Jump to content
Dogomania

Korabiewice - pod skrzydłami Vivy. Wolontariat, adopcje, ogłoszenia!!!


mala_czarna
 Share

Recommended Posts

Koosiek i Sodalis - rozumiem, że prosciej i wygodniej było wowczas, kiedy była znana tylko wersja Agaty idealnie korespondujaca z tytułem. Była jedna prawda, nie było dyskusji. Niestety prawda jest zupełnie inna i nie jest to tylko (decyzja SKO) moje zdanie.Nie jest to żadne pranie brudów, tylko pokazywanie, że prawda, którą znaliście do tej pory jest pólprawdą, nikt was nie zmusza do czytania wszystkich postów - możecie przecież tylko czytać te, które pisze Agata.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 2.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Do zniechęconych:Przecież to nie Pani Magda Szwarc ani TOZ robią "najazdy" na inne organizacje. Ale też nie rozumiem o co właściwie wy - zniechęceni czytający macie pretensje. Dotąd głównie wypowiadali się ci, którzy chcieli udowodnić, że Korabiewice to umieralnia (jak w tytule), jeżeli ktoś już przyjął taką wersję wydarzeń i nie jest w stanie dopuścić innych argumentów - to jego sprawa. Ja nikogo nie zmuszam do czytania Decyzji Kolegium, ale uważam, że jest to niezbędne jeżeli chce się poznać całą prawdę, która nie wszystkim może mieścić się w głowie. [B]Mam wrażenie, że pewne osoby nie są chętne do żadnej współpracy, a swoje członkowstwo zmieniają jak rękawiczki[/B]. Stąd Pan Bielawski raz przyjeżdża z Pogotowiem i Strażą dla zwierząt, a teraz - jako Viva. Może więc kłótnie między organizacjami są powodowane zawsze przez te same osoby?
Widocznie niektórych "kręcą" takie spektakularne widowiska jak ostatnio w Korabiewicach, z przeskakiwaniem policjantek przez płot, włącznie.
Poza tym - na forach i portalach użytkownicy [B]spełniają rolę sędziów,[/B] którzy na podstawie przedstawionego materiału - kształtują nie tylko swoje opinie, ale także opinie innych.Nie traktujcie więc postów bezpośrednich czy nawet pośrednich uczestników wydarzeń jako kłótni, ale jako informacje pozyskane od stron.

A teraz w kilku zdaniach opiszę jak wyglądało odbieranie zwierząt w dniu 20.09.2011.
Najpierw odbyło się [B]bezprawne, niezgodne nawet ze stronniczym postanowieniem -[/B] przeszukanie całego terenu przez policjantów z grodziskiej Komendy Policji.
Policjanci dokładnie przeszukali nie tylko teren, na którym było schronisko, ale weszli także do prywatnego domu Pani Magdy Szwarc. Szukali ofiar znęcania jak też zwierząt zaniedbanych, wskazanych na dołączonym materiale zdjęciowym.
Tu muszę dodać, że zdjecia były następstwem czynu zabronionego, gdyż właścicielka nie wyraziła zgody na ich wykonanie, a tym bardziej na publikację (jedno z nich znalazło się w internecie).
W tym czasie pod bramą byłego schroniska czekało ok 10 osób min. Agata (z pewnością nie air), Cezary Wyszyński, Grzegorz Bielawski. Nie wiem, czy wszyscy oni działają jako Viva, czy też może jako jakaś jej odnoga, ale obserwując ich zachowanie nieodparcie nasuwało się porównanie ze stadem hien czekających na padlinę.
W tym czasie ci ludzie kontaktowali się zarówno z policjantami będącymi na terenie byłego schroniska jak i z Panem prokuratorem oraz wykonywali dziesiątki telefonów by osiągnąć swój cel, czyli odebrać 12 zwierząt wskazanych na fotkach.
Ja sama w tym czasie odebrałam 2 telefony, które były skutkiem ich działań: jeden od Pani M. Nowickiej - szefowej warszawskiego okręgu TOZ, a drugi nawet od Prezesa ZG TOZ.
Pani Nowicka próbowała mi w bulwersujący sposób uświadomić kogo bronię, chociaż nie wiem kiedy ona sama była ostatnio w Korabiewicach i czy w ogóle była. Uświadamianie trwało ponad 13 minut. Były to niewątpliwie naciski, które miały spowodować zmianę mojego stanowiska. Prezes TOZ poinformował mnie, że miał 2 telefony w sprawie spowodowania zmiany mojego stanowiska.
Po przeszukaniu odbyła się identyfikacja (były kłopoty - jw.) zwierząt zakończona oświadczeniem lekarza z Sochaczewa, że [B]żadne ze zwierząt nie było w sytuacji zagrażającej jego życiu.[/B]
Mimo to, zwierzęta zostały potraktowane jak dowody w sprawie (wg inf. policjantek) i miały być zabrane. Na teren byłego schroniska weszła dwójka młodych osób ze stada czekającego pod bramą, [B]z pętlami na wysięgnikach, którymi posługują się hycle dla odławiania zwierząt agresywnych, brudnych i nieznanego pochodzenia.[/B]
Na skutek protestów pracowników schroniska i Pani Magdy Szwarc nie pozwolono, by zwierzęta Pani Magdy (podobnież chore i wycieńczone) były odławiane w ten sposób.
Moim udziałem w tej sytuacji była wskazówka, by zrobić zdjecia narybkowi Vivy w pełnym rynsztunku. Po protestach - narybek się wycofał. Zdjęcia zostały zrobione. Policjantki zapytały jak wobec tego można złapać wyznaczone psy?
Gdyby miały więcej doświadczenia - wówczas sprawa byłaby oczywista. Nawet na dzisiejszym filmie - reportażu na kanale Planet – czł. organizacji odbierający zwierzęta nie stosowali hyclerskiego sprzętu w takich sytuacjach.
Przypominam, [B]że zwierzęta Pani Magdy są bardzo przyjazne, każde wręcz prosi o głaskanie. [/B]Ta sytuacja jest jeszcze jednym dowodem, że Panu Bielawskiemu, Wyszyńskiemu i Agacie oraz innym spod bramy, w przypadku Korabiewic - niekoniecznie chodzi o dobro zwierząt.
Został więc ustalony inny sposób odbioru zwierząt - taki na który zasługują!
Dopiero po tych ustaleniach wyjechałam z Korabiewic. Pod każdy z boksów podjeżdżał policyjny samochód i psy były zwabiane w pobliże klatki. Następnie zakładano im obrożę i wprowadzano do klatki. Wszystkie oczywiscie były sprawne, więc gdyby ktoś nieznajacy sytuacji zaczął w niej uczestniczyć od tego momentu, z pewnością nie przypuszczałby nawet, że te psy są odbierane z .... no właśnie - z jakiego powodu?
[B]Nie wiem jak to się stało, że poważna instytucja jaką jest Prokuratura dała się wciągnąć w tą FARSĘ.[/B]
Wydając postanowienie o odebraniu zwierząt Pan Prokurator podważył działania wieloosobowej Komisji, która dopiero w tym tygodniu zakończy swoje prace.Tu trzeba postawić pytanie - dlaczego to zrobił i na jakiej podstawie?
Jak to sie stało, że zdjęcia wyglądające w sposób przedstawiony przeze mnie we wcześniejszych postach, mogły być powodem takiej decyzji?
Odnośnie wilczycy, która na szczęście pozostała w schronisku - napiszę w odrębnym poście.
Acha! 3 lub 4 zwierzęta z tych odebranych były leczone przez lekarza, który leczy zwierzęta Pani Magdy. Pani Magda przedstawiła stosy faktur za opiekę weterynaryjną.
Przypomnijmy, że do Schroniska Pani Magdy trafiają zwierzęta chore, wyrzucone, potrącone i nie każde, nawet po zakończonym leczeniu wygląda tak zdrowo i dorodnie jak np. Agata. Nie można mierzyć wszystkich swoją miarą!Ta dygresja była nieodzowna. Dobranoc.

