Jump to content
Dogomania
furciaczek

Moje zwariowane siersciuchy- Furia[*]- zgraja kociatych, TTB, sznup i stado kaukazów

Recommended Posts

No to również przyłączam się do 'kciukujących'. Niech maluszek się nie spieszy, ma jeszcze czas a mamusia jakoś wytrwa. Niech jej tam ktoś jakieś smaczne jedzenie do szpitala podrzuca żeby z głodu nie padła na tych mikro porcjach i jakoś da radę ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzieki za gratki :)

 

Mlody przefajny jest, o dziwo nie absorbuje jakos dramatycznie i daje sie wyspac :P

Z psow jestem zadowolona, calkiem fajnie sie zachowuja i nie bylo wiekszych stresow...jedynie Prezio przez pierwsze dni myslal ze to skrzeczaca zabawka i sie ekscytowal masakrycznie ale ogarnelismy i dotarlo do durnego lba ze to czlowiek hihi 

Kaukazy delikatne i ostrozne, nie wiem chyba maja wrodzony jakis instynkt bo tu poszlo bez zadnych wiekszych emocji. Jak mlody jest w foteliku czy wozku to delikatnie powachaja i sie klada obok po prostu...zadnego szalenstwa czy nachalnosci.

Koty ignoruja marnego, jedynie podczas karmienia asystuja bo wyczaily juz ze w butelce jest jedzenie.

Polska służba zdrowia jest do dupy..dodam tylko.

 

Dzialo sie mega duzo ostatnio, jeszcze przed porodem Gnidzola zachorowala...wymioty, biegunka, dzien w dzien...miesiac czasu prawie kroplowy, badania, wieczne wizyty u weta, szukanie przyczyny...wyszlo sibo i trzustka. Trzustka padla nie dawno, pewnie powilanie po tych pierwszych tygodniach bo strasznie sie organizm wyniszczyl. Teraz juz OK powoli nadrabia, jest na karmie dla trzustkwcow i pewnie juz bedzie.  

W tym samym czasie Prezio mial pazura znowu rozwalonego, nie goilo sie tak jak poprzednio wiec amputowalismy. Wyslalam na histopatologie...pare dni temu przyszedl wynik, swiat mi sie zatrzymal...rak plaskonablonkowy- zlosliwy. Nie bardzo pamietam co sie dzialo przez prawie 24h do momentu wizyty w klinice, dopiero po przeswietleniach i rozmowie z wetem sie uspokoilam na tyle zeby cokolwiek kumac.

Pluca czyste, lapa czysta..wyciety paluch ze sporym marginesem wiec jest szansa ze to gowno nie zdazylo sie nigdzie przemiescic. Teraz czekamy na wyniki z wycinka tego marginesu, musza kosc odwapnic...stresa mam jak cholera ale wierze ze nic tam nie znjada.

W kazdym razie Preziolek nie moze przebywac na sloncu, musi unikac urazow i zranien...wiec jak juz wczesniej bylam nadopiekuncza tak teraz to totalnie zeswirowalam na tym punkcie.

 

prezio.jpg 

 

menda.jpg 

 

:P

maniek.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

https://lh6.googleusercontent.com/-ZLly-uaDw_g/VCj4WPFDsGI/AAAAAAAAOjs/RtPvnfjzpBs/w318-h423-no/prezio.jpg - nos w nos ;)

 

https://lh5.googleusercontent.com/-PyDJu48q0Qo/VCj4QgZ4VFI/AAAAAAAAOjY/EJbtVvYIeoA/w318-h423-no/maniek.jpg - jaki uśmiech :D

 

Z Preziem będzie dobrze! W porę wycięte, z marginesem, płuca czyste. Nic złego się nie wydarzy!

Share this post


Link to post
Share on other sites

SIBO to zaburzenia wchłaniania w jelicie- pwracajace okresowo masakryczne biegunki, koszmar. Na szczęście na razie jest OK bo bidula prawie sie wykonczyla...przez chwile myslelismy juz ze nam z tego nie wyjdzie ehh

Preziowy  zflustrowany bezczynnoscia, ja zeschizowana na max i w zasadzie go z oka nie spuszczam. Dzielnie chlopak towarzyszy w ogarnianiu marnego...zwlaszcza przy zmianie pieluszek hihi 

Kubcio pojechal na 3 tyg wiec zostalam sama z tym calym zoo...i o dziwo mam wiecej czasu na wszystko niz wczesiej. 

Wszystkie psy zaakceptowaly Mariusza, kaukazy to chyba maja jakis wrodzony instynkt bo sa tak mega delikatne ze az ich nie poznaje. 

Queeni wlaczyla sie nawet opcja pilnowania i jak ciocia jedna podeszla do fotelika to poszla kontrolowac sytuacje i odgradzac marnego od intruza...a znala go pare godzin zaledwie. 

Wypadek zaczal szczac po katach, jako jedyny z kotoe chyba przezywa przybycie nowego czlonka rodziny, mam nadzieje ze mu w miare szybko przejdzie bo srednio przyjemne jest wsadzenie nogi do zasikanego buta :P 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Super zwierzęta ogarnęły temat, a i Wypadek pewnie się dostosuje.

 

Ależ choróbsko się przyplątało, biedna Gnida. Toż to maleństwo jest jeszcze. A Prezio to twardy gość jest i pozbyliście się tego problemu.

 

Zdrówka!

Share this post


Link to post
Share on other sites

ale fajny synuś  :loveu:  a co do nowotworu, to ja wczoraj wycinałam guza Patrykowi, mały był i nie wiem jakiej natury, bo czekam na wyniki histo, ale z tego co widzę podjęłam dobrą decyzję, że cięłam zawczasu, zanim się rozwinęło-  na zaś.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×