenstwo (siostra i brat) bija sie zwykle na gorze, a tam psa nie bedzie. Zreszta oni tez chca miec psa, wiec jak powiem ze to mu szkodzi to beda cicho. A jak powiem ze pogryzie, to uciekna, tchorze jedne... Nie oklamuje ich, ze balaganu nie bedzie - po prostu mowie im, ze to wysprzatam. Zycze choc wam wesolych Swiat, skoro ja ich nie moge miec. Na razie...:((
-
Szkolenie - to jest najwazniejszy powod dla ktorego pragne miec psa. W kazdej wolnej chwili pragne uczyc psa roznych rzeczy, a potem chce widziec jak madra jest moja pociecha i chce podziwiac rezultaty. Wiem, ze szkolenie to tylko i wylacznie moja dzialka. Nikt inny tego nie zrobi. Nie moge isc na szkolenie z moim psem, bo moi rodzice nie chca, zeby ,,organizowac im czas". Moi rodzice tak sie znaja na psach jak ja na myszoskoczkach. Dlatego pod wzgledem szkolenia to nie beda mieli duzo do powiedzenia. Mam tylko mlodsze rodzenstwo, ktore sie tylko i wylacznie bije, albo siedzi przed TV. I oni mieliby zajmowac sie psem? Odpowiedz jest jedna. Nie dopuszcze do takiej sytuacji, bo po pierwsze: ufam sobie i choc moje mozliwosci sa niewielkie, to wiem, ze na tyle znam sie na psach, zeby czegos takiego nie bylo, a po drogie: mam swietne oparcie w postaci mojej drogiej kolezanki, ktora ma za soba juz 2 swietnie wyszkolone psy. Sama widzialam. Ona mi zawsze pomoze, wiec nie mam sie co martwic jesli sama zawiode.
-
No pewnie. To bardzo wazne, by pies byl odpowiednio zsocjalizowany z otoczeniem. Maluch jest ciekawszy swiata i lepiej to zrobic od razu, niz potem miec problemy. Co zrobisz, gdy pies nagle wystraszy sie petardy i nie bedzie chcial isc dalej? Albo zobaczy ruchome schody i zastygnie w rozpaczy? Lepiej go juz od malego przyzwyczajac. Pozdrawiam i zycze wesolych Swiat!!!!!!!!!!!!!!!!! :santagri:
-
Dzieki. Ciasteczka byly troche twarde, ale dobre i ladne, bo pomalowane lukrem. Moja mama moze przez caly czas obserwowac goldena, bo mamy takiego na dzialce obok. Ona zna wszystkie minusy sytuacji - dziadkowie zdazyli ja z nimi zapoznac, gdy sama chciala zwierzatko i... jej sie odechcialo. Ale nie poznala plusow... nie zdazyla! :-( Wlasciwie to sama to ustalilam. Ale to jest prawie oczywiste, gdzie bedzie spac. Pod schodami. Wlasciwie tylko tam jest takie miejsce. Gdzie bedzie jesc ustalimy pozniej, poniewaz gdybym to teraz zaproponowala, to by mnie zywcem pozarli i powiedzieli ze to pozniej. Wole nie ryzykowac. Wiem jedno - z daleka od kuchni, gdzie rezyduje mama. Kwarantanna zalezy ode mnie. Mam ogrod, wiec nie bezie zbytniego problemu. Spacery - to moja rzecz. Wiec moja rzecz tez niewyprowadzanie. Na cieczke juz mame przygotowalam... Ja uznalam, ze skoro inni zyja z psem to moja mama tez przezyje. Jak bede mowic te rozne minusy to moge sie pozegnac, bo ja to bedzie wkurzac. A tak to sie przyzwyczai i bedzie po problemie. Zreszta moja ciocia juz z nia na te tematy rozmawiala. I tata tez. I dziadkowie, ktorym jakos zalezy, zebym jednak nie miala tego psa. Nie wiem czemu, ale sie tego boja. Jednak sie przyzwyczaja. A minusy to moja sprawa. Ja biore na siebie sprzatanie po psie, spacery, karmienie. Im zostawiam slodkie oczka i tesknie wpatrzony w mame pyszczek, spragniony pieszczot... :angel:
