Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
DoriS.

Husky jako maskotka dla dzieci?

Recommended Posts

Witam,

mam pewien dylemat/problem/zapytanie.
Ale żeby w pełni naświetlić sytuację muszę opisać wszystko od początku, żeby pokazać "rys" rodziny o której będę pisała, więc trochę to zajmie.

Otóż: posiadam sąsiadów w bloku z którymi mam od jakiegoś czasu zatargi.
W zasadzie zatargi od momentu kiedy się wprowadziliśmy z mężem do mieszkania po jego rodzicach. Nad nami mieszka rodzina z dwójką małych dzieci. Dzieci jak to dzieci, muszą się "wybiegać"... Chłopiec (w chwili obecnej w wieku szkolnym) był trzymany w domu 24h na dobę, zero spacerów, wychodzenia na dwór, jest lekko opóźniony w rozwoju co nie znaczy, że nie można się z nim porozumieć, kilka razy słyszałam w windzie jak rozmawiał z tatą i mimo, że nie mówił szybko to jednak nie wygląda na dziecko upośledzone. Ok trzech lat temu urodziła się mu siostrzyczka i historia się powtórzyła, dziewczynka z głębokim niedosłuchem. Poza wizytami w szpitalu na operacje nie widywała chyba zbyt często świata zewnętrznego. odnoszę wrażenie, że matka się tych dzieci po prostu wstydzi. Tylko ojciec sporadycznie wyprowadzał je na spacerki lub koleżanka z bloku obok. A matka siedzi w domu lub na klatce i jara szlugi.

Zgłaszałam tą sytuację do dzielnicowego i do fundacji, która opiekowała się rodziną.

Odniosło to o tyle dobry skutek, że dzieci w końcu poszły do przedszkola i w kontakcie z innymi dziećmi rozwijają się pewnie bardziej prawidłowo niż jak były trzymane w czterech ścianach.

Dlaczego zgłaszałam to na policję?

Pomijam fakt, że od godziny 6 rano do 21 wieczorem nad nami słychać było jeden wielki galop dziecięcych stóp, do tego się jakoś z mężem przyzwyczailiśmy, ale bywały dni, że z mieszkania sąsiadów dochodziły takie odgłosy jak by się meble waliły, potem był ryk dziecka, potem wrzaski matki, potem można było obejrzeć wielki siniaki i guzy na głowach dzieci kiedy się je ujrzało gdzieś na klatce.

Jak na moje oko kwalifikowało się to jako zaniedbanie. Ale okej..lećmy dalej...

Mała Amelka została wspomożona przez fundacje Jurka Owsiaka i wszczepiono jej implanty po których odzyskała słuch.

Dzieci zaczęły chodzić do przedszkola, i nastała błoga cisza w godzinach 8-16.
(zaznaczę, że sama jestem administratorem kilku stron i pracuję w domu więc siłą rzeczy większość czasu spędzam przed komputerem)

No więc jak wszystko zaczęło wyglądać ładnie paniusia-mamusia sprezentowała dzieciom pieska.

Przybiega któregoś dnia z dworu mój syn i mówi: mamuś, a sąsiadka z góry to ma takiego ładnego dużego huskiego, wiesz?

Sparaliżowało mnie.

Dorosły? Pies? Rasy Husky? Z paniusią-mamusią na spacerku? Niemożliwe! Pewnie ktoś dał na przechowanie na kilka dni.

No okazało się jednak inaczej.

Faktycznie paniusia-mamusia wytrzasnęła skądś psa rasy husky.

Dorosły.

Na naszej klasie przedstawia ją na zdjęciach z dziećmi pisząc: oto nasza roxy!

Biedna Roxy trafiła do czterdziestosiedmiometrowego mieszkania w którym mieszkają 4 osoby, wychodzi na spacer 2-3 razy dziennie po 5-10 minut (zawsze na smyczy)

Zostawiana w domu wyje rozpaczliwie i nic nie jest w stanie jej uciszyć, żadne cmokanie z balkonu mojego, zagadywanie psa czy cokolwiek.

Kiedy zwróciłam sąsiadce uwagę odpowiedziała tylko: NO NIESSSSSAMOWITE!

