Jump to content
Dogomania

Anka i Trufi

Members
  • Posts

    132
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Anka i Trufi

  1. Dzięki za odpowiedź. W takim razie będę go tak karmić, służy mu to, no i mam nadzieję, że dzięki temu utrzymamy wagę :p
  2. Ostatnio mnie to zaczęło nurtować, napiszcie co sądzicie o karmieniu gotowanym bez wypełniaczy? Zwykle dawałam młodemu jako wypełniacz ryż, po kaszy miał biegunki, a makaron chyba jednak za kaloryczny. Ponieważ w zeszłym tygodniu w domu było zatrzęsienie warzyw, zaczęłam mu podawać żarcie w postaci mieszanki mięsno-warzywnej, z lekką przewagą warzyw (różnych - buraki, pietruszka, seler, fasolka szparagowa, marchewka), do tego troszkę oliwy. Psu smakuje niesamowicie, wylizuje miskę do czysta, kupy idealne, zero problemów z trawieniem. No i tak się zastanawiam czy takie jedzenie jest ok? Czy wypełniacz ma jakąś funkcję poza "zapychaniem"? Trufi jest po kastracji, nie chcę, żeby przytył, a te wypełniacze są jednak dość kaloryczne. Można tak czy to czymś grozi? Oczywiście poza tym dostaje też nabiał (biały ser, jogurt, jajka, żółty ser jako przysmak) i domowe ciasteczka (zwykle wątróbkowe), do tego nieraz trochę surowej wołowiny na smaki. No i nie wiem czy mogę tak dalej czy w tym jest jakiś błąd? Poradźcie! Dzięki :loveu:
  3. [quote name='zmierzchnica'] Anka i Trufi - nie zazdroszczę, biedny psiak :shake: U mnie to było raz dwa, szybko się zagoiło i nie było śladu... Ale siniaki jeszcze tydzień po ściągnięciu szwów miałam :lol:[/quote] Moje siniaki jakoś przeżyję, ale pies już ma dosyć tych atrakcji, jesteśmy u weta 2-3 razy w tygodniu na czyszczenie tych ran i kontrolę. On czuje, że coś mu się na tym ramieniu dzieje i się wkurza, budzi nas w środku nocy przerażony, próbując dosięgnąć do tej rany. Pewnie czuje, że coś mu się tam dzieje... Bida straszna :shake:
  4. Siniaki niestety od kołnierza :razz: Bieganie w kołnierzy ma postać dzikiego latania po domu, Trufi czasem dostaje głupawki i przy zabawie lata po domu za zabawką jak świrus, nie bardzo pamiętając, że ma na sobie kołnierz. Wszystkie nogi w zasięgu obrywają :evil_lol: Poza tym np. na podwórko zabieram go w kołnierzu, bo tam biega bez smyczy i jak się nie zorientuję to może się dobrać do rany. Cierpliwość ćwiczę nieustająco, ale niestety dzisiaj jeszcze okazało się, że jakimś cudem zrobił sobie wielką ranę na ramieniu (ponad tydzień temu odkryłam mega-strup w kształcie idealnego koła). Być może po jakimś ugryzieniu albo drobnym zranieniu mu to tak urosło, wet nie bardzo wiedział skąd to. Ale żeby było ciekawiej dzisiaj sobie to rozdrapał. Wet mnie postraszył, że może się zrobić jakaś przetoka, bo brzydko to wygląda, normalnie dziura w skórze, sączy się z tego, niefajna sprawa. Wet wygolił mu ramię i kazał chodzić w kołnierzu przez kolejne 10 dni :placz: Jak szwy w końcu zaczęły się goić, to dorobiliśmy się następnej atrakcji. Szkoda mi futrzaka, ciągle się coś dzieje, przez ostatni miesiąc bez kołnierza spędził jakieś 4 dni. A teraz jeszcze ta tajemnicza rana, masakra jakaś :shake:
