Jump to content
Dogomania

Melissa1987

Members
  • Content Count

    54
  • Joined

  • Last visited

Posts posted by Melissa1987

  1. Życzymy wraz z MELISSĄ zdrowych, radosnych oraz spokojnych nadchodzących Świąt Wielkanocnych :).
    Załączam świąteczny obrazek znaleziony w necie, ale model należący do naszej ulubionej rasy ;): [IMG]http://i60.tinypic.com/nf5u9s.jpg[/IMG]

    Nie mogę coś zasnąć i postanowiłam tak z ciekawości sprawdzić w necie czy nasi podopieczni nie mają jakichś wspólnych przodków ;). No i okazało się, że mają tego samego pradziadka Humblepup WARLORD a co za tym idzie pra pra dziadków czyli jego rodziców: Crazy Cowboy's INSIDER i MALCO v. Pinzelya's Hof no i wiadomo jeszcze dalszych przodków z jego strony (niestety na razie jeszcze nie mam rodowodu, dopiero na niego oczekuję a w necie dalszych się nie doszukałam ;)). U Was jest to pradziadek od strony ojca a u Nas od strony matki.
    Poza tym nie mogąc spać z nudy pościągałam ze stron hodowli i z zagranicznych baz rodowodów zdjęcia przodków mojej małej i stworzę w wolnej chwili graficzne przedstawienie jej drzewa genealogicznego w formie plakatu ;).

    Życzę dobrej nocy :).

  2. [quote name='[B']Koszmaria[/B];22067642]zawsze myślałam,że Dingo to rasa psa-są w Australii związki hodowców i są nawet prezentowane na wystawach.swobodnie też się przecież krzyżuje z innymi psami,a tu psikus:
    [URL]http://wyborcza.pl/1,75400,15807810,Dingo___pies__ktory_nie_jest_psem.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk[/URL][/QUOTE]

    [B]Koszmaria[/B], ciekawe to co piszesz z tym hodowaniem, zawsze myślałam, że są to psy dzikie, które żywią się małymi torbaczami a nawet kangurami (przynajmniej tak mówili w programach przyrodniczych).
    Jak mniemam hodowcy zmienili im również dietę, bo nie sądzę, że karmią w taki sposób.
    Nie popieram takiego ingerowania w naturę :/.
    Myślałam, że co najwyżej krzyżowały się przypadkiem ze zdziczałymi psami- tak jak to ma miejsce w przypadku np. żbików czy świń i powstają z tego kotżbiki czy też świniodziki.
    No, ale czego to ludzie nie udomowią, żeby zarobić, tym bardziej, że to oryginalne zwierzę psowate, bo nie szczeka.
    W sumie logiczna jest ta nowa klasyfikacja, bo tak jak dzikie koty są kotowate, ale typowymi kotami nie są, tak Dingo jest po prostu psowaty, ale odrębnie klasyfikowany. Według mnie dla Dingo taka klasyfikacja jest lepsza, gdyż może teraz dadzą im spokojnie żyć w naturze a nie na siłę udamawiać.

  3. Isabelle ja na mojego hodowcę też nie narzekam, służy mi poradą a że suka nie ma idealnego eksterieru no trudno, nie jest przez to mniej kochana. Najważniejsze, że nie jest PETem i jest zdrowa. Eksterier jest potrzebny jak ktoś chce zdobywać championaty a ja jeśli już zabiorę ją kilka razy na wystawy to tylko dla zabawy :). Umaszczenie ma zgodne ze wzorcem a że inaczej nosi uszy, bo jedno jej się trochę inaczej zgina i ma minimalnie luźną skórę pod szyją to dla mnie pierdoła. Napisałam kim powinien być prawdziwy hodowca, bo zrozumiałam to tak, że autor wątku również chce zakładać hodowlę a pisząc w takiej formie jak to uczynił miałabym obawy, że jest właśnie osobą, której nie chodzi o pasję do rasy a zwyczajny zarobek. Co do kwestii windowania cen szczeniąt to ostatnio w innym wątku już o tym pisałam, że jest to zjawisko dość powszechne i to z żałosnych pobudek jak już napisałaś. Najważniejsze jest odpowiednie żywienie psów a takie rzeczy jak obroże nie muszą być najdroższe i najpiękniejsze jak to sama określiłaś, bo obroża jak obroża byleby tylko psa nie obcierała itd. Póżniej się dziwić, że ludzie kupują psy w pseudo hodowlach (co oczywiście potępiam) jak ceny szczeniąt z ZKwP często są z kosmosu. Ja rozumiem ceny od 1000 zł (za małe i tzw. mniej modne rasy) do 1500 zł, po między 2000 zł-2500 zł za średnie rasy i 3000 zł za większe a cena nawet 6 tys., bo zdarzają się i takie jest dla mnie ceną za psa nie do przyjęcia i dla wielu Polaków również, bo nie jesteśmy społeczeństwem specjalnie zamożnym. Za taką cenę szczeniaka kupi może hodowca ale nie zwykły nabywca a przecież szczenięta są przede wszystkim dla przeciętnych nabywców, bo jest ich więcej, logiczne, że zwykłych nabywców musi być więcej niż hodowców, żeby hodowanie miało sens.

  4. [quote name='Koszmaria']dobre opinie ma obroża Foresto.
    i tak,mimo szczepienia na boreliozę trzeba psa chronić jak najbardziej-na babeszjozję szczepionki nie ma.[/QUOTE]

    Jest szczepionka przeciw babeszjozie tylko niewiele przychodni ją ma, u mnie w mieście jak dzwoniłam i pytałam to prawie nigdzie nie mieli a to duże miasto (Bydgoszcz) i jest dość droga, znalazłam w necie przypadkową przychodnię by podać przykładową cenę:
    [URL]http://www.wet-kaprow.pl/szczepienia-przeciw-babeszjozie.html[/URL]

  5. Isabelle, pełna zgoda co do kwestii prawnych, jednak nie miałabym sumienia oddawać psa nawet jeśli okazałby sę PETem, owszem zażądałabym zwrotu pewnej części zapłaconej kwoty, gdyż PETy są w dużo niższych cenach, ale nie oddałabym ani nie zamieniła psa na innego. Tego psa przecież już się kocha nawet po krótkim czasie pobytu w naszym domu, jest jednostkowy, nie ma drugiego takiego, jest pewnym indywiduum i jeśli zamieniłabym go nawet na szczeniaka najlepszego na świecien pod względem cech to nie mogłabym zapomnieć o tamtym. Moja suka nie ma idealnego eksterieru i co mam się pociąć, że nie zdobędzie szeregu tytułów? Nie, nie potnę się kocham ją i będzie u mnie do końca swoich dni a jak kiedyś odejdzie to jak będę chciała to wówczas kupię szczenię wybitne co będzie to tytuły zdobywało, bo będę już miała większe doświadczenie w temacie kupna i na jakie cechy u szczeniaka zwracać uwagę, proste prawda?
    Ja rozumiem zakładanie hodowli zakładaniem hodowli, ale to jest dla mnie jednak bezduszne podejście, pies to jednak nasz przyjaciel, ktoś kogo nie da się przeliczyć na pieniądze jeśli już do nas trafia. Dla mnie taka osoba nie kocha zwierząt i chce jedynie robić na nich łatwą i dużą kasę oraz ma do nich stosunek przedmiotowy:placz:. Taka osoba według mnie nie powinna nigdy zostać hodowcą, ponieważ hodowla powinna być przede wszystkim pasją a nie chęcią zysku. Zdarza się, że dobry hodowca jest na minusie a w trudniejszej sytuacji sam by nie dojadł ale psy miałby wszystko. Zdarza się też, że hodowca nie sprzedaje PETa o poważniejszej wadzie jeśli mu się taki trafi (a nawet w najlepszyh hodowlach, przy porządnie badanych rodzicach też się tak czasem zdarza) tylko zostawia sobie, by takiego pieska otoczyć dobrą opieką, zapewnić mu godne warunki, odpowiednią opiekę weterynaryjną, bo ma pewność, że jego pieseczek będzie miał odpowiednie warunki czego nie ma w przypadku kiedy sprzeda i ktoś np. nie będzie go odpowiednio leczył, bo np. leczenie jest kosztowne. Mnóstwo dobrych hodowców kocha "swoje" potomstwo jak własne dzieci czy nawet wnuki i martwi się o ich dalszy los po sprzedaży innym osobom. Takim kimś powinien właśnie być hodowca miłośnikiem zwierząt pod każdym względem od A do Z, który jeśli będzie trzeba przedłoży potrzeby swoich zwierząt nad swoje własne. Jeśli kogoś nie stać przy zakładaniu hodowli by wziąć drugie szczenię z idealnym eksterierem oraz bez wad wrodzonych i nie oddawać poprzedniego to nie powinien brać się za hodowlę. Hodowla na starcie wymaga mnóstwo pieniędzy. Ludzie myślą, że zakładania hodowli to takie hop- siup i potem mamy w Polsce hodowców, którzy nie powinni w ogóle mieć zwierząt a co dopiero prowadzić hodowlę:mad::angryy:.

  6. Popieram Karoolę, wszystkie moje psy uwielbiały wędzone smakołyki, najbardziej lubiły uszy. Dla mniejszego psa uszy są też fajne pod tym względem, że nie zje ich tak szybko a pobawi się nimi dłużej zanim uda mu się całe zjeść ;).

  7. WHWT, dobre pytanie- czy starsze psy bawią się zabawkami... to raczej zależy od psa i rasy oraz konkretnego wieku, bo różne są granice starości dla różnych ras. Ile lat ma piesek i jakiej jest rasy? Moja poprzednia psina na starość już się raczej nie bawiła. Czasem leżąc na kanapie spokojnie gryzła szarpak ze sznurków, ale piłka czy coś innego wymagające więcej energii odpadało.

  8. Amerykańskie organizacje nie są autorytem, gdyż mają swoje własne dziwne kryteria, klasyfikacje i raczej wszyscy hodowcy spoza Stanów traktują je z przymróżeniem oka. Są rasy jak np. pity, które tylko tam są rasą i jak ktoś sobie kupił takiego psa to go nie wystawi nigdzie poza Ameryką a rodowód może mu posłużyć co najwyżej jako podkładka pod kawę :P.
    Jamnik był tylko luźnym przykładem i wziął mi się stąd, że są pseudo w miarę trzymające się jakiegoś schmatu a są i takie syfy, gdzie psem bazowym może być co popadnie, wiem to chociażby od osób, które pseudo rozbijają i różne rzeczy widziały, są "hodowle" bez jakichkolwiek zasad i nikt tego nie sprawdzi kto był przodkiem psa nie tylko tym dalszym ale i bliższym, bo nie ma rodowodu gdzie figurują 4 pokolenia i każde z potomków było przedstawicielem swojej rasy.
    Teraz już rozumiesz o co mi chodzi?
    Nie zdziwiłoby mnie to, jakby gdzieś wśród dalszych przodków takiego "pinczera" urodzonego w pseudo znalazł się jamnik, skoro ludzie wymyślili np. ratlerki czyli krzyżówkę cziłki i z pin min'em. Ludzie takie kombinacje wyczyniają, szczególnie w Polsce, że mnie naprawdę nic ale nie jest w stanie mne zdziwić. Rasowych ratlerów praskich w Polsce nie ma i ogólnie jest to bardzo rzadka rasa. Zresztą prawdziwe pin min'y również nie są jakoś bardzo mocno popularne w naszym kraju.

  9. Miałam już tu nie zaglądać, ale coś mnie podkusiło i nie wytrzymałam. Jaki jad, fakt wypowiedź oschła, ale nie mogę pisać w miłym tonie na temat pseudo. Jak będziemy pobłażać pseudo to nigdy nie wyplenimy tego dziadostwa z powierzchni ziemi. Nie twierdzę, że mam ogromną wiedzę na temat pinczerów, ale na pewno większą niż przeciętny Kowalski. Nigdy nie widziałaś pinczera a uważasz, że masz większą wiedzę ode mnie haha dobre sobie. Na dodatek ktoś kto nie widział pinczera śmie twierdzić, że niebieskie są rasowe i uważa się, za najlepszego doradcę dla innej osoby, bo padnę ze śmiechu. Wychowuję swojego psa dobrze, konsultuję się z hodowcą a czasem nawet sędzią kynologicznym grupy II a Ty twierdzisz, że więcej wiesz o pinczerach. Każda osoba, która ma pinczera i liznęła trochę wiedzy na temat tej rasy, że nie wspomnę o wieloletnich hodowcach z ogromnym doświadczeniem powie Ci to samo, że niebieski czy też srebrny PINCZER nie jest PINCZEREM!

    Zrozum, że takie stowarzyszenia, które jak piszesz niby hodują psy niebieskiej czy też srebrne do FCI nie należą, do FCI może należeć tylko jedna struktura w obrębie danego państwa i jest to zazwyczaj ogólno krajowy związek coś w stylu ZKwP po Polsce. To jest tak samo jak z amerykańskimi organizacjami uznającymi pity jako rasowe podczas gdy nigdzie poza Stanami uznawane nie są, bo nie uznaje ich FCI jako całość. Już widać Twoją wielką wiedzę kynologiczną po tym jak piszesz, że czekoladowe jamniki nie są uznane, otóż są i mało tego widziałam niejednokrotnie takowe na wystawach a jak zapewne Ci wiadomo nieuznanych psów wystawiać nie można. Żyjemy w Polsce i Europie i jeśli gdzieś tam w jakimś Kongo na przykład uznali by niebieskie pinczery to automatycznie nie oznacza, że są rasowe, bo oficjalny wzorzec jest jeden i to on obowiązuje i nigdzie na świecie poza tym jakimś wyjątkiem taki pies uznany nie będzie, przynajmniej na razie. Wróć do tego tematu w przyszłości, jeśli może kiedyś FCI uzna takie psy oficjalnie wówczas pogadamy, co jak sądzę nigdy nie nastąpi, bo nikt nie będzie robił nieporzebnych zmian, niepotrzebnego zmieszania i psucia w tak pięknej, dostojnej i starej niemieckiej rasie. Kiedyś było dozowolone więcej umaszczeń wśród pinczerów chociażby ciemno mahoniowe, ale dobrze, że zaprzestano ich krzyżowania i wyeliminowano z hodowli, bo w przypadku niektórych ras, które zostały uzyskane nienaturalnie im więcej umaczeń tym rasa bardziej spaprna. Jestem przeciwnikiem psucia ras dla ludzkiej fanaberii. Niekróte rasy wręcz są okaleczane przez nawiedzonych pasjonatów kynologii np. buldogi angielskie czy ONki, którym coraz bardziej obniżony zad bardzo przeszkadza w funkcjonowaniu.