-
[COLOR=black]Teraz Twoje pytania Zofio:[/COLOR] [COLOR=black]1. Szczeniak sika czesto, bo ma maly pecherz. Sika po spaniu (a spi dozo), po zabawie i po napojeniu lub nakarmieniu. Gdzies kilkanascie razy dziennie, albo i czasem czesciej.[/COLOR] [COLOR=black]2. Wiem, ze sporo. Dokladnie nie wiem, ale kilka razy wscieklizna, nosowka i jeszcze jakies inne, a jak chcemy to jeszcze dodatkowe.[/COLOR] [COLOR=black]3. Nie, szczeniak goldena jest bardzo narazony na dysplazje i nie moze biegac, ale ten problem mam rozwiazany - moj pies bedzie mial zakaz wstepu na gore.[/COLOR] [COLOR=black]4. Ze cztery razy. Czestotliwosc zmniejszamy stopniowo, ale to wlasciwie zalezy od psa. Ja bym sie tu poradzila weterynarza i poszukala jakis tablic.[/COLOR] [COLOR=black]5. Pierwsza cieczka wystepuje gdzies w 6 miesiacu zycia. Ale to zalezy od suki. Moze wystapic po roku, ale to sie zadziej zdarza. W czasie cieczki trzeba pilnowac, aby suka nie miala kontaktu z psami. Wyprowadzamy na spacer tylko na smyczy - nigdy nie puszczamy wolno. Cieczka trwa 2-3 tygodnie i pojawia sie przecietnie 2 razy do roku.[/COLOR] [COLOR=black]6. Tego nie wiedzialam – ta wiedza nigdy mi nie byla potrzebna. Jednak sprawdzilam: ,,zeby mleczne wyrzynaja sie pomiedzy 2 – 8 tygodniem zycia. W wieku 2 -3 miesiecy kazdy szczeniak powinien miec 28 zebow mlecznych – 14 w zuchwie i 14 w szczece. Po ukonczeniu 7 miesiaca zycia pies powinien miec wszystkie zeby stale, 20 w szczece i 22 w zuchwie – razem 42.”[/COLOR] [COLOR=black]7. W misce mozna zostawiac karme – zalezy od psa, wlasciciela i weterynarza. Karma jest sucha lub mokra. Mozna mu do tego dodac ryz, owoce lub makaron. Nie mozna psu dawac kosci drobiowych. Nie mozna mu zostawiac karmy, zeby nie byl glodny, bo np. golden to straszny lakomczuch i jadlby bez konca, co doprowadziloby do otylosci i niebezpiecznych chorob. [/COLOR] [COLOR=black]8. Pies nie rozroznia slow, tylko intonacje.[/COLOR] [COLOR=black] [/COLOR] [COLOR=black]Na niektore pytania odpowiedzialam nieco wymijajaco, ale do tego potrzebna mi jeszcze praktyka... [/COLOR] [COLOR=black] [/COLOR] [COLOR=black]Sprzedawalam ciasteczka i ozdoby. Zarobilam 73 zl. To moj rekord, ale wciaz malo...[/COLOR] [COLOR=black] [/COLOR] [COLOR=black] [/COLOR] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] :x-mas: :x-mas: [/SIZE][/FONT]
-
