Jump to content
Dogomania

owczarnia

Members
  • Posts

    638
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by owczarnia

  1. No, to al the best :)! Fuzlak skończył rok już dwa miesiące temu ponad, bo 28 października.
  2. Ja tylko słóweczko, bo na chwilę wpadłam: smycz automatyczna, pięciometrowa. I problem z ciągnięciem znika.
  3. Pierwszego wieczoru nietęgo - wiadomo, stres związany z przeprowadzką i tak dalej. Ale już następnego dnia wszystko było w jak najlepszym porządku. Odnośnie apartamentu to w istocie, załapał się na nowe legowisko :D. Tamto miał od szczeniaczka i cokolwiek było zniszczone. Teraz rozkłada się dumnie na wiklinowej kanapie (kupiłam w Karusku i śliczna jest, bardzo polecam) :D.
  4. Tu i tam :). Zachciało mi się mieszkania nowego, to dostałam za swoje :). Pół roku wyjęte z życiorysu. Ale już po przeprowadzce :), szkoda tylko, że stałe łącze będę miała dopiero może w marcu :(.
  5. Lekarzem nie jestem, ale szczerze mówiąc obawiam się, że przy kiełbasce z ogniska i siedmiomiesięcznym yorku to już nie ma wielkiej różnicy czy ten york był tylko na suchym, czy też nie :D. Ja mojemu też daję od czasu do czasu jakiś drobiazg w formie nagrody, już pisałam. A z tym nieżytem i w ogóle horrorami przy zjedzeniu czegokolwiek poza suchą karmą przez psa tylko do niej przyzwyczajonego to też nie do końca prawda. Fuzlak był kilka razy na przymusowej diecie, na przykład po usunięciu kłów - nie wolno mu było wtedy przez kilka dni jeść suchej karmy ze względu na ranki. Innym razem połknął przez przypadek jakieś małe, plastikowe diabelstwo, nawet nie wiem kiedy i leciał na obie strony przez ładne parę godzin, zanim to w końcu wydalił i okazało się o co chodziło - też musiał być później dwa dni na kleiku, kisielku i gotowanej marchewce. I jakoś obyło się bez żadnych rewelacji żołądkowych. Ba! Czasem zeżre jakieś pioruństwo w stylu starego chipsa czy kawałka bułki z ziemi na spacerze (rzadko mu się to udaje, bo pilnuję, ale jednak) i też się nigdy nic nie działo. Nie ma co od razu wpadać w histerię.
  6. No to dobrze masz... Ale za to mój ma nos owłosiony jak szatan :). Coś za coś :).
  7. Oczywiście, że zakładanie papilotów na dzień przed wystawą nic nie da. Jednakże pies chyba nie uczęszcza na wystawy całe życie? I wtedy jest "na codzień" Co do kompleksów i chęci dowartościowania się: właściwie powinnam się obrazić, ale ja mam duże poczucie humoru :). Napisałam już raz, mogę jednak powtórzyć, bo chyba niezbyt dokładnie czytałaś: to nie ja szukałam potwierdzenia atrakcyjności mojego psa u sędziów, to jego fryzjerka tak bardzo się nim zachwyciła, że aż była ciekawa opinii większej ilości osób znających się przy tym na rzeczy. Po prostu przy okazji kolejnej wizyty i strzyżenia zaprosiła do siebie koleżanki ze Związku - ja zawsze umawiam się kilka dni wcześniej, więc nie stanowiło to problemu. Zapytała się tylko, czy nie będzie mi to przeszkadzać, to wszystko. I tyle. Dla mnie było to o tyle zabawne, że panie nie wiedziały iż pies nie ma rodowodu (pani Ania specjalnie nie mówiła) i kiedy im o tym powiedziałyśmy, nie chciały uwierzyć. Obstawiały jakichś wysoko utytułowanych rodziców :D. I nie pytałam się o żadne kątowanie, w ogóle o nic nie pytałam, stałam sobie z boku i słuchałam co mówią. Było mi bardzo miło, ale nic poza tym. Ja zresztą zawsze byłam zdania, że natura lubi płatać figle i niejeden raz najładniejsze psy są z takich "żadnych" hodowli. Zresztą, nawet gdybym pytała sama, to - jak to ładnie ujęła Wind - dlaczego ma to być dziwne? Za wysokie progi na nogi nas, kundelków?... Widzisz, według mnie pies z rodowodem od tego bez różni się dokładnie tym, co małżeństwo od tak zwanego wolnego związku, czyli konkubinatu. Czyli niczym prócz papierka. Potrzebny jest ten papierek, owszem, w określonych sprawach, ale jeśli ktoś tych spraw załatwiać nie ma zamiaru, to różnica znika nieodwołalnie. Za mąż wyszłam, bo właśnie do pewnych spraw był mi papier potrzebny (no, z miłości też :D), ale psa upapierowanego mieć nie muszę. Ja wiem, że on jest rasowy, i to mi wystarcza, a rozmnażać go nie mam zamiaru.
