Jump to content
Dogomania
Ty$ka

Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D

Recommended Posts

Mały update :-)

Upały dają się we znaki każdemu, ale to Kurzyk sobie z nimi nie radzi tak, jak powinien. To ADHD, wieczne szaleństwo całe dnie przesypia, tylko od czasu do czasu odwraca się stękając (a musicie wiedzieć, że on od najmłodszych lat stęka jak stary dziad). Widać, że jednak chore serce nie pomaga... musimy więc sprawdzić czy na pewno wszystko ok, czy jednak nie trzeba coś zmodyfikować, jeżeli chodzi o opiekę nad serduszkiem. Jednak to nie przeszkadza, aby być porządnym panem kotem i polować na myszy nie wychodząc z domu - oczywiście w nocy :) Dzisiaj rano kocur zostawił w kuchni niespodziankę - to w sumie ciekawe, że w kuchni, bo z reguły takie prezenty od razu trafiają na twarz śpiącej Babci ;).

Morus z kolei dyszy i sapie, i nie ciągnie go na dwór, ale jednak w domu jest i męczy o pieszczoty w ramach pocieszenia. Ożywia się w nocy, kilka razy dziennie idzie tylko na sikupę na dwór, nawet nie czeka z tym na spacer, bo dla niego spacer teraz to gehenna.
Wczoraj dorwał moją kuzynkę i chodził za nią wszędzie. I ciągle wykładał się do smyrania. W sumie mu się nie dziwię, bo kuzynka to kopia mnie we wszystkim, nawet tak samo paskudnie poważne uosobienie ma jak ja:)) i zwierzolub przeokrutny. Jak patrzę na nią, mam wrażenie że to ja w młodszej wersji - moi rodzice to samo mówią. ;) Skoro więc Gamonio mnie ukochał to i nie dziwię się, że wczoraj taaaaki rozanielony był przy mojej krewniaczce. Za tydzień przyjadę do domu aż na całe TRZY dni (heh) to wyczochram tą swoją miłość:)

38624575_235380933779942_3505450378831331328_n.thumb.jpg.c57298f9ffe689cfe9a6223b06013778.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłam 4 dni w domu! W sumie niecałe, bo byliśmy jeszcze na Ukrainie ;) no ale fajnie było wyczochrać zwierzaki, zwłaszcza że wróciła moja odwieczna przyjaciółka na De. Gamonio schudł <3 :) Kurzełek złagodniał, ciągle przychodził do głaski do mamci. Szyszek się postarzał dość znacznie... ale szczęśliwa trójca, zadbana... Kurzyk sypie się na potęgę, po raz pierwszy widzę jak LINIEJE, do tej pory robił to niezauważalnie... no ale w końcu nabrał dorosłej sierści to się kłaczy, dobrze że zbiera się szybko, nie wbijają się igiełki jak w przypadku krótkowłosego... czy nie są tak przyczepne jak sierść NL. I proszę państwa, to JEDYNY kot, który mnie nie uczula w  ogóle <3


Mieliśmy gości, Morus zachwycał wszystkich: jaki on mądry, wychowany, grzeczny, usłuchany... no pewka! bo mój! :)) Zdjęć mam parę, zgram w wolnej chwili, o ile wyrazicie chęci. Na zdjęcia załapał się nawet pan szynszyl - chociaż w klatce, przyznaję, bo on mnie nie lubi (pachnę wrogiem nr 1 czyli kocurem) i jak on sobie bryka wieczorem i w nocy na wolności, to ja nie zaglądam do rodziców... zamykam się z babcią, kotem i psem, no ale jakieś są - szynszyl co prawda tam drzemie, no ale przynajmniej drzemie, a nie próbuje mnie obsikać albo obrzucać swoją kupą, jak to ma w zwyczaju :) Jestem w niedoczasie ogromnym, więc musicie poczekać na fotki, jeżeli chcecie je obejrzeć (bo może nie chcecie). Ze spaceru też są, chociaż mało, bo spotkaliśmy ogromnego owczarka w lesie i zwiewaliśmy gdzie pieprz rośnie... tak wiewaliśmy, że nacisnęłam z emocji na gaz pieprzowy... psiknęłam sobie na rękę, a moje ogarnięcie życiowe spowodowało, że zdążyłam tą ręką jeszcze otrzeć twarz, zwłaszcza nos... już wiem, że gaz działa :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To łapcie zaległe zdjęcia :)

Kurzyk zawsze musi nadzorować wszelkie prace, zwłaszcza jak te prace odbywają się w kuchni :)
zoCbSybm3zrhbfpKsyi03JiIhSQI4FrC9fgVlXbMn4cFKPuLf1EyI8AT-WaH5JqaXKtv3YmE8JTVvTQSY6Hy79ieU2ymSa-cgzNBU89cYa-SIlJxIYZqKe2l2FHM0KsfLH-f6lNwyOfR0OUSVVUBRE-DDw0krKQj3WAzV5Zop255zpUhkMeC1cm9FStzCJ4oqi9ZlJIAE08JxUTej-1NBcvO1ebUsBXIhLYM1W2U_gEWuFFUUHEhIPozUG0JQfcyMXRjkV-SXnEbjKGND9FzA1CyKZl8Tokxt1P9nDg5Jpqn6c436zlGU2L6kj2MeGfhewJibU_NpfiHsscnptBC_xYkjziau5Ap1O9z88uGwHm3fedYE6q8eAsq5Rcyoyi0mu08MCfKwo9E4xHLiWDfHU8MVKO5dxV9tEJ_u95V8J7_N2dddD9IlHU5m2c9lqrsfCiYAqnFDs0q0NPBLfK_jV5rqYyg-SrLvRseoTppUcnpyjhnDm8NFk2w2vymdJUBZbHJS0CBfrWBDkfqR4nlnSsMKdjBj8RJUv0RGjcqgIVls9KzDI9pPRTcwNs1uHkHgx8nHZOQazJloo8F-O1jZew0nUmIawn0sGDczWrseauZbdvfcIOxc0m2=w372-h662-no

eKcv3tm9dg8GtT1AtZEkAaRd47ru6NbQClfM170gc3xIwQBYW29SJ-K42k6raGZCgvHH_Xk9sfD-Sin93wzaIP5Av7a1NYD5-zeA60jUW7BRBuokbSwe8vAJLkGGtuJgBeuKgp-Cz5to-juZAKQ2DF5MYFY5UvXLqQxyAibkjqxuvOh89WdumEp3Ci6xlPlnbDlaPMMUB9XPwDIJECgidppB6tLkLs61Jzm0xHPQw6mR3QA4L46aPTlJWlkbga8ADd2qgZrkJ-kFU7RdThHNzBtOKxv7MGVKlptlATvpxbY2YeN4kL8DAj1o_MKxUdfq_TgE7OZbCegTlwLSPpBSQ9wsa5adBSwJYrtXCzQI1Qca-dhtNaO5HBnQcstnGRP9dHd0ZyuDSjiG3dtVtG4IFBnf8mX1-i4rYB7LlhCLgL-ortHaemqAGpEu3LPt8oFlFuoW9gYYKnBKGQDcsl1TiyGA27OGXBCUhDiQQuPX1jYigrzStWx6yzNOo8hwJs358_T5DZMAzjSS1YYSmxOb4OwBkwaiObvlx-bYwc4WOrgH33KV47y4GmQwPOtjeL0Bhh6q92Y5r7T3hygmJ_dyN4DlDLfYLGDFwc-Nc58hjzh-RnGY32gWaLNE=w1179-h662-no

Piesełek ma minę psa, którego ktoś zdradził i zostawił na podwórzu :)
(wybaczcie, ta brudna ściana to robota kundliszona)
bhyVSIG1QXZzqehMtREpo-7icAQ6XgiAapvm8vaQ1HipKVqGUAle9QrW7jzfud_EL1LgbiQqRDF1XmkRrc-xj5uNv_--UsDzTuy1BlStR3pzdDHABDWZ6jY-uvFiK8EfaiimBA36UTB9NPVhXshIvNfAXy2VyoI-rZo3El_84QDDVScYSlmWywY_wvNX2uAiV2bNLEo-Wh-JLDKs7juLXcfn7IpBQQaZuiwRB-wtxFlxUcmD8y5kb5KrguOpoERhFcIFiYhKVt4DtQ7qlNL_Dn6FGfytMxdr_bTraBetw3zXc-1eFwv0hbpJsdcxHZzKT9Fhv55dJK4QdFXdQJw4DzmZI_cdGSNWRdBJryb3uJwleGxlIxGyVMRFlIYNb6IllooRG198LP1d0KlzmGebN8Dx9zZsAUgqd5vOWgRuxTgipdUu03-Orm28bcCgJoYeIAtR8qXBhL5nj1kqruUb9jWKXN5ypDMf7xp5-pIBgcsyDay_KnIBLsFchD63fZcD0Zjzx96aOKGlDwbS97hQuYQveYUj8dZ6unAVotBXSOV3_33UDYmkfydqVubV2vHwhzw2B53niim_FavTxxAqeTsZDfp2CBfGgC2K6Saz3-D1tCCVGcbGRxUO=w372-h662-no

Spróbuj przejść obok niego obojętnie, nie pogłaskać :)

VL8rxXD421Qua1Ogto4HK5Vo4KiQevL_1jVf3od6sL_UquZUieMIihPJBXBQodv6l_-cumWQ7Ga-Ef7PoJfJTwRTXDuBmM3a_diwphmhoTAP3CqFF1SiAkV1UaDzXyH9-Bql5wl-vzBnr8QHOWcz5qJoKZedDlQQbXJwnI1EcF4_zz53hyx_Xu3_GBvrdXMuGze59zaLWeSxun2oRkKRxd6kZTsfO14C2N22heVN-4H1I2W_7f7-4GAfxp3yxKs4ldcvEJVEOVooSwMz6ZlvvoeLV6WG_cGDY9eUqVXnuKwUNoBjePBe14_KF-IdjpSpPZKqraDNGGV7UTSA-HKZGM2g2FDfc8Zy9BmSxtDct2lgz0Va0Mz27F6Fp_cU_30KhkjCX_WRZDEIJtUb6uKGXPGRf8C6g4nRhruu3DYWmo4_jO3WS7XsvM4IsBG9I7aCGsrvRBiHgehLp9cW6DDMjSrvytKXQcp67pTkM3dJHAHC-QvswBdGNSZFZ_PTMJnSQBJ4S0aCVZnSXy04z_c4dsQRoFmXJSvtwejwXQ2CMc7YpMhdgN3XCg3hk4GFZCtiODM0PxnXkb9yKBu2EfcSY08hUC1cKFlBMDYwsPwRl2PuQYfkbCkrPNAM=w1179-h662-no

:))
zyO4Mfn0I2faEFt1in89iP-VzcQp51vS-QEyMRpvDVIr59ZP8ej1HTDfD6UwoQqD4NwdEPdwUpjKgZm5nrLzlHO5Wn8JxTwdkdu1J1VeETyWRquh2GUdmzNYGS8-xfwNsC-3yT81wNrvX9QvPC-VVdcyocGcj86bqHJIJ7aw6PSooTFpZ0s4qo19wLIArmbKpWne4D4Mzej1wKUKi8mK5qQgYp_OSwXh121niGnOofsQU-Ip7tK-skfittn77iTkebc4oCtFCktjzjA5DECyxuMEFceDX_x9QsU3Jfhq7kANqvtdjXfq2X4Q2uZp2V5Fm4jkyLbOudoZ3oGhNFMXhNnG6aow8NtE758BudZor_65vxNZGBNs0oHHuCKFzZI7RKuoWgeK1dJrJLdboeCaBsXW_igj0jOcVnQHbc6i9gknlFkFckXapPrxyn7GT_ID5HGV15u-wiGda26QmAm5sfMbhpIbG5DnwCXKizeveMPTzRwsuJxm7xBQeXuI_DloMmHMw2c5PcBztmNvdYRqIus53x2NtYcdGXTzpN1wdoEjVSlKpPW3TMog7yBEu7tBdizZuYVsjQC2R6VmXxYi_XWfr_ZWh_HB_iJrXWTcEEjKJ3NWhpiPINkx=w372-h662-no

Share this post


Link to post
Share on other sites

I poooszedł :)
dHqZloOMqdFxunaILwkTmBP4_GKcaPX5NpdCr73IfnqZfXga1gWgiywCehei38VBTB7836a6Rq-B2LFV2eS4WK2uCo4t8Ou7YPh-g3bi0kFUW_mTOCy1QHX8LlDMX6FEVk0kGOaFvNYjs9A4iQI98gwyR0zPicgKhloaj6jQzrqC4eabHk0FeBAgYscpy7LUWargMSZTB99_doFT-PCABNcwFwW0sk6sKIZKx7Q71QE4-NdMF5iqpvK4UDS27_LV6lfuwm7Pi50bXAsxVzP7cZ_VBglDAtL2kygS2FY-QGD-eJglIyddYKkCfysUUpe70bfeD2v8sDIJHgQ4RP2Wyyre9EjwV4rVfVmBUlv5fh93QjsLOS2s2IzjkyL8FDy68sGGKa6qzD5JWZzlK3hVAqfwZUMB0Hbdz5l9dR3x3tLz3GW6fWj-d0reEGSuBJM0R8XWSb-6xHQOnB7NeWFuqIyOCAhaHH5sLPV8DivNAd_7yCuIok-LupOVUffIRvTuXmwfqiGvWT6gCo5iwArIxwIVqXBb-Vf3t0fNrDaURmnbLFH51m6RvfDsRCl9256lkEeTUZ3yOJ3gvcTaZYDuuQp8AMvbNqv5vdFWIkEQ4jqcGPJGZbGZZaj_=w1179-h662-no

I zdjęcie z poprzednich postów. Prosiłam tutaj Kurzyka o zejście, bo chciałam pościelić. Jego mina mówi wszystko, co sobie o tym myślał :)
E5BgNFAdv5wUxt74FIF7mHTSjeywzTWbdC2UwQh2TIH7eMHlMpAChuTlSS6kRVKeZ7HzbiI09XaxEfPmVDhAz_-BZxqwnKhRKJcUPs2G8GEw7ds0xQBOWlII7LhE6p1TrJ29zBAbagtGLtbkrp5tYX49UyUIgmqu5N145mZSqeeh5875mYhUknYanT-CR4bSymSKXg1wSIzE-2bzuj817yg6tXd7T__Nv5H_1OhEbCkQemxWsxM4zM-PTnMCuO3fxeq30C1xPMoHD0XOPQRJQgT-99CyzKF04QxL9GyWW1_ONChlUXUaDf_aJ7vVUHVVFQV8jhIqvkEG_s2IUQB7QcWuV3lglDnn5U3m6XQwZwrZP4VyPd--0WkgI7YTCN3Jbsyri5c2uIi2vkLLmqdsEOGasIO5PTFafsYZKn5Qed7yCEmfq7QCdb88rogExEgamBp8Rh3QyId66f3yYuQIITumnum5Gws2VzoJzOgZp6FYWkEEYYy2ry98NAJRS9bOypRKDtzZ1pZJQkV3n5MwiEVh0kC7C3W4zciPtXGLt7sTUGqPF8Q5jYqRSsqo6W_jJzw7omEIzJosKsSXNAJ8BLmWezm8j-CrcQhDfjCtKZp3Mg77u2iO3H1P=w1179-h662-no

A Moruseł zazdrośnik okopuje swoje łóżko. A tak, bo musicie wiedzieć, że ten podwórzowy piesełek ma swoje dwa łóżka na wyłączność :) Jedno w salonie, drugie - w moim pokoju :)
l9QxVZkkplsojDDRLfpBSdMzA1hoFCIvZlWHs2IRnCRqSvAdUqwsWbNSmww9PHOo9HJEWrSxaA6sS12tWI6MxkcMbHArniIbe0tlSv7G8kTH6rB32XTN_yoSgI3JPI7YkgHxm75o-Cbyti998vAoOj6D0zxeLHDUWLEMlnf_MHc6ywdk8f7QhhM7GkTDQEL_L6NeoHdfdZ7in4ePBny9frDCNLhElgWN41x5bxOGZIYJSSYTvZMEW_Srmtkynw4H-QDkhuuchpWl-8_J7nUbnVf608dXPkFXuPwgAaOTnCVSM1A4BR0NBVnSn8YjXv2RhVo91PazjA_KoG8GmfoY6ALQKCa6Aj9M0mB0s26PAexUZE9y80YMJtMXiVFQ6Iv5Wei5NFvtdxcNdfqIW2CmzgLGtlWGI7x8VjZRGW0KxdFKCdyeMyT4cbtpNAMWOeFeUN8E6tQ8BDtIzUwE7aG_zrtyI8UzgGlcPTSb4oatlcE5mlVrZYpxHVm8g96YCW59E64dfuuxE1z2MCdWXxEFnf2lPm-POOmZs3LvC83y5GWmBnSsSSN3kgTsKUMCUh97JA0d-o7A50eRO8-kOEMgJ1H8CG5M3-h4725gXORy-TLaQTdvkTvwp353=w372-h662-no

Krówka na wypasie :)
Kurzyk spał, a tu nagle na parapet przynoszę smaczności. I totalnie zaspany, połamany hihi, zabrał się za wypas :)
pTw6w72Lo49cQYOF3irX-Hsl7HjcgqSAmaifX8PK_cttPbFLa-IkgUNwvKU_rFPGti6BllvvbS8fqRF1ELP1rE9CNXiFyCBAoeWAvAHJRdQRaiNr6CGL5lE11hKumbVkBa_Rj8AzUNyNSQ9W1wz556a56o4nvKVI28OMAxwNl0q3DFd9Ms_cnXpadvQe3TjhtlKIzlyDAu5emrYvxGGgVYmaEpEG8pIxrZYNsrgjj3GPL4528NDWhzaqYBGiDI2Lp0ymj3rrX1ZMifyyKJ0pNe2mf6fGF7x5EsQqllLgazR4yUQKKH5Z9HJfHuS0qrkSNCF-ATIVH1-fbB62VGbHP__Zb7oUu9tqkwh54Or9FV92LcNkVJg975c5XmF4dRjIJLvBZXjWpd7RiQ7FcdrwH2dvtEmRc2JmkCWphs4g_0KQf29r-lt2YVKGq0AnnV1nOJn_nAUqDdO1lvyHVi_FPfw9gi5T6ijgqxQTApX1uE-k5FCKAuo0q07lkS8oKo76FW-lbneCY_KM4tZHyPj8phDaNdPa3WYGlbl2LGTgj8STcrZctD5wY7gIpol_chYHEA5Omg6n138KsLPn7GuDbKFbMnVv0f0j7x1woHYLjkXPmz-Z56jtBVIk=w1179-h662-no

:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

I z rana. Pościeliłam razem z kotem i kot ze zmęczenia padł. :) Prosto na pościelone :)
rmSSyPA3zZ4Huv66CopIZOiMNxqmxW3A2hbXZOK8K5UDO5JVO5YUWfiDxXocdYIiO8SenveWm50I2tM6QhBcO6jF_nz8bCFAxWHdT1XBcal3QGC_0FMJJf50th9f5PhO1e0XQHHsAtR8JSPVevez9Yc5RLdVozb8Ueu6BpNAU558GaCQNmkhtQz0LBauuSx9SvIcfxknP3RxzMOomnOStW2v2McTHzoUrCWb7AyF3UNpH4cbvGQyGBmLPKRbmkAibCKenGgbGXfiD8YMjYIDr-5M6SgUjCn3swSTh_EKeLw9hoWZJIJmcElQsr466wob9BAucprWSc6dCjK_jcjfs7MAml5wgPWOT624f-nZDjMTKRloaU5dRIEWDE6O3mK3EZ8NcAOF8gTsnA9WvBx59782kwy9Cwu4D7wGK2GYVw8VROquiT_HnXZp9HMdwtpaw54tVq424r3akZD9sy4px5iJVYWRQYq6LuK7DVL8mPg1jaKTMinzUEwNa8duDuipEYfWdGgKruw9F_gTK74m7zAmTZEXOxlmG7nr87qAwu59xLWbHmLMESwKPznTzeMz4cCAt9i2AX7TqT-kJu0f3_3eBmVUlpP0Ipem0X-qY19gbnEMUr7eUSGY=w1179-h662-no

Po prawej stronie - pudło z psimi rzeczami, radio, które słuchała Zdrapka (a tak! sama sobie go włączała, umiała też przestawić kanał i podgłośnić... i nieraz wracaliśmy do pustego mieszkania... a tam coś gada! lecimy jak na złamanie karku, a tam taki widok: radio gra, kotka leży obok niego i wpatrzonego w niego słucha :) )... no i chusteczki są, jak widać - dowód, że alergia w pełni.
Ky81QbyQp9euOIZmoFTKkJZeUdCYrkCoTEz2CJrdp89mzbNTxF5oDCCdHGhwIR6JswEly8N5gte9NmjdlY6N34p5cdSVl3CXgwJ4rsydyOmgGDFLiuKAd1zwkIlRYRqUl0vAR0NySu5PYItKPNKgsMo-IzMPepVSCXuyrR7JF8uYGagztVoaqRSjWMx_QuvCv-Mmp7KyItA1wcAC5isOFanoYEao1unpLEk7iwZFkcOK5JPaddTMo7XGgC9NaxCVs3ARDZxsP1sOeAh0dej85Ia5VnBgILiSw896WahGE-NqLRWqE5MGJ8Jnn6bnj6cj1eDXAJWQ2qH9ov_mIy2X3zUo0Uhlxm0fS3P977_mn9qBDf8w3fUqAri99DFY3lZTRHhxLhCsIFgY3B0bBdKA4v2W83cOlhMyEDpcH2n9-SjSVwn7EzFxs3RZDsRAKlEO388NNFuoDgktJSvFyo2wrV3lkMndJI8KwL9MQT55nFVqVfOjRDlRCI-DF80X3SBNShWDPuLJcDz6YQI9UFyAbVUXtoun6TJfW-aqd4FkRyQnrMYL5H4y8PC7BfkS_5IO9buqz99wUhUqUzwGoxqokF45CqE3S3JGj6H1VnX62RbGhAtbeZLft7TE=w1179-h662-no

Pokręcony brzuszek :)) 
ABMdWnE6Sf1UZ8z2cx5E7IVz8o23iqpvm7AYsoSro-Jm8g2MkH8iMKqO-AKrNX975b6L_yWivGewjW9GBG23eD9sDFfFm9JS6bps87bIo0vQCKg9vKcnYKZvS9SyArmrRR8e5U1Rloc48PQEkjrx0Hs8bJNXLiL1etLsqqjJ9wnmR2GE4bsrLGxDKmio2SIIBTShIT9S_-wwtlVKU7ioL-4H65a1T1U5WA_p-5uVzHqCEc9gbuHZgL8TCqOCApyoFx38Oxok7-xOwWluo9Y0mHrG014aEWC2QMbjPixowMtngihrk4w8qH4lIw5XvHQatyRmPLquG7udtR24OhJ9xSNVz1KLT6JOAcLiE_gZQil-uoSEB0XF2SoFsMK6LbAsMb_X9N0p0Qsr3JbKneflRADGlaKEGCeBSOItQMkVx_tXu7GA1m7uz-xEQMYy7BOBJPL8Aa5_77RJaBlfvfLQ6PCbrqXWHoXQh-EUqxSkuYFPIihBHWpuBpmauwKdXY8ApPJoEEn52U2FsUC8J3EF_pr4wd-17FR0uScKY-RHEo7SPLysrWr1Bvqvg-p9CntUZJg4G_9M0CoZDgo3Xj0vM2RRHyvs9raBNNV2Yzy3dGhKScGLlCSUs2Mj=w1179-h662-no

fEUKlcnzNomtDxOb2dFRoa5ErSqdQHNO6E9iLxaMC-RyQJYivJb3ebMktb5RF2pcydM9o-4g6AHXj_25Fc-chzvnGHiEA3CbN-KTqVE7HaUS6akPfAih0HrvBzho1QNysQcBJIWRMO-wXstv3Sj9GqRVXyR-bchCmxP6Rl5vPy_mdbjz2PjPMI3tg_tzeGMcY1n1gi4Qw2oAXCnsfejG1dRiaKgpfYILd5ZPQv0yFffnnxsTw2uWMj56u9ktK08Aic2rG-ITEgT5sOozqX1pM9CNUt_JWgCkYG3VTrtiYA5t1V3ayL611vSuryGZ7TZBDiqSuxLX4Pi58PEgW3UJo_R18Xi_C-qAF9ramgK2uSb2jp5gk1SBqeh_ICb1jgtA4-ISf-uQc25fxrlIOjTqO5cnTiK-heKvIfwRNPzQu8jLe9DzhV1CtHEAX2kp4PpFCsICtQk1Mv5QM4jSsHsIGaUQE6L4vZTQWbcyuh2VmsMJmV_7F4V0grHewlWT2aWu9AHxOm5WuPeETc9TtJ8gX5qHIpeXrM4dgEjADVZYTbPkUg7QKghiD9u2jCDDe-lnYSeiaXhXf88U7Ax5JKnXIad7_uppoFwq9C8FihPHH9L-2FSO5R2ZHGi9=w1179-h662-no

Starczy :) mam jeszcze z Lwowa (ode mnie Lwów to rzut beretem), ale to bez zwierząt:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ojoj, poznikały zdjęcia. No nic. Chyba i tak piszę sama ze sobą. 

Miałam okazję pobyć kilka dni w domu. Dom trochę był tym razem dla mnie jak sanatorium, bo gdzie człowiek się podreperuje jak nie w domu swoich rodziców i dzięki wygrzewaniu się pod kotem? :) Miałam więc okazję wyprzytulać zwierzaki, wyczesać, pomęczyć. Morus wygląda na psa chudszego, ale nadal utrzymuje 18kg wagi, no cóż, zrzucić szybko nie zrzuci. Nie pomaga dawkowanie mniejsze niż dotychczas, długie spacery (a kondycję ma wbrew pozorom), on i tak będzie "utyty". I chociaż to niby ja niedawno się postarzałam o cyferkę do przodu, to fizycznie Morusek przejął na siebie mój wiek. Jego znaczenia są coraz bardziej szare, oczy niestety też, robią się mętne... jeszcze trochę i raczej straci wzrok, już teraz nie ma sokolego oka, z daleka słabiej widzi. Muszę zacząć oglądać się za okulistą w okolicy, może jeszcze to nie jest sprawa na cito, ale dobrze by było, aby ktoś zareagował zanim psiaka zacznie boleć, zajrzał, przebadał... . Na starość nie ma lekarstwa, ważne aby zdrowie dopisywało i psiaka nic nie bolało - to wszystko, psu też należy się godna starość. I niestety, kundliszonek znowu wylizuje nerwowo łapę, już ładnie miał zagojone, a teraz znowu sobie rozbabrał... :( Pomimo zajęć i spacerów. Do starzejącego się grona można zaliczyć też Silverka, oj ten to jak zaczął się starzeć, to teraz leci z tym na łeb, na szyję...
Z kolei Kurzyk w końcu pokonał anemię, nabrał też ciałka. Za to nerki znowu szwankują, a paradoksalnie - serce ma się lepiej. Parę dni temu minęły 2lata od diagnozy u kardiologa. Kot w formie lepszej niż wtedy, oby tak dalej :) Dzika bestia przeobraża się w kotka z pluszu, którego tylko głaskać i głaskać... i bawić się z nim :).

Tym razem zdjęć nie robiłam, mam jakieś ze spaceru tylko, ale nie na moim telefonie... Także tak naprawdę to zdjęć nie ma.

I znowu byłam za krótko w domu, ale cieszę się z tego, co miałam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

O, ktoś zagląda :) Ogromnie mi miło.

To tak tylko dodam jeszcze, że miałam okazję zweryfikować swoją alergię. Pewnie niektórzy z Was wiedzą, że alergia alergii nierówna, a w przypadku takim jak ja, wiele też zależy od ogólnego stanu zdrowia i... stanu innej choroby, z którą się zmagam, wszystko jest bardzo powiązane: jak szwankuje jedno, to reszta od razu też. Dlatego też reakcje alergiczne u mnie mogą być zupełnie inne w obrębie czasu, w zależności od nasilenia i ilości alergenów w środowisku. Niemniej jednak ogólne wnioski jakieś wyciągnęłam z urlopu.
Wniosek pierwszy: Kurzyk jest anomalią. Odwiedziłam dom z ragdollami i spędziłam z nimi  DOSŁOWNIE chwilę - fruwający kłak, głaskanie kotów przez 5min i już wiedziałam, że jakbym posiedziała z nimi dłużej, to zaczęłabym się dusić, bo po 5minutach pojawiły się napady gorąca, zawroty głowy, swędzenie oczu... nie próbowałam dalej, wyszłam od kotów. W związku z tym żaden kot, absolutnie żaden już nie przekroczy progu mojego domu. Z Kurzykiem miałam po prostu więcej szczęścia niż rozumu (chociaż z tym szczęściem to sprawa dyskusyjna, w końcu teraz żyjemy jak w wariatkowie :) ) i mam to szczęście, że mnie nie uczula. Z kotką było już niewesoło, zresztą wiecie - to w sumie smutne, bo Księżniczka była miłością życia... 
Wniosek drugi: psy są okej, o ile kłaki nie fruwają, a psy nie są całuśne albo śliniakami. W sumie to dla mnie zaskakujące doświadczenie, że przez tydzień spędzałam czas z dwoma obcymi (dla mojego organizmu) psami, szorstko- i krótkowłosym psem i nic, żadnej reakcji. Żadnej reakcji nie było też, gdy krótkowłosa sunia posadziła swoją poopinkę na mnie i weszła w ramiona (widzieliście kiedyś 19kg szczeniaczka na ramionach kobiety niczym niemowlę?) w rozpaczy za pańcią i nic, mimo że chwilę wcześniej jadła mi z ręki smaczki (więc i miałam ślinkę na dłoni). Za to problem się pojawił jak w ramach socjalizacji pojechała ze mną na stację paliw i kiedy jedni załatwiali swoje sprawy, ja z tym malutkim szczeniaczkiem na kolanach siedziałam w zamkniętym samochodzie. Sunia jest z tych rzucających glutkami, zaczyna się ślinić niemożebnie, więc po chwili byłam całą obśliniona, w ramach rozrywki umyła też samochód, a potem moją twarz... na bluzce pojawiło się też parę igiełek psich, oddychałam jej kłakami i po 10min miałam duszności. Duszności ustały dopiero jak wymyłam się ze śliny, a ubrania przebrałam na czyste. Jak ręką odjął. I faktycznie, przecież jak ja czeszę Morusa, płaczę, kaszlę itd - koszmarnie jest ze mną jak robię to w domu, więc przeniosłam się z tym na otwartą przestrzeń. Nie śpi też ze mną w łóżku (ale obok), nie może mnie lizać - bo inaczej od razu zaczynam się gorzej czuć. Od wczoraj opiekuję się bassetem, tzn wyprowadzam go na spacery. Ślini się... jak to basset :) ma sporą wysokość wyrzutu glutków wzwyż. I o ile na spacerze nic mi nie było, to jak wróciłam do domu cała opluta, obglutkowana i zaścierściona, z typowym bassetowatym zapachem... to musiałam szybko iść pod prysznic i zmienić ubrania. Morał więc jest prosty: pies u mnie tak, ale absolutnie nieliniejący (albo małoliniejący), nieśliniący się (więcej niż normalny pies) + te moje cechy psa, które chcę aby miał oraz kompletny zakaz całowania mnie po twarzy i spania ze mną  w łóżku. Chlip chlip, bo to wszystko brzmi jak wyzwanie.
Wniosek trzeci, ostatni: w sumie chyba nie jest wnioskiem, a ciekawostką. Moja miłość tak mocno wspiera mnie we wszystkim, że zrobił mi niespodziankę pourodzinową. Widząc moją poprawę zdrowotną, zabrał mnie... do stadniny. Na razie w ramach testu, czyli miałam wyczesać konia w przewiewnym miejscu. Sukcesem było to, że w ogóle do konia weszłam - ostatnia próba (rok temu) skończyła się 200m przed stadniną, bo się przecież dusiłam, czując i słomę, i siano, i kurz, i roztocza, i... konie - musiałam pilnie wziąć leki. Tym razem się udało bez ratowania (a odstawiłam jeden steryd 2 dni wcześniej). Dostałam konia najbardziej zakurzonego i ofutrzonego :)... i czesałam, czesałam, czesałam. I... NIC. Kompletnie nic. Test będę próbować w dalszym ciągu, jedna próba to za mało na wnioski, ale nie ukrywam, że aż się z rezultatu popłakałam z radości. Konie to moja miłość zaraz po psach... odstawiona w wyniku alergii. Powoli wszystko przestaje pylić, stąd zaczynam wierzyć, że odczulanie na pyłki będzie mieć sens - bo na razie chcę zająć się odczulaniem na nie właśnie i zobaczyć, czy inne alergie wtedy odpuszczą w jakimś stopniu. Myślę, że tak, bo zawsze w zimie mam spokój. No, do momentu aż smog zaczyna uprzykrzać mi oddychanie.

