Jak wychodziłyśmy to lepiej się czuła.
Wet obmacał węzły,brzuszek,osłuchał jelitka,jeszcze się w nich przelewa. Nie ma temperatury,nie ma guzów.
Żadnych lekarstw,powinno przejść samo,ewentualnie jutro.
Trawa wyszła też drugim końcem,będzie dobrze.
Wieczorem Mordziaxta bardzo twarxo spała,bez zapalu wyszła na spacer,nie biegała. Dwa razy zwymiotowała żółcią z trawą i chętnie wróciła do domu. Nie chciała kolacji,co jest bardzo złym objawem. Zjadła małe śniadanko,śpi,oczka ma zapadnięte. Zaraz idziemy do weta.
Raczej nic nie zjadła.
We wtorek trochę bolał ją brzuszek ale po masowaniu pobączyła i bylo OK.
Wczoraj jadła trawę jakby od dwóch tygodni nie jadła. Rano trochę zwymiotowała żółci. Zastosowałam glodówkę. Dwa razy zwymiotowała trawą. Dostała trochę obiadu a nie dawno podzieliła się nim ze mną,było jeszcze trochę trawy.
[quote name='Tekla64']dzis wracalysmy z zakupow i ..... zadne stare stetryczale futro powoli, niezdarnie i z trudnscia, nie wstawalo spod bramy
zrobilo mi sie strasznie smutno.....
sa takie momenty kiedy czlek mimo wszystko nie realizuje[/QUOTE]
:calus:
........
Kocyk wcześniej nie pływał.
We wtorek poszlismy nad wodę,na plażę. Kocyk wszedł się napić i chodził po wodzie. Woda sięgała mu do brzucha a on spokojny.
Wczoraj też wchodził do wody z przyjemnoscią wiec znalazłam jakiś patyczek i rzuciłam.
Kocyk pobiegł i miał styl rozpaczliwy ale po 15-20 sekundach miał lapki podwodą i płyną. Głowę trzymał wysoko ale to pierwsze płynięcie. Drugi raz jak płyną to gwałtownie wykonał skręt i zaczął styl rozpaczliwy ale zaczęłam go uspakajać i łapki pod wodę poszły. Jeszcze ze ze trzy razy pływał,za każdym razem spokojniejszy. Jeszcze trochę brodę trzyma nad wodą i nie widzi patyka w wodzie :-) ale podoba mu się.