  8. Hm. Być może ma to bezpośredni związek z rodzajem włosa? Fuzlak ma bardzo gęsty i mocny włos, co zresztą (już teraz wiem) jest powodem jego długiego wybarwiania się (teraz wygląda prześmiesznie, bo połowicznie tułów ma już wysrebrzony, choć nia na jasne srebro - jest to raczej kolor stalowoszary). Ma tych włosów tyle, że nie wyobrażam sobie nie czesać go kilka dni pod rząd, zwłaszcza przy takiej pogodzie - na dworze ciągle mokro - kołtuny na łapach murowane! Nic się nie łamie ani nie wyrywa, stąd moje zdziwienie kiedy Lady napisała, że psa nie wolno za często czesać, bo mu się włos uszakdza i przerzedza... Być może pieski o delikatniejszym włosie rzeczywiście mogą ucierpieć na zbyt częstych zabiegach ze szczotką w dłoni, a jednocześnie taki włos ma mniejszą skłonność do plątania się i kołtunów?...
  9. Lady kochana :) Spróbuję po kolei. Dla mnie mój piesek jest idealny i zawsze tak będzie, a że znajduje to potwierdzenie w oczach fachowców, to tylko dodatkowa satysfakcja (poza tym nigdzie nie napisałam, że oni stwierdzili iż pies jest idealny, a tylko że ma idealne kątowanie). Nie ma żadnych podstaw aby osoby znające się na tym zapewne tysiąc razy lepiej ode mnie, które go widziały, miały w czymkolwiek koloryzować. Fryzjerka, która strzyże Fuzlaka, a która sama jest byłym sędzią i hodowcą (choć nie hoduje akurat yorków) i do dziś czynnie działa w ZK, a co za tym idzie ma wielu znajomych sędziów, jest tak Fuzlakiem zachwycona, że sama poprosiła o opinię jeszcze trzy osoby, z czystej ciekawości. Fuzlak został skrupulatnie obejrzany i jej zdanie znalazło potwierdzenie: pies dostałby ich zdaniem na każdej wystawie najwyższe oceny - gdyby oczywiście miał rodowód, no i odpowiednio zapuszczony włos. Dodatkowo dostałam pochwałę za idealne utrzymanie go, co oczywiście przy strzyżonym włosie jest odpowiednio łatwiejsze. Gdyby nawet jednak ani jedna osoba na świecie oprócz mnie nie uważała go nawet za znośnego dla oczu, ja i tak zachwycałabym się nim - bo to mój Fuzlak, dla mnie jedyny i już. I nie widzę w tym nic złego. O nosku nikt nic nie wspominał, a ja się tak dobrze na tym nie znam. Skoro jednak nic o tym specjalnie nie mówiono, to chyba jest ok. Na temat czesania czytałam w książkach (dwóch) i kilku publikacjach na temat yorków, a także wiem to od fryzjerki. Zasadnicze nieporozumienie w tym wypadku moim zdaniem polega na tym, że ja słowem nie wspomniałam o papilotach. Mnie chodziło o utrzymanie włosa na codzień, a nie przygotowywanie go do wystawy. A na codzień normalny pies chyba w papilotach nie lata? Jeśli tak, to pozostaje mi tylko gorąco mu współczuć :(. Pisałam także, że oprócz chrupek piesek dostaje w formie nagrody smakołyki (na przykład psią czekoladę, ale także i kawałeczek szynki czasami). Zasada głównego żywienia tylko suchą karmą zaś nie powstała li i jedynie w moim umyśle, tak twierdzą weterynarze oraz wielu posiadczy psów, yorków w szczególności. Mają one bowiem - o czym zresztą zapewne doskonale wiesz - malutkie żołądki, nieprzystosowane do trawienia "czego popadnie" (to już tak abstrahując, odnośnie tego co mówiłaś o moim wrzeszczeniu - bo istotnie wrzeszczę). Zasada główna zaś jest (wedle wetów, wedle książek, wedle hodowców) taka: albo suche, albo gotowane samemu - ale nie mieszane. Inaczej trawi się suchą karmę, inaczej "zwykłe jedzenie", inne enzymy pies musi wyprodukować i takie "wariacje" na zdrowie mu ponoć nie wychodzą. Reasumując: nie mam aspiracji ani wystawowych, ani tym bardziej hodowlanych. Gdyby tak było, kupiłabym szczenię z rodowodem, możliwie dobrym w dodatku. Ja się po prostu cieszę, że moje szczęście kudłate podoba się nie tylko mnie.
  10. Lady Właśnie, że wpadnę w samozachwyt, bo Fuzlak stanowi sobą samą doskonałość skondensowaną i mam na jego punkcie świra absolutnego! :D Wyobraź sobie, że nie tylko Ty bolejesz nad tym iż on reproduktorem nie zostanie :). Widziało go kilku sędziów i - spadniesz z krzesła - wszyscy orzekli, że ten championat to on w ogóle w kieszeni ma na starcie!! Ha!!! Pies podobno kątowanie ma idealnie, główkę wzorcową, grzbiecik piękny, włos jak marzenie :). W dodatku jest ostrzyżony, więc każda wada byłaby widoczna jak na dłoni, odpowiednio ufryzowanym włosem można wszak co nieco zatuszować, a tu nic. Goła prawda :)! Powiedzieli mi, że to barbarzyństwo, że jest bez rodowodu, że ta hodowczyni chyba ślepa i niedorozwinięta, skoro posiadając parę dającą takie szczenięta nie pchała jej (tej pary) zawczasu na wystawy. Co do żywienia - każdy ma swoje zdanie :) (choć prawdę powiedziawszy słyszałam, że karmienie mieszane jest akurat opcją najgorszą ze wszystkich), a jeśli o czesanie chodzi, to ze wszystkich znanych mi źródeł jasno wynika, że długi włos czesać trzeba często, co najmniej dwa razy w tygodniu. Oczywiście naolejkowawszy go uprzednio jak należy. Nie czesany włos kołtuni się, co w najmniejszym stopniu nie jest pożądane. Poza tym zdrowy włos nie powinien wychodzić przy czesaniu, ewentualnie jakieś pojedyncze sztuki. Zadbany i wyczesany włos nie będzie się wyrywał, bo nie jest splątany. Fuzlak co prawda nawet na łapkach nie ma aż tak długich włosów jak w ogóle nie strzyżone yorki, ale nie wyrywa mu się nic a nic, a czeszę codziennie. Najmarniej co drugi dzień. Robię to także po to, by choć trochę usunąć z łapek codzienny kurz przyniesiony z dworu.
  11. Nigdy w życiu nie miałam problemu z psim niejadztwem, ani nawet przez pięć minut. Po prostu pies nic innego nie dostawał i nie dostaje, chyba że w formie nagrody bądź sporadycznie mu ktoś z rodziny coś da (o co robię karczemne awantury). Od pierwszego dnia postawiłam miskę, nasypałam karmę, obok druga miska z wodą. Karmę codziennie odmierzam miareczką zgodnie z ilością dzienną zalecaną na opakowaniu, nasypuję i zostawiam, reszta mnie nie interesuje - pies je kiedy chce, pilnuję tylko by zawsze w miseczce obok była świeża woda. Żadnego karmienia z ręki, żadnego polawania, nasączania, nic. I Fuzlak żyje oraz ma się doskonale. Nie spotkałam jeszcze osoby, obojętne laika czy wytrawnego psiarza-znawcę, która by znalazła choć jedną rzecz możliwą do zarzucenia mojemu psu. Ma piękną wagę, jest pięknie zbudowany, w ogóle cały jest piękny :D, sierść ma lśniącą, mocną i gęstą. Krótko mówiąc - nie dajmy się zwariować ;). Karmię go Royal Canin Yorkshire Terrier, oprócz tego dostaje Sanal z algami (na sierść).
  12. Jesli się go nie wyleje na psa pół butelki, to nie :). Włos się robi gładki i jedwabisty. Taki bardzo "treściwy i tłusty" jest olejek palmowy - skądindąd podobno niezastąpiony, zwłaszcza pod papiloty.
  13. Wind, w San Bernardzie nie ma rozróżnienia na olejek do czesania na mokro i na sucho, Jest jeden, stosuje się go po prostu w obydwu przypadkach.
  14. Ja także stosuję Iv San Bernard, w następujący sposób: kąpię psa w szamponie z kilkoma kroplami olejku (nakładam taką mieszankę raz, pienię, płuczę, drugi raz, znowu płukanko), po czym odsączam sierść nieco z wody i nakładamy odżywkę. Czekamy chwilę, po czym spłukujemy i po kolejnym odsączeniu zawijam psa w ręcznik. Broń Boże nie wolno trzeć, tylko delikatnie osuszać. Następnie idzie w ruch suszarka i kiedy pies jest już podsuszony, znowu kilka kropel olejku na dłoń i wcieram w śierść, po czym rozczesuję i suszę dalej, aż do całkowitego wysuszenia. Na koniec kilka psiknięć spray'em nabłyszczającym i zapobiegającym elektryzowaniu (Mr. Groom) i czesanie. Po drodze myję oczka i ząbki. Fuzlak jest strzyżony króciutko na całym tułowiu, więc nie wymaga olejkowania pomiędzy kąpielami, bo do czesania zostają tylko łapki i główka - łepek obciachany na chryzantemkę i łapki w dzwoneczki. Jeśli jednak pies ma długi włos, to pomiędzy kąpielami należy co dwa-trzy dni wetrzeć w sierść olejek przed rozczesaniem. Nie za dużo, bo się z włosa zrobią posklejane streple, wystarczy odrobina.
  15. Himko To dzięki uprzejmości pewnego znajomego :).
  16. Trzeba zamknąć tagi i wszystko będzie ok :).
  17. A tu coś kole pięciu :).
  18. Tu mamy jakieś trzy-cztery miesiące właśnie :).
  19. Tu był troszkę starszy - na zdjęciach powyżej miał siedem tygodni, tu gdzieś z dziesięć.
  20. Proszę, to są fotki z dnia, w którym go kupiliśmy :).
  21. Pewnie, że mamy takie fotki :). Zaraz poszukam. A z witaminek podaję tylko Sanal z algami, 1-2 tabletki dziennie.
  22. Bozie, jakaż ona śliczna :angel:! Ten złoty łepeczek... Bombowa jest :angel:.
  23. Od tamtej pory to byliśmy u fryzjera już dwa razy :). Fuzlakowi strasznie szybko rosną włosy - i to bez żadnych "wspomagaczy"- co zapewne jest marzeniem wystawców, ale akurat nie moim :lol:. I rzeczywiście jest z niego straszny figlarz, ale i przytulak też :angel:. Poniżej widać go w ulubionej pozycji do spania :)... p.s. Tak, zdjęcia robię cyfrówką, a potem odpowiednio zmniejszam i dopasowuję by móc wkleić na forum.
  24. Zdjęcie Fuzlaka najaktualniejsze jak tylko można - z wczoraj :).
  25. Popieram Wind, Iwona coś ściemnia 8). Tym skanerem to się od samego początku wykręca :roll:.
×
×
  • Create New...