Jestescie wspaniali, a jednak wszystkie te sprawy roztrzasalam wiele razy przed kazdym czlonkiem mojej rodziny i nie tylko. Moi rodzice przyzwyczaja sie szybko, gdyz moja mama lubi psy - tylko nie w jej domu, ale to sie da zalatwic. To ona zdecydowala ze to bedzie golden, bo wczesniej widziala szczeniaka tego psa i od razu sie zakochala. Ciesze sie ze to byl golden, a nie jakis trudniejszy pies, bo bym sie bala. Pojutrze bede chodzila i sprzedawala ciasta i ozdoby swiateczne z kolezanka. Jeszcze troche i zarobie kilka groszy. :) Wiem, ze moje wypowiedzi nie byly zbyt dojrzale, ale chcialam postawic sprawe jasno. Nie dodalam jednak, ze w zyciu nie ucieklabym z domu i mama o tym dobrze wie. Czesto tak mowie, ale to tylko cos w stylu ,,zaraz sie obraze". Mamy to kompletnie nie wzrusza. Jednak ciesze sie, ze wybralam jednak te droge. Wiem ze moi rodzice tez posteowali ze mna nie fer. Nie zlicze ile razy mowili ,,za pol roku" lub ,,sasiad planuje, na sierpien beda". Zylam tylko nadzieja, ze to jest prawda! Gdy sie dowiadywalam, ze to jest falsz czesto plakalam, albo odcinalam sie od swiata na jakis czas. Tak sie nie da zyc, uwierzcie mi! Ile trudu mnie kosztowalo jak w szkole sie przedstawialismy i kazdy chwalil sie swoimi zwierzakami, tego nikt poza mna nie wie. A jak mielismy lekcje o naszych zwierzetach, to myslalam ze ktos mi serce przebija. Albo jak przezyc jak kolezanki sie chwala, czego to ich zwierzak nie potrafi? To kosztowalo mnie trzy godziny odosobnienia.:sabber: Teraz, gdy mama mi na pewno przyzekla, ze to na pewno nastapi czuje sie duzo lepiej. Od razu inna atmosfera w domu panuje. Juz sie tak czesto z mama nie kloce (nasza poprzednia srednia to 2 na dzien - to bylo okropne). Teraz sie duzo lepiej zyje. A pelnie szczescia osiagne, gdy dostanie psa. Moi rodzice zaakceptuja kazdego psa - byle bym byla szczesliwa. Teraz to rozumiem... Wczesniej chcialam sie sprawdzic i na przyklad wziac psa cioci do nas na pare dni. Ale mama nie chciala mi dac szansy. Przy sprzataniu po psie na pewno mamie pomoge, chocby zeby jej udowodnic, ze sie mylila. Na Twoje pytania, Zofio odpowiem jutro, bo mnie rodzice scigaja... :lookarou:
-
A udalo mi sie! Wiec po co sie nadwyrezac? A i tak od tamtej strony jeszcze nigdy nie udalo mi sie mamy podejsc!
-
Skad! Bylabym wykorzystywana. To sie nie oplaca. Juz nie raz tak wpadlam. Po jednej wycieczce do teraz musze dom odkurzac! A kiedys okna musialam umyc... Koniec swiata. Tym bardziej, ze jest to dla mnie totalna meka... Ale obiecalam, ze psa w domu nawet nie zobaczy! A co dopiero jakies slady po nim. To i tak by nic nie dalo. Mame to nie ruszy, a po co mam sie nadwyrezac. Od tamtej strony jeszcze nigdy nie udalo mi sie mamy podejsc! Ona juz woli sama posprzatac niz dobrowolnie zgodzic sie na cos. Zareczam!
-
Jasne ze wim co to jest, tylko myslalam, ze z psem to jakos inaczej. Super!
