Byliśmy u weta, to nic groznego, pan doktor stwierdzil liszajec...dostal leki i minie, ale zdenerwowal mnie na maka:angryy:byl bardzo niekulturalny, zaczal Fuksem szarpac bo sie bal i nie chcial sie polozyc:roll:wogole cale badanie trwalo kilka sekund, rzucil okiem i tyle...:mad:brak jakiegokolwiek podejscia do psa...:cool1: