-
Posts
82 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by fruzka
-
Hej, Nigdy nie probowalam, bo pit bulla nie mam, ale odradzalabym. Nawet jesli jakims cudem uda Ci sie z nim wjechac na Wyspy, to potem mozesz miec duze problemy - wystarczy, ze ktos "zyczliwy" doniesie policjantom, ze widzial cos, co wygladalo mu na pitbulla. A z angielska policja nie ma ani zartow, ani dyskusji. Pol biedy, gdyby Cie razem z psem wydalili z Anglii, gorzej, gdyby ci psa zabrali i uspili. A Anglicy przeciez lubuja sie w skazywaniu psow na smierc czy dozywocie. Pamietam historie sprzed paru ladnych lat, kiedy jeszcze w Wielkiej Brytanii obowiazywala kwarantanna - komus udalo sie bez wiekszych klopotow psa na Wyspy wwiezc, z tym ze po paru tygodniach sasiad doniosl, ze kolo niego mieszka obcokrajowiec z psem. Policja sie tym zainteresowala, a kiedy okazalo sie, ze pies nie przebyl polrocznej kwarantanny, tylko po prostu sobie wjechal do Anglii, natychmiast, bez zadnej dyskusji, go uspiono. Wyobrazam sobie, ze podobnie moze byc z pitami, z tym ze one znacznie bardziej rzucaja sie w oczy niz kiedys pies bez przebytej kwarantanny :) ALe nie wiem, moze jest lepiej, niz mysle; warto, zebys z tym pytaniem zwrocil sie do jakichs Anglikow. Moze na przyklad do jakichs hodowcow AST? Jest tez niezle forum dyskusyjne, [url]www.champdogsforum.co.uk[/url] , jesli sie nie myle, tam Ci na pewno ktos bardziej kompetentny niz ja odpowie. Powodzenia!
-
z moich doswiadczen wynika, ze straz miejska na polach mokotowskich jest dla psiarzy raczej nieuciazliwa - bywam na polach kilka razy w tygodniu od wielu lat i tylko raz, jakies 8-9 lat temu, byl nieprzyjemny zgrzyt, o malo sie zreszta nie skonczylo na kolegium. teraz wpadam na straznikow raz na kilka spacerow - i nie dzieje sie zupelnie nic, panowie najczesciej legitymuja popijajaca piwo mlodziez. dla porownania w morskim oku pies bez kaganca albo smyczy od razu, bez zadnej dyskusji, dostaje mandat. tak nas wytresowali, ze nawet ratlerki chodza w kagancach. a jak bedziecie na polach obok marilyn, to naprawde nikt nie powinien sie przyczepic - spedzilismy tam duza grupa psiarzy (czasem potrafilo byc kolo 20 psow) bardzo wiele letnich wieczorow, kiedy rzeczywiscie byly tlumy innych ludzi i nie bylo zadnego problemu. milego spacerowania!
-
Witam ponownie, Kaziku, postaram sie po kolei skomentowac to, co piszesz: Wydaje mi sie to mozliwe, ze wlasciciele sie nie zorientowali, ile siekaczy ma, a ile powinien miec ich pies. Spotkalam sie z wlascicielami wystawianych psow, ktorzy nie wiedzieli, ile zebow wlasciwie powinno byc, ale sie nad tym nie zastanawiali specjalnie, bo uwazali, ze to sedziowie sa od zagladania w zeby i ich liczenia. A skoro sedziowie nic nie mowia, to znaczy, ze wszystko jest OK. Oczywiscie rownie prawdopodobne jest to, ze wlasciciele doskonale zdawali sobie sprawe z 2 brakujacych siekaczy; nie chcialabym jednak tu nikogo oskarzac o dzialanie z premedytacja. Poza tym ich zaskoczenie bylo tak wielkie, ze nie wygladalo na wyrezyserowane. Ale moze bylo. Kto wie. Na ten watek dyskusji akurat zupelnie szkoda czasu, bo sie nie dowiemy, czy wiedzieli, czy nie, a zreszta to naprawde nie ma znaczenia. Jesli chodzi o innych sedziow, to tez niekoniecznie wszyscy ten brak dostrzegli. Przyjmijmy jednak, ze kazdy, kto dotychczas sedziowal Betty, widzial, ze ma ona tylko 4 siekacze. Ale uznal, ze nie jest to az taka wada. No i dobrze, ma do tego prawo. A pan Jendrasiak uznal, ze jest to duza wada. Tez dobrze, tez ma do tego prawo. I wlasnie tutaj dochodzimy do kwestii istotnej - nie mozna rozpatrywac takiej decyzji sedziego jako bledu. "Oczywistym jest, ze ktos tu popelnil blad" piszesz. Alez nie! Bledem byloby na przyklad wpisanie Betty do karty oceny "kompletny zgryz". Innym bledem byloby uznanie bialego umaszczenia u bulteriera za nieprawidlowe, czy stwierdzenie, ze mierzacy 63 cm pies rasy, ktorej wzorzec mowi o 60-65 centymetrach, ma nieprawidlowy wzrost. Podaje zupelnie idiotyczne przyklady, ale chodzi o to, by w jasny sposob pokazac Ci, co rzeczywiscie jest bledem w ocenie. A jesli chodzi o roznice w ocenianiu Betty (wybacz, ale nie bede tego nazywala "bledami" czy tez "pomylkami" sedziow), to skoro moj wczorajszy wywod Cie nie przkonal, pozwol ze przytocze kilka przykladow z zycia wzietych. NIe wiem, jak bardzo interesuja Cie miniatury i jak bardzo znasz ich europejska populacje - slyszales byc moze o holenderskim psie BLACK RHINO From Friar's Point. Kiedy jeszcze byl w Europie, doslownie "kosil" wszystko, a ze byl duzo wystawiany, dorobil sie naprawde wielu tytulow, wlacznie ze zwyciestwem swiata z Dortmundu 2003 (nie mylic z tytulem Bundessieger), gdzie pokonal 70 psow, czy BIS - i to zdaje sie nie jednym - na specjalistycznej wystawie. Dostal zaproszenie na Crufta 2004, pojechal, a tam niespodzianka. W stawce pieciu wyladowal na ostatnim miejscu w swojej klasie. Nawet nie startowal o wybor Best of Sex. I co? Czy tez uwazasz, ze angielski sedzia "popelnil blad"? Nie. Po prostu podobaja mu sie psy w innym typie. Aha, i dla wyjasnienia dodam, ze na kontynencie Rhino byl sedziowany przez wielu angielskich sedziow, wiec w tym przypadku nie mozna mowic o tym, ze Wyspiarze wola psy w innym typie. Niejako na zapas, gdyby Cie powyzszy przyklad nie przekonal, przytocze kolejny. Znowu z kregu miniatur. W sierpniu odbyla sie dwudniowa specjalistyczna wystawa minibulli - sobota w Szwajcarii, niedziela w lezacym nieopodal niemieckim miasteczku. Zaproszono dwoje brytyjskich sedziow z dwoch znanych hodowli miniatur. Pani sedziowala w sobote, pan w niedziele, czy moze odwrotnie (jesli Ci bardzo zalezy, moge podac ich nazwiska). I zdarzylo sie to, o czym pisalam wczoraj - czyli ze w niedziele nastapilo calkowite przetasowanie: wiele psow z pierwszych miejsc w sobote trafilo na dalsze miejsca w niedziele. Ba, nawet co najmniej jeden pies w sobote dostal doskonala, a w niedziele bardzo dobra. Czy znowu ktorys sedzia popelnil blad? NIE! Mam nadzieje, ze to wyjasni Ci kilka rzeczy. A jesli to malo, pozwol, ze posluze sie przykladami z kariery wystawowej mojej suni (nie jest bulterierem, ale to naprawde nie ma znaczenia). Wcale nie uwazam sie za wielka ekspertke, ale w swoim czasie wystawialam ja sporo, w sumie w 10 krajach, na roznych ranga wystawach, wiec pewne doswiadczenie mam. Otoz na jednej ze swych pierwszych wystaw, w Budapeszcie, dostala ocene bardzo dobra. Bez specjalnego uzasadnienia, ot tak sobie (zaznacze, ze moja sunia nie ma zadnych "obiektywnych" wad typu brak zeba/ow). Dwa dni pozniej, na wystawie swiatowej w Wiedniu, zachwycila sedziego, ktory bez wahania dal jej zwyciestwo swiata mlodziezy. W sumie wystawiana byla jeszcze okolo 20 razy, nigdy wiecej nie dostala oceny bardzo dobrej, zawsze doskonala, zdobyla natomiast wiele tytulow, w tym zaledwie 4 miesiace pozniej 3. miejsce w grupie w Poznaniu (sukces ten zreszta powtorzyla rok pozniej). Potem jeszcze 3 tytuly zwyciezcy Europy, zwyciestwo grupy na miedzynarodowej w Krakowie i wiele innych tytulow. Czy myslisz, ze przez glowe mi przeszlo, ze sedzina, ktora dala jej bdb, popelnila blad? Nie, po prostu sie jej moja sunia nie podobala. A wniosek wyciagnelam z tego zdarzenia jeden - pilnowac, by nigdy wiecej nie byc przez te sedzine oceniana. Mam nadzieje, ze ten post rozwieje przynajmniej czesc Twoich watpliwosci. Pozdrawiam, Fruzia.
-
Witam, Calkiem niedawno i calkiem przypadkiem trafilam na te strone. Wcale nie zamierzalam wziac udzialu w tej dyskusji, ale poniewaz zdaje sie ona nie miec konca, a mam na jej temat pare slow do powiedzenia, postanowilam zabrac glos. Otoz bylam w Poznaniu i cala wystawe spedzilam przy ringu bulterierow. Jeszcze przed sedziowaniem zobaczylam w katalogu miniaturke z Niemiec i szybko ja zidentyfikowalam - wraz z wlascicielami i wlascicielem swego ojca siedziala przy ringu, z tym ze byla w klatce, wiec niewiele bylo widac. Z wlascicelami bylo trudno sie porozumiec, bo mowili tylko po niemiecku, natomiast bardzo sympatyczny wlasciciel jej ojca mowil po angielsku. Rozmawialam z nim w sumie pewnie z godzine i traf chcial, ze stalam z nim wlasnie w czasie sedziowania Betty. Zreszta Betty, kiedy wyszla wreszcie z klatki, bardzo mi sie spodobala. Nieporownywalnie lepsza od konkurentki startujacej w tej samej klasie. I nagle przy ogladaniu zebow cos sie zaczelo dziac na ringu. Sedzia dluzsza chwile bardzo starannie przygladal sie zebom, cos powiedzial wystawiajacemu, ten powiedzial cos wlascicielowi ojca Betty, zrobila sie wrzawa, sedzia ponownie zajrzal w zeby, jak juz teraz wiemy, u Betty doliczyc sie mozna tylko czterech siekaczy. Spytalam mocno zdenerwowanego i dajacego temu wyraz wlascicela ojca Betty, o co chodzi. On na to, ze Betty podobno nie ma dwoch zebow, ze to niemozliwe, bo byla wystawiana wczesniej i nikt tego nie zobaczyl. Jestem sklonna wierzyc, ze ani wlasciciele, ani wlasciciel ojca, wg mnie znacznie bardziej zorientowany w kwestiach wystawowych i hodowlanych (ale moze to tylko wrazenie - w koncu z nim rozmawialam, z nimi nie), nie wiedzieli o tym braku. Z CALA PEWNOSCIA BETTY NIE MA ZADNEGO ZASWIADCZENIA O MECHANICZNEJ UTRACIE TYCH DWOCH SIEKACZY, BO TEGO RODZAJU INFORMACJE (z dokumentem to poswiadczajacym) PRZEKAZUJE SIE SEDZIEMU PRZED SEDZIOWANIEM. Gdyby tak bylo, tzn. gdyby zaswiadczenie miala, nie byloby przeciez calej dyskusji, co wiecej, jestem pewna, ze wygralaby z konkurentka. Dziwne jest wprawdzie, ze nikt wczesniej nie dostrzegl u Betty braku siekaczy, ale kazdy, kto wystawial psa wiecej niz raz, wie, jak czasem wyglada sprawdzanie zebow na wystawie. Jest tez mozliwe, ze sedziowie zauwazyli ten brak, ale nie uznali go za wade. Ja jednak zgadzam sie z werdyktem pana Jendrasiaka. Standard rasy istnieje w jakims celu. A standard mowi o pelnym zgryzie. I o ile braki przedtrzonowcow sie toleruje, siekaczy powinno byc szesc, zarówno w szczece, jak i w zuchwie. Zreszta na ten temat dosc tu powiedziano, i zrobily to osoby bardziej kompetentne niz ja, wiec nie bede sie o tym rozpisywac. Spytam natomiast, czy na przyklad pieknemu pokrojowo wnetrowi nalezaloby dac BOB, mimo ze standard mowi wyraznie o dwoch jadrach w mosznie? Kazdy sedzia ma priorytety, pewne rzeczy sa dla niego wazniejsze od innych. Kryteria, ktorymi kierowal sie pan Jendrasiak przy ocenie Betty, byly moim zdaniem sluszne. A na zakonczenie kilka slow o sedziowaniu w ogole. Oczywiście, sedzia powinien byc przy ocenie obiektywny, jednak obiektywizm ten powinien wedlug mnie polegac na tym, ze sedzia nie kieruje sie np. sympatia badz antypatia w stosunku do wlasciciela psa. Trudno natomiast mowic o obiektywizmie przy dokonywaniu oceny eksterieru psa - dla jednego najwazniejsza jest glowa, dla drugiego ogolne wrazenie, a dla jeszcze innego chod. I trudno miec o to pretensje do sedziow. Zreszta jakze byloby to nudne, gdyby kazdemu sedziemu podobalo sie to samo. Po co wtedy bylyby wystawy? Prosze pomyslec o wystawach organizowanych dzien po dniu - na przyklad klubowa, a nastepnego dnia miedzynarodowa, czy tzw. Trojkat Srodziemnomorski (3 wystawy w ciagu tygodnia). Organizatorzy na ogol dbaja o to, by na takich wystawach sedziowali rozni sedziowie. A wyniki bywaja zaskakujace - zwyciezca z pierwszego dnia laduje nastepnego dnia na trzecim czy czwartym miejscu. Dlaczego? Wlasnie dlatego, ze sedziowie maja rozne gusta. Pozdrawiam, Fruzia P.S. Pisalam tego posta off-line, bezposrednio po ostatniej wypowiedzi Kazika. Teraz widze, ze postow przybylo i ze moj wlasny powtarza wiele tego, co zostalo powiedziane w miedzyczasie przez innych. Nie zmieniam jednak niczego w moim poscie, choc wyglada to na "sciaganie" z wypowiedzi innych. Niech to bedzie dowod, ze wielu z nas ma podobne zdanie na temat poruszanych tu kwestii.