[I]Lara na wyjęcie go z kojca nie ma szans.
To wyjątkowo dziwny przypadek...
O tyle o ile mój agresywny Aramisek atakował tylko w mojej obecności w kojcu tylko agresywnie ujadał na każdego odwiedzającego, to ten - gdy stajesz przy Jego kojcu doskakuje do twarzy.
Nie "szczeka sobie ot tak, powarkując od czasu do czasu dla relaksu'' - tylko doskakuje do twarzy plując śliną.
O tyle o ile widziałam masę psów "agresywnych ze strachu'' - to tego psa nie jestem w stanie określić.
Psy przywożone agresywne, bo np. zostały skrzywdzone - po jakimś czasie obserwacji widzą,że JA I OLA nie jesteśmy wrogami,że mówimy do nich, karmimy, siedzimy przy kratach opowiadając różne historie - tylko po to,żeby obyły się z naszym zapachem, głosem, spokojem... - i po pewnym czasie któraś z nas zaczyna być 'fajniejsza',albo i obie na raz i zaczynają zmieniać swoje zachowanie. Pomimo,że wielokrotnie - na CAŁE otoczenie POZA nami reagują jak wcześniej...
Mamy teraz dwa takie psy - ale one robią zdecydowane postępy.
On natomiast jest zupełnie nieprzewidywalny...
Jak był w gorszym stanie, dostawał od Bruna gastro intestinal Royala, bo towarzyszyły Mu biegunki.
Pozbierał się - jednak zachowania pozostały bez zmian...[/I]