  5. U nas też to pomaga, jak się nie wybiega to robi się nerwowy i mu głupie pomysły do głowy przychodzą, chociaż po odjajkowaniu i tak jest o niebo lepiej. Ale jeszcze zrobię mini-offa: ta kastracja mnie sporo nerwów kosztuje. Nie dość że walczyliśmy z poważnym zapaleniem pęcherza, to od tygodnia młody znowu chodzi w kołnierzu, bo rana się zaczęła paprać w jednym miejscu, a on oczywiście próbuje to wylizywać. Mam już całe łydki w siniakach, bo jak pies biegnie przy mnie to nie zawsze pamięta, żeby zachować dystans :p Mam już dosyć, jak się te cyrki pozabiegowe nie skończą szybko to naprawdę coś mnie trafi. A wszyscy twierdzą, że prosty zabieg i nic się potem nie dzieje. U nas się dzieje tyle, że dziękuję :crazyeye:
  6. Mój zrobi wszystko za te wątróbkowe, absolutny hit :cool3:
  7. [quote name='zmierzchnica']To bardzo szybko - może rzeczywiście po prostu się wyluzowałaś :lol: Gratuluję! :p[/quote] Ucieszę się na 100% jeżeli za miesiąc będzie tak jak teraz - ale coś jest na rzeczy, bo różnicę zauważył nawet mój TZ. Czyli sobie nie wmawiam :diabloti: Pies w końcu zachowuje się tak jak powinien po półrocznym intensywnym szkoleniu - w ciągu 2 dni zaczął chodzić na luźnej smyczy :crazyeye: A wcześniej od krzaka do krzaka, mimo że nie pozwalaliśmy mu ciągnąć od marca! (tzn. po każdym pociągnięciu - zwrot w drugą stronę albo zatrzymanie). A do tego zdecydowanie mniejsze zainteresowanie psami, co przekłada się też na brak wyskoków... Cały czas się boję, że zaraz mu przejdzie i znowu zacznie świrować ;)
  8. No dobra, a wracając do tematu zasadniczego, to nie chcę zapeszyć, ale Trufi się chyba trochę zaczyna uspokajać. Od zabiegu nie rzucił się na żadnego psa poza mega-bernardynem w poczekalni u weta, dzień po operacji. Mijamy na ulicy owczarki, labradory, amstafy - i nic! Spokój, noga, nagroda i idziemy dalej. Zaczynam mieć nadzieję, że naprawdę będzie lepiej. Wczoraj wyskoczył na nas z krzaków golden, który kilka miesięcy temu się na Trufiego rzucił - a on stanął spokojnie przy nodze i czekał aż odstraszę wroga :cool3: A przynajmniej tak to wyglądało. Wrzasnęłam na właściciela, żeby zabrał psa, golden się zmył, a Trufi wielce rozmerdany zaczął się domagać nagrody, jaki ja byłem grzeczny! :evil_lol: No i przestał tak ciągnąć na smyczy, krzaczki już go tak nie interesują. Ciekawe czy to dlatego że ja się wyluzowałam, bo wiem, że powinno być lepiej... Hehe. Ale z czego by to nie wynikało - podoba mi się ten stan i zamierzam go pogłębić :p
  9. [quote name='Mada:)']Ania, trzymam za Was kciuki. ;) Będzie OK. [/quote] [quote name='zmierzchnica'] [B] Anka i Trufi[/B] - a to Wam się trafiło :shake: Dobrze, że to nic poważniejszego, ale szkoda psiaka. Życzę zdrowia :p[/quote] Dzięki :loveu: Na szczęście pies się dobrze czuje i nie widać po nim tej choroby... Tyle dobrego. Oby szybko wyzdrowiał :) [quote name='zmierzchnica']Najlepszy okazał się Advantix, ale Luka ma na niego uczulenie... [/quote] Ja tylko potwierdzę - Trufi łapał kleszcze na wszystkich obrożach, nie działał Frontline, Fiprex, itd. Od kiedy w lipcu zaczęłam stosować Advantix, nie było ani jednego kleszcza, a byliśmy razem w górach, gdzie biegał po lesie :) Koniec OT!
  10. O tyle związane, że był osłabiony po zabiegu, i jakimś cudem coś mu tam wlazło. Nie wiadomo jak i kiedy, ale gdyby nie zabieg i spadek odporności z tym związany to pewnie by nie zachorował... Wetka była mocno zdziwiona, ale badania wyszły jednoznacznie... Miałam stracha na maksa, bo w czerwcu złapał kilka kleszczy, więc jak zobaczyłam tę krew w moczu to miałam już wizję gorszej choroby :shake: No nic, ważne, że wiadomo co to jest i po lekach się zaczyna poprawiać :)
  11. No tak, dostał 2 antybiotyki i no-spę. To się podobno zdarza raz na kilkaset zabiegów, mamy szczęście - nie ma co...
  12. No to mamy zapalenie pęcherza... To jednak była krew. Się porobiło :shake:
  13. [quote name='karjo2']A co jadl ostatnio? Nie daliscie mu przypadkiem krwawnika/buraczkow, popytaj rodziny?[/quote] Nie, tylko ja go karmię, TZ się do tego nie dotyka... Też już o tym myślałam, ale buraków nie było w jadłospisie od zeszłego tygodnia. Poza tym zdrowy pies - humor ma, apetyt też, pełno energii. Szwy goją się elegancko, nie ma gorączki. Bierze antybiotyk zgodnie z zaleceniami, niby wszystko powinno być dobrze. Nic nie rozumiem :niewiem:
  14. No nie wiem, to nie ustępuje, sika na czerwono od rana... Tak się bałam tego zabiegu, no i oczywiście musiało się coś stać :shake:
  15. No to teraz mam niezłego stracha. U Trufiego dzisiaj rano pojawiła się krew w moczu... Czekamy na wyniki. A ja jestem wielkim kłębkiem nerwów :-(
  16. [quote name='Mada:)']Anka, Twój pies został wykastrowany zaledwie kilka dni temu. Zanim poziom męskich hormonów wystarczająco spadnie w jego organiźmie, potrzeba kilku MIESIĘCY. Zachowanie związane z cieczkami będzie STOPNIOWO zanikało. Nic nie dzieje się z dnia, na dzień. [/quote] Wiem, oczywiście. Po prostu męczy mnie to już i nie mogę się doczekać zmian, bo ta seria cieczek w okolicy trwa już prawie 3 tygodnie :shake: Najważniejsze, że sam zabieg przeszedł bez żadnych komplikacji. A Trufi właśnie próbuje wcisnąć się w swój ulubiony kącik i tak przywalił kołnierzem w kaloryfer, że aż podskoczyłam. Rany, ale on się męczy w tym. No nic, jeszcze tydzień i będzie lepiej :)
  17. Nie no u mojego reakcja jest ewidentnie seksualna, bo interesują go tylko suki z cieczką :roll: Wiem, że to będzie trwać, jestem ciekawa ile w przypadku Trufiego, bo to podobno różnie bywa. Po prostu czuję się osaczona tymi cieczkami i byłoby pięknie, gdyby mu się to niedługo zaczęło uspokajać, bo jest po prostu wyłączony, tylko biega od trawki do trawki, autyzm kompletny. No nic, będziemy czekać. Kiedyś te hormony chyba muszą z niego wyjść...
  18. No dobra, pies już pozbawiony nabiału. Na szczęście wszystko poszło gładko. Co najlepsze, już wczoraj rano doszedł do siebie i zaczął wariować. Mamy na podwórku suczkę z cieczką i nadal jest jazda, pies jeszcze ledwo chodził po zabiegu, ale jak do niego podbiegła to się próbował do niej dobierać :mad: W parku też biega w amoku, bo tam też panny atrakcyjne się przechadzają. Jak na razie braku jajek po nim nie widać :cool1: Ciekawe czy cokolwiek w zachowaniu się zmieni i kiedy... Kołnierzem przeorał już chyba wszystkie futryny, ale radzi sobie coraz lepiej :)
  19. [quote name='Energy']A wam też buty sprawdzała, czy na pewno wytarte i czyściutkie?:crazyeye::evil_lol:[/quote] Miała takie zapędy, ale jej to wybiliśmy z głowy, chciała żebyśmy zakładali kapcie przy wejściu :lol: [quote name='rctr'] -> Anka i Trufi O Stołowe nie pytam, bo to mamy już za sobą, zarówno wędrówka jak i noclegi bez problemu. Ten teren przedreptaliśmy dosyć obszernie - PN Gór Stołowych oraz czeskie Broumovskie Ściany i Skalne Miasto. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.[/quote] Dobra, ślepa jestem. Zamiast Sowie przeczytałam Stołowe ;) W Sowich byliśmy, ale bez noclegu. Brzydko się tam jakoś zrobiło, las przetrzebiony, pełno pościnanego drewna. Jakoś lepiej je zapamiętałam z dawnych czasów. Ale z noclegiem nie pomogę...