Link to comment
Share on other sites

A ja mam kilka pytan do mkrawczykiewicz - [B]czy uwazasz, ze nie oddawanie zwierzat do adopcji przez LATA (i nie mowie o tych kilku mies, kiedy pani Szwarc nie przeszkadza w adopcjach, ale o latach, kiedy wychodzily pojedyncze psy i koty tylko dzieki ogromnej determinacji wolontariuszy, czasami przemycane pod kurtka) rowniez jest powodem do bronienia tezy, ze pani Szwarc jest swietna osoba do prowadzenia tego miejsca? Czy koty, ktore zostaly stamtad zabrane w bardzo zlym stanie w lutym tego roku, swiadcza o tym, jakie wspaniale "spa" tam mialy?[/B] Uprzedze ataki - pomagalismy zwierzetom w Korabiewicach przetrwac zime w zeszlym roku, zamawialismy jedzenie, bo uwazamy ze zwierzeta tam przebywajace, niczym nie zasluzyly na to, aby jeszcze je glodzic (pomijajac oczywiscie troskliwa opieke...), bylismy rowniez z osobami chetnymi do adopcji psiakow, jednak pomimo zapewien powiatowego z Zyrardowa, ze p.Szwarc bedzie wydawac zwierzeta, nie byla zainteresowana. Moglismy od razu zawiezc chetne osoby do nas, bo psow do nowych domkow zabrac sie nie udalo... zostaly za brama, na pewno strasznie sie cieszac, ze dalej sa pod rewelacyjna opieka. Sorry, wspolpraca z p.Szwarc to zart. Jak tylko poczuje sie znowu pewnie, wywali kolejnych wolontariuszy za brame i tyle z tej ogromnej pomocy bedzie. /Agnieszka

Link to comment
Share on other sites

[quote name='za zwierzętami']Kto chce pomagać to i tak będzie pomagał.[/QUOTE]
Tak, ale niekoniecznie zwierzętom z Korabiewic. Jest masa potrzebujących pomocy zwierząt w miejscach o jasnej sytuacji i przeciętny, dobry, nielubiący afer czlowiek raczej nimi się zajmie, zamiast czytać kilkadziesiąt stron sprzecznych postów i zastanawiać się, czy w końcu należy się włączyć, czy lepiej nie, i czy jego pomoc faktycznie posłuży zwierzętom, czy może wesprze w jakiś sposób którąś ze stron konfliktu.

Proponuję zmienić tytuł na "Korabiewice - wątek dyskusyjny" a pomocowy zatytułować "Korabiewice - wątek pomocowy", to przynajmniej pozwoli trafić zgodnie z intencjami.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='mkrawczykiewicz']Do zniechęconych:Przecież to nie Pani Magda Szwarc ani TOZ robią "najazdy" na inne organizacje.Ale też nie rozumiem o co właściwie wy - zniechęceni czytający macie pretensje. Dotąd głównie wypowiadali się ci, którzy chcieli udowodnić, że Korabiewice to umieralnia (jak w tytule), jeżeli ktoś już przyjął taką wersję wydarzeń i nie jest w stanie dopuścić innych argumentów - to jego sprawa. Ja nikogo nie zmuszam do czytania Decyzji Kolegium, ale uważam, że jest to niezbędne jeżeli chce się poznać całą prawdę, która nie wszystkim może mieścić się w głowie. Mam wrażenie, że pewne osoby nie są chętne do żadnej współpracy, a swoje członkowstwo zmieniają jak rękawiczki. Stąd Pan Bielawski raz przyjeżdża z Pogotowiem i Strażą dla zwierząt, a teraz - jako Viva. Może więc kłótnie między organizacjami są powodowane zawsze przez te same osoby?Widocznie niektórych "kręcą" takie spektakularne widowiska jak ostatnio w Korabiewicach, z przeskakiwaniem policjantek przez płot, włącznie.Poza tym - na forach i portalach użytkownicy spełniają rolę sędziów, którzy na podstawie przedstawionego materiału - kształtują nie tylko swoje opinie, ale także opinie innych.Nie traktujcie więc postów bezpośrednich czy nawet pośrednich uczestników wydarzeń jako kłótni, ale jako informacje pozyskane od stron.

A teraz w kilku zdaniach opiszę jak wyglądało odbieranie zwierząt w dniu 20.09.2011.Najpierw odbyło się bezprawne, niezgodne nawet ze stronniczym postanowieniem - przeszukanie całego terenu przez policjantów z grodziskiej Komendy Policji.Policjanci dokładnie przeszukali nie tylko teren, na którym było schronisko, ale weszli także do prywatnego domu Pani Magdy Szwarc.Szukali ofiar znęcania jak też zwierząt zaniedbanych wskazanych na dołączonym materiale zdjęciowym.Tu muszę dodać, że zdjecia były następstwem czynu zabronionego, gdyż właścicielka nie wyraziła zgody na ich wykonanie, a tym bardziej na publikację (jedno z nich znalazło się w internecie).W tym czasie pod bramą byłego schroniska czekało ok 10 osób min. Agata (z pewnością nie air), Cezary Wyszyński, Grzegorz Bielawski. Nie wiem, czy wszyscy oni działają jako Viva, czy też może jako jakaś jej odnoga, ale obserwując ich zachowanie nieodparcie nasuwało się porównanie ze stadem hien czekających na padlinę.W tym czasie ci ludzie kontaktowali się zarówno z policjantami będącymi na terenie byłego schroniska jak i z Panem prokuratorem oraz wykonywali dziesiątki telefonów by osiągnąć swój cel, czyli odebrać 12 zwierząt wskazanych na fotkach.Ja sama w tym czasie odebrałam 2 telefony, które były skutkiem ich działań: jeden od Pani M. Nowickiej - szefowej warszawskiego okręgu TOZ, a drugi nawet od Prezesa ZG TOZ.Pani Nowicka próbowała mi w bulwersujący sposób uświadomić kogo bronię, chociaż nie wiem kiedy ona sama była ostatnio w Korabiewicach i czy w ogóle była. Uświadamianie trwało ponad 13 minut. Były to niewątpliwie naciski, które miały spowodować zmianę mojego stanowiska. Prezes TOZ poinformował mnie, że miał 2 telefony w sprawie spowodowania zmiany mojego stanowiska.
Po przeszukaniu odbyła się identyfikacja (były kłopoty - jw.) zwierząt zakończona oświadczeniem lekarza z Sochaczewa, że żadne ze zwierząt nie było w sytuacji zagrażającej jego życiu.Mimo to, zwierzęta zostały potraktowane jak dowody w sprawie (wg inf. policjantek) i miały być zabrane.Na teren byłego schroniska weszła dwójka młodych osób ze stada czekającego pod bramą, z pętlami na wysięgnikach, którymi posługują się hycle dla odławiania zwierząt agresywnych, brudnych i nieznanego pochodzenia.Na skutek protestów pracowników schroniska i Pani Magdy Szwarc nie pozwolono, by zwierzęta Pani Magdy (podobnież chore i wycieńczone) były odławiane w ten sposób. Moim udziałem w tej sytuacji była wskazówka, by zrobić zdjecia narybkowi Vivy w pełnym rynsztunku. Po protestach - narybek się wycofał.Zdjęcia zostały zrobione.Policjantki zapytały jak wobec tego można złapać wyznaczone psy?Gdyby miały więcej doświadczenia - wówczas sprawa byłaby oczywista. Nawet na dzisiejszym filmie - reportażu na kanale Planet – czł. organizacji odbierający zwierzęta nie stosowali hyclerskiego sprzętu w takich sytuacjach.Przypominam, że zwierzęta Pani Magdy są bardzo przyjazne, każde wręcz prosi o głaskanie.Ta sytuacja jest jeszcze jednym dowodem, że Panu Bielawskiemu, Wyszyńskiemu i Agacie oraz innym spod bramy, w przypadku Korabiewic - niekoniecznie chodzi o dobro zwierząt.Został więc ustalony inny sposób odbioru zwierząt - taki na który zasługują!Dopiero po tych ustaleniach wyjechałam z Korabiewic.Pod każdy z boksów podjeżdżał policyjny samochód i psy były zwabiane w pobliże klatki. Następnie zakładano im obrożę i wprowadzano do klatki. Wszystkie oczywiscie były sprawne, więc gdyby ktoś nieznajacy sytuacji zaczął w niej uczestniczyć od tego momentu, z pewnością nie przypuszczałby nawet, że te psy są odbierane z .... no właśnie - z jakiego powodu?Nie wiem jak to się stało, że poważna instytucja jaką jest Prokuratura dała się wciągnąć w tą FARSĘ.

Wydając postanowienie o odebraniu zwierząt Pan Prokurator podważył działania wieloosobowej Komisji, która dopiero w tym tygodniu zakończy swoje prace.Tu trzeba postawić pytanie - dlaczego to zrobił i na jakiej podstawie?Jak to sie stało, że zdjęcia wyglądające w sposób przedstawiony przeze mnie we wcześniejszych postach, mogły być powodem takiej decyzji?Odnośnie wilczycy, która na szczęście pozostała w schronisku - napiszę w odrębnym poście.Acha! 3 lub 4 zwierzęta z tych odebranych były leczone przez lekarza, który leczy zwierzęta Pani Magdy. Pani Magda przedstawiła stosy faktur za opiekę weterynaryjną.Przypomnijmy, że do Schroniska Pani Magdy trafiają zwierzęta chore, wyrzucone, potrącone i nie każde, nawet po zakończonym leczeniu wygląda tak zdrowo i dorodnie jak np. Agata. Nie można mierzyć wszystkich swoją miarą!Ta dygresja była nieodzowna. Dobranoc.[/QUOTE]
Dlaczego popiera pani działalność patologicznej zbieraczki zwierząt? Czy uważa pani, że Magda S. Jest w stanie efektywnie zarządzać schroniskiem?

Link to comment
Share on other sites

[quote name='rozi']Tak, ale niekoniecznie zwierzętom z Korabiewic. Jest masa potrzebujących pomocy zwierząt w miejscach o jasnej sytuacji i przeciętny, dobry, nielubiący afer czlowiek raczej nimi się zajmie, zamiast czytać kilkadziesiąt stron sprzecznych postów i zastanawiać się, czy w końcu należy się włączyć, czy lepiej nie, i czy jego pomoc faktycznie posłuży zwierzętom, czy może wesprze w jakiś sposób którąś ze stron konfliktu.
...[/QUOTE]
Zgadzam się z tym wpisem.
Nie rozumiem też, dlaczego, zamiast wyjaśniać jakieś zaszłości, nie ma tutaj zgodnej współpracy WSZYSTKICH stron na czas obecny? Idzie zima...

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Zofia.Sasza']Dlaczego popiera pani działalność patologicznej zbieraczki zwierząt? Czy uważa pani, że Magda S. Jest w stanie efektywnie zarządzać schroniskiem?[/QUOTE]

Ktos kiedys pisał ze p.Magda potrafi wzbudzic zaufanie i tak sprawa pokierowac ze to ona jest poszkodowana i taka biedna,a wszyscy poprostu sie na nia uwzieli......

Kazdy postawiony pod mur potrafi sie zmienic i obiecac złote gory czy na zawsze?
W tej sytuacji akurat watpie za duzo psich i kocich istnien poniosło smierc :-(

Link to comment
Share on other sites

[quote name='lika1771']Ktos kiedys pisał ze p.Magda potrafi wzbudzic zaufanie i tak sprawa pokierowac ze to ona jest poszkodowana i taka biedna,a wszyscy poprostu sie na nia uwzieli......[/QUOTE]
Dziwnym trafem na każdą jedną zbieraczkę się wszyscy uwzięli, to one są ofiarami, a wszystkiemu winni są jacyś ONI ;) To się leczy.

Link to comment
Share on other sites

Uważam, że nieoddawanie zwierząt do adopcji było poważnym błędem. Wiem, że ta sytuacja już się poprawia, jak do światełka w tunelu należy podejść do "dni otwartych" w Korabiewicach. I tu mam bardzo dobrą wiadomość - w ostatnią sobotę (dzień otwarty) udało się - wg moich informacji - wyadoptować 10 psiaków.

Zwierzętom przede wszystkim należy się pomoc i dlatego powtarzam - dla mnie sprawą priorytetową będzie ocieplenie barakowozu dla kotów.

Uważam, że jednej osobie, kim by ona nie była, zawsze będzie ciężko zarządzać tak dużym przedsięwzięciem, które na dodatek dotyczy żywych istot.

Kilkuosobowy zarząd jest potrzebny również po to, by eliminować błędy, które prawdopodobnie będą mialy miejsce w przypadku jednoosobowego zarządzania. Jak wiemy, nikt nie jest doskonały.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='mkrawczykiewicz']Uważam, że nieoddawanie zwierząt do adopcji było poważnym błędem. Wiem, że ta sytuacja już się poprawia, jak do światełka w tunelu należy podejść do "dni otwartych" w Korabiewicach. I tu mam bardzo dobrą wiadomość - w ostatnią sobotę (dzień otwarty) udało się - wg moich informacji - wyadoptować 10 psiaków.

Zwierzętom przede wszystkim należy się pomoc i dlatego powtarzam - dla mnie sprawą priorytetową będzie ocieplenie barakowozu dla kotów.

Uważam, że jednej osobie, kim by ona nie była, zawsze będzie ciężko zarządzać tak dużym przedsięwzięciem, które na dodatek dotyczy żywych istot.

Kilkuosobowy zarząd jest potrzebny również po to, by eliminować błędy, które prawdopodobnie będą mialy miejsce w przypadku jednoosobowego zarządzania. Jak wiemy, nikt nie jest doskonały.[/QUOTE]
Kiedy więc można spodziewać się zmian organizacyjnych? I nie, nie zgadzam się z tym, że jedna osoba nie może zarządzać schronem. Może. O ile ma do tego kwalifikacje i - jakby to sformułować... - kontakt z rzeczywistością. Kierować powinna zawsze jedna osoba. Zarząd może najwyżej kontrolować jej poczynania.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='mtf zalesie']jezdze do korabiewic od 11 lat za roznych zarzadow i chcialam podziekowac pani krawczykiewicz za rozsadne podejscie do tematu .[/QUOTE]
A ja chciałabym podziękować Magdzie S. za maleńką szylkretkę, która umarła w samą Wigilię, bo Magda S. wyłączyła prąd w "kociarni" i p. Krawczykiwewicz za popieranie takiej osoby.
Mtf zalesie - za jakich "różnych zarządów"??? Przecież w schronisku prowadzonym przez zbieraczkę każdy zarząd to dekoracja - decyduje zawsze ona sama. Tak było - do czasu - w Boguszycach i tak jest w Korabiewicach do tej pory :(

Link to comment
Share on other sites

[quote name='mtf zalesie']jezdze do korabiewic od 11 lat za roznych zarzadow i chcialam podziekowac pani krawczykiewicz za rozsadne podejscie do tematu .[/QUOTE]


Zarzady w Korabiewicach??? Od kiedy "Zarzady" mialy tam cokolwiek do powiedzenia? Jakas nowosc... mtf zalesie, skoro jezdzisz do Korabiewic od 11 lat, nigdy nie widziales/widzialas zadnego problemu ze stanem zdrowia zwierzat, brakiem adopcji itp? Wszystko bylo dobrze??? Ja tam bylam krotko i zauwazylam calkiem sporo psow, ktorym mozna by pomoc, bo przez zaniechanie owej pomocy, cierpialy... niestety pani Szwarc skutecznie owa pomoc utrudniala :( /Agnieszka

Link to comment
Share on other sites

[quote name='mkrawczykiewicz']Uważam, że nieoddawanie zwierząt do adopcji było poważnym błędem. Wiem, że ta sytuacja już się poprawia, jak do światełka w tunelu należy podejść do "dni otwartych" w Korabiewicach. I tu mam bardzo dobrą wiadomość - w ostatnią sobotę (dzień otwarty) udało się - wg moich informacji - wyadoptować 10 psiaków.

Zwierzętom przede wszystkim należy się pomoc i dlatego powtarzam - dla mnie sprawą priorytetową będzie ocieplenie barakowozu dla kotów.

Uważam, że jednej osobie, kim by ona nie była, zawsze będzie ciężko zarządzać tak dużym przedsięwzięciem, które na dodatek dotyczy żywych istot.

Kilkuosobowy zarząd jest potrzebny również po to, by eliminować błędy, które prawdopodobnie będą mialy miejsce w przypadku jednoosobowego zarządzania. Jak wiemy, nikt nie jest doskonały.[/QUOTE]
Skad ma Pani info o adopcji 10 psow:-o

Link to comment
Share on other sites

[quote name='tripti']nawet więcej: 5 dorosłych suczek i 7 szczeniaków malutkich (ok 5 tyg), czyli jak licząc co do psa to 12.[/QUOTE]

Czy wydane psiaki byly wysterylizowane? Czy zostaly podpisane umowy adopcyjne? Czy beda wizyty poadopcyjne, bo rozumiem, ze przed adopcja nikt domow nie sprawdzal? Pytania nie sa zadane, aby podburzac kogokolwiek na watku, tylko zastanawiam sie jak sie obdywaja takie "dni otwarte"... /Agnieszka

Link to comment
Share on other sites

[quote name='ostatniaszansa']Czy wydane psiaki byly wysterylizowane? Czy zostaly podpisane umowy adopcyjne? Czy beda wizyty poadopcyjne, bo rozumiem, ze przed adopcja nikt domow nie sprawdzal? Pytania nie sa zadane, aby podburzac kogokolwiek na watku, tylko zastanawiam sie jak sie obdywaja takie "dni otwarte"... /Agnieszka[/QUOTE]

nie były wysterylizowane, będą wkrótce, umowy zostały podpisane, wizyty będą na pewno.
Nie było szału na tych dniach, nikt niesprawdzony nie wziął psa, cały dzień otwarty odbił się raczej echem niż mnogością adopcji.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='tripti']nie były wysterylizowane, będą wkrótce, umowy zostały podpisane, wizyty będą na pewno.
Nie było szału na tych dniach, nikt niesprawdzony nie wziął psa, cały dzień otwarty odbił się raczej echem niż mnogością adopcji.[/QUOTE]

Super, ze sa umowy i beda dopilnowane sterylizacje :) Jezeli 12 psiakow poszlo do nowych domkow, to jest BARDZO dobrze :):):) /Agnieszka

Link to comment
Share on other sites

[quote name='ostatniaszansa']Super, ze sa umowy i beda dopilnowane sterylizacje :) Jezeli 12 psiakow poszlo do nowych domkow, to jest BARDZO dobrze :):):) /Agnieszka[/QUOTE]

Potwierdzam, że wszystkie niewysterylizowane suki będą miały wkrótce sterylkę, w tym jedna która okazała się być w ciąży. Szczeniaki z wiadomych powodów kastrację/sterylkę będą miały w późniejszym czasie. Część z nich będzie nadal ogłaszana do adopcji (uzgodnione ze schroniskiem). Umowy podpisane na wszystkie zabrane psiaki.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='mkrawczykiewicz']Pisząc o zarządzaniu miałam na myśli podejmowanie decyzji w kluczowych sprawach, w tym przypadku np. odnośnie KONIECZNOŚCI ADOPCJI, a nie działania związane z codziennym funkcjonowaniem schroniska.[/QUOTE]

Czy wydawanie psów do adopcji przez schronisko nie powinno być oczywistością, a nie "decyzją zarządu"?

Link to comment
Share on other sites

Z założenia adopcje powiny być codziennością, ale żeby przebiegały sprawnie przy tak dużej liczbie zwerząt muszą być odpowiednio zorganizowane. Przyznasz, że adopcje przy 700 zwierzętach i na tak dużym terenie to nie to samo co np. w małym schronisku w Żyrardowie, które na dodatek zajmuje teren ledwie kilkuset m2.Co zrobisz jak w tym samym dniu w krótkich odstępach zaczną przyjeżdżać osoby chętne do adopcji (gdyby przyjechali o jednym czasie - nie byłoby problemu)?Masz zapewne świadomość, że wiąże się to z wyłączeniem z innych obowiązków pracownika oprowadzającego - i to nie jednego, z zaangażowaniem wolontariuszy.Przy tym oprowadzanie nie będzie trwało 15 czy 20 minut, ale co najmniej godzinę. Widzisz więc, że w przypadku dużego schroniska, na dużym terenie sprawa wygląda zupełnie inaczej niż mogłoby sie wydawać i według mnie nie powinna odbywać się codziennie, tylko właśnie 1 lub 2 razy w tygodniu w tzw. "dni otwarte", kiedy można w to przedsięwzięcie zaangażować prawie wszystkie siły.Osoby chętne do adopcji nie powinny przecież czekać nie wiadomo ile, ale też nie mogą same poruszać sie po schronisku. Oczywiscie wyjątkiem jest umówienie się na konkretny dzień i godzinę.Odnośnie wizyt w domach adopcyjnych: powinny być, ale nie oszukujmy sie nie ma ich prawie nigdzie. Kilku moich znajomych wzięło psy z żyrardowskiego schroniska - oczywiście nie było żadnych wizyt - ani przed, ani po adopcji. Od Pani Magdy wszyscy wymagają standardów najwyższej klasy, a co z gminnymi schroniskami, w których pracownicy i zarządzający są zatrudniani za nasze pieniądze, a mimo to jest dużo gorzej niż w Korabiewicach - z jakiego punktu widzenia by nie spojrzeć?Oczywiście uważam, że nieustannie należy podnosić poprzeczkę, ale przyznacie, że ciągłe zaangażowanie w kolejne kontrole - zarówno P. Magdy jak i pracowników skutecznie blokuje zrobienie czegokolwiek.Viva bardzo się stara, by Pani Magda nie miała chwili spokoju, ani czasu dla zwierząt. Przedwczoraj była następna kontrola.No właśnie, a co sie stało z Agatą?Czy odpowiedziała już na temat planów Vivy związanych z terenami w Korabiewicach?Pytanie jest proste - są takie plany, czy nie?Hej, hej Agato, odezwij się!