-
Dzieki za wsparcie! Tego mi bylo trzeba. Balam sie, ze skoro tak jasno postawilam sprawe, to bedzie problem z dalszym dogadaniem sie. Ale nie! I bardzo za to dziekuje. Niestety... mam 14 lat. Z zarobieniem moze byc problem. Chyba ze... jak myslicie ile moge zedrzec za wyczyszczenie jednego konia? Bo mieszkam w TAAAAK zaludnionym miejscu, ze wlasciwie nie ma komu rozdawac ulotek... :-D No ok bez przesady, ale nawet nie wiem do kogo isc... W szkole to nie za bardzo moge komu dawac korepetycje, bo po pierwsze jestem najmlodsza, a po drogie wszystkich znam i trudno by bylo od przyjaciela wydebic pieniodze. Tak glupio... Wyprowadzic psa tez nie ma komu, bo niestety ludzie wypuszczaja je bez opieki, rzadko sie widzi psa na spacerze z panem. Jest taki jeden, ale jak podejde to strace reke. Ja juz zarabialam kiedys chodzac po ludziach i sprzedajac jagody. W ciagu jednego dnia zarobilam 50 zeta. Podsunelyscie mi pomysc ... ciasteczka!!!!! Do rodzinki nie zabardzo moge dzwonic, bo dostalabym ochrzan od mamy, ze sie jeszcze dopominam. Wyslalam juz mnostwo meili do hodowcow. Czekam na odpowiedz. W kazdym razie: zrobie wszystko, zeby miec psa!;-) Jesli was nie nudze to jeszcze napisze co ja wczesniej wyprawialam, zeby namowic rodzicow. To na pewno bedzie dostateczny argument, dla utwierdzenia, ze w tej sprawie jestem w stanie zrobic wszystko! Podstawa: caly czas meczylam mame i meczylam i meczylam tak, ze do teraz jesli wspomne o psie (bo nie moge nic mowic do marca, az bedzie cieplo i bede go mogla przyprowadzic) to sie wkurza. Jesli ktos inny wspomni (bo w czasie moich nalegan zagonilam rodzinke, ktora byla po mojej stronie i tez rowno szlifowala mame, za co im goraco dziekuje) to zamienia sie w slup soli i momentalnie gluchnie. Zero reakcji. Oprocz tego nie zabraklo strajkow glodowych i straszenia, ze sie przestane uczyc (nawet udawalam, ze dostaje dwoje, ale na wywiadowce sie wydalo, ze to jednak piatka...). Zamykalam sie rowniez w pokoju i nie odzywalam chocby nie wiem co. Raz planowalam ucieczke z domu do babci i kolezanki. Byly tez bodzce wzrokowe: z przystrojenia zimowego zrobilam prawdziwy raj - wszedzie wisialy karteczki z napisem ,,pies". Wszedzie. W lodowce, w sieni, pod poduszkol mamy, w lazience... Mamie zakrecilo sie w glowie, a ja sie szybko zmylam... Czesto imitowalam, ze mam psa - co wygladalo troche, jakbym zwariowala, ale coz. Pomine juz listy do Mikolaja, rozne kartki, rysunki, podburzanie rodzenstwa, taty, sasiadow, przyjaciol, przyprowadzanie do domu psa kolezanki itp... itd. Mama to wszystko przezyla, az do momentu, gdy przyprowadzilam do domu psa z ulicy... Wyrzucila mnie wprost z domu. Powiedzialam, ze w takim razie nie wroce. Zgodzila sie wtedy na psa, pod warunkiem, ze bedzie to Golden (bo tylko te rase toleruje), w marcu (zeby juz nie bylo zimno) i szczeniak. Pies z ulicy uciekl choc go karmilam. Juz go potem nie widzialam. Tylko kolezanka mowila, ze widziala go w obrozce, gdzies niedaleko. Ale samego. Moze niektore lub nawet wszystkie z tych rzeczy byly niemadre - przyznaje, ale nie powiem... oplacilo sie!!! :bigok:
-
Na czym polega zabawa z psem w cieplo-zimno? I jak tego nauczyc?
-
Ok. Czyli od samego poczatku zero wstepu na gore? Nie pozwolic nawet raz wejsc? Bo moj sposob rozumowania (jesli jest zly, to naprostujcie) jest taki: pokazac, aby potem nie byla psiana ciekawa. Zaspokoic ciekawosc i potem juz zabronic. Dlatego zastanawialam sie, czy raz nie dac. Ale tak naprawde to nie mam pojecia. Nie, no jak juz socjalizowac psine z innymi przedstawicielami gatunku to tylko u mnie na podworku. A na spacerki tez sobie ,,ponosimy". Dzieki za rade...
-
Dobra. Dzieki. Bede szukac sama. Probowalam juz nawiazac kontakt z hodowla, ale nie odpowiada. Sproboje gdzie indziej. Niestety - nie moge decydowac o odlozeniu kasy - jeszcze tego nie napisalam, ale to kwestia moich rodzicow. Ale staram sie, wprost wychodze ze skory, by cos w tym kierunku robic i mysle, ze mi raczej nie pomoga. Zgodzili sie, ale bardzo dlugich (8-letnich) namowach. Nie sa przekonani i mysle, ze woleliby, gdybym tego psa jednak nie miala. Chca mi dac szanse - jak mi na niej zalezy, musze ja wykorzystac sama. Jestem pewna, ze potem sie przekonaja, ale teraz... Moj tata mial zawsze psa na lancuchu (ale jest swiadom, ze nasz bedzie w domu). Moja mama natomiast, nigdy nie miala do czynienia z psem w domu i jest uprzedzona do obowiazkow, itp, choc zaklinam, ze dam rade. Mozesz mi nie wierzyc, doskonale to rozumiem, w koncu mnie nie znasz. Jednak skoro tak dlugo trwam w swoim postanowieniu to mysle, ze duzo to dla mnie znaczy. Tymbardziej, ze robilam wiele dosyc dyrastycznych rzeczy, by o osiagnac. Wiem jeszcze, ze nawet jesli pies im sie nie spodoba to i tak go nie oddamy. Moi rodzice tego nie zrobia, wiec nie musze sie tego bac. I dlatego bez przerwy daze do celu... :lookarou:
-
Tak szukam i czekam. Jednak tak czy inaczej nie stac mnie na psa z rodowodem. Przeszukanie forum to dobry pomysl. Mam kilka hodowli na oku, wiem ze nie bylo to narzucenie. Slyszalas o hodowlach: Adsum, Helmowy Jar, Kaprys Rejenta, Kwintesencja, Oligarhia, Z Karczewskich Szuwarow? Co o nich sadzisz? I odpowiedz mi na pytania z poprzedniego postu, dobrze? :flasings:
-
Ok. Bylam juz kiedys na tej stronce i termin miotu jest idealny. Wlasnie tak planuje. Nieodwolalnie suke - to juz dawno postanowilam. Jednak mam pewien problem: mianowicie, czyzby to bylo troche za drogo?... :thinkerg: Patrzylam tez na inne hodowle i znalazlam kilka fajnych zapowiedzi. Jednak nie wiem co dalej. Boje sie wziac psa bez rodowodu, a w kieszeni mam za malo forsy na rodowodowego, wiec myslalam nad tym, zeby kupic psa z rodowodem, z dyskwalifikujaca go wada na wystawie. Oczywiscie nie dysplazja i rozne inne choroby, ale np. ogon za dlugi, uszy zle rozstawione, itd. Moja kolezanka mowila, ze gdy kupowala sobie suke (belga) za 1200 zl, bodajze, to hodowca jej mowil, ze w poprzednim miocie wlasnie taka suczka byla. Ze zle rozstawionymi uszami. Sprzedal ja za 200 zl... To jest wprost moje marzenie. Ale czy da sie tak trafic? I jakie kroki musze podjac? Help.... :question:
-
Taaa.... Inwencje tworcza to Marysiu posiadasz....:-D
-
Mam pewien dylemat: otoz zamierzam zabronic mojemu psu (jeszcze go nie mam ale juz niedlugo) wchodzic na gore. Bedzie mogl poruszac sie po calum dole ale na gorze nie. Na dole jednak nie mam dywanow i nie bede mogla go z nimi zsocjalizowac. Mam mu raz pozwolic wejsc, zbadac teren, dywan, a potem juz mu dozywotnio zabronic, czy w ogole od poczatku zadnej gory? Bo nie wiem. I nastepny problem: gdy pies przyjdzie do domu musi odbyc miesieczna kwarantanne i nie wychodzic z domu (ewentualnie na podworko). Ale dalej nie moze po szczepieniu (z tego co wiem). To jak mam go zsocjalizowac z innymi psami, albo konmi? Poczekac ten miesiac, czy przyprowadzic do domu psa kolezanki? A moze zaniesc go do niej na rekach, zeby zobaczyl, ale bez kontaktu? Nie wiem....... pomozcie!!!! :niewiem: