Co do szefa naszej lecznicy, to się zgodzę. Przez pół sierpnia chodziłyśmy prawie codziennie z chorą łapą i płaciłyśmy tylko za zastrzyki czy opatrunki. Jeśli szłyśmy tylko skontrolować i nic nie dostawała, to nic nie płaciłyśmy.
A ostatnio poszłam na kontrolę po obozie, szef powyginał chwilę łapkę i zapłaciłam 15 zł :crazyeye:.
W piątek byłam na kontroli to taki fajniejszy lekarz wziął 15 zł, a wizyta trwała ze 20 min, przeprowadził obszerny wywiad, zbadał łapkę ze 3 razy, z czego ostatni był tak długi, że Negra się położyła z nudów. :evil_lol:
Mój pies też nie przepada za szefem, bo jak go widzi, to nie chce wejść do gabinetu, a do innych podbiega, siada i prosi o chrupki :lol:.