I tutaj moje pytanie:
- czy coś takiego nie podpada przypadkiem pod dręczenie zwierzęcia?
- czy rasy psa nie powinno się dopasowywać do warunków jakie jest się w stanie psu zapewnić? (ja sama mieszkając w małym mieszkaniu w bloku mam psa rasy pudel toy i wiem, że się nie męczy)
- czy pies rasy husky nie powinien mieć zapewnionego "wybiegania się"?
- czy poza paragrafem 51 KodeksuWykroczeń ([I]kto krzykiem hałasem lub innym wybrykiem zakłóca spokój...[/I] bla bla bla) są jakieś inne środki z których mogłabym skorzystać?
- czy nie ma przepisów, które nakazywałyby właścicielom psów odpowiednie szkolenie ich bądź zapewnienie warunków w których pies nie czułby się osaczony/wystraszony/męczony?

Share this post


Link to post
Share on other sites
niestety oprócz kodeksu nie możesz nic zrobić tak mi się zdaje pies musi być zaniedbywany tz.głodzony, bity itp. :( takie polskie prawo nikt nie może zmusić do długich spacerów głaskania i kochania psiaka niestety

Share this post


Link to post
Share on other sites
Możesz jedynie interweniować jeżeli pies wyje w godzinach ciszy nocnej lub skontaktować się z dzielnicowym i poinformować go,iż pies notorycznie wyje i pozostaje sam bez opieki, może po rozmowie z nim lepiej zajmą się psiną. Kolejny dowód na to,że nasze przepisy broniące praw zwierząt kuleją.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No nie nie...


Juz pisałam w pierwszym poście o paragrafie 51 kodeksu wykroczen, który ma zastosowanie do każdej pory doby. :)
Dziwi mnie to, że tak często jest on pomijany, bądź wcale się o nim nie pamięta.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jezu... nie zazdroszczę sasiadów (chociaż moi nie lepsi) :shake:
Dzwoniłaś już na policję w związku z tym zakłócaniem spokoju? Ciekawa jestem czy dzielnicowy coś zdziała w tej sprawie. Obawiam się jednak, że nawet jeśli zwróci uwagę tej... pani, to ta... pani i tak będzie miała za nic dobro psa :shake: Powalczyć jednak warto!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dziewczyny, wycie tego psa to nic nowego !!!! Ta rasa tak ma, pozostawione same w domu bardzo czesto wyja, wiec jakby nie wyje dlatego ze dzieje mu sie krzywda tylko dlatego ze nie lubi byc sam....ale inna sprawa to to ze pies nie ma zapewnionej odpowiedniej dawki ruchu !!!! to tez moze sie przyczyniac do tego ze wyje, ale nie moge powiedziec ze na 100% to jest powod wycia..... nie wiem jak dlugo ta Pani ma tego psa i ile ma ten pies, ale wydaje mi sie ze to dopiero poczatek jej proplemow z tym psiakiem....bo niewybiegany husky potrafi zrobic piekna demolke w domu lacznie ze wyciagnieciem sprezyn z lozka.....mam prosbe, jak mozesz do dowiedz sie skad ma tego psa, bo jak ze schrony w lublinie to moze uda sie cos zrobic w tej sprawie

Share this post


Link to post
Share on other sites
[URL]http://www.psy24.pl/623-pies-i-prawo.html[/URL]
Hej! pod tym linkiem masz wszelka pomoc w zakresie "prawo i pies".
Rodzina, która opisalas to dla mnie typowa patologia w sensie zaburzeń osobowości i zachowań. patologią nie jest tylko środ. z problemami alkoholowymi, prawa czy maltretowaniem członkow rodziny. Te wrzaski, przewracanie mebli(czy takie odglosy) skąd ja to znam? Dorośli, nie majacy pojęcia o wychowaniu a przy tym nieporadnośc życiowa i nadrabianie "prezentami" brak cierpliwości i biecie. Często ma to miejsce nawet w rodzinach dosyć dobrze ustawionych finansowo. Ale do rzeczy. Oczywiście, że możesz interweniować z 51kw przede wszystkim do straży miejskiej a także do administracji osiedla. Tylko moja rada: na piśmie. Zgloszenia ustne czy telefoniczne są traktowane jak zawracanie głowy i załatwienie takiego sygnału toczy sie po najmniejszej linii oporu. Dla mnie osobiście taka rodzina na takim metrażu nie powinna mieć psa (tymbardziej takiego), nasuwa się pytanie czy są w stanie zapewnic opiekę, pożywienie , szczepienia i opiekę weter.jeżeli zajdzie taka potrzeba jeżeli niewątpliwie maja malo pieniążków a juz same dziec i nie są dostatecznie dopilnowane. No to teraz jeszcze i pies - całe towarzystwo pozostawione samemu sobie. Huszczaki, owszem wyja ale nie tylko huszczaki tak reagują. Sama musisz rozważyc czy jest koniecznym dążyć do odebrania im psa. Twój spokój zresztą też się liczy W każdym razie na pewno są znani ośrodkowi pomocy rodzinie i ja na Twoim miejscu porozmawiałabym w sprawie zdyscyplinowania ich do opieki nad dziećmi a nie stosowaniu kar cielesnych i wrzasków. Jak tak dalej pójdzie to zaczną lać i psa bo niestety będzie sprawial większe problemy, tak jak napisala Dorota-post wyżej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Dora']Dziewczyny, wycie tego psa to nic nowego !!!! Ta rasa tak ma, pozostawione same w domu bardzo czesto wyja, wiec jakby nie wyje dlatego ze dzieje mu sie krzywda tylko dlatego ze nie lubi byc sam....ale inna sprawa to to ze pies nie ma zapewnionej odpowiedniej dawki ruchu !!!! to tez moze sie przyczyniac do tego ze wyje, ale nie moge powiedziec ze na 100% to jest powod wycia..... nie wiem jak dlugo ta Pani ma tego psa i ile ma ten pies, ale wydaje mi sie ze to dopiero poczatek jej proplemow z tym psiakiem....bo niewybiegany husky potrafi zrobic piekna demolke w domu lacznie ze wyciagnieciem sprezyn z lozka.....mam prosbe, jak mozesz do dowiedz sie skad ma tego psa, bo jak ze schrony w lublinie to moze uda sie cos zrobic w tej sprawie[/QUOTE]
Dlaczego myślisz,że może być z Lublina? Rozumiem, że masz wtyki w tym schronie:lol: i można jakoś pomóc psinie. Mam już dosyć mody na husky, trafiły do tylu złych osób przez swoja urodę, a ludzie nic o nich nie wiedzą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zgadza się, Dlatego też ja osobiscie bylabym za podjęciem kroków aby uświadomic im ile potrzebuje taki pies jak husky i czego wymaga rasa a w przypadku zaniedbywania (pojęcie szerokie, nie chce juz wyszczególniać) za dzialaniami w kierunku zmiany opiekunów. Ale to jest moje zdanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Dora']Napisalam ze z Lublina, bo ty masz wpisane pod avatarem ze jestes z Lublina :P[/QUOTE]
Ja tam nic takiego nie widzę:crazyeye: Może jesteś wróżką, bo zgadłaś:lol:.

Share this post


Link to post
Share on other sites
MaDi !! Czytaj uważniej proszę :) [B]To ja[/B] mam pod avatarem napisane, że jestem z Lublina, bo jestem.
Kalina pozdrawia:eviltong:.

Po pierwsze serdecznie dziękuję Wam wszystkim za odpowiedź i słowo otuchy, powoli zaczynałam myśleć, że może popadam w jakąś paranoję. :oops:

Dwa dni nie zaglądałam do netu, rozkoszując się ciszą jaka przez ostatnie 3 dni zapadła.

Ale po kolei:

[quote name='MaDi']Niestety mamy wiele przepisów, które są pomijane przez nasze władze.[/QUOTE]

Przeprowadziłam się kilka lat temu z Warszawy do Lublina. Mieszkając w stolicy faktycznie miałam wiele zastrzeżeń do naszej władzy, ale tu w Lublinie ludzie są jacyś inni.
Bardziej uprzejmi.
Kiedy pierwszy raz w dzień wezwałam policję to po prostu pokazałam im wydrukowany §51, to wystarczyło, żeby zareagowali, więc na samo działanie policji nie mogę narzekać, bo nigdy mnie nie olali.