    Tutaj masz wyjaśnione dziedziczenie umaszczenia i potwierdza się to co napisałam wcześniej, że ze skojarzenia rodziców czarno podpalanych wychodzą tylko czarno podpalane szczenięta, bo takie osobniki mają gen umaszczenia recesywny wobec rudego: [URL]http://pinczerminiaturowy.vgh.pl/readarticle.php?article_id=52[/URL]

    Po to tworzy się jedyną słuszną organizację kynologiczną, jeden oficjalny obowiązujący wzorzec dla danej rasy, żeby nie było lewego handlu psami oraz kombinowania w wyglądzie ras. W całej Europie nikt nie ma co do tego wątpilwośći, jedynie w Polsce ludzie są pobłażliwi w stosunku do różnych para stowarzyszeń i później mamy tak jak mamy, czyli czarny ryneczek kwitnie aż miło ;(. NIE dla wszystkich organizacji poza FCI i tego będę się trzymała do samej śmierci! Nikt mnie nie przekona, żebym odpuściła i złagodniała w tym temacie. Mogę być słodka w każdym innym temacie, ale pseudo to dla mnie patologia i przedmiotowe wykorzystywanie żywych, niewinnych istot! Dla tego procederu nie ma ŻADNEGO powtarzam ŻADNEGO usprawiedliwienia i pobłażania!

  10. Gratuluję zwycięskiego meczu :), ja niestety nie mogłam dziś wybrać się za Polonią do Rybnika, ale obejrzałam meczyk w TV choć taka transmisja to nie to samo, emocji jakby mniej ;(.

    Następny nasz wyjazd to takie małe derby z Grudziądzem i ich na pewno nie opuszczę :).

    Pozdrowienia dla Ciebie i Nico zarówno ode mnie jak i od Melissy :).

    Dobrej nocy życzę :).

  11. QUOTE=Zosia-Samosia;22058295]Melissa1987 jako 'milosnik' rasy powinnas poczytac cos wiecej niz jedynie wikipedie.Twoj wyklad na temat pseudohodowli jest jak najbardziej wporzadku,ale pisanie z cala pewnoscia,ze dziadkowie szczeniaka pinami nie byli i w ogole,ze on jamnik jest to juz mnie tak troche z samego rana rozsmieszylo.W kazdym zwiazku na Swiecie (no dobra kazdego nie sprawdzalam) dopuszczalne jest umaszczenie Zwergpinscher takie jak i w Polsce,co nie oznacza,ze nie rodza sie psy o umaszczeniu silver/blau,co jest nadmienione chociazby w AKC.W Niemczech rowniez mimo,ze kolor silver/blau nie jest kolorem uznawanym,psy o takim umaszczeniu mozna dosyc czesto kupic,a i nawet hodowle znalezc,ktora specjalnie krzyzuje z soba psy w tym kolorze.[/QUOTE]

    Mój drogi, nie wiadomo kto był dziadkami psów z pseudo hodowli takie są fakty, bo nie masz potwierdzenia jego wcześniejszych pokoleń w rodowodzie. Psy z "szemranym" rodowodem z pseudo mają wpisanych dziadków jako NN często nawet ojca mają NN i tylko matka jest znana a i również co do tego nie masz pewności, bo tego nijak nie sprawdzisz, gdyż nie masz badań DNA na okoliczność- czy napewno ta suka jest matką. Dziadkiem może być jamnik jak nabardziej (jeśli dziadek był jamnikiem to nie znaczy, że pies będzie miał taką długą budowę a np. jego maść), ale to był przykład a nie stwierdzony fakt, nie moja wina, że nie umiecie czytać ze zrozumieniem i nie widzicie, że jest to gdybanie (kolor jest identyczny jak psa ze zdjęcia, dlatego wstawiłam to zdjęcie, pies jest czekoladowy a nie niebieski, chyba niebieskiego zwierzaka nie widziałeś) i to nie jest złośliwe stwierdzenie. Może tak być, że nawet york jest jakimś dalszym przodkiem takich pinczerów z pseudo, wiem, że to brzmi hardcorowo, ale moja koleżanka nie takie hodowle pseudo widziała. Ratlerek, który przez przeciętnego Kowalskiego jest uważany za rasę to zwykły mieszaniec, nic innego jak krzyżówka cziłki z pinczerem, zdziwiłbyś się jakbyś wiedział jakie krzyżówki ludzie niestety uskuteczniają. Przykro mi, ale większość osób Ci powie, że pies nie z ZKwP to pies w typie rasy a nie rasowy, ja jestem bardzo delikatna, bo znam osoby, które Ci powiedzą, że to kundelek ja takiego stwierdzenia nie lubię używać.
    Wszelkie te stowarzyszenia to próba legalizacji pseudo i nie mów mi, że tak nie jest, bo ja walczę z pseudo biernie uświadamiając innych, ale moja koleżanka walczy z pseudo czynnie i stanowi DT dla psów z rozbitych pseudo hodowli.

    Droga Zosiu, wiedzę o pinczerach czerpię nie z wikipedia a od mojego hodowcy, z książek oraz ze strony ZKwP skąd wiem, że wzorzec tego psa nie dopuszcza innej maści niż czarno podpalana i ruda. Nie podważaj mojej wiedzy jeśli mnie nie znasz, należę do osób, które drążą temat jeśli są nim zainteresowane i to u wiarygodny żródeł i osób, które są w danej dziedzinie autorytetami. Przekopałam mnóstwo informacji o pinczerach i przejrzałam 90% polskich hodowli zanim kupiłam swoją pinczerkę. Czytałam niedawno na temat mieszania się genów odpowiedzialnych za kolor maści wśród pinczerów i np. czarno podpalani rodzice nie mogą mieć innego potomstwa, bo jest to gen dominujący, aby miot był dwukolorowy (tzn. czarno podpalane i rude) (muszę wam pisać dobitnie, bo nie umiecie czytać ze zrozumieniem i wyciągać wniosków, że ktoś posługuje się przykładem czy przenośnią) to jeden z rodziców musi być rudy. To, że pewne geny są dominujące uczą w średniej szkole na biologii. Jeśli ktoś jakimś cudem (nie jest możliwe uzyskanie takowych pinczerów o czym cały czas wspominam) krzyżuje psy niebieskie to robi to nielegalnie i tyle w temacie. Żadne stowarzyszenia poza ZKwP a za granicą FCI nie są autorytetami w sprawie ras i jest to niepodważalny fakt. Jeśli nadal nie wierzycie, że istnieją niebieskie pinczery (jeśli istnieją takie psy to co najwyżej kundelki o podobnej budowie, bo nawet nie pisy w typie rasy) to napiszcie proszę do któregoś z hodowców tej rasy bądź do ZKwP czy też FCI. Jeśli są psy o budowie pinczera i niebieskiej maści to są mieszańcami i wszystko na ten temat. No, ale jak ktoś chce się dowartościować to niech myśli, że ma pinczera, ale każdy kto ma choć minimalną wiedzę o wyglądzie pinczera będzie wiedział, że taki egzemplarz to koło pinczera nawet nie stał. No, ale po co niektórym ludziom cokolwiek tłumaczyć i tak wiedzą lepiej. Niech się ludzie oszukują dalej ku chwale pseudo, niech się pseudo dobrze mają, niech czarny ryneczek kwitnie na chwałę polskiej gospodarki! Upsss zapomniałam, że pseudo niepłacą podatków. TO BYŁA IRONIA, bo w sytuacji, gdy wasze czytanie ze zrozumieniem kuleje, jeszcze byście gotowi myśleć, że wielbię pseuduchy. Człowiek chce dobrze uświadmia ten społeczeństwo, wykonuje prace od podstaw, a co tam najlepiej na takiego pluć, że się nie zna i w imię pocieszania oszukiwać kogoś, że z pewnością ma rasowego niebieskiego pinczera za 600 zł. Nie lepiej przyznać, że to nie jest pinczer, takie oszukiwania nic nie da, no może jakoś tam poprawi samopoczucie i nic więcej, ale sensu nie ma najmniejszego. Niech społeczeństwo dalej kupuje kundelki i nabija kabzę pseuduchom, bo do tego to prowadzi. Przeczyta taki jeden z drugim, że są pinczery niebieskie, srebrne w necie znajdzie na dokładkę ogłoszenie, że są jeszcze takie w łaty i z białymi akcentami i kupi sobie taki egzemplarz "czystej krwi" za 800 zł bardzo tanio, super oszczędność 200 zł czy też 400 zł mniej niż cena psa z rodowodem, interes życia po po prostu. Pies to nie towar, jak ktoś nie może dać tych kilku stów więcej za psa to niech swe kroki skieruje ku najbliższemu schronisku- tam psów w typie pinczera pod dostatkiem. Ludzie nie myślą zbyt szeroko, nie wyobrażają sobie, że pseudo to często liczne mioty i sytuacja może wyglądać tak: 1 szczenie z miotu znajdzie dom, który otoczy go wręcz czcią a pozostałe trafią do schroniska, któreś szczenię trafi na ulicę, może coś je rozjedzie, te ze schronu może ktoś adoptuje a może poddadzą je eutanazji, bo gmina nie daje subwencji. Po psy w naszym kraju nie chętni nie walą drzwiami i oknami i to są szczęste sytuacje. Mowa była tylko o szczeniętach a ile to dramatów suk eksploatowanych aż do wycieńczenia, następstwem są albo śmierć z wycięczenia w lepszym przypadku trafiają do schroniska, niestety często trafiają również na ulicę. Nie jestem nastawiona złośliwe, ale jestem przeciwniczką rozmnażania psów poza ZKwP i żaden powód powtarzam żaden nie jest dla mnie usprawiedliwieniem. Poczytajcie trochę o pseudo, pogadajcie z ludźmi, którzy wyciągają psy z takich miejsc i im pomagają, zapytajcie o to jakie psy są bazowe i ciekawe czy wówczas uwierzycie, że wcześniejsze pokolenia szczeniąt z pseudo były wzorcowymi, czystej krwi rasowymi przedstawicielami danej rasy. Wreszcie zapytajcie ludzi co rzekomo kupili np. maltańczyka a wyrósł brytan za kolano czyli kilkukrotnie większy od oryginału, zdarza się, że opisują swoją historię w necie, ubolewają i zarzekają się, że po takim doświadczeniu już więcej nie kupią psa w pseudo. Oto śliczne ratlerki, po prostu "doskonałe": [URL]http://ogloszenia.wp.pl/Ratlerek_9354,Nietypowe-Ratlerki,35822403.html[/URL] .Pierwszy lepszy przykład z brzegu i już wszystko na temat pseudo staje się jasne. Kundelki jak nic a jaka cena, podczas gdy pinczery z rodowodem można już dostać od 1000 zł (miałam możliwość kupić za tyle, ale sunia miała już kilkanaście miesięcy a ja wolałam młodszą, więc wybrałam inną hodowlę i dałam więcej). Dopóki Twój pies nie osiągnie wieku, w którym przestanie się rozwijać fizycznie nie możesz mieć pewności jaka będzie jego ostateczna budowa i rozmiar (czy nie stanie się długi niczym rzekomy dziadek jamnik hehe). Końcówka poprzedniego zdania (ujęta w nawias) to oczywiście żart, ale to co z psa wyrośnie to już niekoniecznie żart, bo pewności jak będzie wyglądał nie masz żadnej, gdyż nie masz gwarancji tego, że miał w 100% przodków będących pinczerami a geny dziedziczy się po wszystkich przodkach a często jest tak, że po dziadkach nawet więcej niż po rodzicach.

    Pozdrawiam serdecznie, żeby nie było wątpliwości co do moich intencji. Uważam, że moje piętnowanie pseudo na każdym kroku być może może spowoduje, że choć jedna osoba nie kupi psa z jakichkolwiek stowarzyszeń i uważam, że to będzie już jakiś mały sukcesik :). Będę to robiła tak długo jak zaistnieje taka potrzeba czyli do momentu zakończenia funkcjonowania pseudo, albo do końca mojego życia (mam jednak nadzieję, że dożyje jeszcze momentu kiedy pseudo znikną z powierzchni ziemi a z mojej Ojczyzny szczególnie). 1,5 roku temu ponisłam dużą porażkę, bo nie udało mi się dwa razy odwieść mojej znajomej od kupna psa z pseudo, ale była uparta i za nic nie chciała mnie słuchać. Pierwszy maltańczyk zmarł po 2 tygodniach na parwowirozę, po 2 miesiącach drugiego wzięła również z pseudo :(. Nie przestaję jednak wierzyć, że nastanie w końcu dzień kiedy wszelkie stowarzyszenia w naszym kraju i nie tylko (choć za granicą, przynajmniej na zachodzie nie istnieją) zostaną zdeleglizowane i zniknie w końcu problem bezdomności psów- tak jak jest na zachodzie i schroniska przestaną być potrzebne :).


    PS. ujęłam wszystko co chciałam powiedzieć, co mi leżało na sercu i znikam już z tego wątku nie potrzebuję się denerwować, że ktoś podważa moją wiedzę, moje źródła, moje autorytety i usilnie imputuje mi i innym jakoby istniały rasowe pinczery o maści niebieskiej czy też srebrnej.


    Dobrej nocy życzę, jeśli chcecie dyskutujcie sobie dalej w tym temacie jeśli, ale już beze mnie, możecie nawet mnie hejtować, przez wzgląd na moje dobre samopoczucie i chęć uniknięcia szargania nerwów na pewno już tutaj nie zajrzę :).

  12. [quote name='wilczy zew']Ja kupowalam u rymarza norwegi robione na miare aby mój pies ciagnąl sanki. Moje psy jadly gotowane,bo suchego nie bylo i miały świetną kondycje.[/QUOTE]

    No i super, rzeczywiście kiedyś było trudniej o różnorakie "bajery" dla psów, ale nie oznaczało to, że psy miały się wówczas gorzej :).

    [B]Harley,[/B] zgadza się polski produkt nie będzie kosztował 5 zł, ale też nie 100 zł jak jakiś "hamerykański" :P.
    Polska obroża może kosztować dwadzieście kilka, trzydzieści złotych, ale za taki porządny produkt z przyjemnością wydam taką kwotę.
    Dzięki za podpowiedź z gadżeciakami, już do nich napisałam, mam nadzieję, że da radę zrobić taki haft jaki mnie interesuje, bo jest nieco skomplikowany :).

