Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Julka_Bullka

BAER test

Recommended Posts

Poniewaz z tego co wiem [a szukalam juz dosc dlugo] w Polsce nie

mozna jeszcze nigdzie wykonac badania sluchu przekopalam internet i

udalo mi sie namierzyc dwie [podobno jedyne] klinki w Czechach w

ktorych to badanie jest wykonywane.

Address of Veterinary clinic JAGGY in Brno:

MVDr. Petr Šrenk

Komárovská 5

617 00 Brno

Tel: +420 545 234 035

Fax: +420 545 234 406

E-mail: [email protected]

www.jaggy.cz

Address of Veterinary clinic AA-Vet in Prag:

MVDr. Hanuš Velebný

Chmelová 2920/6, Praha 10

www.aavet.cz

[email protected]

Tel: +420 271 751 907

Koszt badania ok. 1500 koron [50 euro]

Dziele sie tym co znalazlam bo wiem, ze wcale nie tak latwo namierzyc

ten test w okolicach Polski.

Jesli kogos interesuje to mam rowniez namiary na kliniki w Austrii i

Niemczech.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z ciekawosci - co stwierdza takie badanie? Czy można wykluczyć głuchotę?

Próbowałam badać swoją bulkę (jako szczeniaka) we Wrocławiu - to stwierdzono, że nie ma żadnych zmian w "przewodach słuchowych".

Potem okazało się, że ma "wyrafinowany, absolutnie wybiórczy słuch". Objawiało się to tym, że nie słyszała strzałow, wybuchów, wołania (do domu). Słyszała miskę stawianą w drugim pokoju, szczekanie psów w nocy (na które odpowiadała), czy szelset papierka od cukierka...

Share this post


Link to post
Share on other sites

BAER [brainstem auditory evoked response] test to jest jedyne wiarygodne badanie wykrywajace dziedziczna gluchote. Mozna je wykonac juz u 6 tygodniowego szczeniecia [w wielu hodowlach w Anglii bada sie cale mioty] - ale rownie dobrze mozna badac doroslego psa.

Badanie nie ma nic wspolnego z nieprawidlowa budowa kanalu sluchowego - test ten dziala na takiej samej zasadzie jak EKG dla serca. Podpina sie elektrody do kazdego ucha i po jednej nad kazdym okiem i bada sie reakcje mozgu na drgania. Kazde ucho jest badane osobno i dzieki temu mozna stwierdzic czy pies slyszy jedno czy dwustronnie.

Dlaczego jest to jedyny wiarygodny test? Dlatego ze gluchota moze byc jedno albo dwustronna - jednostronna jest praktycznie nie do wykrycia 'domowymi sposobami' poniewaz pies slyszy doskonale jednym uchem. Poniewaz jednak jest to schorzenie dziedziczne, nie powinien byc w zadnym przypadku uzywany w hodowli.

Jesli cos jeszcze moge wyjasnic to pytaj :)

Ojciec Julki [jak i kazdy miot wychodzacy z jego hodowli] byl przebadany - Julka rowniez bedzie w 2004 roku i pies ktorym bedzie kryta rowniez bedzie musial miec wykonany ten test.

Niestety w Polsce nie ma ani jednej kliniki gdzie mozna to badanie wykonac, ale Czechy to nie koniec swiata a 50 euro nie zaden majatek a gra warta swieczki bo jak czytam maile od wlascicieli gluchych psow to mi sie plakac chce. Tym bardziej ze w Polsce nie ma dla tych psow i ich wlascicieli zadnej pomocy - ani szkoleniowcow ani nawet obrozy wibracyjnej - nic.

Share this post


Link to post
Share on other sites

jasne ze mozna - wszystko mozna [mozna sobie np. zamowic w sklepie internetowym w USA] ale ja mowie o czyms innym. Czlowiek z gluchym psem idzie do szkoleniowca a ten rozklada rece [w 99% ] idzie do sklepu zeby mu cos poradzili a tam mu proponuja smycz i kaganiec do konca zycia psa. Ile osob wie o istnieniu obrozy wibracyjnej? W tym jest problem bo w dzisiejszych czasach wszystko mozna kupic - trzebna tylko wiedziec ze to cos co chcemy w ogole istnieje i bedzie nam ulatwialo zycie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obawiam się, że jeśli chodzi o psi sprzęt i wiedzę o nim, długo jeszcze będziemy "daleko za trzecim światem". Ciekawe, bo np. w Czechach poziom tego typu wiedzy jest dużo wyższy - a co za tym idzie, mają oni dużo bogatszą ofertę sprzętu po niższych niż u nas cenach. Chociażby zwykłe kagańce - u naszych południowych sąsiadów można się zaopatrzyć w dowolny kaganiec specjalistyczny dla każdej rasy, ba ! Nawet w kilku rozmiarach i z rozróżnieniem płci pies/ suka ! Stamtad mam kagańce dla sznaucerów i chcę, kiedy belgijka dorośnie, zaopatrzyć się w kaganiec również dla niej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podam, tylko skontaktuję się z koleżanką (ona takie rzeczy przywozi), osobiście kupowałam na zawodach. Na badania do Czech wybiorę się, kiedy młoda podrośnie - mają tam badania oczu dla belgów. Dodam jeszcze, że w styczniu zapisuję się do Czeskiego Klubu Owczarka Belgijskiego - równiez kluby maja na wyższych poziomach (klub belgów : dużo lepsze testy psychiczne+testy zdrowotne po promocyjnych cenach dla członków klubu, przesyłanie materiałów klubowych, kilka razy w roku przesyłają bezpłatnie liczący 300 stron, kolorowy magazyn klubowy). Nie wiem, czy maja tez klub terrierów typu bull, ale jeśli mają - sądzę, że warto byłoby się zapisać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Julka ma rację! Tylko co z tego - dopóki badanie będzie dobrowolne, niedostępne w Polsce i szeroko nie zalecane, efekty też będą żadne. Bo przecież tylko super odpowiedzialni, zorientowani "w temacie" i naprawdę dbający o psy ze swoich miotów hodowcy zdecydują się pojechać np. z Suwałk, czy Szczecina do Czech ze wszystkimi swoimi hodowlanymi psami i sukami. Ile to procent ogółu...? :-? A nowy właściciel psa może już taką wizytę sobie darować bo na pewno (tak jak my) sam zorientuje się, że jego pies jest głuchy.

