Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
chamsti

Pilnowanie, lęk, polowanie, rozpieszczenie - jeden pies, wiele problemów :(

Recommended Posts

Miałam dylemat gdzie temat umieścić, bo, jak w temacie, mam problem z rozwiązaniem kilku skumulowanych problemów mojego psa.

Ale od początku, Yuna jest 3 letnią pinczerką średnią, kupiłam ją gdy miała pół roku, więc od 2,5 roku jest u mnie. Yuna wychowywała się na przedmieściach Warszawy, praktycznie zero ruchu ulicznego, dookoła mało się dzieje, a w domu poza nią i dwiema właścicielkami dwa inne pinczery średnie (w tym jej ojciec) i dwa koty. Trafiła tam gdy miała dwa miesiące, nie wiem jakie warunki panowały w hodowli, w której się urodziła, ani nie znam jej matki (tak, wiem, tutaj mój pierwszy błąd, że zdecydowałam się na takiego psa, jestem go świadoma, ale teraz tego nie zmienię). Tam, pod Warszawą, przez te 4 miesiące została nauczona załatwiania się na zewnątrz i zostawania w domu (tak przynajmniej zakładam, gdyż z tego co wiem zostawała sama na 8h dziennie, gdy właścicielki szły do pracy, a z załatwianiem się w domu nigdy nie było problemu). Na spacery wychodziła z dwoma pozostałymi psami i wydaje mi się, że zawsze wracała do domu, bo tamte dwa wracały na wołanie, natomiast nie była nauczona wracania gdy jest sama. To chyba tyle o jej przeszłości zanim do mnie trafiła. Kiedy przyjechałyśmy do Krakowa dało się zauważyć, że boi się samochodów (tylko kiedy znajdowała się w bliskiej ich odległości, np stojąc na przejściu dla pieszych). Z tym na szczęście szybko się uporaliśmy, częściowo nagradzaniem, częściowo na pewno przez fakt, że z czynnikiem miała do czynienia bardzo często (mieszkam w środku miasta). Prawdziwy problem pojawił się mniej więcej rok po sprowadzeniu małej do Krakowa, wtedy jeszcze w bardzo małym stopniu (tak, tu też mój błąd, że nie zaczęłam pracy od razu, tylko czekałam aż problem się nasili). Była u mnie dziewczyna z wymiany, która mieszkała, razem ze mną, w moim pokoju. Raz, gdy byłam w innym pokoju ona (dziewczyna z wymiany) wchodziła do mojego pokoju, wtedy pies pobiegł za nią szczekając i strasząc zębami. To był pierwszy raz, kiedy Yuna pokazała jakikolwiek przejaw agresji. Problem powoli, stopniowo nasilał się przez ostatnie półtora roku i obecnie do mojego pokoju nie ma prawa wejść nikt obcy (zaczyna być problem z domownikami - rodzicami i babcią. Kiedy np stoją w drzwiach pokoju mam wrażanie, że pies się boi, tylko nie wiem czego, i może w każdej chwili zaatakować gdy przekroczy się jakąś jej granicę), a żeby wprowadzić kogoś do domu zazwyczaj trzeba psa zamknąć w innym pokoju/trzymać na smyczy (zazwyczaj, bo czasem da się kogoś wprowadzić bez problemu, ale nie potrafię określić od czego to zależy). Tutaj mamy pierwszy problem - agresję i pilnowanie, możliwe że na tle lękowym. Co do pilnowania jeszcze, to kiedy np jadę z psem do kogoś nikt obcy nie ma prawa zbliżyć się do moich rzeczy, pies od razu startuje z zębami. Kolejny problem to strach przed psami. Jeżeli obcy pies nie zwraca na moją uwagi to nie ma problemu, ona go omija i ignoruje, jeżeli pies podbiega do niej (a to zdarza się często biorąc pod uwagę, że ludzie chodzą z nieodwoływalnymi psami bez smyczy) to albo zastyga w bezruchu, albo stara się uciekać (co jest niemożliwe przez smycz). Wyjątkiem są psy mniej więcej jej postury, krótkowłose (na tej podstawie wnioskuję, że lęk przed psami, jest efektem złej socjalizacji. Na początku był prawie niezauważalny, z czasem się nasilił). Kolejnym problemem jest skupienie Yuny na przewodniku... próbowałam chyba wszystkiego (również chodzenie ze śmierdziuchami pokroju suszonej wątróbki) żeby ją skupić na sobie, czasem nawet się udawało, ale z potencjalną zdobyczą (ptaki, wiewiórki, koty, jeże i inne zwierzątka) żadne nagrody nie mają szans. Podobnie w domu, kiedy ktoś przychodzi pies jest w takim stanie, że dotarcie do niego jest bardzo trudne. Ostatni problem, którego istnienie uświadomiłam sobie tak na prawdę niedawno jest rozpieszczenie. Przede wszystkim przez rodzinę, choć ja też święta nie jestem. Pies piszczy - pies jest głaskany, pies stoi przy stole - pies dostaje coś do zjedzenia ze stołu, pies piszczy przy łóżku - pies jest zapraszany pod kołdrę itd...

A, właśnie, zapomniałabym... Mniej więcej od dwóch lat Yuna ma klatkę, była do niej przyzwyczajana w 100% pozytywny sposób i przyniosło pożądany efekt - czuje się tam bezpiecznie (i mam wrażenie, że tylko tam, kiedy np ktoś z rodziny wchodzi do pokoju pies albo idzie do klatki, albo ewentualnie na moje łóżko, którego wtedy broni).

Eh, rozpisałam się, mam nadzieję, że ujęłam wszystkie istotne aspekty i niewiele nieistotnych... Teraz kolej na mój "plan naprawy Psicy"...

Po pierwsze skończyć z rozpieszczaniem psa, "naprostować" ją w tej kwestii. Jak? Przestać dawać jeść przy stole, przestać głaskać gdy się tego domaga, na spacery wychodzi zanim zacznie o nie marudzić itd (mam listę wszystkich zaobserwowanych sytuacji kiedy pies dostaje to, czego się domaga). Do tego niestety potrzebuję współpracy wszystkich domowników, co nie będzie łatwo uzyskać, ale już rozmawiam o tym i mam nadzieję, że uda się wszystkich przekonać.

Po drugie wypracować odsyłanie do klatki na komendę. Zauważyłam, że kiedy jest zamknięta w moim pokoju (gdy ktoś obcy przychodzi do domu) czasem sama z siebie kładzie się w klatce i widać, że jest wtedy spokojniejsza, cały czas nagradzam ją za takie zachowanie i postanowiłam wykorzystać to jako zachowanie zastępcze. Chciałabym osiągnąć taki efekt, że jestem w stanie odesłać psa do siebie gdy ktoś np. puka do drzwi. Ale to jest tylko "leczenie objawów" a nie rozwiązanie przyczyny, na które nie mam najmniejszego pomysłu...

Jeżeli macie pomysł na rozwiązanie któregokolwiek z tych problemów (które przeplatają się, jeden nasila drugi, trzeci uniemożliwia pracę nad pierwszym etc) to proszę o pomoc, gdyż ja osobiście nie mam pomysłu...

Na koniec dodam jeszcze, że pies jest mój, mama pomaga mi ze spacerami, z reguły wychodzi z nią raz (czasami dwa) dziennie, reszta rodziny (brat, tata i babcia) ogranicza się do akceptacji psa w domu i rozpieszczania go pod każdym możliwym względem. Ja mogę z psem zrobić wszystko, drugą osobą, której mam wrażenie, że pies ufa jest mój chłopak, który nie mieszka z nami, ale często bywa u nas (a mi zdarza się jeździć do niego z psem) i zawsze był wobec psa konsekwentny.

Ps. Mam nadzieję, że jest to chociaż w miarę czytelne i że znajdzie się ktoś kto temu podoła...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='chamsti']
Jeżeli macie pomysł na rozwiązanie któregokolwiek z tych problemów (które przeplatają się, jeden nasila drugi, trzeci uniemożliwia pracę nad pierwszym etc) to proszę o pomoc, gdyż ja osobiście nie mam pomysłu...[/QUOTE]Tak naprawde problem jest tylko jeden - brak elementarnego posłuszenstwa. Pies robi to na co ma ochotę, decyduje o wszystkim i wymusza co chce bo mu sie to opłaca. Podobnie jest z agresją - skoro nikt mu nie uświadomił ze takie zachowania sa nieakceptowalne, to dlaczego miałby zaprzestać?
Rozwiązanie problemu tez jest tylko jedno: dobry trener (ale naprawde dobry - taki który wie ze ciumkaniem i nagródkami nie likwiduje sie zachowan samonagradzających) , nauka podstawowych komend i szkolenie w grupie psów. I oczywiscie zero żarcia za darmo - jeżeli każdy kęs pies dostanie w nagrode za posłuszenstwo, łatwiej i szybciej zrozumie nowe zasady.

ps. Skupienie wypracowuje sie żmudnie i powoli zaczynając od nagradzania spojrzenia, potem wytrzymania paru sekund w okreslonej pozycji i przechodząc stopniowo do wydłużania przerw miedzy nagrodami. Na poczatku kilka/kilkanascie razy dziennie najwyżej po minucie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zaprzestanie rozpieszczania psa jest więc pierwszym etapem pracy z psem, elementarne posłuszeństwo również, ale do tego muszę znaleźć coś co zmotywuje psa do pracy, przede wszystkim w rozpraszających sytuacjach (w domu, kiedy nic się nie dzieje nie ma z tym problemu).