[quote name='Dora']Dziewczyny, wycie tego psa to nic nowego !!!! Ta rasa tak ma, pozostawione same w domu bardzo czesto wyja, wiec jakby nie wyje dlatego ze dzieje mu sie krzywda tylko dlatego ze nie lubi byc sam....ale inna sprawa to to ze pies nie ma zapewnionej odpowiedniej dawki ruchu !!!! to tez moze sie przyczyniac do tego ze wyje, ale nie moge powiedziec ze na 100% to jest powod wycia..... nie wiem jak dlugo ta Pani ma tego psa i ile ma ten pies, ale wydaje mi sie ze to dopiero poczatek jej proplemow z tym psiakiem....bo niewybiegany husky potrafi zrobic piekna demolke w domu lacznie ze wyciagnieciem sprezyn z lozka.....mam prosbe, jak mozesz do dowiedz sie skad ma tego psa, bo jak ze schrony w lublinie to moze uda sie cos zrobic w tej sprawie[/QUOTE]

Chyba wydrukuję Twojego posta i jej wrzucę do skrzynki :evil_lol: może to sprawi, że pomyśli choć trochę, w co wątpię.

Dzielnicowy powiedział mi coś co mnie o dreszcze przyprawiło: że jak pies będzie w sobie kumulował energię to tam może kiedyś dojść do jakiejś tragedii... nie chcę sobie wyobrażać co miał na myśli...

A odpowiadając na Twoje pytania Dora: [B]pies pojawił się tuż przed świętami jajkowymi, już dorosły[/B], poszłam na profil sąsiadki na naszej klasie, żeby zobaczyć czy w galeriach nie pojawiły się nowe zdjęcia.

I tam zobaczyłam tą suczkę.
Faktycznie z opisem: oto nasza Roxy.

[B]Więc pies musiał być skądś wzięty.[/B]
Husky nie są psami opiekuńczymi jak na przykład labradory, które szkoli się do pomocy ludziom i dzieciom, więc nie sądzę aby był wzięty w tym celu.
Albo ktoś myślący, że to ludzie rozsądni i odpowiedzialni im go oddał, albo wzięli go ze schroniska.
Szukałam w necie na lubelskich stronach czy ktoś nie oddawał lub nie sprzedawał takiego psa ale nic nie znalazłam.:watpliwy:
Zgłosiłam sprawę do lubelskiego oddziału straży dla zwierząt i do dzielnicowego.

Kiedyś na N-k skomentowałam ich zachowanie pod zdjęciem psa.
Skasowała oczywiście komenta i mnie zablokowała. :comp26:
Widać, że bardzo istotne dla niej jest to jak ją widać na zewnątrz wśród ludzi.
Dulszczyzna kur** mać!!!
Więc wpadłam na szatański plan.
Tego samego dnia kiedy się tu zarejestrowałam, znalazłam w sieci maila do tej babki i napisałam jej, że jak się odpowiednio nie zajmie zwierzęciem to pójdę na N-k i na forum jej szkoły założę odpowiedni wątek w którym opiszę jaką jest "miłośniczką zwierząt".

Nie wiem które z działań podziałało, czy postraszenie N-k, wizyta dzielnicowego, czy wizyta ludzi ze straży dla zwierząt.
Pies nadal jest w domu, ale nie wyje i nie szczeka, za to dzieci przestały znów wychodzić z domu i nie zaprowadza ich do przedszkola.
Może się przeziębiły albo to chwilowa jakaś jej niemoc. Będę obserwować to wszystko i jak by coś zdawać relację na bierząco.



[quote name='pelaodrudego'][URL]http://www.psy24.pl/623-pies-i-prawo.html[/URL] Dla mnie osobiście taka rodzina na takim metrażu nie powinna mieć psa (tymbardziej takiego), nasuwa się pytanie czy są w stanie zapewnic opiekę, pożywienie , szczepienia i opiekę weter.jeżeli zajdzie taka potrzeba jeżeli niewątpliwie maja malo pieniążków a juz same dziec i nie są dostatecznie dopilnowane. No to teraz jeszcze i pies - całe towarzystwo pozostawione samemu sobie. Huszczaki, owszem wyja ale nie tylko huszczaki tak reagują. Sama musisz rozważyc czy jest koniecznym dążyć do odebrania im psa. Twój spokój zresztą też się liczy W każdym razie na pewno są znani ośrodkowi pomocy rodzinie i ja na Twoim miejscu porozmawiałabym w sprawie zdyscyplinowania ich do opieki nad dziećmi a nie stosowaniu kar cielesnych i wrzasków. Jak tak dalej pójdzie to zaczną lać i psa bo niestety będzie sprawial większe problemy, tak jak napisala Dorota-post wyżej.[/QUOTE]

Ta znani są chyba niejednej organizacji. Jak wspomniałam wcześniej dziewczynka urodziła się z głębokim niedosłuchem i rodzina dostaje wciąż pomoc z wielu źródeł, fundacja Orator w Lublinie i kilka innych. Kiedy udało mi się namierzyć tą fundację z rok temu delikatnie zagaiłam do nich i poprosiłam żeby zwrócili uwagę na tą rodzinę, że nie jestem pewna ale, że lepiej przyjrzeć się wcześniej niż później płakać, że nikt nie zareagował. No i wkrótce potem faktycznie jakby się poprawiło na jakiś czas. Ale z tego co widzę nie są już pod "skrzydłami" Oratora.

[quote name='pelaodrudego']Zgadza się, Dlatego też ja osobiscie bylabym za podjęciem kroków aby uświadomic im ile potrzebuje taki pies jak husky i czego wymaga rasa a w przypadku zaniedbywania (pojęcie szerokie, nie chce juz wyszczególniać) za dzialaniami w kierunku zmiany opiekunów. Ale to jest moje zdanie.[/QUOTE]


To obiecała mi babka ze straży dla zwierząt, powiedziała, że przyjadą i zrobią babie pogadankę.

[B]--------------
Podsumowując:[/B] najbardziej szkoda mi tego starszego chłopca i oczywiście psa.
Mała stała się "królewną rodziców", a chłopiec mam wrażenie jak by został na bocznym planie.
Nigdzie na stronach o Nim nie wspominają, tylko wciąż Amelka i Amelka. To przykre.
Przecież dziecko wyprowadzane do dzieci lepiej się rozwija niż siedząc samo w domu i dziczejąc.

[B] Czy chciałabym żeby odebrali im psa? [/B]
Chyba nie, bo czy w schronisku będzie miał lepiej zamknięty w klatce? No chyba, że trafi do adopcji.
Chciałabym aby baba się zmobilizowała i zapewniła psu warunki jakich pies potrzebuje. Ale to się chyba nigdy nie stanie.

No nic będę obserwować, i w razie czego dzielić się infosami.
Dzięki jeszcze raz serdeczne za zainteresowanie.
Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Staram się , ale to jakieś przesilenie pogodowe;) Jeżeli uda Ci się dotrzeć do inf. czy sunia jest ze schroniska, może być troszeczkę łatwiej, oni chyba podpisują umowy adopcyjne więc wtedy można poprosić o sprawdzenie warunków suni. Bardzo proszę miej na oku dzieciaczki, one też są w kiepskiej sytuacji, mogą również potrzebować pomocy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie sądze, żeby pies był z adopcji. A nawet na pewno. Możliwe, że jest ze schronu. Jeżeli tak, to z najblizszego bo nie sądze, żeby mamunia jeżdzila gdzieś po psa. Mnie niepokoi jeszcze co innego odnośnie pojawienia się psa. Jeżeli sunia dorosła to może być z łapanki ewentualnie kradzieży, przywałaszczenia. Może tej suni ktos szuka a ona tkwi tutaj bo ktoś sie nia "zaopiekował" i sprzedal za parę złotych. Niedawno zwial mój husior . Jak da dyla to potrzebuje co najmniej 12 godzin na obwąchanie i osikanie całej okolicy, po czym grzecznie wraca. Tym razem -24godz i nic. Wiedzialam, ze cos nie tak. Nastepnego dnia dzwoni pani z urzędu czy nie zginął mi pies. Jest w odległości 30km. Okazało się, ze facet stwierdził, iż biedny piesio błąka się, zapakowal do samochodu i wywiozł. pomimo tego, ze pies mial szelki i numerek. Dzięki temu numerkowi odnalazl się, dziewczyna, do ktorej trafił była uczciwa i zadzwoniła do urzędu a pani w urzędzie znalazła mój nr telefonu. Nie zawsze jednak tak się konczy. 15kwietnia zaginęła adoptowana przez znajoma sunia. Miała obrożę z adresem i nrem telefonu. Widziano ją w paru miejscach. Zdarzały jej sie takie "wypady" ale wracala po paru godzinach. Niestety do tej pory kamien w wodę. Obawiam się, że tamta sunia tez mogła komuś zaginąć. Dobrze byłoby zrobic jej foto w miarę wyrazne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='DoriS.']
Biedna Roxy trafiła do czterdziestosiedmiometrowego mieszkania w którym mieszkają 4 osoby, wychodzi na spacer 2-3 razy dziennie po 5-10 minut (zawsze na smyczy)

Zostawiana w domu wyje rozpaczliwie i nic nie jest w stanie jej uciszyć, żadne cmokanie z balkonu mojego, zagadywanie psa czy cokolwiek.

