Jump to content
Dogomania

POMOCY szukamy DOMU TYMCZASOWEGO lub STAŁEGO dla suki MASTIFA. Ma dom.


vega17
 Share

Recommended Posts

[quote name='vega17']nie martw się to niczyja wina, może byla zmeczona podroza, nie mam pojecia, my tego nie widzielismy bo spalismy:( moze sie wydzieraly moze cos, nie ma sie co martwic, ja sie ciesze ze nie zadzwonila po tygodniu zeby ja oddac, dobrze ze bylismy jescze na miejscu.
a domku bedziemy szukac dalej..[/QUOTE]
no pewnie i racja choc z drugiej strony żal, wczoraj mialam dzień złosci i na psa i na ds- wiec dlatego nei pisalam emocje złym doradcą.....dzis juz przebolałam to i zaczynam myslec racjonalnie, nie ma co przezywac i szukac winnego trzeba do przodu.....znajdziemy suni dom! dzieki pozytywnemu nastawieniu i dzieki wam, naprawde jest warta zeby o nia walczyć.....skoro vega po 1300 km pisze do mnie sms ze jest ok nie ma co sie załamywac i przywiezie mi muszeke znad morza.....to ja tymbardziej nie moge sie tu załamywac...heheh zeby taka małolata mnie musia wspierac i podtrzymywac na duchu to szok zbieram sie do kupy:) bo az wstyd.....sunia jest teraz w pewnym miejscu, koło kielc ale tez na błaganie tam sie dostała, gdzie sie nia dobrze zajmia, ale to tez chwilowe lokum nie mozemy jej tam dlugo trzymac:( eh co z nia będzie nie wiem...........małpa jedna noooo:(

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 295
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

O szlag by to trafił!A już się cieszyłam,choliiiraaa.No ale nie ma co pitolić,trzeba szukać dalej.Powiedz jej ode mnie,żeby nastepnym razem sie pukła w głowę i przemyslała:)A tak na powaznie,to na pewno była wymęczona i zdezorientowana,nie wiadomo też co ten kolega syna zrobił.Może niech ona zupełnie wydobrzeje i wtedy?Trzeba też nanieść poprawkę na to ,że w bardzo krótkim czasie z łańcucha, przez który miała bardzo znikomy kontakt z kimkolwiek,oprócz"właścicieli"trafiła wśród obcych ludzi i zwierzęta.Zupełnie inny swiat.Może też to zaważyło.Ale jesem pewna,że wszystko będzie dobrze i Dora w końcu zakuma,jak ma się zachowywać:)

Link to comment
Share on other sites

[quote name='psiara34']przywiezie mi muszeke znad morza.....to ja tymbardziej nie moge sie tu załamywac...heheh zeby taka małolata mnie musia wspierac i podtrzymywac na duchu to szok zbieram sie do kupy:) bo az wstyd..[/QUOTE]
jesteś kochana , taki komplement...
a i tak mam wyrzuty sumienia że muszelki nie przywiozłam, ale tak wiało że wolałam nie ryzykować kąpieli w morzu :(

Link to comment
Share on other sites

a czy ten domek to przypadkiem nie miał osobiscie przyjechać po sunię? czy chociaż zwrócili kasę za dowóz psa???...to co mnie się wydaje...to niestety, ale oni nie byli przygotowani na adopcję takiego psa - nie dali jej czasu, nie chcieli spróbować...ech:shake:

Link to comment
Share on other sites

no cóż szukamy dalej domu, tym razem bez dzieci i psów:( ciężko będzie.
no cóż to już ich spara ze nie dali jej czasu, ja mówiłam o behawiorystach, ale pani wyraźnie bała się o dziecko, a niestety nie miała możliwości pilnować psa i dzieci. Trudno, będziemy szukać dalej , co nam pozostało.
a pieniążki oddała za co jej dziękuje.
a najgorsze w tej całej sytuacji jest to że dostaliśmy mandat!!!!!!!!! :(((((( eh nic tylko siąść i płakać:(

Link to comment
Share on other sites

[quote name='andzia69']a czy ten domek to przypadkiem nie miał osobiscie przyjechać po sunię? czy chociaż zwrócili kasę za dowóz psa???...to co mnie się wydaje...to niestety, ale oni nie byli przygotowani na adopcję takiego psa - nie dali jej czasu, nie chcieli spróbować...ech:shake:[/QUOTE]

taka byla pierwsza opcja, ale potem prrosili zebyśmy jadnak my to zrobili, kase pani oddala z podroż, choc tyle

Link to comment
Share on other sites

Strasznie mi przykro że tak wyszło. W dodatku taka głupia sytuacja że na dobrą sprawę nie ma kogo obwiniać - ani to wina psa, że zestresowana podróżą zachowała się inaczej niż zwykle, tych ludzi też wyjątkowo bym nie obwiniała - mieli dobre chęci i nadal uważam że to byłby dobry dom dla psa który faktycznie w każdej sytuacji jest łagodną ciapą i nie ma ryzyka że coś odwinie do dziecka. Do tego też dochodzi to, że ślicznotka jest wieeeelka... więc nie dziwię się że wszyscy się przestraszyli, zwłaszcza że dotąd wszyscy mówili im że sunia jest absolutnie łagodna i stuprocentowo sprawdzona do dzieci (żeby nie było - dziewczyny to oczywiście nie jest zarzut do was, że źle ją oceniłyście czy coś - widać po prostu czasem nie można wiedzieć na pewno jak będzie w każdej sytuacji :( )

Żeby się źle nie zrozumieć. Zwykle ludzi którzy oddają psa "bo warczy na dziecko" nie próbując dać mu nawet szansy traktuję tak jak tych którzy oddają psa do schroniska "bo wyjeżdżam za granicę". Nie trzeba nawet komentować. Ale w tym wypadku myślę że to lepiej, że sunia wróciła z wami od razu, a nie że za tydzień czy dwa trzeba by znowu szukać transportu przez pół Polski :(

a, Vega - my też dostaliśmy mandat jak wieźliśmy szczeniaki amstaffki na tymczas jakiś czas temu :diabloti: coś takie to nasze psie szczęście... ;)

Link to comment
Share on other sites

Witam Was.
Przeczytalam o perypetiach suni... Mastino na łancuchu...ta rasa nie nadaje sie do mieszkania na zewnatrz. Dziwi mnie to,ze kogos było stac na kupno mastino(nawet bez metryki kosztuje sporo, a poza tym nie jest wcale tak łatwo kupic mastino,nie jest zbyt popularne-na szczescie), a nie stac juz było na porzadna bude i miche z jedzeniem:(
Zastanawialam sie nad ta sytuacja z atakiem na kolege chłopca. Mogło byc tak,ze sunia broniła domu. Kolega miał inny zapach,moze zamiast wejsc pewnie do domu,zawachał sie,lub podszedł zbyt pewnie,machnał reka itp. Mastino to jednak pies obronno-strozujacy. Mialam psa tej rasy i był super przyjazny dla ludzi o ile czuł,ze ja ich akceptuje,lecz był bardzo pewny siebie,wszedzie czuł sie jak na swoim terenie. Gdy byłam z nim u znajomych to akceptowal osoby,ktore były z nami w pokoju,ale kolejnych ludzi juz nie chcial wpuscic. I w przypadku Dory mogło byc podobnie. Mastino to nie jest pies dla kazdego. Ludzie czesto chca "zmarszczucha",ale pozniej nie daja rady. Musicie uwazac,tym bardziej,ze to juz dorosła sunia i pewnie nikt nie przykladal sie do jej socjalizacji... Rozne "kwiatki" moga wyjsc z czasem... Sunia jest jeszcze zagubiona,tyle zmian ja spotkało,mam nadzieje,ze trafi na kogos kto da jej szanse:) Oby byli to odpowiedzialni i świadomi swego czynu ludzie.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='pinkmoon']Strasznie mi przykro że tak wyszło. W dodatku taka głupia sytuacja że na dobrą sprawę nie ma kogo obwiniać - ani to wina psa, że zestresowana podróżą zachowała się inaczej niż zwykle, tych ludzi też wyjątkowo bym nie obwiniała - mieli dobre chęci i nadal uważam że to byłby dobry dom dla psa który faktycznie w każdej sytuacji jest łagodną ciapą i nie ma ryzyka że coś odwinie do dziecka. Do tego też dochodzi to, że ślicznotka jest wieeeelka... więc nie dziwię się że wszyscy się przestraszyli, zwłaszcza że dotąd wszyscy mówili im że sunia jest absolutnie łagodna i stuprocentowo sprawdzona do dzieci (żeby nie było - dziewczyny to oczywiście nie jest zarzut do was, że źle ją oceniłyście czy coś - widać po prostu czasem nie można wiedzieć na pewno jak będzie w każdej sytuacji :( )

Żeby się źle nie zrozumieć. Zwykle ludzi którzy oddają psa "bo warczy na dziecko" nie próbując dać mu nawet szansy traktuję tak jak tych którzy oddają psa do schroniska "bo wyjeżdżam za granicę". Nie trzeba nawet komentować. Ale w tym wypadku myślę że to lepiej, że sunia wróciła z wami od razu, a nie że za tydzień czy dwa trzeba by znowu szukać transportu przez pół Polski :(

a, Vega - my też dostaliśmy mandat jak wieźliśmy szczeniaki amstaffki na tymczas jakiś czas temu :diabloti: coś takie to nasze psie szczęście... ;)[/QUOTE]

ja też się cieszę ze nie wyjechaliśmy od razu, wsciekłabym się gdybyśmy byli 2 godziny drogi od nich , a tak dobrze się stało.
też nikogo nie obwiniam. nie jestem zła, stało się i już, nie ma co płakać i już. kto wiedział że się tak zachowa:( była tydzien z ludźmi, dzieci w koło biegały i nic, nie ryzykowalibyśmy. eh

Link to comment
Share on other sites

[quote name='dogusia']Witam Was.
Przeczytalam o perypetiach suni... Mastino na łancuchu...ta rasa nie nadaje sie do mieszkania na zewnatrz. Dziwi mnie to,ze kogos było stac na kupno mastino(nawet bez metryki kosztuje sporo, a poza tym nie jest wcale tak łatwo kupic mastino,nie jest zbyt popularne-na szczescie), a nie stac juz było na porzadna bude i miche z jedzeniem:(
Zastanawialam sie nad ta sytuacja z atakiem na kolege chłopca. Mogło byc tak,ze sunia broniła domu. Kolega miał inny zapach,moze zamiast wejsc pewnie do domu,zawachał sie,lub podszedł zbyt pewnie,machnał reka itp. Mastino to jednak pies obronno-strozujacy. Mialam psa tej rasy i był super przyjazny dla ludzi o ile czuł,ze ja ich akceptuje,lecz był bardzo pewny siebie,wszedzie czył sie jak na swoim terenie. Gdy byłam z nim u znajomych to akceptowal osoby,ktore były z nami w pokoju,ale kolejnych ludzi juz nie chcial wpuscic. I w przypadku Dory mogło byc podobnie. Mastino to nie jest pies dla kazdego. Ludzie czesto chca "zmarszczucha",ale pozniej nie daja rady. Musicie uwazac,tym bardziej,ze to juz dorosła sunia i pewnie nikt nie przykladal sie do jej socjalizacji... Rozne "kwiatki" moga wyjsc z czasem... Sunia jest jeszcze zagubiona,tyle zmian ja spotkało,mam nadzieje,ze trafi na kogos kto da jej szanse:) Oby byli to odpowiedzialni i świadomi swego czynu ludzie.[/QUOTE]

to było tak, że chłopiec popławikał, on już był w domu, Dora go widziała, ale coś się z tym małym poprzekomarzali i tamten chłopiec płakał. wiem że psy różnie się zachowują w takich sytuacjach, czy ona poczuła jego łsabość (choć nie wiem czemu) czy poczuła się właśnie na tyle pewnie i broniła "swojego" cieżko mi teraz mówić.
Wiem że teraz nie damy jej do ludzi z psem i z dziećmi, niestety. Najlepiej gdyby trafiła do domku, nie do bloku. Różnie to może być w bloku, ona domu nie miała.