W jaki sposób proponujesz uświadomić psa, że jego agresja nie jest do zaakceptowania? Boję się karać psa z przypuszczeniem, że agresja wynika z lęku, kiedy pies straci zaufanie również do mnie problem będzie zdecydowanie większy niż obecnie, bo nie będzie osoby, która w jakikolwiek sposób jest w stanie nad psem zapanować.

Dobry trener - możesz kogoś polecić? (widzę, że podobnie jak ja jesteś z Krakowa, więc może znasz kogoś sensownego?)

Karmienie - Yuna obecnie dostaje dzienną porcję do miski i leży tam aż ją zje (najczęściej je późnym popołudniem/wieczorem), od razu przechodzić do karmienia za pracę czy zacząć, zgodnie z tym co wyczytałam w "Mój pies się nie boi" Nicole Wilde, od przestawienia psa na karmienie o określonych porach, a dopiero potem do karmienia za pracę?

Co do skupiania - wiem, że jest to bardzo długotrwała i żmudna praca, mimo to osiągam skupienie w domu, na klatce schodowej, natomiast na polu (nawet w najspokojniejszym miejscu) jest to nieosiągalne. Yuna w momencie wyjścia z klatki zaczyna wszystko dookoła obserwować, węszyć i nawet stojąc w jednym miejscu przez długi czas, uniemożliwiając jej wąchanie nie jestem w stanie jej skupić, bo najmniejszy ruch listka wywołany podmuchem wiatru, przelatujący ptak, cokolwiek jest najbardziej interesującą rzeczą...

ps. dzięki, że chciało Ci się to czytać i odpowiedziałaś :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='chamsti']Zaprzestanie rozpieszczania psa jest więc pierwszym etapem pracy z psem, elementarne posłuszeństwo również, ale do tego muszę znaleźć coś co zmotywuje psa do pracy, przede wszystkim w rozpraszających sytuacjach (w domu, kiedy nic się nie dzieje nie ma z tym problemu).[/QUOTE]Zmotywuje go nawet sucha skórka chleba pod warunkiem że będzie wystarczająco głodny. [QUOTE]
W jaki sposób proponujesz uświadomić psa, że jego agresja nie jest do zaakceptowania? Boję się karać psa z przypuszczeniem, że agresja wynika z lęku, kiedy pies straci zaufanie również do mnie problem będzie zdecydowanie większy niż obecnie, bo nie będzie osoby, która w jakikolwiek sposób jest w stanie nad psem zapanować.[/quote]
To zbyt powazna sprawa żeby cokolwiek mozna było sugerować przez internet. Sposób postepowania może okreslić wyłacznie trener który sie psiakiem zajmie.
[QUOTE]Dobry trener - możesz kogoś polecić? (widzę, że podobnie jak ja jesteś z Krakowa, więc może znasz kogoś sensownego?)[/QUOTE]
[url]http://www.tresura.pl/[/url]
[QUOTE] Karmienie - Yuna obecnie dostaje dzienną porcję do miski i leży tam aż ją zje (najczęściej je późnym popołudniem/wieczorem), od razu przechodzić do karmienia za pracę czy zacząć, zgodnie z tym co wyczytałam w "Mój pies się nie boi" Nicole Wilde, od przestawienia psa na karmienie o określonych porach, a dopiero potem do karmienia za pracę?[/QUOTE]Zlikwidowałabym miske od razu.

[QUOTE]Co do skupiania - wiem, że jest to bardzo długotrwała i żmudna praca, mimo to osiągam skupienie w domu, na klatce schodowej, natomiast na polu (nawet w najspokojniejszym miejscu) jest to nieosiągalne. Yuna w momencie wyjścia z klatki zaczyna wszystko dookoła obserwować, węszyć i nawet stojąc w jednym miejscu przez długi czas, uniemożliwiając jej wąchanie nie jestem w stanie jej skupić, bo najmniejszy ruch listka wywołany podmuchem wiatru, przelatujący ptak, cokolwiek jest najbardziej interesującą rzeczą...[/QUOTE]Rzecz w tym że najbardziej interesująca masz być Ty. A stojąc długo w jednym miejscu tego nie osiagniesz...

Masz pw.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×