Jump to content
Dogomania

yokosky

Members
  • Posts

    210
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by yokosky

  1. no dokładnie.. stworzyli taka fajną grupe pracownicy i dzieciaki.. nie tylko wyprowadzają psy ale malują kojce.. budy.. wszystko :) pracują caly dzień a w przerwach wyprowadzaja psy.. robią też zbiórki tam u siebie w pracy.. dzisiaj tyle karmy podrzucili, że połowę pokoju Pani Dyrektor załadowali :) naprawdę świetni ludzie
  2. Dzisaj Albert z Tolą miał dużo spacerów.. najpierw ja byłam a później jeszcze grupa z City Banku ich ciągała po lesie :) ale to jeszcze nic.. pewna miła rodzina się nim zainteresowała i jak się uda to bedzie miał naprawdę ciepły dom.. wypytali o wszystko..wzieli też mój numer telefonu (wyglądało więc poważnie).. jak tylko cos będę wiedziała napiszę.. TRZYMAJCIE KCIUKI U RĄK I NÓG!!! nie chce pisać więcej, żeby nie zapeszyć :) ale radocha co?
  3. pamietam go jak był jeszcze młodym psiakiem.. jak zaczynałam studia to on już tam był :( miałam nadzieję, że to inny psiak o tym samym imieniu ale to On i nadal sam :(:(:( mam nadzieję, że w końcu jego życie się zmieni :(
  4. ja tylko mam nadzieję, że jutro nie będzie lało.. Albert to wojownik i deszcz mu nie przeszkadza ale Tola potrafi na spacer nie pójść jak pogoda nieodpowiednia [zołza] :)
  5. [QUOTE=Caragh;15585403 Ja pisalam o internetowych ogloszeniach, dzieki ktorym multum psow znalazlo wspaniale domy. Ktore zreszta sama oferowalam robic, wlasnie dlatego, ze zalezy mi na Albercie. Nie czekam na nic z Twojej strony. ależ ja o tym mówię, jak masz możliwości i chcesz to poprostu zrób.. wszelkie informacje dotyczące Alberta są tu od dawna.. ja & Albert napewno będziemy bardzo wdzięczni za każdą formę zaangazowania.
  6. .. jeszcze jedno chciałam wyjaśnić.. ogłoszenia są tu wrzucane nie tylko po to, że liczymy, że ktoś wstuka 'adopcje' i znajdzie Alberta. Chodzi o to, że internet ma szerszy zasięg niz plakaty na mieście.. chodzi o to, żeby właśnie każdy kto chce pomóc szukał na własną rękę przesyłał info itd. Piszecie, że jest to forum nie tyle adopcyjne ale ludzi którzy pomagają zwierzętom.. co przez to rozumiecie? macie wszelkie dane Alberta.. zdjęcia itd.. mimo wszystko czekasz na prośbę z naszej strony o zrobienie plakatów..dodatkowo szpikujesz swe wypowiedzi złośliwymi uwagami.. przykro mi nie potrafię tego zrozumieć :(
  7. Caragh ja widzę, że uparłaś się na te plakaty i nie odpuścisz.. toż możesz je zrobić i rozkleić w swoim mieście.. nic nie stoi na przeszkodzie.. jak ktos sie zainteresuje psem to przyjade sprawdzić warunki i jak bedzie wszystko ok to w kolejnym tygodniu zawiozę Alberta. Ja osobiście mam obiekcje co do takiej formy ogłaszania psa jak plakaty (chociaż zdażało mi się i zdaża ale tylko jak jest to pilny przypadek i nie mam co z nim zrobić).. z własnego doświadczenia w pracy w schronisku nie ma nic gorszego jak ja to nazywam "ratownikami" psów.. bo zobaczył na stronie na plakacie albo poprostu przychodzi ratować najbiedniejszego jaki jest w schronisku a później oddają psy bo: "jest chyba chory bo się boi", bo " zrobił kupę" bo "szczeka przez balkon" a już chiten było jak pani ratowniczka i wielka miłośniczka oddała psa bo " kupiła wczesniej ubranko i pies sie nie zmiescił".. należy pamiętać, że człowiek to też emocjonalna osoba i czasami nie mysli rozsądnie.. czasami jest tak, że zobaczy biednego psiaka zabierze go bo serce pęka a później okazuje się, że sobie nie radzi.. z czasem.. z opieką i wszytkim. Dlatego ja tych plakatów nie rozwieszę.. wiem jaka jest ogromna różnica jak pies mający dom wraca do schroniska a jak wygląda pies który nie zna domu.. zdażają się psy.. stare psy, które poprostu kłada się i czekają aż zdechnie.. takie psy się już nie zakochują.. nie chcą nikogo i niczego. Kocham tego psiaka i nie pozwolę na to, żeby zabrał go ktoś kto się chociaż w najmniejszym stopniu waha się albo nie pomyśli do końca z czym wiąże się posiadanie dużego starego psa.. bo za rok dwa może nie bedzie chodził i trzeba bedzie nosić go po schodach i co wtedy? My naszego mastifa nosiłysmy ponad rok a ważył prawie 90 kilo i wiem co to znaczy.. wiem też, że wtedy spacer jest ogromnym przedsięwzięciem i organizacją połowy sąsiadów.. podsumowując.. chcesz pomóc rozwies plakaty ale nie zmuszaj mnie do tego.. i nie używaj proszę stwierdzeń " dziwi mnie, że wasze psy wogóle znajdują dom". Wkurza mnie wogóle, że daję się wciągać w takie jałowe dyskusje :/ Ten wątek z pierwotnej formy czyli "wątek Alberta" stał się przepychanką z powodu plakatów.. kto co zrobił albo czemu nie robi.. TO JEST WĄTEK ALBERTA OLBRZYMA zostawmy więc tu trochę miejsca dla Niego.. szanujmy siebie i to miejsce.. pozdrawiam yoko
  8. dochodzę powoli do wniosku, że nie powinnam się wogóle wypowiadać.. przy tym olbrzymie już dawno straciłam jako takie 'profesjonalne' podejście.. zachwycam się wszystkim cokolwiek zrobi a nawet jak nic nie robi :) my love poprostu :)
  9. przytulanie też! Alberto był dzisiaj na długim spacerze.. co tu dużo gadać każdy już wie, że nie mogło być nie fajnie :)
  10. tu już spacer po mieście.. lans bans i dużo głaskania :cool3:
  11. wpadłam na lepszy pomysł.. zapraszam Cię do Olsztyna gwarantując nocleg obiad itd. przyjedz i zobacz ile ludzi jaką pracę wkładają w dobre! funkcjonowanie schroniska.. mówię jak najbardziej poważnie. zapraszam :)
  12. dziwna polemika ale cóż nie mogę się oprzeć żeby nie wytłumaczyć.. Albert nie jest psem, który pilnie szuka domu. Nie jest chory, nie jest nieszczęsliwy, życiu jego nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.. nie zna innego lepszego życia więc nie tęskni.. to jest pies który został znaleziony chory i skatowany.. uwierz mi On wierzy, że dotyka teraz nieba (pierwsza ciepła buda, brak łańcucha, ludzie którzy go szanują, spacery i jedzenie).. cudownie byłoby gdyby znalazł się ktoś, kto pokaże mu, że może być jeszcze piękniej. Chciałabym, żeby już wtedy nie musiał wracać do schroniska znając inne zycie i mając za czym tęsknić. Uwierz mi na słowo, że zdjęcia tego psa nawet w odrobinie nie oddają tego co mozna znaleść w jego spojrzeniu.. przy spacerze i odrobienie czasu z tym stworzeniem naprawdę człowiek się zakochuje. I ja osobiście naprawdę chciałabym bardzo, żeby ktoś kto go zabierze miał pełną świadomość z czym się to jednak łączy. Bo wtedy jakby wrócił nie byłoby to bezbólowe jak jest teraz. Nie wiem czy udało mi się uspokoić Cię, że naprawdę zależy nam na tych psiakach i szukaniu im domu stąd ogłoszenia w gazetach i na internecie jesli jednak nie.. proponuję przenieść rozmowę na priva bo nie takim rozmowom służy ten wątek.. pozdrawiam yoko
  13. i tu muszę się nie zgodzić.. nie sztuką jest upchnąć gdzieś psa przez smutną historię i rozklejanie psiaka po całym mieście. Albert jest starym psiakiem i kiedyś będzie też potrzebował opieki 'geriatrycznej' pewnie a ludzie często uważają, że zabranie psa ze schroniska już wystarczy.. dobry uczynek spełniony.. w tym przypadku potrzebujemy mieć pewność, że osoba która go zabierze nie zrobi tego pod wpływem chwili i smutnego pyska ale bedzie świadoma tego na co należy się przygotować. Ktoś pod wpływem emocji przygarnie psiaka a za lat kilka wróci bo nikt nie pomysli wcześniej o tym, że to nie jest psiak którego bierzesz pod pachę i idziesz do weta jak zachoruje.. i jescze mase przykładów mozna podać o tym jak wygląda 'późna starość' i jak bardzo można nie zdawać sobie z tego sprawy.. dlatego ogłoszenie to jest głównie adresowane do dogomaniaków stałych i odwiedzających stronę w poszukiwaniu psa dla siebie (tu mam namysli ludzi świadomych i doświadczonych w zakresie opieki nad psem).. zgodnie z zasadą 'im więcjej kosztuje tym bardziej cenione' lepiej jak ktoś trafi tu chcąc znaleść przyjaciela niż jak przyjaciel sam trafi do kogoś kto nie jest na niego gotowy. A teraz jadę spacerować z Albertem i jego wybranką :)
  14. ja ze swojej strony polecam Dr Lewandowskiego na ul. W.Polskiego (zatorze). Napradę swietny fachowiec i przede wszystkim pasjonat. Nie leczy na czuja.. wszystko tłumaczy a jak trzeba to i narysuje. Najlepiej telefonicznie umówić się lub podjechać.. bo pracują u Niego również studenci.. i wtedy wytłumaczyć jaki problem i że potrzebna nam jest opinia Dr. Lewandowskiego. Mój psiak miał problem z powieka.. wyrosło jej coś itd. latałam po wszystkich i każdy gotowy był operować ale żaden nie wiedział co to jest. Facet jako pierwszy zorientował się w czym problem i zamiast usuwać część powieki zrobił jej oczko metodą antykoagulacyjną i nawet sladu nie ma :) zapłaciłam dosłownie groszę. Jeden fachowiec okulista po obejrzeniu oka powiedział mi tak: "trzeba usunąć..na czwartek i 700 zł przygotować" mimo, że nie potrafił powiedzieć mi co jej z tym okiem jest.
×
×
  • Create New...