Link to comment
Share on other sites

Ja bym sie upierała przy taym,ze to był stres zwiazany z podróżą ,dezorientacja,nowe środowisko.Mogła być rozdrażniona ym wszystkim i tak zareagowała.Myslę jednak,że dom bez dzieci byłby dla niej lepszy,bo duzo spokojniejszy,a jej chyba przede wszystkim potrzeba spokoju i relaksu.Nadal trzymam mocno kciuki za malusinkę.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='dogusia']Witam Was.
Przeczytalam o perypetiach suni... Mastino na łancuchu...ta rasa nie nadaje sie do mieszkania na zewnatrz. Dziwi mnie to,ze kogos było stac na kupno mastino(nawet bez metryki kosztuje sporo, a poza tym nie jest wcale tak łatwo kupic mastino,nie jest zbyt popularne-na szczescie), a nie stac juz było na porzadna bude i miche z jedzeniem:(
witaj.....ciężko grzebać w głowach takich "ludzi", może mieli nagły przypływ gotówki i chcieli na wsi poszpanować? napewno nie była to przemyślana decyzja, wiem tez że zaniedbanie psa było ewidentnie wynikiem ich złej woli, a nie jakis wypadków losowych- więc co w głowach takich się kołacze to ja lepiej nie chce wnikać- bo bym koszmary miała....jestem nawet w stanie zrozumiec ze nie każdy musi byc tak psolubny ale to trzeba nie miec poprostu serca i choć odrobiny odpowiedzialności. mam nadzieje ze jakaś sprawidliwość na tym świecie jednak istneije i zapłacą za jej męki. przyznaję, że nei mialam wcześniej do czyneinia z ta rasą, i faktycznie jest specyficzna, pewnie jeszcze duzo się musze o niej dowiedzieć....eh mówisz kwiatki? no ładnego na kwiatka uwaliła nad morzem:) oby nie sypała z nimi z rękawa za często. Co do suni to ona opinią lekarzy jesst bardzo w typie- jest mniejsza, ale bardzo ładne prporcje ma i jak się ją odkąpie, oczka podgoją i podkarmi to bedzie cudo...bo mimo zaniedbania w słoncu błyszczy sie nawet jej ta brudna sierść...az nei chce mi sie uwierzyć to to moje potulne bydlątko moglo sie tak zachować, choć znam ja krótko i z taką pokorą znosiła zabiegi i obśliniała mnie- dzieki dogusia za rady, dobrze by bylo zeby trafiła do mastifiarza, tak jak mówisz suńcia juz duza i niewiadomo co przeżyła...napewno boi się podeisionego tonu, bo np jak mój facet chcial ja troche poszkolic z chodzeniem na smyczy i takim glosniejszym tonem mowil równaj- to ogon na brzuchu od razu podklila- wiec od razu skarcilam chlopa, że psa mit tu stressuje:)....kurcze, zostalam teraz bez auta pare dni, ale jestem na telefonie i kolezanka byla u suni- mowi ze juz z nia lepiej merda ogunem, miche smakolykow dostala....dała nam popalić ale juz sie nei mogę doczekać kiedy zobaczę tego uparciucha.....oby ta historia miala hapy end bo kurcze....moj optymizm troche podupadł, napewno bedziemy szukac domku i ludzi pod katem znajomości tej rasy rownież, mam na
\bgvvv
BHNNNnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnn- to moja kotka tymczaska do was napisala:) uwielbia mi pomagac w pisaniu postów:) sorki za ten przydlugi wpis......5ta rano, nudzę sie:) pozdrawiam was prosze pytajcie wysyłajcie linki z historia suńki

