Jump to content
Dogomania

Dogoterapia i kynoterapia, to nazwa tych samych metod?


jjuzwa
 Share

Recommended Posts

zamieszczam małe zestawienie terminologiczne:
Dogoterapia?dogoterapeuta:
Głównym założeniem jest nawiązanie relacji między zwierzęciem a pacjentem, wytworzona więź ułatwia nawiązanie kontaktu terapeutycznego z pozostałym zespołem, powoduje wzrost motywacji do ćwiczeń, wydłuża się efektywna praca korekcyjna ( B.L. Macauley, 2006)

Definicja dogoterapii przyjęta oficjalnie przez Fundację Przyjaciel brzmi: jest to terapia kontaktowa z udziałem psa polegająca na wieloprofilowym usprawnianiu dzieci i dorosłych. Dogoterapia jest rodzajem pracy uzupełniającym szeroko rozumianą rehabilitację i nie może pozostać jedyną forma terapii a stanowi uzupełnienie całości oddziaływań terapeutycznych.

Dogoterapia to jedna z form animaloterapii wykorzystująca psy. Głównie działanie tego rodzaju terapii kontaktowej polega na nawiązaniu psychicznej więzi ze zwierzęciem, co przyspiesza leczenie lub ułatwia przejście choroby (Dogtor)

Dogoterapia jest formą terapii wspomagającej leczenie oraz rehabilitację przy udziale specjalnie wyszkolonego psa i jego przewodnika. Dogoterapia ma na celu poprawę zdrowia zarówno psychicznego jak i fizycznego. (Zwierzęta Ludziom)


Dogoterapia to metodą aktywizowania i motywowania osób poprzez udział odpowiednio przygotowanego psa w celu wspomagania procesu przywracania im pełnej lub możliwej do osiągnięcia sprawności fizycznej i psychicznej oraz opanowanie umiejętności zapewniających im aktywne funkcjonowanie w codziennym życiu społecznym (moja i Moniki-do dopracowania)


Kynoterapia/kynoterapeuta
metoda wzmacniająca efektywność rehabilitacji, w której motywatorem jest odpowiednio wyselekcjonowany i wyszkolony pies. prowadzony przez wykwalifikowanego terapeutę.

bajkopisarz

Kynoterapia to system standardów i pracy według nich. Kto nie chce lub nie potrafi ich stosować, albo nie spełnia ich wymogów kynoterapeutą nie jest i nie powinien tak siebie nazywać.
Może natomiast nazywać się dogoterapeutą.


[B]tak, generalnie to dwie rożne metody. Podstawowa różnica polega na sposobie traktowania klienta (przeważnie to niepełnosprawne dziecko) i psa.[/B]

Link to comment
Share on other sites

Zarzucono mi niestaranność i ograniczoną eksplorację poznawczą. Więc zamieszczam sprostowanie: Kynoterapia to:

za Wikipedia (zamieszczona przez ptk) - metoda wzmacniająca efektywność rehabilitacji, w której motywatorem jest odpowiednio wyselekcjonowany i wyszkolony pies. prowadzony przez wykwalifikowanego terapeutę.
źródło (strona ptk): metoda wzmacniająca efektywność [B]rozwoju osobowości, edukacji[/B] i rehabilitacji, w której motywatorem jest odpowiednio wyselekcjonowany i wyszkolony pies, prowadzona przez wykwalifikowanego[B] kyno[/B]terapeutę.
Powalająca różnica!!!

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Moim zdaniem - a prosił mnie o propagowanie tematu kolega fililog polski - sprawa jest banalnie prosta.

dogoterapia - z ang. dog= pies

Czy mówimy zatem horsoterapia? Felinoterapia, a nie catsterapia.

Abnegacja polskiego społeczeństwa widać nie zna granic. Przecież wiecie, że istnieje Związek Kynologiczny, a nie Dogologiczny.... to skąd się wziął 'nowotwór' w postaci dogoterapii?

Rozpatruję oba terminy na poziomie poprawności językowej, a każda inna interpretacja mówiąca o różnych metodach pracy i podejściu do pacjenta jest zwyczająna ideologią, żeby nie napisać za Gombrowiczem inaczej...

Link to comment
Share on other sites

[quote name='n073']skąd się wziął 'nowotwór' w postaci dogoterapii?[/QUOTE]

Warto zadać to pytanie p. Czerwińskiej.

[QUOTE][SIZE=+1][B]Dogoterapia [/B]- Termin autorstwa Marii Czerwińskiej, po raz pierwszy użyty w 1996r.[/SIZE][/QUOTE]
[I]źródło: [/I][url]http://www.czeneka.org/index.php?dzial=dogoterapia[/url]

Link to comment
Share on other sites

Widać słowotwórstwo nie musi być także Pani Czerwińskeij mocną stroną.

To, że większość społeczeństwa mówi WŁANCZAĆ (a część nawet tak pisze), nie oznacza, że jest to prawidłowe sformułowanie dla słowa WŁĄCZAĆ (które pochodzi od WŁĄCZNIKA, a nie WŁANCZNIKA).

Link to comment
Share on other sites

no73
Najpierw piszesz i pytasz sie o to czy kynoterapia i dogoterapia to rozne metody, a teraz nagle piszesz o slowotworstwie. Zdecyduj sie na jaki temat mamy dyskutowac.
Czy rozmawiamy o metodach prowadzenia zajec, czy o poprawnosci jezykowej terminow?

Link to comment
Share on other sites

Nigdzie nie zapytałam się, czy kynoterapia i dogoterapia to te same metody. Czytaj ze zrozumeniem. W moich poprzednich postach nie ma znaku zapytania w tej kwestii.

Nie jestem wojowniczką poprawności językowej - wyraziłam swoją opinię na ten temat - widoczną w postach powyżej.

Zastanawia mnie tylko dlaczego akurat dogoterapia, a nie dogsterapia....jeśli już podążamy tem tropem...


[quote name='ElGreco']no73
Najpierw piszesz i pytasz sie o to czy kynoterapia i dogoterapia to rozne metody, a teraz nagle piszesz o slowotworstwie. Zdecyduj sie na jaki temat mamy dyskutowac.
Czy rozmawiamy o metodach prowadzenia zajec, czy o poprawnosci jezykowej terminow?[/QUOTE]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='n073']Moim zdaniem - a prosił mnie o propagowanie tematu kolega fililog polski - sprawa jest banalnie prosta.

dogoterapia - z ang. dog= pies

Czy mówimy zatem horsoterapia? Felinoterapia, a nie catsterapia.

Abnegacja polskiego społeczeństwa widać nie zna granic. Przecież wiecie, że istnieje Związek Kynologiczny, a nie Dogologiczny.... to skąd się wziął 'nowotwór' w postaci dogoterapii?

Rozpatruję oba terminy na poziomie poprawności językowej, a każda inna interpretacja mówiąca o różnych metodach pracy i podejściu do pacjenta jest zwyczająna ideologią, żeby nie napisać za Gombrowiczem inaczej...[/QUOTE]

o7 nie jątrz niepotrzebnie. Na tym poziomie dyskusję przerabiano , no może z 10 lat temu.
Sugeruję - poproś swojego wnikliwego kolegę-filologa, by ci coś opowiedział ot np o wypieraniu greki przez łacinę,a sama oprotestuj i oflaguj budy z hot dogami (a mają większy wpływ na poprawę samopoczucia niż kynoterapia) - więc termin grecki byłby adekwatniejszy ;)

Link to comment
Share on other sites

Nie rozumiem skąd wymiana zdań może być jątrzeniem. Kogoś drażni, że przedstawiłam swój punkt widzenia i go jeszcze uargumentowałam? (Do żadnego z moich stwierdzeń nie potrafiłaś się odnieść)






[quote name='Anah']o7 nie jątrz niepotrzebnie. Na tym poziomie dyskusję przerabiano , no może z 10 lat temu.
Sugeruję - poproś swojego wnikliwego kolegę-filologa, by ci coś opowiedział ot np o wypieraniu greki przez łacinę,a sama oprotestuj i oflaguj budy z hot dogami (a mają większy wpływ na poprawę samopoczucia niż kynoterapia) - więc termin grecki byłby adekwatniejszy ;)[/QUOTE]

Link to comment
Share on other sites

Nie chodziło mi o udowodnienie, że "dogoterapia" to błąd, tylko niekonsekwencja z punktu widzenia polskich zasad słowotwórstwa.
"Dogoterapia" została umieszczona w Słowniku Języka Polskiego PWN, więc uznano to słowo za poprawne. Trudno. Jest łatwe do wymówienia i odmieniania, przyjęło się, pewnie zostanie.

Ale dla mnie interesujące jest to, że to przykład na ciekawą tendencję narodu. Dotychczas w polskim języku tworzono nazwy różnych terapii przez dodanie do słowa "terapia" przedrostków z łaciny, greki albo - rzadziej - z polskiego (np. ziołoterapia). A w tym przypadku dodano przedrostek z angielskiego, co moim zdaniem nie ma tu żadnego uzasadnienia.

Nie przychodzą mi do głowy inne polskie nazwy terapii stworzone w ten sposób, ale może istnieją. Znacie jakieś?

Poszperałam w necie na ten temat. Co ciekawe, w innych językach nazwa omawianej przez nas terapii, powstała właśnie wg zasady, którą opisałam powyżej. Czesi mają nazwę "canisterapie" - dodali przedrostek łaciński. Niemcy zaś dodali niemieckie słowo hund = pies i mają "Therapiehund" (podobnie jest w innych językach germańskich). Tylko my w Polsce użyliśmy do tego angielszczyzny. Po co?

Żeby chociaż w języku angielskim istniało słowo "dogotherapy", można by traktować dogoterapię jako zapożyczenie. Ale nie znalazłam dowodu, żeby istniało - w internecie "dogotherapy" pojawia się tylko na stronach polskich, w tekstach po angielsku tłumaczonych z polskiego, zapewne przez polskich tłumaczy.

Według mnie zatem "dogoterapia" jest z punktu widzenia słowotwórstwa dziwolągiem, dowodzącym naszego ślepego zapatrzenia w język angielski.

dziękuję

Link to comment
Share on other sites

[quote name='n073'] ... A w tym przypadku dodano przedrostek z angielskiego, co moim zdaniem nie ma tu żadnego uzasadnienia. dziękuję[/QUOTE]
Istnieje teoria, że termin utworzono od rasy psa - dog, nie od >dog, z j.ang.
Ja natomiast nie rozumiem , dlaczego METODĘ mamy nazywać terapią, a jak już dlaczego nie wykorzystamy rodzimego języka, wszak my nie gęsi.. Psiolecznictwo - czy nie brzmi dumnie?

Link to comment
Share on other sites

[quote name='obserwator.live']Istnieje teoria, że termin utworzono od rasy psa - dog, nie od >dog, z j.ang.
Ja natomiast nie rozumiem , dlaczego METODĘ mamy nazywać terapią, a jak już dlaczego nie wykorzystamy rodzimego języka, wszak my nie gęsi.. Psiolecznictwo - czy nie brzmi dumnie?[/QUOTE]


Po pierwsze, to psolecznictwo, a nie psiolecznictwo, jeśli już. Bo tego typu złożenia tworzy się od rzeczowników (pies), a nie przymiotników (psi). Ale rzeczywiście dla mnie właśnie takie słowo byłoby bardziej logiczne jako synonim kynoterapii niż dogoterapia.

Po drugie: kynoterapia wykorzystuje do pomocy nie tylko psy rasy dog. Jeśli tak, to teoria, że nazwa "dogoterapia" pochodzi od nazwy rasy psa, przynosi kolejny argument za nazwą "kynoterapia", która jest bardziej ogólna, bo odnosi się do terapii z wykorzystaniem psów różnych ras, a nie tylko dogów.

W załączonym linku od Rafki był wywód o przypadkach w grece i tym, że "kynoterapia" może sugerować leczenie psów. Moim zdaniem takie obawy są nieuzasadnione, bo istnieje w języku polskim dużo podobnie utworzonych nazw terapii i wszyscy rozumieją je jako leczenie ludzi.

Link to comment
Share on other sites

Złożenie (compositum) –wyraz, który powstał poprzez połączenie co najmniej dwóch rdzeni [U][/U]bądź ich derywatów oraz łączącego je międzyrostka.
W złożeniach, w których pierwszy człon jest rzeczownikiem, przymiotnikiem, zaimkiem lub liczebnikiem (...) Kolega polonista chyba na pierwszym roku jeszcze?
Rozłożenie słowa kynoterapia jak to interpretuje ptk, (pies istnieje tam w dopełniaczu) jasno precyzuje, że chodzi o leczenie psa, I twoja interpretacja i domysły są tu bez znaczenia, niestety... Mamy chemioterapię i używamy syntetycznych związków chemicznych w celu zwalczania chorób, mamy krioterapię i leczymy zimnem. Czyli idąc twoim tropem leczymy psem?

Link to comment
Share on other sites

[quote name='obserwator.live']Złożenie (compositum) –wyraz, który powstał poprzez połączenie co najmniej dwóch rdzeni bądź ich derywatów oraz łączącego je międzyrostka.
W złożeniach, w których pierwszy człon jest rzeczownikiem, przymiotnikiem, zaimkiem lub liczebnikiem (...) Kolega polonista chyba na pierwszym roku jeszcze?
Rozłożenie słowa kynoterapia jak to interpretuje ptk, (pies istnieje tam w dopełniaczu) jasno precyzuje, że chodzi o leczenie psa, I twoja interpretacja i domysły są tu bez znaczenia, niestety... Mamy chemioterapię i używamy syntetycznych związków chemicznych w celu zwalczania chorób, mamy krioterapię i leczymy zimnem. Czyli idąc twoim tropem leczymy psem?[/QUOTE]

Rozumiem Obserwatorze.live, że również skończyłeś filologię polską i możesz na równi dyskutować z moim kolegą, czy może znalazłeś definicję złożenia na wikipedii i myślisz, że tym sposobem cofniesz kolegę na pierwszy rok?

Ponawiam pytanie:czy możesz przytoczyć inne nazwy lecznictwa, które w pierwszym członie mają przymiotnik?

Wiadomo, że w języku naukowym powie się leczenie raczej za pomocą psa, ale tak samo nie powie się leczenie chemią, tylko za pomocą chemii, czy syntetycznych związków chemicznych - jak sobie życzysz.


Tyle w kwestii słowotwórstwa.

Prawda jest taka, że bój o nazwę kyno/dogo jest linią demarkacyjną między zwolennikami PZD/PTK... Szkoda tylko, że zwolennicy opcji dogo nie potrafią przyznać, że faktycznie - nazwa wzięta z księżyca... Bo ja potrafię zrozumieć, że dogoterapia się przyjęła (sama używam tej nazwy w rozmowach z ludźmi, którzy nie 'czuja' podtekstu ideologicznego) i rozumiem, że nazwa dogo jest bardziej zrozumiała i przejrzysta dla gawiedzi, co nie znaczy, że jest poprawna...

Link to comment
Share on other sites

Lubię motywować ludzi do intelektualnego wysiłku :)
Nie bardzo wiem co i komu i po co chcesz udowodnić.
Z zacytowanej definicji jasno wynika, że w złożeniach pierwszy człon może być przymiotnikiem. Może być pso jak i psio (przymiotnik psi (od pies) ,+ interfiks (wrostek) -o,-+ rzeczownik terapia)
Kynoterapia nie ma nic wspólnego z nauką, a wręcz jest od niej daleko, a upieranie się, by używać na siłę "kynoterapia" wpycha ją tym bardziej w mroczny świt pseudonauki.
Dogo/kyno nie jest terapią, więc oba terminy są nieprawidłowe.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='obserwator.live']Lubię motywować ludzi do intelektualnego wysiłku :)
Nie bardzo wiem co i komu i po co chcesz udowodnić.
Z zacytowanej definicji jasno wynika, że w złożeniach pierwszy człon może być przymiotnikiem. Może być pso jak i psio (przymiotnik psi (od pies) ,+ interfiks (wrostek) -o,-+ rzeczownik terapia)
Kynoterapia nie ma nic wspólnego z nauką, a wręcz jest od niej daleko, a upieranie się, by używać na siłę "kynoterapia" wpycha ją tym bardziej w mroczny świt pseudonauki.
Dogo/kyno nie jest terapią, więc oba terminy są nieprawidłowe.[/QUOTE]

Kolega filolog (nie związany z psami) przygląda się naszej dyskusji - w związku z tym, że zmotywowałeś mnie do intelektualnego wysiłku - pozwoliłam zadać Twoje pytania Mojemu Filologowi.

Oto jego stanowisko:
Zwrócił on uwagę, że w naszej dyskusji nie napisałam, że WSZYSTKIE złożenia są tworzone od rzeczowników, tylko złożenia TEGO TYPU. Więc zacytowana przez Ciebie definicja mojego stwierdzenia nie obala. Pisząc "tego typu", chodziło mi o złożenia ze słowem "lecznictwo". Np. jest ziołolecznictwo, a nie ziołowolecznictwo.

Podał przykład:

"Aby wydzielić rdzeń, odmieniamy wyraz podstawowy przez przypadki i patrzymy, co pozostaje nieodmienne. A zatem: pies, psa, psu, psa, psem, psie, psy, psów, psom, psami, psach... Widać, że rdzeniem jest PS, a nie PSI. W mianowniku jest forma oboczna.

Do rdzenia PS dodajemy interfiks O i rzeczownik LECZNICTWO. Co powstaje? Psolecznictwo."

Zasugerował nam także, abyśmy zwrócili uwagę na sens. Psiolecznictwo oznaczałoby raczej "psie lecznictwo", a nie "lecznictwo za pomocą psa". Przecież tu chodzi o psa, a nie coś, co ma psie właściwości. Zauważ, że złożenia z przymiotnikiem nadają drugiemu członowi właśnie takie znaczenie: cudzoziemiec - ktoś z cudzej ziemi, niskopodłogowy - mający niską podłogę.

"Kynoterapia nie ma nic wspólnego z nauką, a wręcz jest od niej daleko," - czy mam rozumieć, że by nazwać coś terapią musi być związane z nauką? Jakie są tego warunki? Aromaterapia? Fototerapia?

Link to comment
Share on other sites

Może poszukaj tematu, gdzie będziesz się mogła samodzielnie czymś wykazać, w tym chyba sobie specjalnie nie radzisz.
Edytuję, bo gotowa jesteś jeszcze pomyśleć, ze chcę cię obrazić lub brak mi argumentów. Nie, ale nie chce mi się dalej prowadzić tej rozmowy. Nie chce mi się cytować twoich wcześniejszych wypowiedzi i wskazywać w nich sprzeczności, nie chce mi się robić wykładu o łacinie, grece i angielskim (odnośnie hot dogów, dlaczego nie użyto gr. >zestos skilos<?), ani o tym, dlaczego w pewnych dziedzinach nauki (jak np medycyna, czy biologia) stosuje sie terminy greckie i łacińskie, i dlaczego niektórzy propagatorzy i szamani nalegają , by stosowane przez nich "terapie" miały jak najmądrzejsze (naukowe wręcz) nazwy. Nie chce mi się, bo od jutra nikt nie zastosuje ani pso, ani psioterapii - a powracając do doga, skoro może był to pierwszy w Polsce pies, którego użyto do wspomagania leczenia, to dlaczego nazwa nie może być od niego?(jest wiele nazw metod pochodzących od ich twórcy ;) ). Nie chce mi się skoro nie widzisz różnicy między (niech będzie) psoterapią a aromatoterapią ( no chyba, że mówimy o psim smalcu).

Link to comment
Share on other sites

  • 8 months later...

[COLOR=#0066FF]Proszę o ustosunkowanie się do poprawności językowej słów: [I]kynoterapia[/I] i [I]dogoterapia[/I]. [/COLOR]
W polszczyźnie jest bardzo dużo wyrazów złożonych z drugim członem: [I]-terapia[/I], por. [I]bakterioterapia, psychoterapia, chemioterapia, ziołoterapia, muzykoterapia, krioterapia, aeroterapia, fitoterapia, autoterapia, proteinoterapia[/I]. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie, żeby zaakceptować termin [I]kynoterapia[/I] ‘terapia z udziałem psa’ (greckie: [I]kýōn, kynós[/I] ‘pies’+ [I]-terapia[/I] z łaciny: [I]therapia[/I], a to z greckiego [I]therapeíā[/I]). Podobnie zbudowany jest wyraz [I]dogoterapia[/I], tyle tylko, że w pierwszym członie złożenia pojawia się leksem angielski [I]dog[/I], a nie grecki [I]kýōn, kynós[/I]. [B]Jednak wyraz [I]kynoterapia[/I] wydaje się lepszy, bo poza słowem [I]dogoterapia[/I] brak innych wyrazów z członem [I]dog[/I], gdy tymczasem z greckim [I]kyno-[/I] mamy jeszcze: [I]kynolog, kynologia, kynologiczny[/I][/B].

źródło:[URL]http://poradniajezykowa.us.edu.pl/baza_archiwum.php[/URL]

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...