Patent z badylem jest najlepszy, kiedy idziemy sobie spacerkiem, a na horyzoncie pojawia się jakiś rozszczekany potwór (bynajmniej nie nastawiony przyjacielsko), wtedy nie zastanawiam się nad przywołaniem mojego zwierza (jakby nie było nawet taki warczący, obcy pies jest całkiem atrakcyjnym obiektem), tylko patyk w dłoń i mam psa zahipnotyzowanego - nic go nie rusza :shiny:
Obawiam się jedynie o jego psychikę, ponieważ rzucania patykami, piłeczką nie traktuje jako zabawy, raczej jako zadanie od którego zależy jego życie ;) Cały się napina, skupiony, ogon w górze - wprawdzie cockery to psy myśliwskie, ale bez przesady. Biedak nerwicy dostanie ;)