  13. Jeśli pies ma metrykę jakiegoś stowarzyszenia a metrykę ZKwP (Związku Kynologicznego w Polsce), bo jak nie to niestety nie masz pinczera tylko psa w typie rasy. Owszem nie przeszkadza to w kochaniu tego słodkiego maleństwa, ale sprawa jest już wtedy jasna, bo mimo, że rodzice mogli być pinczerami to dziadkowie już niekoniecznie. Może któreś z dziadków było np. czekoladowym jamnikiem i geny odpowiedzialne za umaszczenie się przemieszały, bo ten kolor mi podchodzi pod czekoladę. Tutaj masz takiego czekoladowego jamnika- maść w kolorystyce wypisz wymaluj jak na Twoim zdjęciu: [URL]http://www.jamniczaostoja.republika.pl/kruel.html[/URL] . Jak się kupuje psy w pseudo hodowlach to nie można mieć później pretensji, że pies ma inne umaszczenie. Trzeba było myśleć przed zakupem i albo adoptować psa w typie rasy albo dołożyć drugie tyle i mieć psa z rodowodem. Pies to nie jest produkt z supermarketu, ale przyjaciel na kilkanaście lat i nie ma sensu na nim oszczędzać a jeśli kogoś nie stać to się bierze psa ze schorniska, tam jest mnóstwo psów w typie rasy i są za darmo. Wydałeś sporo kasy jak na psa, który jakby nie patrzeć jest na pewno w jakimś pokoleniu mieszańcem. Ja wiem, że będziesz go kochał, ale niestety ja byłam, jestem i będę przeciwniczką pseudo hodowli i nigdy nie będę tego usprawiedliwiała, bo dzięki aprobacie ludzie, którzy tworzą pseudo nie zakończą swojego procederu, bo zawsze będą mieć popyt :(. Jak byłam nastolatką to miałam psa w typie pinczera (miałam wtedy 14 lat i sama nie podejmowałam decyzji, zresztą to były inne czasy i nie byłam jeszcze uświadomiona czym jest pseudo hodowla), ale rodzice dali za mojego psa symboliczne 100 zł a nie 600 zł. To jest także oszukiwanie ludzi, jak ktoś sprzedaje np. podróbkę Adidasa to w końcu pójdzie siedzieć a za podróbkę rasy już nie. Tyle, że produkty Adidasa nie są żywą istotą i nie boli ich to, że są podrabiane a pseudo hodowle wiążą się bardzo często z cierpieniem i bezdomnością szczeniąt, które nie znajdą domów :(. Tyle się mówi ostatnio o pseudo hodowlach a społeczeństwo jak nie wyciąga wniosków tak nie wyciąga :(.

  14. [quote name='89ola']ja bym nazwy karmy na twoim miejscu nie podała. nie mając dowodów że dana karma jest szkodliwa a oczerniając ją na publicznym forum mozesz napytać sobie kłopotów. a nawet mając niekorzystne wyniki analizy karmy to jak udowodnisz ze to wina producenta a nie twoja bo np źle obeszłaś się z żarciem?
    pozew sądowy to teraz najmniej potrzebna ci rzecz do szczęścia. jeżeli ktoś już na prawdę chce wiedziec niech napiszę do ciebie na pw ale dla mnie i to jest bez sensu. karma ogólnie pewnie jest ok, tylko coś może być nie tak z tym konkretnym workiem u ciebie. nie można przez to odrzucić karmę jako taką bo to oznaczało by zaprzestania karmienia suchą karmą w ogóle. bo chyba nikt z was nie zna karmy która ma TYLKO dobre opinie? nie wierzycie? podajcie jakąkolwiek karmę którą uznajcie za super a ja bez problemu znajdę 1 opinie ze karma zaszkodziła jakiemuś zwierzęciu[/QUOTE]

    Żaden wielki koncern nie będzie wytaczał procesu jakiemuś jednemu szaraczkowi z Polski. Podaj nazwę, żeby ostrzec innych właścicieli psów. Dobro zwierząt jest chyba najważniejsze. Nikt nie chce przez karmę posłać psa na tamten świat. Firmy robią teraz różne cuda z karmami, określenie cuda podałam w negatywnym kontekście i trzeba się zsolidaryzować przeciwko nim, bo może to jednostkowy przypadek a może i nie. Dość niedawno wynikła afera z karmą dla kotów, dobrze że wtedy ktoś to nagłośnił. Nie pamiętam już jaka to była karma, ale na szczęście żadna z tych, które podaję moim kotom, gdyż oprócz psa posiadam również koty. Nie podanie nazwy, może sugerować, że jest to jakiś blef, prowokacja. Może tak być ale nie musi, może to być również prawda, dlatego chyba lepiej przestrzec innych.

  15. [quote name='wilczy zew']czemu?






    kiedy to było?[/QUOTE]

    Przed transformacją na pewno, wybór w sklepach dla ludzi był słaby a sklepy dla psów to pewnie można było na palcach od jednej ręki policzyć i były zapewne tylko w stolicy. Ja pamiętam jeszcze początek lat 90 tych jak byłam małym bajtlem jak rodzicom z trudem udało się kupić zwykłą brązową skórzaną obrożę dla średniego kundelka i kagańczyk, bo skubany był bardzo ostry i kiedyś nawet listonosza udziabał. W tamtych czasach nie było też za bardzo karm oprócz Chappi czy Pedegree i mój pies to jadł i uważam, że wtedy to nie był taki syf jak teraz. A jakieś 40 lat wstecz moja babcia karmiła swojego psa klopsikami, które mu przyrządziła, bo oczywistym jest, że o karmach dla zwierząt nikt w PL wtedy nawet nie słyszał i pies żył w dobrym zdrowiu kilkanaście lat. Tak, więc popadanie w skrajności też jest złe, kiedyś wielu rzeczy nie było i zwierzęta miały się dobrze. Ja też bym mojemu psu nieba uchyliła jakby mogła, ale nie jestem nawiedzona i nie popadam w paranoję jak niektórzy. Wszystko to dlatego, że psi żołądek przez wiele wieków od udomownienia psa przyzywczaił się do różnego rodzaju jedzenia. Teraz bym już mojemu psu Chappi czy Pedegree nie podała, ale nie podałabym też wielu karm niby z tej najwyższej półki typu RC, które też jest naszpikowane wypełaniaczami i konserwantami. Podaje mojemu psu Joserę, ale czasem dostaje też ugotowane mięsko bez przypraw, ugotowaną marchewkę czy ryż. Żałuję, że nie ma obecnie żadnej dobrej polskiej karmy na rynku, bo z przyjemnością bym kupiła by wesprzeć rodzimy przemysł. Kiedyś wszystko było inne i niekoniecznie gorsze. Lepsze jest wrogiem dobrego w wielu przypadkach. Pierwszy przykład z brzegu żywność kiedyś nie była naszpikowana konserwantami może krócej wytrzymywała i to mogło nie opłacać się producentom, ale przynajmniej była zdrowsza i nie było tylu chorób cywilizacyjnych. Moja babcia ma obecnie 90 lat i prawie nic jej niedolega, ja tyle nie dożyję chociażby przez mój chory kręgosłup, ale jestem jedynym z roczników Czarnobyla i to z pewnością obiło się na zdrowiu mojego pokolenia. Nie mówię, że PRL był lepszy i nawet go nie pamiętam, bo byłam małym bajtlem, pod wieloma względami był zły, ale z tego co wiem od rodziny czy gdzieś przeczytałam w temacie produktów to były wtedy lepsze (choć trudno dostępne). Teraz wszystko takie niby kolorowe, zagraniczne, reklamy, marketing wywyołują w nas pragnienie by coś nabyć tak działa konsumpcjonizm, który mnie osobiście drażni, ale muszę go zaakceptować, bo jest obecnie nieunikniony. Kiedyś taką obrożę czy kaganiec wykonywali z porządnej świńskiej skóry, natłuścili, żeby była miękka i nieobcierała, porządnie zszyli, żeby się nie popruło i robiono to ręcznie przez jakiś polski zakład kaletniczy czy rymarski i przynajmiej wspierało się swoich rodaków. Teraz niby niemieckie, szwedzkie, holenderskie a i tak szyją to małe chińskie rączki za miskę ryżu. Zszyte tak, że zaraz się popruje. Mam smycz od 2 tygodni niby firma z Amsterdamu a małym druczkiem jest napisane, że zrobiono w P.R.C. i co już się siepie a nie była ani tania ani droga. Za tą cenę spokojnie można by było mieć coś, co się nie siepie a już z pewnością nie tak szybko, ale niestety obecnie ciężko znaleźć jakiś produkt dla psów wykonany w Polsce a ja do polskich produktów mam większe zaufanie. Pewnie dlatego, że nikt by nie kupił, bo ludzie mamieni reklamami "muszą" mieć coś zagranicznego. Nie wierzę, że w Polsce nie można by było zrobić takich niby zaje..stych produktów jak te zagraniczne a może i nawet lepsze, ale po co jak można sprowadzić a potem jest płacz, że jest bezrobocie, bo nie ma żadnych zakładów, podkreślam żadnych, nawet takich gdzie można głupie smycze szyć a co dopiero co innego. Niestety znam mechanizmy marketingowców lepiej niż przeciętny Kowalski, znam je od tzw. podszewki, bo moją specjalnością na studiach był właśnie marketing. Choć czasem myślę, że może to i lepiej, że znam te mechanizmy, przynajmniej nie daję się tak łatwo nabierać na jakiś bajer, bo jest ładny, bo promocja, bo zagraniczny itp. Wolę wesprzeć rodzimy przemysł czy rodzimą krawcową zlecając jej uszycie obroży czy smyczy. Jak na razie miałam obroże kupne z taśmy, ale takie po 5 zł góra 20 zł bez żadnych cudów. Psu nie robi różnicy czy obroża kosztuje 5 zł czy 100 zł, ważne by była dla niego wygodna a zarówno i jedna i druga w końcu się zniszczy, więc wydawanie stówy na obrożę nie jest dla mnie rozsądne, ale owszem jeśli ktoś ma kupę forsy to niech sobie kupuje, jak to mówią kto bogatemu zabroni, ja też nie mam nic przeciwko, bo to nie moja sprawa. Teraz szukam osoby, która mi uszyje obrożę i zrobi haft. Może nawet na tym forum kogoś takiego znajdę.

  16. [B]Beatrix[/B], to ja napisałam o meczach, bo to jedna z moich kilku pasji a na kilka wystaw w mojej okolicy chcę się wybrać ot tak z ciekawości, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o mojej rasie od ludzi doświadczonych w tej kwestii, zobaczyć jak wygląda wystawa z perspektywy wystawcy, sprawdzić się w roli prezentera, przeżyć po prostu coś nowego. Tłumaczyłam pewnej forumowiczce, że to że się chcę wybrać na kilka wystaw nie oznacza, że nie mam innych zainteresowań pasji, gdyż ona tak sugerowała. Mam kilka między innymi kibicowanie mojemu klubowi na meczach oraz działalność społeczna w stowarzyszeniach na rzecz kobiet :). No, ale ona i tak pewnie będzie do upadłego twierdzić, że na pewno nie chodzi mi o to by poznawać ludzi, którzy są sympatykami mojej rasy ;).

  17. [quote name='Daria&Iga']Może koleżanka ma pinczera o kruchych kościach ;-)
    Ja bardzo przepraszam że użyłam wykrzykników podczas pisania tego oto mojego postu haha...[/QUOTE]

    Oj czepiacie się słówek, są rasy o bardziej delikatnych kościach niż pinczery wiadomo, bo faktem jest, że jak na małą rasę to pinczer jest masywny, ale nie zapominajmy, że to mimo wszystko pies o wadze 6 kg a nie 15 kg. Może użyłam niefortunnego określenia z tymi kruchymi kośćmi, ale miałam na myśli ogólnie małe rasy. Mimo wszystko uważam, że jednak są to delikatniejsze psy niż psy dużych ras i uważam bardzo na kończyny mojej suki. Moja mała lubi bardzo wysoko podskakiwać niczym jeleń i uważam, żeby tych nóg sobie jednak nie połamała, bo to różnie bywa. Potrafi też zeskakiwać ze schodów pomijając kilka stopni na raz. Ja zawsze dmucham na zimne, bo strzeżonego Pan Bóg strzeże. Może jestem za bardzo przewrażliwiona na punkcie mojego psa, ale taka już jestem i będę. Mam np. hopla na punkcie tego, żeby pies na spacerze daleko od mojej posesji był bardzo dobrze zabezpieczony, szelki, obroża, szeroka podwójnie szyta nylonowa z wzmocnionymi okuciami smycz przepinana zapięta na szelkach (typu guard, bo je najtrudniej zdjąć) i na obroży masywniejszym niż zwykły karabinczykiem, bo mój poprzedni pies w typie pinczera jak był młody 2 razy wyswobodził się z szelek (zdjął przez głowę, bo wtedy miałam step in'y, gdyż w tamtych czasach byłam nastolatką i miałam dużo mniejszą wiedzę o psach a i wybór akcesorów był mniejszy, to było ponad 10 lat temu) i cudem uniknęłam tragedii. Raz wystraszyła się pociągu, bo mieszkam blisko torów kolejowych i uciekła, dzięki Bogu wbiegła do sklepu, gdzie sklepowe przechowały ją na zapleczu a innym razem wystraszyła się olbrzymiego psa szczekającego za płotem i zaczęła gnać jak pershing w stronę bardzo ruchliwej ulicy, szczęście w nieszczęściu, że akurat chodnikiem przechodził jakiś facet, który odciął jej drogę. Możecie się śmiać, ale chucham i dmucham na mojego psa jak na dziecko, którego nie posiadam. W życiu np. nie spuszczę jej w miejscu publicznym ze smyczy, możecie myśleć, że ją męczę na smyczy, że się nie wybiega, ale nigdy się nie przewidzi pewnych sytuacji a i mogą ukraść psa jak się trochę oddali od właściciela, było nie było zawsze to jakaś kasa, nawet jakiś menel może sprzedać by mieć na wódkę. Mam na tyle dużą przydomową działkę, że spokojnie może się na niej wybiegać.
    Tak w ogóle to skończmy już drążyć ten temat, bo się jeszcze pokłócimy a tego wolałabym uniknąć, gdyż nie lubię konfliktów, jestem z natury osobą przyjazną i otwartą na różnorakie dyskusje i ludzi :).
    Pozdrawiam wieczorową porą :).

  18. [quote name='maartaa_89']Mam inne zainteresowania, stąd może moje sceptyczne nastawienie do jeżdżenia na wystawy :smile: ale oczywiście nikomu nie bronię! :smile:[/QUOTE]

    No i spoko :). Nie podobało mi się tylko sugerowanie, że jak ktoś chce pojechac kilka razy w życiu na wystawę, bo nigdy nie był w roli wystawcy, chce się sprawdzić, musi nie mieć innych zainteresowań i nie mieć znajomych czy przyjaciół. Jak już wspominałam wcześniej znam sporo ludzi, znajomych ma dużo, przyjaciół też się trochę znajdzie a i zainteresowań mam kilka. Oprócz chodzenia i jeżdzenia po kraju na mecze mojego ulubionego klubu, czy ogólnie podróżowania w wolnym czasie, realizuję się jeszcze np. poprzez działalność społeczną w stowarzyszeniach (nie zwierzęcych, ale np. na rzecz kobiet), bo lubię pomagać ludziom, którzy borykają się z jakimś problemem a ja mogę pomóc im go rozwiązać, daje mi to po prostu satysfakcję, że mogłam zrobić coś pożytecznego i ułatwić komuś życie. No, ale nie ważne nie będę się chwalić. Chodziło mi tylko o to, że jestem nastawiona na nowe doznania, przygody w życiu i jest to dla mnie naturalne, że skoro mam pierwszego w życiu psa z rodowodem to chcę zobaczyć jak wygląda wystawa od strony wystawcy a nie obserwatora. Takie to dziwne, że chcę spróbować czegoś nowego, zaspokoić swoją ciekawość ;)? Trzeba być w życiu otwartym na różne doznania :). Wciąż mnie dziwi, że nie zgadzasz się z tym, że chodzi o poznanie ludzi, których pasjonuje określona rasa, podzielenie się spostrzeżeniami i doświadczeniem w zakresie wychowywanie psów tej rasy, bo w ostatnim czasie poznałam 3 takie osoby w tym 2 są hodowcami mojej rasy, mam z nimi kontakt, radzę się ich w sprawie mojej suczki i bardzo mnie to cieszy, że ich znam :). Poznanie innych pinczerolubnych osób również by mnie ucieszyło. Nie zależy mi na tytułach, więc zależy mi na czym innym. Uważam, że ludziom, którzy nie są hodowcami chodzi właśnie o dobrą zabawę, miłe spędzenie czasu a nie zdobywanie tytułów czy chwalenie się swoim psem na wystawach :). Dla mnie jest frajdą wybranie się na wystawę w moim czy nawet sąsiednim mieście w weekend z moim psiakiem, spotkanie innych psiarzy, ślicznych pinczerków, bo uwielbiam tą rasę itp. :). To miłe spędzenie niedzieli w towarzystwie mojego pupila a jak jeszcze pogoda dopisze to dopiero bajka :).

  19. [quote name='maartaa_89']
    Jeśli ktoś jeździ na wystawy bez jakiegokolwiek zamiaru zostania w przyszłością hodowcą to [B]moim zdaniem [/B]jeździ głównie z powodu własnej próżności, chęci chwalenia się, a nie dlatego że jego psu jest to potrzebne do życia jak rybkom woda. Dlatego ma dla mnie sens wystawianie psów przez osobę, która chce coś z nimi osiągnąć, chce je hodować itd, natomiast cieżko mi zawsze zrozumieć osoby które jeżdża na wystawy dla czystej zabawy. Choć pewnie to wynika z tego, że ja osobiście mam inne rozrywki, znajomych itd więc nie czuję potrzeby zdobywania znajomości na wystawach.

    Ej no bez przesady, że jak ktoś chce pojechać na 3 wystawy w życiu to nie ma innych pasji to trochę złośliwe stwierdzenie. Ja mam sporo znajomych, chociażby dlatego, że jestem kibicką klubu sportowego i jeżdzę na mecze po całej Polsce (kibice to specyficzna grupa i łączą nas silne więzi), na normalne podróże też się lubię wybierać o ile czas mi na to pozwoli. Poza tym 3 wystawy w życiu psa i właściciela to nie jest znowu takie jeżdżenie. Jakby ktoś jeżdził z psem przez większość jego życia to mogłoby być dziwne. A chęć zdobycia znajomych wśród ludzi o podobnej pasji i zaczerpnięcia wiedzy od ludzi bardziej doświadczonych w zakresie wychowywania rasy, którą posiadamy to naturalna i całkiem zrozumiała potrzeba :).

  20. Ja też uwielbiam racowiska, dzięki nim doping był piękny. Mam nadzieję, że zniosą zakaz. Kiedyś u nas były takie zaje...ste racowiska jak na tej focie a teraz bez nich trochę smutno [URL]http://kibicowskiezycie.pl/1889,Racowisko_Bydgoszcz[/URL] . Szkoda, że nie możesz przyjechać do nas na SGP u nas jest zawsze rewelacyjna atmosfera podczas tych zawodów, byłam na wszystkich SGP w Bydzi od 1999 r. poza ostatnim, bo coś mi wypadło. W tym roku zastanawiam się czy nie lepiej pójść na DPŚ, bo SGP ostatnio straciło na poziomie po odejśćiu kilku czołowych zawodników, więc to już nie będą te same emocje co kiedyś. Czasem bywam też na SGP Toruniu, ale muszę się kiedyś wybrać do Pragi, bo to stosunkowo blisko a tam też jest fajna atmosfera. W zeszłym roku byłam na urlopie w Pradze, ale w czerwcu a SGP było w maju i strasznie żałowałam, że się terminy nie pokryły, bo bym się wybrała. W tym roku jak na złość znowu w maju a ja we wrześniu jadę na urlop na Słowację i też miałabym żabi skok do Czech, no ale cóż. Co się odwlecze to nie uciecze jak mawiają ;). Jest więc motywacja, żeby się zebrać na SGP w Pradze w 2015 r. :). Choć w sumie ostatnio bardziej podoba mi się SEC jest ciekawą alternatywą dla SGP a ponadto pracowałam kiedyś przez krótki czas w toruńskiej firmie, która organizuje te zawody, więc może stąd mam ten lekki sentyment do tych zawodów :). Fajnie byłoby zobaczyć po raz drugi w życiu żużel poza granicami Polski ;). Dotychczas na żużlu za granicą byłam tylko w Daugavpils na Łotwie na meczu z moją Polonią w 2011 r.. W tym roku też mamy mecz z Łotyszami, ale pomimo tego że lubię zagraniczne podróże i jak mam tylko czas to je realizuje to jakoś już mi się nie chce tam tarabanić mówiąc szczerze hehe. Chociaż nie powiem fajny to był wypad cało weekendowy połączony również ze zwiedzaniem Wilna, bo to bliziutko od Daugavpils i fajnych ludzi wtedy poznałam ;). Chyba starość mnie dopada, że już mi się w tym roku nie chce tam jechać :P. Szkoda, że w tym roku nie da rady wybrać się do Leszna i pewnie przez najbliższych kilka lat też się nie uda, bo Polonia obecnie już tak szybko nie awansuje, niestety nie stać na razie klubu na jazdę w e-lidze (takie machloje działacze przez ostatnie lata narobili, że brzydko mówiąc klub nie śmierdzi groszem :(. Zazdroszczę, że kiedyś jeżdził u Was Jarek Hampel, gdyż jest to mój ulubiony zawodnik, kibicuję mu od kiedy był jeszcze juniorem, już wtedy wiedziałam, że ma ogromny talent i będzie w przyszłości zdobywał laury. Bardzo życzę mu mistrzostwa świata, bo to także tak bardzo sympatyczny zawodnik jak mało który :). Chciałabym go w Polonii, ale znając naszą sytuację finansową nie jest to niestety możliwe i raczej przez ładnych parę lat nie będzie a Jarek wiecznie jeżdzić nie będzie, więc takiej sytuacji zapewne już nigdy się nie doczekam.


    Od ubiegłego weekendu mam guardy, ale mała nosi je okazjonalnie tylko na dłuższe i dalsze spacery, bo obrożę potrafi zdjąć i boję się o jej bezpieczeństwo.

    Dobrej nocy wszystkim życzę :).

