Chyba trochę powtórzę za Tobą, ale moja historia naprawdę była zbliżona.Również było mi obojętne jaki to będzia pies i przez przypadek trafił się pudel.Niestety moi rodzice nie chcieli iść na ustępstwa i musiałam postawić sprawę na ostrzu noża ,czyli przyniesienie psa do domu i postawienie ich przed faktem dokonanym.W efekcie tata spytał czy to pies czy suka ,jak usłyszał ,że baba powiedzial "jaszcze i to" i przez jakiś tydzień milczał.Mama jak ją zobaczyła złapala się za głowę i stwierdziła że będzie pełno wlosów bo taka kudłata.Teraz się wypierają tego i co chwilę ją wspominają .Zamówiłam ją sobie u znajomej która miała brązową pudlicę ,natomiast póżniej okazało się ,że tatuś mieszka obok nas (był czarny)Można więc powiedziec ,że prawie jakby miała rodowód :wink: Moja Panda była tylko raz strzyżona w zakładzie ,ale nie psim tylko fryzjerskim u znajomrj która miała dwa bedlinktony.Pózniej to ja zgłebiałam sztukę strzyżenia z bardzo różnym skutkiem ,co widać do dzisiaj ! :D Niejadkiem to moja sunia nie była ,o nie.po posiłku miskę można było odstawić do szafki tak była wylizana.To był pies :lilangel: