No coz, skoro byla tak zakochana i tak bala sie, ze ktos adoptuje psa przed nia, to powinna moim skromnym zdaniem kontrolowac sytuacje i dzwonic sama, a przynajmniej usilowac dowiedziec sie co jest grane, ze wolontariuszka nie dzwoni... A tak to niestety coraz bardziej mi wyglada, ze specjalnie podala zly numer. Dobrze, ze jest ta druga Pani.. Beatka, masz jakies wiesci od niej? Nie rozmyslila sie?
Czy mam wrzucac Szyszke ponownie na allegro? Bo aukcja sie juz zakonczyla.