Bardzo Wam wszystkim dziękuję, przez cały czas mnie wspieraliście i tzrymaliście kciuki. DZIEKUJE
ale trafia mnie szlag, że się nie udało!!!!!!! jestem wściekła!!!!!!
Nawet Rzenia zorganizowała na dzisiaj tlen...
Może one były wcześniakami? Może zakażenie? Może wady?
Miały wszystko co mogłam im dać.
Niestety nie udało się.....:placz: :placz: :placz:
Zastanawiam się nad zrobieniem sekcji? Tylko po co....
Niestety, nie udało sie
nie zdążyłam dojechac do weta.
pisze dopiero teraz bo musiałam sie troche pozbierać.
ostatnia sunia po prostu nagle zmarła bez żadnych objawów duszenia się.
Koniec.
nie udało mi się ich uratować.
ani jednego malucha.
mimo że robiłam WSZYSTKO co w mojej mocy.
koniec.
ten lekarz mi mówi
-dać wodę z cukrem do picia
eh.....
sunie mają się dobrze, przezyją do jutra
a od rana walczymy
to na pewno płuca...
joaaa miała chyba rację.
ale tu na tym zadupiu nie ma lecznicy z namiotem tlenowym
Gdzie jest????????????????
Niestety wrócił tylko na chwilkę......
umarł po raz drugi w samochodzie....
Niech to szlag trafi takie pogotowie. Wyjatkowy buc.
dzwonie mówie co się dzieje a on na to, eeeee to do uśpienia.
a gó.....o!!
pojade do mojej lecznicy z samego rana.
joaaa dzieki
bunia dzieki
dzieki wszystkim którzy mi pomagaja
obdzwonilam wszystkie apteki w czestochowie
takiego tlenu juz nie produkuja
jade teraz na pogot. wet.
Boże pomóż.....
Kochani, obudziłam pół Częstochowy i wszystkich wetów tutaj!!!
Jeden maluszek sie ocknął!!!!
leżał z tymi niezywymi i słyszę że coś piszczy
on zaczął znów oddychac!
jezeli dostanę dziś gdzieś tlen, może się uda.
może się uda
jeszcze nie pochowałam Chudzi....
wiecie, to jest straszne, patrze jak odchodzą, potem muszę zabrac Essie te maleńkie ciałka, iść pochować........
eh......
nie zdążyłam
umarły.................
dwa pieski w tym samym momencie.............
juz nie mam siły na to patrzeć.................
:placz: :placz: :placz: :placz: