Jump to content
Dogomania
yumanji

gdzieś jest TAKI DOM...gdzie jest ich moc, gdzie dostają Miłość i odzyskują Wiare

Recommended Posts

[quote name='Donvitow']Zastanów się co piszesz. ..... W przeciwieństwie do Ciebie co D...py od kompa nie ruszyłaś jeżdżę z psami i wiem ile kilometrów. [B]Nawet Norymberga mi nie jest obca[/B].[/QUOTE]

Tam sporo było wyznawców jedynej słusznej racji.

Ty również zastanów się co piszesz.

Rzekomo użalasz się nad losem psów u zbieraczki-wiedźmy.
Hipokryzja.
Czy próbujesz zrobić cokolwiek dla tych psów?
Może spróbujesz wyzwolić z jej pazernych, ordynarnych szponów chociaż jednego, by ulżyć jego doli?
Znajdziesz jakiemuś miejsce?
Dom stały albo tymczasowy?
Zaszczepisz? Odrobaczysz? Nakarmisz?
Nie?
I nikomu na to nie pozwolisz?
A może uważasz, że skalane dotykiem yumanji powinny spłonąć razem z nią na stosie?
Tak dla przykładu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='memory']Tam sporo było wyznawców jedynej słusznej racji.

Ty również zastanów się co piszesz.

Rzekomo użalasz się nad losem psów u zbieraczki-wiedźmy.
Hipokryzja.
Czy próbujesz zrobić cokolwiek dla tych psów?
Może spróbujesz wyzwolić z jej pazernych, ordynarnych szponów chociaż jednego, by ulżyć jego doli?
Znajdziesz jakiemuś miejsce?
Dom stały albo tymczasowy?
Zaszczepisz? Odrobaczysz? Nakarmisz?
Nie?
I nikomu na to nie pozwolisz?
A może uważasz, że skalane dotykiem yumanji powinny spłonąć razem z nią na stosie?
Tak dla przykładu.[/QUOTE]

Przecież dostanie odpowiedź taką, jak ja, kiedy napisałam, że jest dom dla Fiony .........................

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Ewa i flatki']Przecież dostanie odpowiedź taką, jak ja, kiedy napisałam, że jest dom dla Fiony .........................[/QUOTE]


A pamiętasz, co sama napisałaś?

Gdy napisałaś, że masz propozycję domu dla suczki Fiony, zapytałam zwyczajnie, jak to robi wiele osób w takich przypadkach o jakieś szczegóły, informacje na temat domu, który chciałby ją przygarnąć.

Co odpowiedziałaś i jakim tonem?

[quote name='Ewa i flatki']Mam nadzieję, że adoptować ją będziemy od Fundacji Zwierzęca Polana, więc to oni dostaną dane chętnych.[/QUOTE]


Czy ja prosiłam Cię o dane chętnych, adres, nazwisko, albo jakiekolwiek osobiste informacje?

Zapytałam życzliwie i w sensie ogólnym, bo dobrze jest wiedzieć, gdy ktoś chce przygarnąć pieska, w jakie warunki pies by wszedł.
To ważne dla psa, czy miasto, czy wieś, czy blok, czy dom z ogródkiem, czy rodzina liczna i np. z dziećmi, czy osoby młode, czy starsze.
Na podstawie takich danych można przypuszczać, czy domek byłby odpowiedni dla psa, a pies dla domku, na takiej m.in. podstawie podejmuje się jakieś decyzje.
Są chętni?
Przecież można im podać numer telefonu yumanji, jeśli szczerze chcą Fionkę, pewni potrafiliby się dogadać bez pośrednictwa dla dobra psa.
Może już chociaż ona miałaby dom.

Odnoszę wrażenie, że tak naprawdę nikomu nie zależy, by psy znalazły domy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='ulka 1108']czytam cały czas ten wątek i jak myślicie, ze tu jest lincz to proponuję wejść na FB, jest tam wydarzenie o nielegalnym hotelu u NERIS, naprawdę fantastycznie bo jest następna afera[/QUOTE]

No proszę Cię: Neris się nie wyniosła od swoich zwierząt,kiepskie warunki dzieli z nimi po równo. Znam ją osobiście i uwierz - jest wielka różnica !

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Vasco']Oby psy ogłaszane nie skończyły tak jak Skinni. On miał ogłoszenia, kasę na behawiorystę, chętny dom i co?[/QUOTE]

Oby!
I oby nigdy i nigdzie nie dochodziło do takich sytuacji.
No, ale co, nie próbować wcale?

Skinni... :(

Skinni na behawiorystę miał ledwie 100 zl, wystarczyłoby pewnie na jedno spotkanie.

Może, gdyby doszło do konsultacji z behawiorystą, byłoby wiadomo, że nad psem trzeba solidnie popracować, może zmienić mu hotel na jakiś ośrodek szkoleniowy, albo szukać DT z możliwością pracy z psem lub dostępem do szkoleń.
Bez tego nie było sensu chorego psa ogłaszać.
W tym czasie na fotkach wyglądał chyba dobrze, ale zdrowy przecież nie był, a stan się pogłębiał.

Szkoda, że do konsultacji nie doszło, ale z perspektywy czasu patrząc, behawiorysta niewiele mógłby zrobić poza oceną zachowań i udzieleniem wskazówek.

Uczestniczyłaś w wątku, wpłacałaś dla Skinniego stałą, sama widziałaś, że na systematyczną pracę z psem kasy nie było, dekalracji tyle co nic, fundacja nie miała i w ogóle nie była zainteresowana, Skinniemu brakowało w tym czasie nawet na utrzymanie.
Wątpię, czy behawiorysta dojeżdżałby do psa na swój koszt i pracował z nim za friko.
Yumanji, nawet gdyby chciała z nim pracować i była w dobrej sytuacji finansowej, (a nie była i pisała o tym), przy tej ilości psów nie mogłaby Skinniemu poświęcić wystarczającej ilości czasu i uwagi.

Że do adopcji nie doszło - może i to lepiej?
Osoba chcąca go adoptować mogłaby sobie nie poradzić z takimi problemami, a Skinni miałby kolejną traumę.
Bardzo mnie boli myśl o nim, cale dotychczasowe jego życie to pasmo udręki.
Może teraz coś w jego życiu zmieni się na plus?

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='memory']Oby!
I oby nigdy i nigdzie nie dochodziło do takich sytuacji.
No, ale co, nie próbować wcale?

Skinni... :(

Skinni na behawiorystę miał ledwie 100 zl, wystarczyłoby pewnie na jedno spotkanie.

Może, gdyby doszło do konsultacji z behawiorystą, byłoby wiadomo, że nad psem trzeba solidnie popracować, może zmienić mu hotel na jakiś ośrodek szkoleniowy, albo szukać DT z możliwością pracy z psem lub dostępem do szkoleń.
Bez tego nie było sensu chorego psa ogłaszać.
W tym czasie na fotkach wyglądał chyba dobrze, ale zdrowy przecież nie był, a stan się pogłębiał.

Szkoda, że do konsultacji nie doszło, ale z perspektywy czasu patrząc, behawiorysta niewiele mógłby zrobić poza oceną zachowań i udzieleniem wskazówek.

Uczestniczyłaś w wątku, wpłacałaś dla Skinniego stałą, sama widziałaś, że na systematyczną pracę z psem kasy nie było, dekalracji tyle co nic, fundacja nie miała i w ogóle nie była zainteresowana, Skinniemu brakowało w tym czasie nawet na utrzymanie.
Wątpię, czy behawiorysta dojeżdżałby do psa na swój koszt i pracował z nim za friko.
Yumanji, nawet gdyby chciała z nim pracować i była w dobrej sytuacji finansowej, (a nie była i pisała o tym), przy tej ilości psów nie mogłaby Skinniemu poświęcić wystarczającej ilości czasu i uwagi.

Że do adopcji nie doszło - może i to lepiej?
Osoba chcąca go adoptować mogłaby sobie nie poradzić z takimi problemami, a Skinni miałby kolejną traumę.
Bardzo mnie boli myśl o nim, cale dotychczasowe jego życie to pasmo udręki.
Może teraz coś w jego życiu zmieni się na plus?[/QUOTE]


a TO NAPEWNO ZMIENIŁO SIĘ I TO NA BARDZO DUŻY PLUS!!! ALE AKURAT TOBIE TŁUMACZYĆ TEGO NIE ZAMIERZAM .

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Kinia1984']zauważ fakt że yumanji nie była zainteresowana oddaniem psa...nikomu...[/QUOTE]

Nie neguję, że w ostanim czasie tak było/mogło być.

Ale ja mówię o czasie z przed mniej więcej roku, kiedy skladałyśmy się (we trzy chyba) na behawiorystę, kiedy yumanji kilkakrotnie pisała, że stan Skinniego się pogarsza, że pies w kojcu traci panowanie nad sobą, że biega w kółko za nieistniejacym ogonem.
Widać było już wtedy, że coś złego się z nim dzieje.
Już wtedy było potrzebne zainteresowanie, pomoc dla niego, jakieś decyzje, podjęcie jakichś kroków.
To już wtedy trzeba było przyjechać, zobaczyć, szukać dla psa pomocy i innego miejsca.
Nie padła wtedy żadna propozycja, że Skinniego zabierzecie i nie było prób zabrania go.

Nie zwalajcie całej winy na yumanji i na rzekomą niewiedzę o problemach psa.

Jeżeli faktycznie nie wiedziałyscie o problemach Skinniego, to pewnie nawet nie zaglądałyście na watek, a to świadczy o braku zainteresowania podopiecznym.

Jeżeli zaglądalyście, nie możecie mówić, że nie wiedziałyście o tych problemach.
A to z kolei świadczy, że unikałyscie tematu, że wygodniej było nie widzieć co się dzieje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='memory']Nie neguję, że w ostanim czasie tak było/mogło być.

Ale ja mówię o czasie z przed mniej więcej roku, kiedy skladałyśmy się (we trzy chyba) na behawiorystę, kiedy yumanji kilkakrotnie pisała, że stan Skinniego się pogarsza, że pies w kojcu traci panowanie nad sobą, że biega w kółko za nieistniejacym ogonem.
Widać było już wtedy, że coś złego się z nim dzieje.
Już wtedy było potrzebne zainteresowanie, pomoc dla niego, jakieś decyzje, podjęcie jakichś kroków.
To już wtedy trzeba było przyjechać, zobaczyć, szukać dla psa pomocy i innego miejsca.
Nie padła wtedy żadna propozycja, że Skinniego zabierzecie i nie było prób zabrania go.

Nie zwalajcie całej winy na yumanji i na rzekomą niewiedzę o problemach psa.

Jeżeli faktycznie nie wiedziałyscie o problemach Skinniego, to pewnie nawet nie zaglądałyście na watek, a to świadczy o braku zainteresowania podopiecznym.

Jeżeli zaglądalyście, nie możecie mówić, że nie wiedziałyście o tych problemach.
A to z kolei świadczy, że unikałyscie tematu, że wygodniej było nie widzieć co się dzieje.[/QUOTE]

całe szczęście żę ty czuwałaś nad skinnim !!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='AGA35']a TO NAPEWNO ZMIENIŁO SIĘ I TO NA BARDZO DUŻY PLUS!!! ALE AKURAT TOBIE TŁUMACZYĆ TEGO NIE ZAMIERZAM .[/QUOTE]

Znając Cię z podobnych wystąpień na forum, nie jestem zaskoczona i niczego innego się nie spodziewałam :lol:
Przydałoby się mniej krzyku, a więcej kultury i co najważniejsze - odpowiedzialności.

Share this post


Link to post
Share on other sites
widzisz nie każdy jest taki odpowiedzialny i kulturalny jak ty .ale uwierz mi żę w te klocki to cienki bolek jestem nikt nie dorówna pewnej pani......
obyś nie musiała tego widzieć i słyszeć bo twoje kulturalne uszy mogły by tego nie znieść.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='AGA35']całe szczęście żę ty czuwałaś nad skinnim !!!![/QUOTE]


To nie ja byłam osobą decyzyjna i odpowiedzialną za Skinniego.
Przez wątek przewinęło się pare osób, które próbowaly czuwać nad Skinnim.
Odeszły, nie widząc możliwości współdziałania, niektóre słusznie rozżalone.

AGA35, traktujesz mnie jak osobistego wroga, chociaż nim nie jestem.
Wścieka Cię kilka słów prawdy i fakt, że ktoś wprost o tym pisze.
Mógłby ominąć, udawać, że nie dostrzegł.
Byłoby cacy?
Wiem, że nie jesteś złym człowiekiem, domyślam się też, że czujesz się winna, ale nie chcesz się do tego przyznać.
Nie wytykalabym tego, gdybyś nie probowała przerzucić własnych win na yumanji, ale w nerwach gotowa jesteś przerzucić je na wszystkich, w tym i na mnie.
Ja nie twierdzę, że yumanji jest bez winy.
Ja tylko zauważam, że są wspólwinni w co najmniej równym stopniu.

A co do zachowania...

Sama zobacz, jak reagujesz na moje posty.
Tracisz panowanie nad sobą, walisz wtedy teksty dużą czcionką, krzyczysz, strzelasz fochy.
Yumanji postępuje podobnie i chociaż żadnej z Was się to nie spodoba - macie zbliżone reakcje.
W obu przypadkach obroną jest atak.
Pomyśl o tym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='memory']
Wiem, że nie jesteś złym człowiekiem, domyślam się też, że czujesz się winna, ale nie chcesz się do tego przyznać.
Nie wytykalabym tego, gdybyś nie probowała przerzucić własnych win na yumanji, ale w nerwach gotowa jesteś przerzucić je na wszystkich, w tym i na mnie.
Ja nie twierdzę, że yumanji jest bez winy.
Ja tylko zauważam, że są wspólwinni w co najmniej równym stopniu.

[/QUOTE]
a ja się z tym troszkę nie zgodzę jednak yumanji dostawała przynajmniej od końca tamtego roku bardzo regularnie kasę, wiem bo przelewy są z mojego i Agi konta (mogę wstawić potwierdzenia) Pies jest zagłodzony...nie ma chorej trzustki itp... w 2 tygodnie przytył 3 kg bo je regularnie. Te pieniądze powinny spokojnie starczyć na 2 worki karmy...ja swoje 2 psy utrzymuje za podobną kwotę , łącznie ze środkami na kleszcze i na robale...Na chłopski rozum trzeba to wziąć...ona z tych samych pieniędzy nie płaciła Zus i US jak inne hotele w których psy tak nie wyglądają ...nie musza też siedzieć za te same pieniądze w syfie po kostki w zamknietej łazience odcięte od świata...na sam koniec okno zasłoniła szmatą...komu na złość zrobiła? nam????tak jej na nim zależało??? raczej nie...jeszcze bezczelnie wmawiała że pies należy do niej...nie życzę nikomu oglądania podobnej sytuacji...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kinia1984, masz prawo i rozumiem, o czym piszesz, naprawdę.

Tylko może (nie musi, to żaden pewnik, tylko przypuszczenie) ta stabilność, o której piszesz przyszła za późno?
I dla Skinniego i dla yumanji?

Nie mam powodów, by nie wierzyć Bonsai, czy bric-a-brac, które bywały u yumanji, że chociaż warunki były więcej niz skromne, jednak psy opiekę mialy dobrą.
Potwierdza to Szalony Kot (koosiek?), pisało o tym kilka osób, które przez jakiś czas miały psy u yumanji.
Na fotkach z minionych lat psy wyglądały zupełnie dobrze.
Skinni na fotkach też pięknie wyglądał.
Błyszczący, postawny, niemal uśmiechnięty.
Wszyscy się zachwycili oglądając.
Nie wierzę, że to Photoshop był czarodziejem.

Nie wiem, nie mam pojecia czy w ogóle ktoś wie, co sie stało i kiedy.
Nie śmiem pytać, czasem to są naprawdę intymne albo bolesne sprawy.
Nie muszę wiedzieć, nie jest mi to potrzebne.
Yumanji wielokrotnie sygnalizowała, że ogólnie jest źle, ale sygnały były ignorowane albo nawet niezauważone.
Być może nie stało się nic konkretnego, być może nawarstwiły się tylko zwykłe przeciwności losu, ale przelały pojemność.
Każdy ma określoną wytrzymałość i moŻliwości walki o byt.
Czasem opadają ręce i przestaje się walczyć.
Niemal każdy w życiu miał taką chwilę, że myślał - nie dam rady, wysiadam i niech to wszystko szlag...
Czasem ktoś nadrabia jeszcze miną, ale popada w depresję, stagnację.
Trzeba czasu, by wyjść na prostą. I spokoju. Poczucia bezpieczeństwa i stabilności.
A jeśli tego nie ma?

Z innej strony patrząc - z kilku uwag na wątkach można było się zorientować, że yumanji się przenosi i przeniesie psy.
Myślę, że nie było to proste.
Brak funduszy, stałych dochodów, ograniczone możliwości finansowe.
Do tego cała masa zachodu - jakieś sprawy urzędowe, modernizacja, by przygotować lokum dla siebie, dla psów, a obowiązki codzienne niezmienne, dom, dzieci, zwykłe czynności - jak na jedną osobę niemało.
Problemy z dojazdem, z samochodem, niesprzyjające warunki pogodowe, krótki dzień itp.
Codzienny dojazd do psów, żeby chociaż nakarmić i napoić.
Ciągły wybór - co najpierw, co ważniejsze.
Zawsze kosztem czegoś, żeby później było lepiej.

Bo miało nadejść jakieś później, miało nadejść lepiej.

Życie samo pisze scenariusze, rzadko zgodne z naszą wolą.
Coś nie wyszło, coś poszło nie tak, nie wiemy kiedy i jak ucierpieli ludzie, my widzimy że ucierpiały psy.
Słusznie, bo po to jest to forum.

Share this post


Link to post
Share on other sites
przepraszam ale bardzo proszę o pomoc dla suni [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/250486-Efekt-spania-w-swoim-kale-i-moczu-sunia-z-grzybic%C4%85-SZANSA%21-Zbieramy-DEKLARACJE%21/page7[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='memory']Potwierdza to Szalony Kot (koosiek?)[/QUOTE]

Absolutnie nie koosiek. Mnie w tym hotelu nie było od 1,5 roku, albo i dłużej, więc o obecnych warunkach nie mogę się wypowiadać. Choć zdjęcia mówią wiele. I wiele mówi zachowanie Aśki w zaistniałej sytuacji. Widzę, że świetnie się bawi wchodząc w nadaną jej tutaj rolę wariatki. Ktoś tu pisał o Gombrowiczu - przysporzyli jej Gęby, to ma Gębę, ale rozsądny człowiek zastanowiłby się, skąd ta Gęba się wzięła...
Memory, dużo piszesz. Może pisz trochę mniej, a czytaj więcej, ze zrozumieniem, to znajdziesz trochę innych szczegółów, które przekręcasz :)
ZwP - nie moja sprawa, ale jednak mocno rzuca się w oczy, że wielokrotnie pisały, że czują się winne zaistniałej sytuacji. A Ty uparcie powtarzasz, że zrzucają całą winę na Aśkę.
W przekręcaniu jest świetna i sama Aśka. Pisałaś też o Chiloopie - to ostatni pies u Aśki, z którym miałam jakiś związek. Gdzieś tu na dogo czytałam jej wypowiedź, jak to miała szczeniaki przewieźć do lecznicy, zadzwoniła tam i okazał się, że lecznica nic o tym nie wie. To nieprawda - lecznica wiedziała, przekłamaniem (nie moim, prezes otwockiego TOZu, ja byłam tylko poproszona o załatwienie transportu, żadnego innego związku z tymi szczeniakami nie miałam) było stwierdzenie, że trafią tam na DT, bo lecznica, a dokładnie wetka współpracująca z Psem na Zakręcie, miała je tylko chwilowo przechować i szukać DT. Gdyby DT się nie znalazły - miały trafić do schroniska w Celestynowie (gdzie wtedy sprawnie działał wolontariat, miedzy innymi Zwierzęca Polana) i skąd szczeniaki szybko były zabierane. To Aśka podjęła decyzję, że małych nie odda. Na potwierdzenie moich słów mam smsy od niej. Mimo że była to jej decyzja, pomagałam ze szczeniakami, załatwiałam karmę, weta. Gdy Chiloo trafiła do Aśki proponowałam ogłoszenia - bez odzewu, bo pani była obrażona. Z osobą, u której jest siostra Chiloo, mam kontakt.
I jeszcze co do pomocy dla Aśki, której ponoć nie było - otrzymywała jej dużo więcej, niż o tym mówiła. To nie jest krucha, zahukana osóbka, która nic nie potrafi załatwić. Niemal każdy, kto do niej trafił przeze mnie, jakoś jej pomagał. Wolontariusz z Palucha, który robił kojec dla Szamana - załatwiał przez swoją dziewczynę tańsze leki ze Stanów. Dziewczyny ze Szczekamy na Dom - o ile dobrze pamiętam też środki na odrobaczenie. I tak dalej... Nic z tego, co ja załatwiałam dla Szamana, nie jest uwzględnione w rozliczeniach Aśki na dogo na jego wątku i nie jest to pierwszy raz, gdy załatwiała pomoc dla jednego psa, nieraz na to samo, z kilku źródeł, nie informując ich wzajemnie o tym, że pomoc już uzyskała. Nigdy tego nie wypominałam, bo i tak szło na psy, zresztą głupio było mi cokolwiek wypominać, gdy miałam wobec niej zobowiązania finansowe.
Rozumiem, że Aśka miała ciężką sytuację finansową, mieszkaniową, że psy u niej były zadłużone. Ale ciężko sobie na to zapracowała swoją bezczelnością, kręceniem, bardzo konfliktowym charakterem. I zgarnianiem kolejnych psów, kiedy nie mogła wykarmić już posiadanych - sorry, ale w takiej sytuacji lepsze już schronisko (a Radysy, o których ktoś tu wspominał, nie są jedynym schroniskiem w Polsce;tam faktycznie żaden pies trafić nie powinien).

Szczeniaki, które tu wrzucono, mogę ogłosić grzecznościowo na naszej stronie. Więcej w tej chwili nie mogę zaoferować, nie mamy środków na kolejne psy ani wolnych tymczasów. Jeśli ta oferta zadowala opiekunkę psów - proszę podesłać zdjęć i tekst na maila [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] Edited by Kudłaty Smok

Share this post


Link to post
Share on other sites
Info od opiekunów Szamana, bo nie wszyscy wchodzą na jego wątek:
[COLOR=#141823][FONT=Helvetica]Szaman wczoraj ustawił się w kolejce z innymi psami po tran, ale odwagi jeszcze brakuje, żeby wziąć z ręki, zjadł z ziemi. Pozwolił przedwczoraj na dotknięcie i zdjęcie obroży, w której przyjechał, bo nie lubię założonych na stałe obroży na psach. Był dzielny i wytrzymał, a potem odetchnął z ulgą, gdy poszłam sobie. Dużo nie zrobimy w temacie socjalizacji, bo za stary pies. Ale nie ma właściwie takiej potrzeby. Niech sobie żyje jak chce. Jeśli zgłosi się mądry dom, który da psu spokój, to nie ma żadnych przeciwwskazań do przekazania do adopcji, może jedynie formalne (statut własności). Pies potrzebuje ogrodzonego terenu i miejsca suchego zadaszonego z ciepłą budą i legowiskiem. Może jeszcze jakaś górka,bo lubi leżeć wyżej i obserwować. Tył dobrze, chodzi sprawnie, dostaje gelacan w gotowanym jedzeniu/[/FONT][/COLOR]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Kudłaty Smok']Absolutnie nie koosiek. Mnie w tym hotelu nie było od 1,5 roku, albo i dłużej, więc o obecnych warunkach nie mogę się wypowiadać. Choć zdjęcia mówią wiele. I wiele mówi zachowanie Aśki w zaistniałej sytuacji. Widzę, że świetnie się bawi wchodząc w nadaną jej tutaj rolę wariatki. Ktoś tu pisał o Gombrowiczu - przysporzyli jej Gęby, to ma Gębę, ale rozsądny człowiek zastanowiłby się, skąd ta Gęba się wzięła...
Memory, dużo piszesz. Może pisz trochę mniej, a czytaj więcej, ze zrozumieniem, to znajdziesz trochę innych szczegółów, które przekręcasz :)
ZwP - nie moja sprawa, ale jednak mocno rzuca się w oczy, że wielokrotnie pisały, że czują się winne zaistniałej sytuacji. A Ty uparcie powtarzasz, że zrzucają całą winę na Aśkę.
W przekręcaniu jest świetna i sama Aśka. Pisałaś też o Chiloopie - to ostatni pies u Aśki, z którym miałam jakiś związek. Gdzieś tu na dogo czytałam jej wypowiedź, jak to miała szczeniaki przewieźć do lecznicy, zadzwoniła tam i okazał się, że lecznica nic o tym nie wie. To nieprawda - lecznica wiedziała, przekłamaniem (nie moim, prezes otwockiego TOZu, ja byłam tylko poproszona o załatwienie transportu, żadnego innego związku z tymi szczeniakami nie miałam) było stwierdzenie, że trafią tam na DT, bo lecznica, a dokładnie wetka współpracująca z Psem na Zakręcie, miała je tylko chwilowo przechować i szukać DT. Gdyby DT się nie znalazły - miały trafić do schroniska w Celestynowie (gdzie wtedy sprawnie działał wolontariat, miedzy innymi Zwierzęca Polana) i skąd szczeniaki szybko były zabierane. To Aśka podjęła decyzję, że małych nie odda. Na potwierdzenie moich słów mam smsy od niej. Mimo że była to jej decyzja, pomagałam ze szczeniakami, załatwiałam karmę, weta. Gdy Chiloo trafiła do Aśki proponowałam ogłoszenia - bez odzewu, bo pani była obrażona. Z osobą, u której jest siostra Chiloo, mam kontakt.
I jeszcze co do pomocy dla Aśki, której ponoć nie było - otrzymywała jej dużo więcej, niż o tym mówiła. To nie jest krucha, zahukana osóbka, która nic nie potrafi załatwić. Niemal każdy, kto do niej trafił przeze mnie, jakoś jej pomagał. Wolontariusz z Palucha, który robił kojec dla Szamana - załatwiał przez swoją dziewczynę tańsze leki ze Stanów. Dziewczyny ze Szczekamy na Dom - o ile dobrze pamiętam też środki na odrobaczenie. I tak dalej... Nic z tego, co ja załatwiałam dla Szamana, nie jest uwzględnione w rozliczeniach Aśki na dogo na jego wątku i nie jest to pierwszy raz, gdy załatwiała pomoc dla jednego psa, nieraz na to samo, z kilku źródeł, nie informując ich wzajemnie o tym, że pomoc już uzyskała. Nigdy tego nie wypominałam, bo i tak szło na psy, zresztą głupio było mi cokolwiek wypominać, gdy miałam wobec niej zobowiązania finansowe.
Rozumiem, że Aśka miała ciężką sytuację finansową, mieszkaniową, że psy u niej były zadłużone. Ale ciężko sobie na to zapracowała swoją bezczelnością, kręceniem, bardzo konfliktowym charakterem. I zgarnianiem kolejnych psów, kiedy nie mogła wykarmić już posiadanych - sorry, ale w takiej sytuacji lepsze już schronisko (a Radysy, o których ktoś tu wspominał, nie są jedynym schroniskiem w Polsce;tam faktycznie żaden pies trafić nie powinien).

Szczeniaki, które tu wrzucono, mogę ogłosić grzecznościowo na naszej stronie. Więcej w tej chwili nie mogę zaoferować, nie mamy środków na kolejne psy ani wolnych tymczasów. Jeśli ta oferta zadowala opiekunkę psów - proszę podesłać zdjęć i tekst na maila [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL][/QUOTE]

Bożenko,rozumiem,że już nie jesteś Koosiek,tylko występujesz bardzo odważnie,mając za plecami fundację.
Masz rację co do jednej rzeczy -nie jestem "krucha i zamykana".Wydarzenia ostatnich m-cy rzeczywiście mnie mocno podłamały,ale to minie za chwilę.
Mam parszywy charakter, tu też masz rację - mówię to,co czuję i myślę od razu i czasem dość gwałtownie.
Trudno mi zaciskac zęby i milczeć, czytając to,co niektórzy to piszą.Wiem,powinnam być opanowana itd itp.Tak miałam robić,żeby jeszcze mieć szansę na pomoc dla psów,które u mnie są .Jednak Ci, co chcą i tak to robią,więc być może już nie muszę być tak powściągliwa...

Bożenko, w sądzie rozwalilabym Twoja "prawdę " w kilka minut bez pomocy adwokata.Problem w tym,ze internet to nie sala sądowa,tu każdy może rzucać błotem ile wlezie.
Na szczęście rzeczywistość jest gdzie indziej.Tu każdy może się kreować na kogo chce,ale potem będą się liczyły tylko fakty,dowody,zeznania profesjonalistów,wyniki badań, a nie to,co każdy sobie uroil na temat mojej osoby,moich finansów,życia,przekonań itd itp.
Nie mogę pojąć, jak można wypluwac z siebie przypuszczenia,domysły,oszczerstwa,groźby i nie bać się choćby odpowiedzialności karnej, bo o uczciwości tu prawie wszyscy zapomnieli. Prawie.

Bożenko,niewdzieczna dziewucho, tak mam taki wredny charakter, że czerpię energię z cudzej podłości i nienawiści.Po chwilowym oszolomieniu przestaję pytać "jak można? " i mówię sobie, że czas działać.

Jeśli komukolwiek się wydaje, że ukryje się w kąciku lizać rany i. pozwolę się opluwać dalej,to jest w błędzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Kudłaty Smok']Absolutnie nie koosiek. Mnie w tym hotelu nie było od 1,5 roku, albo i dłużej, więc o obecnych warunkach nie mogę się wypowiadać.[/QUOTE]

Zmylił mnie dwuczłonowy nick i chociaż zaznaczyłam niepewność formą pytającą, [B]najmocniej za pomyłkę/sugestię przepraszam.[/B]
Mam nadzieję, że nie poczułaś się dotknięta.

[quote name='Kudłaty Smok']
Memory, dużo piszesz. Może pisz trochę mniej, a czytaj więcej, ze zrozumieniem, to znajdziesz trochę innych szczegółów, które przekręcasz
ZwP - nie moja sprawa, ale jednak mocno rzuca się w oczy, że wielokrotnie pisały, że czują się winne zaistniałej sytuacji. A Ty uparcie powtarzasz, że zrzucają całą winę na Aśkę....[/QUOTE]

Do argumentum ad personam trudno się nie odnieść, aczkolwiek z niechęcią.
Czytam sporo i chociaż na pewno nie wszystko, to wielokrotnie powstrzymuję się z komentowaniem wpisów, by nie podsycać wzajemnych animozji.
Ograniczę się do cytatów.

htps://www.facebook.com/events/264391927073530

[QUOTE]Zwierzaki W Potrzebie

Kama taki sam sens ma odmowa wydania Skinniego. To jest zbieraczka, której już dawno priorytety i prawidłowe widzenie świata się zaburzyło. Na Skiniego wprawdzie od nas dostawała kasę, ale również na niego zwyczajnie żebrała opowiadając ludziom na dogo jak to my go zaniedbujemy, a więc był dla niej źródłem dochodów... a w ogóle chcemy od niej zabrać, a u niej przecież kanapa i dzieci pieska całują w nos na dobranoc...
Zdjęcie użytkownika Zwierzaki W Potrzebie.

26 kwietnia o 09:09 [/QUOTE]


[QUOTE]Zwierzaki W Potrzebie

naszą...to był nasz największy błąd ale robiłyśmy przez ostatnie dni wszystko aby Skinniego stamtąd się wydostać., Był ogłaszany , szukałyśmy mu domu .Kilka razy chciałyśmy go zabrać do siebie bo ilość psów będąca pod nasza opieką nie pozwalała nam tam jeździć , ale zostawałyśmy zakrzyczane przez osoby broniące tej osoby: że pies tak ją kocha, ma takie warunki ...Dałybyśmy wszystko aby cofnąć czas i możecie nas kopać ile wlezie ale naprawdę zrobiłyśmy wszystko co byłyśmy w stanie
...mamy nadzieję że on nam kiedyś to wybaczy...

24 kwietnia o 13:29 [/QUOTE]


[QUOTE]Zwierzaki W Potrzebie

a za 5 lat nikt nie będzie pamiętał o co chodziło, więc na fali współczucia, a pani aktorką jest wyjątkowo dobrą, okaże się, że to ona była ta skrzywdzoną. Może w tym kraju się wreszcie zacznie orzekać np zaraz posiadania zwierząt? No i gdzie są ojcowie tych jej dzieci, które wariatka wikła w te historie??? Jaki ojciec czy babcia pozwalają na to żeby się zastawiać 17latkiem podczas interwencji policji??? I dlatego rodzina nie reaguje kiedy przy tym , więc pewnie również i przy młodszym z chłopców ten babsztyl używa języka rynsztokowego jakiego nie powstydziłby się żaden "porządny" menel - również w stosunku do policji. Rzucanie mięsem w rozmowach telefonicznych z policją jest standardem u tej pani.

26 kwietnia o 09:58 [/QUOTE]

[QUOTE]Zwierzaki W Potrzebie

a czy teraz szanowna pani podaje już adres swojego i psów pobytu? czy nadal doprowadza do siebie kogo chce i mocno dookoła tak żeby drugi raz trafić się nie dało? Nie ma się co tak cieszyć za chwile trzeba będzie znowu zacząć żebrać na pieski i basen dla dzieci, a teraz mimo wielu, którzy nadal wierzą w jej niewinność , mimo ewidentnych dowodów, nie będzie tak łatwo wyłudzać pieniędzy od zwierzolubów. Ciekawe co wtedy wymyśli? Może wreszcie założy działalność gospodarczą jako hotelik dla psów. Misio z nią został, więc będzie źródełko np takie - w końcu z czegoś trzeba żyć
[URL]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=567468279996731&set=gm.546246868794382&type=1[/URL]

4 maja o 12:32 [/QUOTE]

[QUOTE]
Zwierzaki W Potrzebie

a my tu nie mówimy o tym, że inni są niewinni tylko o tym, że ONA NIE POWINNA SPRAWOWAĆ OPIEKI NAD ŻADNYM ZWIERZĘCIEM, Mam również spore wątpliwości co do opieki nad dziećmi...

4 maja o 12:53[/QUOTE]

[QUOTE]Zwierzaki W Potrzebie

My z Yumanji wielokrotnie starałyśmy się rozmawiać. Chciałyśmy odebrać naszego psa, który przez nią kilkakrotnie stracił szansę na adopcję... kiedy w końcu udało się go odebrać był zagłodzony, zapchlony, zarobaczony, oklejony własnymi odchodami.
Ile jeszcze trzeba żeby przestać z takim "opiekunem" rozmawiać pani zdaniem???

4 maja o 13:17[/QUOTE]


[QUOTE]Zwierzaki W Potrzebie

na dogo ten kopany zakłamany babsztyl przyznał, że psy są nieszczepione, ciekawe co ma na ten temat do powiedzenia PIW, który był przez nas wyraźnie proszony o sprawdzenie szczepień

12 maja o 18:49 [/QUOTE]

Wątek Skinniego wciąż istnieje w istnieje na dogo i chyba w stanie nienaruszonym, nie ma przeszkód, by przeczytać.
Być może, różnica pomiędzy poczuciem winy a pisemnymi deklaracjami jest zbyt subtelna.

[quote name='Kudłaty Smok']

... Pisałaś też o Chiloopie - to ostatni pies u Aśki, z którym miałam jakiś związek. Gdzieś tu na dogo czytałam jej wypowiedź, jak to miała szczeniaki przewieźć do lecznicy, zadzwoniła tam i okazał się, że lecznica nic o tym nie wie. To nieprawda - lecznica wiedziała, przekłamaniem (nie moim, prezes otwockiego TOZu, ja byłam tylko poproszona o załatwienie transportu, żadnego innego związku z tymi szczeniakami nie miałam) było stwierdzenie, że trafią tam na DT, bo lecznica, a dokładnie wetka współpracująca z Psem na Zakręcie, miała je tylko chwilowo przechować i szukać DT. Gdyby DT się nie znalazły - miały trafić do schroniska w Celestynowie (gdzie wtedy sprawnie działał wolontariat, miedzy innymi Zwierzęca Polana) i skąd szczeniaki szybko były zabierane. To Aśka podjęła decyzję, że małych nie odda. Na potwierdzenie moich słów mam smsy od niej. Mimo że była to jej decyzja, pomagałam ze szczeniakami, załatwiałam karmę, weta. Gdy Chiloo trafiła do Aśki proponowałam ogłoszenia - bez odzewu, bo pani była obrażona. Z osobą, u której jest siostra Chiloo, mam kontakt.
[/QUOTE]


Wpis o Chiloopie, do którego sie odniosłaś, oparłam na tej wypowiedzi:

[quote name='yumanji']11.Chiloopa-zostalam poproszona przez wolontariuszke TOZ-u Otwock o przewiezienie 3 szczeniat wyrzuconych w worku do lasu do lecznicy w Otwocku.
W lecznicy powiedziano,ze nic o tym nie wiedza i szczeniat nie wezma, Pani prezes TOZ nagle zmienila zdanie w wyniku czego stalam sie "szczesliwa"posiadaczka 3 przerazonych,poldzikich szczeniakow.Jeden z pieskow zostal uspiony ze wzgledu na uraz kregoslupa,pozostala dwojka zostala odrobaczona i odpchlona.Jedna z suczek-Koka-jej DT przemienilo sie w DS ,a druga zostala u mnie.
Chiloo ma w tej chwili niecale poltora roku,wazy ok 8 kg i czeka na adopcje.Potrzebuje cierpliwego i spokojnego opiekuna.Suczka zostanie poddana zabiegowi sterylizacji,oraz jednoczesnie operacji usuniecia przepukliny.Jest odrobaczona i zaszczepiona.
...

edytowane przez yumanji ; 01-02-2014 o 12:30
[/QUOTE]

Cytowana wypowiedź istnieje co najmniej od czasu edycji, czyli najmniej 3 miesiące.
Jeżeli nie była zgodna z prawdą, można było sprostować.
Nikt dotychczas nie podważał wiarygodności wpisu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×