Link to comment
Share on other sites

Służą oczywiście jednemu - trzeba wykazać, że Pani Magda nie radzi sobie ze swoimi zwierzętami - trzeba jej odebrać te zwierzęta, no a teren - przecież i tak formalnie nie jest już jej. Odbiór zwierząt - to początek akcji mającej na celu przejęcie w jakiejkolwiek formie (np. dzierżawy) - całego terenu. Zresztą wójt gminy mówi o dzierżawie w filmie Polsatu.

Agata zamist knuć i nasyłać policję powinna pomagać. Te 700 kg karmy o którym pisała zostało zakupione z prywatnych funduszy przez wolontariuszkę (oczywiście nie Agatę).

Link to comment
Share on other sites

[quote name='mkrawczykiewicz']Z założenia adopcje powiny być codziennością, ale żeby przebiegały sprawnie przy tak dużej liczbie zwerząt muszą być odpowiednio zorganizowane. Przyznasz, że adopcje przy 700 zwierzętach i na tak dużym terenie to nie to samo co np. w małym schronisku w Żyrardowie, które na dodatek zajmuje teren ledwie kilkuset m2.Co zrobisz jak w tym samym dniu w krótkich odstępach zaczną przyjeżdżać osoby chętne do adopcji (gdyby przyjechali o jednym czasie - nie byłoby problemu)?Masz zapewne świadomość, że wiąże się to z wyłączeniem z innych obowiązków pracownika oprowadzającego - i to nie jednego, z zaangażowaniem wolontariuszy.Przy tym oprowadzanie nie będzie trwało 15 czy 20 minut, ale co najmniej godzinę. Widzisz więc, że w przypadku dużego schroniska, na dużym terenie sprawa wygląda zupełnie inaczej niż mogłoby sie wydawać i według mnie nie powinna odbywać się codziennie, tylko właśnie 1 lub 2 razy w tygodniu w tzw. "dni otwarte", kiedy można w to przedsięwzięcie zaangażować prawie wszystkie siły.Osoby chętne do adopcji nie powinny przecież czekać nie wiadomo ile, ale też nie mogą same poruszać sie po schronisku. Oczywiscie wyjątkiem jest umówienie się na konkretny dzień i godzinę.Odnośnie wizyt w domach adopcyjnych: [B]powinny być, ale nie oszukujmy sie nie ma ich prawie nigdzi[/B]e. Kilku moich znajomych wzięło psy z żyrardowskiego schroniska - oczywiście nie było żadnych wizyt - ani przed, ani po adopcji. Od Pani Magdy wszyscy wymagają standardów najwyższej klasy, a co z gminnymi schroniskami, w których pracownicy i zarządzający są zatrudniani za nasze pieniądze, a mimo to jest dużo gorzej niż w Korabiewicach - z jakiego punktu widzenia by nie spojrzeć?Oczywiście uważam, że nieustannie należy podnosić poprzeczkę, ale przyznacie, że ciągłe zaangażowanie w kolejne kontrole - zarówno P. Magdy jak i pracowników skutecznie blokuje zrobienie czegokolwiek.Viva bardzo się stara, by Pani Magda nie miała chwili spokoju, ani czasu dla zwierząt. Przedwczoraj była następna kontrola.No właśnie, a co sie stało z Agatą?Czy odpowiedziała już na temat planów Vivy związanych z terenami w Korabiewicach?Pytanie jest proste - są takie plany, czy nie?Hej, hej Agato, odezwij się![/QUOTE]

Nie ma wizyt przedadopcyjnych? A to nowosc... u nas jakos sa. I przy wiekszej ilosci psow rowniez byly - o jakim podwyzszaniu standardow mowisz - przedadopcyjna wizyta to oczywistosc, w uzasadnionych przypadkach - po adopcyjna. Nie chodzi o to, aby wydac psa jak leci, tylko aby poszedl do dobrego domu. Rowniez nie rozumiem co to za ogromny problem pokazac psy do adopcji osobom zainteresowanym? To nie jest tak, ze korowod chetnych stoi pod schroniskiem codziennie od rana do nocy. Pani Szwarc miala ustalone wydawanie psow w soboty i w ten dzien rowniez nie byla laskawa tego zrobic. Pracownikow trojka stala dobre 2h za brama i sie na nas patrzyla, pani Magda zerkala zza firanki - faktycznie, czasu nikt nie mial, tacy zarobieni... /Agnieszka

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...