A tutaj dowód, że czesałam konia i żyję :)
Spotkanie z koniem po 8latach przerwy.... COŚ PIĘKNEGO!

42720609_695272920846256_2161879854390181888_n.thumb.jpg.48f2803f9594d26efbd5799bbb01d204.jpg

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja zawsze czytam, co piszesz, ale nie mam nic mądrego do napisania :(

 

nie widzę zdjęcia! Popraw się ;)

 

dobrze, że alergie opuściły trochę gardę.  Mam nadzieję że odczulanie na pyłki pomoże w waszej skali :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Istar19 napisał:

Ja zawsze czytam, co piszesz, ale nie mam nic mądrego do napisania :(

 

nie widzę zdjęcia! Popraw się ;)

 

dobrze, że alergie opuściły trochę gardę.  Mam nadzieję że odczulanie na pyłki pomoże w waszej skali :)

No co Ty :) A jak piszę post pod postem to niby mądre jest? :)
Jak to nie widzisz? w sensie, że za małe? Bo poprawiać się nie mam zamiaru, i tak zbyt dobrze wyglądam, mam troszkę do zrzucenia.
Też mam taką nadzieję, zwłaszcza że zaczynam realizować swoje marzenia. Powoli. :) I przydałaby się pewność, że alergia jest mniejsza i mogę wprowadzać dalej marzenia w czyn.

1 godzinę temu, uxmal napisał:

zagląda zagląda i też czyta:)

tak jak Istar nie mam nic ciekawego do napisania więc milczę albo kliknę serduszko żeby dać znać że ktoś jest :))

Ooo, jak fajnie :)
Dziękuję za serduszka.


Mam nadzieję, że mnie nie zabije nikt z bliskich za zdjęcie, ale chcę pochwalić geniusz suni, z którą spędziłam 2/3 urlopu :)
Po spacerze od razu pobiegła niby sie przywitać ze wszystkimi domownikami malującymi ściany, aaa... sekundę po tym jak wbiegła do pokoju z domownikami, usłyszeliśmy chłeptanie... tak tak, napiła się farby... zanim ktoś zareagował to zdążyła to zrobić. Na szczęście, nie ucierpiała na zdrowiu... po prostu zasmakowała czegoś nowego i kompletnie nie wiedziała, o co nam chodzi z tym zakazywaniem i odsyłaniem na miejsce :) Po sekundach trzech od poniższego zdjęcia zdążyła przelecieć przez pokój niczym tajfun, w wyniku czego wylała calutką farbę na siebie i na psiego kolegę, który miał pecha bawić się z nią w berka... zaliczyła tego dnia pierwsze pranie.
Zdjęć z wylania farby nie mam, bo jak tylko to zrobiła to przybiegła się o mnie wytrzeć (więc też zrobiłam się biała jak śnieg) i  jedyna myśl to była taka, aby szybko wyprać sunię, aby nie wycierała się o nic więcej :) W sumie szkoda, bo wyglądała przekomicznie jako biały pies z prawej strony, a z drugiej czarny :D  
Po piciu wyglądała tak (naturalnie jest cała czarna): 
IMG_20180924_171825.thumb.jpg.d018cf7d594db2537f67f5113da7d3f3.jpg



Zresztą, o pomysłach i przygodach tej panny mogłabym książkę już wydać, zapewniała w czasie urlopu wiele atrakcji :). Jednak powiem Wam, że chętniej wzięłabym taką łobuzicę (mimo że molos to i tak ma adhd) niż powolnego, grzecznego, nudnego, przewidywalnego psa takiego jak teraz mam pod opieką. Psy spokojne nie są dla mnie, ja muszę miec psa z iskierkami w oczach, łobuzerskim nastawieniu, masą pomysłów na sekundę. ;) Jakaś nienormalna jestem, ale psy powolne, bez własnych pomysłów, nierozrabiające mnie denerwują. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Aleksa. napisał:

Też zaglądam, chciaz te nasze wątki trochę umarły :/

No niestety, mnie trochę ciężko prowadzić zważywszy na to, że widzę psa kilka razy do roku. Staram się coś tam skrobać, ale bez zdjęć, aparatu (!!!) i psa :(( ciężko jakoś prowadzić wątek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, Tyś(ka) napisał:

No niestety, mnie trochę ciężko prowadzić zważywszy na to, że widzę psa kilka razy do roku. Staram się coś tam skrobać, ale bez zdjęć, aparatu (!!!) i psa :(( ciężko jakoś prowadzić wątek.

Jednak kiedyś rozmowa ciągnęła się nawet nie o psach, a o pierdolach. :D teraz każdy uciekł :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 8.10.2018 o 22:02, Tyś(ka) napisał:

A czemu tak, kobieto pracująca? :)

No bo jestem kobietą pracującą :D :P

Teraz miałam tydzień chorobowego, to chatę ogarniałam i ledwo mi na to czasu starczyło :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×