  21. [quote name='Karoola']Serio, ile znacie psów z krzywymi łapami OD SZELEK? Nie, że słyszeliście o psie znajomego znajomego, przeczytaliście w internecie czy usłyszeliście od sprzedawcy w sklepie zoologicznym. Nie chodzi mi też o psy źle żywione, z niedoborami, bez odpowiedniej dawki zdrowego ruchu. No ile?
    Ile w ogóle znacie psów z krzywymi łapami? Ja znam jednego, jamnika, który całe swe życie spędził na łańcuchu, żywiony rozmoczonym chlebem ;-)
    A ile znacie psów chodzących w szelkach? :lol:

    A bardziej w temacie - widziałyście nowe siateczki w DS? :loveu:
    Niedawno trafiły do mnie kolejne szelki, cudowne truskawy od taks :loveu: Ewentualne zdjęcia za dwa tygodnie albo w weekend majowy :roll:[/QUOTE]

    Znam psa z wykrzywionymi nogami i stopami skierowanymi na zewnątrz, chodzącego potocznie nazywanym "krowim chodem" jest to PET mojej koleżanki. On się taki urodził, ale uważam, że jest możliwe taką wadę nabyć skoro mówią to niektórzy hodowcy, we wszystkim jest ziarno prawdy. Wolę dmuchać na zimne :). Zresztą już się w tym wątku obiecałam nie wypowiadać, ale jakoś nie mogę się powstrzymać :P. Dodam jeszcze, że ogólnie to chyba tyczy się małych ras o bardziej kruchym kośćcu, większym raczej nic nie grozi. Bardzo podobają mi się ONki w takich bardzo masywnie wyglądających szelkach, bo to dodaje im takiego pazura ;).

  22. [quote name='maartaa_89']Sorry ale drugie pytanie o czym niby świadczy jak nie o próżności/chęci pochwalenia się psem? ;) już nie wkręcajmy sobie że w wystawach chodzi tylko i wyłącznie o spotkanie znajomych, nawiązanie nowych znajomości czy "sprawdzenie się". Jedziesz tam po to żeby się pochwalić psem, tak przynajmniej ja uważam- a co wy sądzicie to inna sprawa ;)


    Nie pisałam o przebieraniu psów, nie rozumiem po co to więc przytaczasz ;)
    A pisanie, że gdybyś była próżna to byś dawno miała psa z rodowodem godzi moim zdaniem w osoby które zawsze miały rodowodowe psy. Posiadanie psa z rodowodem to nie jest objaw próżności, choć pewnie w niektórych wypadkach owszem ;)

    Żeby nie było- sama mam psa z rodowodem, braliśmy udział w 2 wystawach jak był maluchem, ale stwierdziłam że to nie dla nas. Nie dlatego, że pies jest słaby, bo nie jest, a jego rodzeństwo już szaleje na ringach, ale po prostu mi nie podpasował klimat ;) nie ukrywam jednak że pojechałam z nim z własnej próżności, chęci pochwalenia się psiskiem ;)[/QUOTE]

    No może w jakimś sensie jest to pochwalenie się, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Każdy jak ma ładne rasowe psisko ma ochotę się nim pochwalić, ale to bardziej działa np. w okolicy naszego zmieszkania, gdzie nikt np. nie ma tej rasy. No, ale na wystawie, gdzie takich psów będzie kilka i zapewne będą lepsze eksterierowo to już nie jest za bardzo chwalenie się ;). Spotkanie ludzi, którzy mają pinczery miniaturowe (bo takiej rasy psa posiadam) jest jednym z ważniejszych celów, bo prawie każdy chce znać ludzi, którzy posiadają jego rasę, chce wymienić się doświadczeniem czy też zaprzyjażnić się z kimś o podobnej pasji ;).

    Cyt. Koszmaria: "dla większości psów wystawa jest fajną zabawą.pan zadowolony,nowi koledzy do zabawy i ludzie głaszczą;-)czemu nie?
    dla mnie straszne są wystawy kotów.mało który lubi się pokazać,dać się głaskać,większość siedzi w klatkach wycofana i obrażona.jest sporo też takich,które na wystawie lecą na środkach uspokajających;/porównanie wystawy psów a kotów,to jak porównać niebo do ziemi,jeśli chodzi o przyjemność zwierzaków,zabawę".

    Koszmaria popieram Cię w 100 %. Choć jako kociara bywam czasem także na wystawach kotów jako obserwator oczywiście :). Fakt sporo kotów źle się tam czuje, ale bywają i takie które prężą się dumnie, pozwalają się głaskać a nawet bawią się rozmaitymi piórkami i innymi tego typu zabawkami zawieszonymi do klatki. Prawdą jest jednak to, że 99% wystawianych psów lubi to, jest to dla nich fajna zabawa, nie widziałam a trochę chodziłam jako obserwator po wystawach w moim mieście i sąsiadujących miastach niezadowolnych psów.

  23. Nie jestem hodowcą ani specjalistą kynologicznym w zakresie tej rasy, ale miłośniczką owej rasy, dużo na temat pinczerów czytałam i od prawie miesiąca mam rowododową pinczerkę, ale na moje jest z nim/nią nie podałeś płci coś nie tak (na zdjęciu kolor wygląda nawet inaczej niż podałeś). Ma metrykę ZKwP? Jeśli ma to może pet (pies niewystawowy i niehodowlany) jednak z tego co wiem z połączenia czarno podpalanych rodziców, gdzie gen czarno podpalany jest dominujący nie jest możliwe uzyskanie innego umaszczenia potomstwa. Jesteś pewnien, że psy, które widziałeś to na pewno rodzice Twojego szczeniaka? Ma wpisaną wadę umaszczenia w metryce? Ile on ma mi wygląda na bardzo młodziutkiego chyba jest zbyt mały by zostać sprzedanym. Obawiam się, że kupiłeś psa z pseudo hodowli tym bardziej, że szukając w ostatnich miesiącach hodowli pinczerów miniaturowych z ZKwP na takową jak podajesz się nie natknęłam.

  24. [quote name='atha_maris']Temat tych rodowodów też poruszyłam, oraz to, że przeciętny człowiek nie rozróżnia rodowodu ZKwP a np SWKiPR (na to się wszędzie na allegro nadziewam). Ponoć nie jestem pierwszą osobą, która ten temat porusza, więc jak dobrze pójdzie, może jakaś publikacja o tym pójdzie i się ktoś wreszcie zainteresuje tematem :)
    Dzięki wielkie, zaraz poobczajam, co to za paskudztwa są ^^[/QUOTE]

    Oj bardzo bym chciała, żeby ludzie dzięki takiej publikacji się uświadomili :). Łatwe to nie będzie, ale trzeba mieć nadzieję.
    Ja uświadamiam ludzi w moim otoczeniu i idzie niestety bardzooo ciężko. Nawet nie udało mi się odwieść od pomyslu kupna szczeniaka z pseudo mojej znajomej (umarł na parwowirozę 2 tyg., póżniej) i mimo tak negatywnego przeżycia następnego psa też wzięła z pseudo. Są ludzie, którym ciężko coś przetłumaczyć :/. A brak wiedzy w dobie internetu, kiedy można wszystko sprawdzić nie jest wytłumaczeniem. Ja miesiąc temu kupiłam pierwszego psa z rodowodem z ZKwP w moim życiu, więc nawet jak się nie jest doświadczoną osobą to można nie popełnić błędu :).
    PS. chciałabym móc przeczytać publikację po jej powstaniu, gdyż jestem ciekawa efektu Twojej pracy nad tym tematem :)

×
×
  • Create New...