Kiedy zwróciłam sąsiadce uwagę odpowiedziała tylko: NO NIESSSSSAMOWITE!
[/QUOTE]
Bardziej przeszkadza Ci pies i jego wycie czy sąsiedzi jako tacy? Bo to, że wyje to nic dziwnego - te typy tak mają. I tak jak pisała Dora - nie musi to mieć związku z małą dawką ruchu. Nie popadajmy w skrajności - pies na zdjęciach nie wygląda na zaniedbanego, jest wyprowadzany na spacery (mało, bo mało, ale jest), zawsze na smyczy - a jak inaczej? Jeśli nie jest bity, głodzony ani nic gorszego, to moim zdaniem nie ma co szukać przepisów, żeby "udupić" właścicieli, a raczej spróbować im pomóc - pogadać, zasugerować, że jednak taki piesek potrzebuje trochę więcej ruchu, spacerów, zaproponować pomoc w wyprowadzaniu psa. A nie zaraz pafagrafy, policja i inkwizycja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
weź zgłoś to do prokuratury o dzieciach już można się doczepić do warunków jakim dzieci dorastają i nauczanie ich przemocy wsumie znlazłem 2 punkty zaczepienia pierwsze zle przykłady matki jesli chodzi o zwierze trudna sprawa jedynym rozwiazaniem jest odberac jej psa siła napewno by nie zglosila na policje jak widac ta kobieta choruje na chorobe braku instyktu maciezynstwa na tej podstawie mozna odbrac jej dzieci ale potrzebujesz wiecej swiadkow co do psa jest tez mozliwosc ale nie wielka zeby ja odebrac pojebanej kobiecie psa znalez swiadkow ze bije psa choc nie musi tego robic znajdziesz 10 przyjacioł co potwierdza jak widzieli ze sie znenca psa jej odbiora jak widac ona jest psychicznie chora ojciec ich widac taki sam jak matka bo jak by wzioł swoje rence to wszystko sprawa potoczyła by sie tez inaczej widac ze to nie facet tylko lalus wzioł bym znia rozwod i dzieci bym wizoł chorego domu pieska tez bardziej kierował bym sie zeby przytumaczyc ojcu bo widzac to dzieci tez naucza sie przemocy nad zwierzetami benda robic co rodzic nauczy

Share this post


Link to post
Share on other sites
wsumie ten pies nie wyglada zeby była wobec niego jakies okrucienstwo samo prawo mowi zeby psa prowadzic na smyczy jesli wypusicic to tez przepis jest oszłamiajacy nie moze byc 30 m od zamieszkania ani budynkow gdzie sa ludzie mieszkajac miescie takiego miejsca nie znajdziesz jedynie zostaje las bo innego rozwiazania niema ale lesie tez psa nie mozna puszczac bo moze lesnicy go odstrzelic wsumie niema tak naprawde gdzie psa wypuscic jesli chodzi o miasto je zeby wypusicic swego hasky musze jechac 35 km na wioske gdzie jest polana spelnia warunki prawne wiec bardziej prawo trzeba zmenic wtedy psom sie polepsza widac z e wsumie przeszkadza ci pies ktory hałasuje wsumie typowe hasky wyja nie szczekaja jak zaczna ich juz nie uciszyc zadnymi probami jesli dla psa jestes obca benda wyc wiencej po słusza twoj głos
wsumie jedynie idzie odebrac jej nie psa lecz dzieci
bardziej tak przepisy co do hałasu tak niemozna okreslic bo prawo mowi samo ze od 6 rano do 22 moze byc wiekszy hałas moj pies tez wyje jak słyszy ludzi i jak czuje psy miałem 30 juz skarg przez pojebane sasiadki ale zarzutow mi nie udowodnili bo nie przekraczały ciszej nocnej co chwile czepiaja sie do mego psa ze chodzi na balkon i siersc gupi ze czasem se spiewa do psow ze czasem sie bawi halasuje jak leci wienc jedynie stego morał taki ze dzieci sa tam okrucienstwie nie piesek widac ze jest zadbany czesany

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...