Link to comment
Share on other sites

[quote name='marta9494']Ja bym sie upierała przy taym,ze to był stres zwiazany z podróżą ,dezorientacja,nowe środowisko.Mogła być rozdrażniona ym wszystkim i tak zareagowała.Myslę jednak,że dom bez dzieci byłby dla niej lepszy,bo duzo spokojniejszy,a jej chyba przede wszystkim potrzeba spokoju i relaksu.Nadal trzymam mocno kciuki za malusinkę.[/QUOTE]

hej martulka:) no wlsnie co z tym dzieckiem bylo nie tak? co jej sie ubzduralo?czy ja sprowokowal? vega mowila ze dziwnie sie zachwywala wogole podczas podrozy, obserwowalam psa na spacerach.....i czesto przechodzily dzieciaki i na i widok reagowala super- ożywiala sie, merdala ogonem i biegla w ich strone, też ja głaskały i byla w niebowzięta....no ale fakt jest taki ze ugryść chciala, chyba ze jak dziecko plakalo to wyczula jego stres i zagrozenie i chcila zareagowac.....heh kurde ja za dziecmi tez w sumie nei przepadam jak widze takie co bije w sklepie matke i drze sie w nieboglosy o jakas kolejna zabawke tarzając sie po podłodze...to tez mam mordercze zapędy- nie no żarcik (jak to z zartem troche w nim prawdy) - nie no tak na serio to dobrze ze sie tam nic nie stalo powaznego ani ich psu ani dzieciakowi....bo dopiero byla chryja........pozdrowionka

Link to comment
Share on other sites

[quote name='marta9494']Ja bym sie upierała przy taym,ze to był stres zwiazany z podróżą ,dezorientacja,nowe środowisko.Mogła być rozdrażniona ym wszystkim i tak zareagowała.Myslę jednak,że dom bez dzieci byłby dla niej lepszy,bo duzo spokojniejszy,a jej chyba przede wszystkim potrzeba spokoju i relaksu.Nadal trzymam mocno kciuki za malusinkę.[/QUOTE]

szkoda tylko że nie dali jej szansy ale coz ich sprawa. mysle ze to kwestia kilku dni i pokazania jej kto rzadzi.

Link to comment
Share on other sites

Jezeli tamten chłopiec popłakiwał,to własnie to mogło zirytowac suńke. Psy maja to do siebie,ze bronia swego stada przed tym co im nieznane,dziwne (bo moze to stanowic zagrozenie). Miałam psa,ktory nie znosił małych piszczacych dziewczynek-bo po prostu nie znał takiego zachowania. I u Dory mogło byc podobnie. A moze była drazniona przez dzieci takimi własnie dzwiekami...A własciwie co to oznacza,ze sunia "rzucila" sie na chłopca? Warkneła? Podbiegła i kłapneła paszcza w jego strone? Czy moze złapała go za reke? Chyba ci państwo nie przemysleli do konca jakiego psa chca adoptowac i czego mozna spodziewac sie...Adopcja kazdego dorosłego psa,szczegolnie psa tego typu,wymaga dokladnego rozwazenia,przygotowania a przede wszystkim dłuzszej niz kilka godzin obserwacji... Wiec moze i dobrze,ze Dora wrocila z Wami. Zeby tylko znalazł sie ktos ,kto zna rase i znajdzie miejsce w swoim domu i serduchu dla tej fafluni.

Link to comment
Share on other sites

też mam takie wrażenie, że nie do końca było to przemyślane, ale cóz....
nie widziałam akcji "z rzuceniem się na dziecko" akurat wtedy spaliśmy :( i tak nam pani powiedziała ze sie rzuciala. ale dobzre ze wrocila , a nie trzeba było jechac po nia za tydzień.

[url]http://www.forum.**********/showthread.php?p=1016589#post1016589[/url]
tu jest watekk na molosach gdzie apni opisuje co się wydażyło

Link to comment
Share on other sites

[quote name='dogusia']Jezeli tamten chłopiec popłakiwał,to własnie to mogło zirytowac suńke. Psy maja to do siebie,ze bronia swego stada przed tym co im nieznane,dziwne (bo moze to stanowic zagrozenie). Miałam psa,ktory nie znosił małych piszczacych dziewczynek-bo po prostu nie znał takiego zachowania. I u Dory mogło byc podobnie. A moze była drazniona przez dzieci takimi własnie dzwiekami...A własciwie co to oznacza,ze sunia "rzucila" sie na chłopca? Warkneła? Podbiegła i kłapneła paszcza w jego strone? Czy moze złapała go za reke? Chyba ci państwo nie przemysleli do konca jakiego psa chca adoptowac i czego mozna spodziewac sie...Adopcja kazdego dorosłego psa,szczegolnie psa tego typu,wymaga dokladnego rozwazenia,przygotowania a przede wszystkim dłuzszej niz kilka godzin obserwacji... Wiec moze i dobrze,ze Dora wrocila z Wami. Zeby tylko znalazł sie ktos ,kto zna rase i znajdzie miejsce w swoim domu i serduchu dla tej fafluni.[/QUOTE]

[I][URL="http://www.forum.**********/showthread.php?p=1017460&posted=1#post1017460"]
to jest wpis z molosow od niedoszlej pani ze spostrzeżeniami Pani- nik kukita[/URL]

Uffff.... nareszcie udało nam się zalogować z pełną aktywacją konta.
Witam serdecznie mieliśmy tu zaistnieć już z Dorcią i pokazywać jak kwitnie ,Niestety nie udało się ,bo to my mielśmy stworzyć suńce domek.Choć mamy nadzieję ,że szczęście nas nie opuści (mam tu na myśli zarówno nas jak i Dorcię).Choć adopcja pieska nie udała się to czuję się w obowiązku przekazać forumowiczą zaglądającym na posty o Dorci nasze spostrzerzenia.Mam nadzieję ,ze się przydadzą,
Dorka przyjechała do nas koło południa w poniedziałek ,miała za sobą ciężką ,długą podróż.Wymęczona i otłumaniona lekami uspokajającymi ledwo stała na nogach .Szybko jednak doszła do siebie i się ożywiła[IMG]http://www.forum.**********/images/smilies/veryhappy.gif[/IMG].Gdy ją ujżeliśmy od razu wiedzieliśmy ze z nami zostanie .To przepiękna ,dostojna sunia , pomimo tego co przeszła trzyma się dzielnie i nie ma co się dziwić ,ze zachowała się u nas tak jak się zachowała .Ale do rzeczy i od początku.Poniewarz Dorcia jest wybitnie ciekawa otaczającego ją życia, w pierwszej kolejności zwiedzała wszystkie konty drepcząc tam i spowrotem,otłumaniona lekami uspokajającymi ,które podano jej na drogę i słabiutkim jeszcze wzrokiem czasami wpadała poprostu na ściany[IMG]http://www.forum.**********/images/smilies/veryhappy.gif[/IMG]Ponieważ jest jeszcze w trakcie leczenia trzeba było zakroplić jej oczka , uwielbia wszelkie zabiegi przy sobie a więc całkowicie się nim poddaje bez najmniejszych protestów.Merda przy tym ogonkiem a wzrok ma taki jak by kochała cały świat i chciała to wykrzyczeć.Gdy jej przemili opiekunowie ,którzy razem z nią pokonywali kilometry żeby nam ją przywieść poszli odpocząć Dorka troszkę się uspokoiła i poleżała na swojej nowej kołderce (łobuziara od razu musiałą ją oznaczyć i posmakować[IMG]http://www.forum.**********/images/smilies/veryhappy.gif[/IMG][IMG]http://www.forum.**********/images/smilies/veryhappy.gif[/IMG][IMG]http://www.forum.**********/images/smilies/veryhappy.gif[/IMG])Świetnie reagowała na dzieci chociarz była bardzo ostrorzna ktokolwiek się ruszył z miejsca ona też musiała towarzyszyć.Choć w domu panował spokój żeby jej nie lękać i nie obudzić gości była bardzo poddenerwowana .O dziwo na naszego pieska nie zwracała większej uwagi.Razem jedli na zmianę z mojej ręki i wszystko było wporządku.Gdy po jakiejś godzinie Dorka rzuciła się na naszego psiaka dusząc go całym ciałem i szarpiąc zębami .Trudno było ją od niego oderwać .Zresztą to był drugi atak ostrzejszy bo wcześniej przy wspólnej zabawie a włąściwie na jej koniec przygniotła Lucasa łapą nie na żarty że zapiszczał i uciekł.