Poza tym uważam, że to nie fair ze strony ZK dopuszczać do sprzedaży psa od hodowcy, z metryką, badanego przez lekarza ze Związku, który od urodzenia ma wadę dyskwalifikującą dla rasy i nigdy nie może być np. wystawiany. A przecież kupowaliśmy psa rasy, o której powszechnie WIADOMO, że ma, jak wszystkie białasy, skłonności do dziedzicznej głuchoty. Dlatego w swojej naiwności wierzyliśmy, że szczenie z rodowodem zagwarantuje nam uniknięcie akurat tej choroby. I choć hodowca zachował się w porządku bo zaproponował wymianę suczki na zdrową nie zdecydowaliśmy się oddać Rasty po dwóch tygodniach jej pobytu u nas.

Tak się składa, że akurat my, po pierwszym okresie paniki jak będziemy żyć z kompletnie głuchym psem, dajemy sobie radę znakomicie. Ale nikt nie ma gwarancji, że trafi na tak mądrego psa, że wymyśli system własnych komend i znaków migowych czytelnych dla niego, że będzie mieszkał na odludziu przy lesie, gdzie nie ma samochodów i dużych skupisk ludzi, itp. Rasta chodzi bez smyczy, sama się nas pilnuje, jest bardzo kochanym i "udanym" psem, ale mimo to, kiedy zastanawialiśmy się nad drugim psem, jakoś skóra nam cierpła na myśl o kolejnym dalmatyńczyku, choć naprawdę lubimy tę rasę...

Share this post


Link to post
Share on other sites
A nowy właściciel psa może już taką wizytę sobie darować bo na pewno (tak jak my) sam zorientuje się, że jego pies jest głuchy.

Poza tym uważam, że to nie fair ze strony ZK dopuszczać do sprzedaży psa od hodowcy, z metryką, badanego przez lekarza ze Związku, który od urodzenia ma wadę dyskwalifikującą dla rasy i nigdy nie może być np. wystawiany.

ad1. NIE KAZDY wlasciciel psa sie zorientuje bo tak jak pisalam u psa jednostronnie gluchego moze to byc zupelnie niewidoczne schorzenie - psy doskonale slysza jednym uchem i wiec zauwazenie ze pies nie slyszy dzwiekow jest praktycznie niemozliwe.

ad2. Nie bardzo rozumiem. Jaki lekarz Zwiazku bada szczenieta na gluchote? Jaki lekarz Zwiazku w ogole bada szczenieta?

Share this post


Link to post
Share on other sites

No może nieprecyzyjnie się wyraziłam:

ad.1 Całkowitą głuchotę oczywiście można zauważyć, na jedno ucho niekoniecznie. Nie ma to jednak znaczenia dla właściciela psa (w tym sensie, że nie mozna tego leczyć) chyba, że planuje rozmnażać chore zwierze, a tego robić nie powinien.

ad.2 Tu chodziło mi o to, że w Polsce nie robi się obowiązkowych badań słuchu (w Anglii bada się wszystkie przychodzące na świat dalmatyńczyki), mimo tego, że jest to choroba charakterystyczna dla rasy. Ja w swojej naiwności myślałam, że pies rodowodowy, z metryką ZK = pies bez tej wady dziedzicznej. Że to działa tak jak obowiązek badań na dysplazję aby nie powielać chorych genów. Pretensje mam o to, że lekarz ze Związku wystawia metryki nawet chorym szczeniakom, które i tak zostaną zdyskwalifikowane - nie można ich wystawiać ani hodować.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No może nieprecyzyjnie się wyraziłam:

ad.2 Tu chodziło mi o to, że w Polsce nie robi się obowiązkowych badań słuchu (w Anglii bada się wszystkie przychodzące na świat dalmatyńczyki), mimo tego, że jest to choroba charakterystyczna dla rasy. Ja w swojej naiwności myślałam, że pies rodowodowy, z metryką ZK = pies bez tej wady dziedzicznej. Że to działa tak jak obowiązek badań na dysplazję aby nie powielać chorych genów. Pretensje mam o to, że lekarz ze Związku wystawia metryki nawet chorym szczeniakom, które i tak zostaną zdyskwalifikowane - nie można ich wystawiać ani hodować.

W Polsce niestety nie robi sie wielu potrzebnych badan :(

Odnosnie metryki, to jest to jedynie poswiadczenie pochodzenia psa - nawet dlugowlose owczarki niemieckie albo izabelowate dobki dostaja metryki bo maja do niej prawo. Co innego kwalifikacje hodowlane - tutaj masz racje, nie wiele osob przejmuje sie czymkolwiek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Polsce niestety nie robi sie wielu potrzebnych badan :(

Dlatego moim zdaniem hodowcy bulków, dogów argentyńskich, dalmatyńczyków i innych ras w typie albinosowatym powinni mieć przede wszystkim możliwość, ale i obowiązek badań słuchu u rozmnażanych zwierząt.

Tymczasem do dziś czytam rady, jak wybrać szczeniaka tych ras nie narażając się na wybór głuchego pieska - "potrząśnij kluczami lub cmoknij", śmiechu warte :evil: Ja jeszcze przez dwa tygodnie po przywiezieniu Rasty do domu cmokałam i potrząsałam przedmiotami, a ona leciała do mnie w podskokach. Jak się potem okazało nie miało to nic wspólnego z wydawanym dźwiękiem...

Ale co się dziwić, kiedy niektórzy hodowcy mówią, że u nich nie może być głuchych szczeniąt bo ich psy słyszą - to tylko świadczy jaką mają wiedzę o dziedziczeniu :-?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Julka ,co do kagancow to dzisiaj wrocilam z Czech z bulim i kupilam mu tam superowy,wielki kaganiec w ktorym moze swobodnie dyszec jest metalowy i buli w nim wcale nie wyglada jak Hannibal Lecter :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

:D Nie wiem, jak Twój, ale wiekszość czeskich kagańców ma dodatkowe regulacje bocznych pasków oraz plastikową "wkładkę" na samym końcu kagańca - "wkładka" ma mniejsze oczka, niż oczka kagańca, jest wyciągana i zapobiega zżeraniu świństw przez kaganiec (większość psów błyskawicznie opanowuje tę sztukę).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poprosze o zdjecia! Musi to swietnie wygladac!

W Czechach poza tym karmy sa tansze. W ogole w Czechach jest fajnie :) Tylko czasami nie potrafia przeliczac koron na euro ;) Szczeniak pewnej rasy mial kosztowac 2000 koron lub 800 euro

Share this post


Link to post
Share on other sites

No fajnie jest i sie ludzie buliego nie bojom tylko go glaskajom a ze nic nie rozumiem co mowia to nieszkodz.I jak bylismy w sklepie zoologicznym to swinki morskie staly w zagrodzie na podlodze i pani w sklepie wcale nie krzyczala jak buli wszedl do zagrody i je wachal.No i wyzeral im z miski oczywiscie :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

No bo wiesz, bulliki sa spokrewnione ze swinkami morskimi ;)

Swinka morska - ani to swinka, a tym bardziej morska

Bullterier - pies, ale ludzie za nim "swinia" wolaja ;)

Wiec sie chlopak poczestowal - a moze dalekie krewne go zaprosily i przywitaly "chlebem i sola"? nie, chyba raczej "salata i ziarnem" ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zapomne jak kiedys bylismy w mini zoo no i buli wylamal bramke do koziolkow.Wsrod ludzi poszedl szmer zagryzie,zabije 0X 0X 0X :evilbat: :evilbat: :evilbat: :evilbat: :evilbat: 0X 0X 0X 0X 0X

A buli poszedl spokojnie do koryta i wyzarl im kapuste i trawe :lol: .

No i od tej pory sie wstydze z nim chodzic tam gdzie cos jedza :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i teraz mi smaku na te Czechy narobiliście... tylko cholernie tam z Warszawy daleko...

Ja np. u nas nie rozumiem zakazu wstępu do sklepu zoologicznego ze psem (mam jeden, do którego mogę wejść z Chrumą, ale to tylko jeden).

Przecież większość psiego oprzyrządowania trzeba przymierzyć (w szczególności, kiedy się ma bullowatego- one jakieś zgrabne inaczej są :evilbat: ). Tak samo z zabawkami- Chruma pewnego rodzaju gumowych zabawek za nic do pyska wziąć nie chce. Niesmaczne pewnie są (a cholera całe mieszkanie jej smakuje :evilbat: ). A skąd ja mam wiedzieć, która guma smaczna :oops: ?

Kiedyś się muszę wybrać do tego bardziej psom friendly kraju i zrobić wielkie zakupy. 8)

Rybkad- a kiedy Ty się tam znowu wybierasz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...