  20. Co do Stołowych - jest problem. Schronisko Szczeliniec nie przyjęło nas z futrzakiem tego lata. Ale agroturystyki bez problemu, chociaż tej w której byliśmy polecać nie będę, bo pani była nieco przewrażliwiona na punkcie czystości (np. kontrolowała czy miski psa stoją na tacce, żeby nie chlapać wodą na podłogę, czy pies śpi na swoim kocyku a nie jej dywanie, czy ma wycierane łapy przy wejściu, itd.) Był lekki terror :razz: Decydowaliśmy się w ostatniej chwili, więc wyszło jak wyszło. Ale daliśmy radę :)
  21. Zobaczymy, ale coś czuję, że Trufi by rozwalił te szwy bez kołnierza... Jutro cięcie, ciężki dzień przed nami :shake:
  22. Byliśmy w Odrodzeniu w lipcu - jest nowa ekipa, przyzwoite warunki. Trwa remont, więc na parterze nie wygląda to najlepiej, ale pokoje są naprawdę w porządku. I ceny takie same jak w innych schroniskach. Właściciele sami mają psa, co dobrze o nich świadczy :evil_lol:
  23. Jak byłam z Trufim na badaniach w zeszłym tygodniu to się dowiedziałam, że kołnierze musi być, na 10 dni do zdjęcia szwów. Czyli raczej nie unikniemy :shake: Ten pomysł z przyzwyczajaniem jest pewnie niezły, tylko że ja nie mam sprzętu w domu. Dobrze dobrany kołnierz mam dostać po zabiegu, więc chyba będzie trzeba pójść na żywca...
  24. [quote name='mamanabank']Gdyby przy drzwiach był nadal pobudzony zbyt mocno możesz udawać, ze wracasz i cofać się po schodach do momentu aż się uspokoi, jak tylko zauważysz, że przestał natychmiast wracasz na dół, szybko powinien załapać o co chodzi.[/quote] Dzisiaj akurat jak chciałam poćwiczyć to wyszedł grzecznie :cool3: Ale to pewnie ma szansę zadziałać, tylko żeby nie hałasował za bardzo na tych schodach. Będziemy walczyć! [quote name='Mada:)'] Do dnia dzisiejszego nie mogę uwierzyć, jak cudownie się zmienił. :) Dodatkowo zmądrzałam. Zaczęliśmy się szkolić pozytywnie, budować więź. Przygarnęliśmy kolejnego psa, a właściwie suczkę oraz kota. A na spacerach dumnie wędrujemy wśród psiarzy z ciekającymi się suczkami i psami na smyczach, które ciągną do suniek, jak opętane i polecamy kastrację oraz sterylkę. :) Ćwiczymy wśród cieczek, a ludzi się dziwują. A jak ktoś się dowie, że mam suczkę i pieska, to jakie zdziwienie, że tyle szczeniaczków pewnie mamy w domu! :-o A tutaj nowość - wszystko wykastrowane, wysterylizowane i szczęśliwe. ;) Toż to pewien rodzaj uświadamiania ludzi. Życzę powodzenia i czekam na relację. ;)[/quote] O kurcze, no ciekawe czy u nas tak będzie. Byłoby pięknie, Trufi biega po parku od krzaka do krzaczka, muszę się naprawdę mocno napracować, żeby zwrócił na mnie uwagę i nie szalał na smyczy. Na miłość go wzięło, i to ostro... We wtorek D-Day, zobaczymy jak pójdzie dalej. Boję się tego kołnierza, raz miał na pół dnia dosłownie włożony i strasznie się w tym czuł, nawet się nie chciał położyć. Mam nadzieję, że teraz lepiej to przyjmie :placz:
  25. Dzięki, Mada. Bardzo liczę na te dobre efekty kastracji, ale oczywiście wiem, że musi to być połączone ze szkoleniem. Niby wiem wszystko co napisałaś, ale we wtorek zabieg, a ja się oczywiście zaczynam stresować, więc cieszę się, że według Ciebie to dobra decyzja i że u kogoś to naprawdę tak zadziałało. Niestety nie znam osobiście żadnego wykastrowanego psa. Długo się biłam z myślami, no bo to w końcu operacja, przeczytałam tony artykułów i wątków na forum, konsultowałam się ze szkoleniowcem i 2 weterynarzami - i w końcu podjęłam decyzję. Oby tylko poszło dobrze, a jeżeli zadziała tak jak piszesz - będę super szczęśliwa :multi:
×
×
  • Create New...