(zastanawialiśmy się czy Lucas oby przypadkiem nie powiedział jej coś aby przykrego w psim języku ,że tak się zachowała)Po drugim naprawdę poważnym ataku zadzwoniłam do psiary z pytaniem czy zdarzały się z nią tego typu problemy i czy nie lepiej zeby zostali do jutra żeby sprawdzić jej psychikę ale ledwo co odłożyła m słuchawkę ok 5 min Dora rzuciła się na 4 letnie dziecko sąsiadów które stało grzecznie w kuchni czekając na picie .Na szczęście nie zdążyła malca ugryśc bo ją obserwowałam i byłam tuż obok i przewidziałąm jej zamiary bo postawiła ogon w swoim niezadowoleniu.Jedno trzeba przyznać choć trudno było ja odciągnąć od Lucasa i niestety ku naszej rozpaczy przy tej walce pękła jej wcześniej operowana powieka to przy ataku na dziecko nauczona jej kosztowaniem kołderki powiedziałam że nie wolno i delikatnie ja odsunełam i zrozumiała.Wiec nasówa sie takie spostrzerzenie ,ze pies jest posłuszny i do ułożenia ale nie wiadomo co przeżył w zwiazku z tym jej czas adaptacji może być dłuższy .Napewno jest mądrym psem,wrarzliwym i wiele przeszła .Myślę,ze w tym przypadku nie ponosi winy pies a człowiek zarówno poprzedni właściciel jak i my (oddający do adopcji i chcący adoptować).Po tych wydarzeniach doszłam do wniosku ,ze wszyscy chcieliśmy dobrze a wyszło odwrotnie.Jak to czasem psa na śmierć można zagłaskać!!!Dora była po zabiegu sterylizacji i wycięcia 3 powieki w kilka dni po tym wieziona 1300 km wytrzęsiona ,obolała a do tego otłumaniona lekami uspokajającymi .Więc w pełni miała prawo tak się zachować ,tylko czy my mieliśmy????Bardzo ciezko było nam sie z nią rozstawać gdy samochód odjeżdżał tak błagalnie patrzała w moją stronę gdy przy wyjściu ją pogłąskałam,przytuliłam i pocałowałam zamknęła oczka jak by chciała powiedzieć co ja znoowu takiego zrobiłam .Zrobiła kilka kroków za drzwiami i chciała wracać do domu.Jedno jest pewne to mądralka uczy się bardzo szybko.Wychodziła tylko tydzień z Martą na spacery i już zachowuje higenę w domu i pokazuje gdy chce wyjśc na dwór.Naprawdę szybciutko się uczy jest uroczym pieskiem i jeśli tylko przejdzie socjolizację jak to napisała psiara to nasz domek nadal na nią czeka.Mąż codziennie pyta ciekawe co tam u Dorci co z niż zrobili jak jej tam jest zrobił pergole odgradzające ogród ze gdyby wróciła i miała gorsze dni to nie była by zamykana w odosobnieniu czy kojcu ,ale miałaby swój ogródek[IMG]http://www.forum.**********/images/smilies/veryhappy.gif[/IMG][IMG]http://www.forum.**********/images/smilies/veryhappy.gif[/IMG][IMG]http://www.forum.**********/images/smilies/veryhappy.gif[/IMG]Muszę wam powiedzieć ,że to dla nas straszna tragedia pokochaliśmy tą psiiuńcię od pierwszych zdjęć codziennie kontaktując sie z psiarą jak przebiega jej leczenie i czy oby nie cierpi od razu jeszcze jak była u poprzednich właścicieli zadeklarowaliśmy ze ją wezmiemy bez względu na to czy jest w cięży czy nie czy jest wysterylizowana czy nie .Jedynym warunkiem było to żeby mogła przebywać z dziećmi.No i masz ....taka niespodzianka.Ale mam nadzieję,że Dorka znajdzie prawdziwy szczęśliwy domek a jeszcze lepiej żeby po socjolizacji wróciła do nas, bo jeśli ten piesek nie zasługuje na miłośc to już nie wiem kto!!!!!"[/I]

, nie bylam tam osobiście vega coś wspominala ze płakał ale teraz wynika że chyba nie, vega tez tego nie widziala......mam nadzieję ze nie ma tego złego co my na dobre nie wyszlo i że sunia znajdzie w końću kochający dom, dzieci jak dzieci, wiadomo krzyczą płaczą- więc jaka by nie była przyczyna strach jednak teraz jej dać do takiego gwarnego domku, a no letko nie jest, moze to za szybko wszytko było? sunia znosila zabiegi bezproblemowo, i od zabiegu minelo 5-6 dni, więc nie tak ze od razu spod noża żeśmy ja tachały, w lecznicy wiadomo miejsc potrzebuja na zwierzaki po operacjach-kazali brac i kochać....hoteli tu co kot napłakał i drogie i bez pewnosci ze beda jej oczka kropic.....coż, te leki na droge też dla jej dobra zeby zniosla jak najlepiej podróż, moze po nich ta zareagowala?:( eh eh cięzkie życie

Link to comment
Share on other sites

No tak...mogło sie to wszystko nałozyc na siebie i stad taka reakcja. Jednak trzeba pamietac,ze mastino to kawał psa i to z charakterem. Zapoznanie z nowymi ludzmi powinno przebiegac w jak najspokojniejszej atmosferze i bez osob trzecich,tym bardziej dzieci. Jednego tylko nie rozumiem... "[I]nie zdążyła malca ugryśc bo ją obserwowałam i byłam tuż obok przewidziałąm jej zamiary bo postawiła ogon w swoim niezadowoleniu...przy ataku na dziecko powiedziałam że nie wolno i delikatnie ja odsunełam ..." . [/I]To w końcu ten atak to było podniesienie ogona...? Co do akcji z psem,to Dora moze probowac dominowac nad nowymi zwierzakami,ustala swoja pozycje.

Link to comment
Share on other sites

mam takie samo wrażenie....Jeśli Dora na poważnie rzuciła się z zamiarem ugryzienia to ktoś byłby poszkodowany...dla psa(na dodatek suki)mniejszy pies(samiec) i sięgające pod ogon dziecko będzie poniżej hierarchii...nasuwa się pytanie:czy ten dom miał doświadczenie z psami ? już nie mówiac o znajomości rasy i jej cech?

chyba nie...

Link to comment
Share on other sites

[quote name='kobix']mam takie samo wrażenie....Jeśli Dora na poważnie rzuciła się z zamiarem ugryzienia to ktoś byłby poszkodowany...dla psa(na dodatek suki)mniejszy pies(samiec) i sięgające pod ogon dziecko będzie poniżej hierarchii...nasuwa się pytanie:czy ten dom miał doświadczenie z psami ? już nie mówiac o znajomości rasy i jej cech?

chyba nie...[/QUOTE]

pozostawiam to bez komentarza....bo mam wyrzuty sumienia ze naraziliśmy niechcący psa na taką traume, skomentuję to tak "nie słowa się liczą a czyny"

Link to comment
Share on other sites

[quote name='dogusia']No tak...mogło sie to wszystko nałozyc na siebie i stad taka reakcja. Jednak trzeba pamietac,ze mastino to kawał psa i to z charakterem. Zapoznanie z nowymi ludzmi powinno przebiegac w jak najspokojniejszej atmosferze i bez osob trzecich,tym bardziej dzieci. Jednego tylko nie rozumiem... "[I]nie zdążyła malca ugryśc bo ją obserwowałam i byłam tuż obok przewidziałąm jej zamiary bo postawiła ogon w swoim niezadowoleniu...przy ataku na dziecko powiedziałam że nie wolno i delikatnie ja odsunełam ..." . [/I]To w końcu ten atak to było podniesienie ogona...? Co do akcji z psem,to Dora moze probowac dominowac nad nowymi zwierzakami,ustala swoja pozycje.[/QUOTE]
jak by nie było ja ponosze winę za tego psa,powinnam była lepiej sprawdzic domek....................mea culpa:((((

Link to comment
Share on other sites

psiara i vega(bez cyfr bo mam kiepską pamieć:evil_lol:)to nie było pod Waszym adresem,tylko mało klarownego wywodu niedoszłego domu.dzięki Wam Dora jest już prawie zdrowa,nie cierpi bez pomocy wet.to Wy ponosicie trudy opieki nad nią,a ja się tylko wysławiam w klawiaturę:eviltong:

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...