Jump to content
Dogomania

Roczny pies - ucieczki, brak kontaktu, mała motywacja do pracy.


yamayka
 Share

Recommended Posts

Witajcie.
Potrzebuję konsultacji, chociaż teoretycznej :p Pomożecie?
Przyjaciółka ma psa, przybłędę. Trafił do niej skądś w wieku 3 miesięcy, teraz ma blisko rok, kastrowany miesiąc temu. Mieszkają na wsi. Byłam u nich 4 dni i próbowałam zmierzyć się z problemem.

Pies najbardziej przypomina mi husky. Co prawda jest czarny podpalany, ale ma haszczakową wielkość, rodzaj sierści, "wyraz twarzy" no i prawie nie szczeka tylko... pięknie huskowo "gada"! :loveu:

Koleżanka ma problem bo pies ucieka do lasu na długie godziny - zarówno ze spacerów jaki z działki. Przypuszczalnie nęci go zwierzyna (ostatnio przyniósł w zębach... nogę sarny :crazyeye:. Tak, nie pomyliło mi się - nogę sarny. Pewnie znalazł, chyba nie zabił na Boga... Waży 16 kilo. Zamachałam tą racicą przed nosem przyjaciółki żeby się zastanowiła...) I niestety zdąrzył się juz pewnie rozsmakować w wyprawach "łowieckich".
Pies spędzał czas głównie z pozostałymi dwoma psami koleżanki (dwie starsze suki), głównie na dworze. Był niby uczony "siad", "leżeć" i "do mnie" ale to co prezentuje powinien umieć w wieku 3 miesięcy.
W domu pies spokojny (dla mnie nawet za spokojny, wręcz wycofany), głównie śpi. Nie inicjuje kontaktu (jest odsyłany "na miejsce" non stop przez męża Zuzki, ale to odrębny temat...), nikt się z nim nie bawi. Wrażliwy, serdeczny, zrównoważony, inteligentny, pozbawiony agresji, uległy ale nie bojaźliwy.
Na pierwszy rzut oka - fajny piesek (zależy co kto lubi, dla mnie za spokojny :evil_lol: )

Napaliłam się na pracę z nim i wzięłam go na lince do ogrodu. Parówka w kieszeniach, sznurek, piłeczki... No i nauczył mnie pies pokory... :evil_lol: Po pierwsze - nie umie się bawić! Szarpanie? A o co chodzi? Pobiec za zabawką ? A po co?No, ale ewentualnie... Do tego jest niejadkiem totalnym! Parówka, kurczak, ser... Wszystko od niechcenia brane do pyska mimo ze na głodniaka. Czego ja nie robiłam! Spociłam się jak mysz. Uciekająca zabawka, rzucanie smaczków, piski, bieganie, uciekanie, tarmoszenie... Chyba tylko na rzęsach nie chodziłam żeby zainteresować sobą psa. Pies -zero pobudzenia... Lekkie zainteresowanie, jakby z grzeczności. Wolał lizać śnieg... :shake: Nigdy nie widziałam psa tak niezainteresowanego człowiekiem. Zrozumiałam ze teoria a praktyka dalekie są od siebie...

Na spacerze:
Pies w ogóle nie interesuje się człowiekiem. W ogóle nie szuka kontaktu. Nie potrzebuje człowieka. Zuzka wychodzi zawsze z 3 psami na raz. Partnerami są psy, nie człowiek. Z psem umie nawet przeciągać się patykiem. Piesek biegnie daleko z przodu. Daje się odwołać w 60 %. Przywołanie ogólnie spalone. Bardzo często oddala się do lasu i przepada. Kiedy schowałyśmy się psom byłam w szoku - obejrzały się po czym spokojnie pokłusowały same dalej... :shake:
Podjęłam się próby diagnozy: pies nie nauczony współpracy i zabawy z człowiekiem, znudzony jego nieciekawym towarzystwem, partnerstwa nauczył się tylko z psami. Nie miał okazji przekonać się ze warto uznać człowieka za przewodnika. Zwyczajnie go nie potrzebuje. Ma swoje ważne sprawy - w lesie. Do tego nie jest łakomy co nie ułatwia nauki. Piłka to dla niego niepotrzebny wynalazek.

A "plan naprawczy"? Dobrze kombinowałam przez 3 dni?

1. Nie dać mu już nigdy uciec. Ma nie wychodzić do ogrodu bez nadzoru.
2. Na spacerze zawsze na lince.
3. Powinien wychodzić na spacery bez innych psów (przynajmniej na razie) - tylko on i człowiek.
4. Narzucałam mu kierunek spaceru, dużo zmian trasy. Kiedy wyglądał jakby chciał sie wybrać "w las" było zdecydowane "Nie!", nakierowanie linką na siebie, zmiana kierunku i wygłupy lub szkolenie posłuszeństwa entuzjastycznie nagradzane.
5. Na spacerach starałam się nie być nudna - powygłupiałam się z nim, biegałam (niech goni człowieka), pokazywałam mu coś ciekawego w krzakach, szukałam z nim ukrytych smakołyków...
6. Robiłam krótkie momenty chodzenia przy nodze na skróconej lince, żeby pies szedł ze mną "łeb w łeb" - to wolniej to szybciej, zatrzymywanie się. Lekkie korekty obrożą, a kiedy pies wyrównywał swoje tempo z moim na luźnej lince - wielkie "suuuper!"
7. Od nowa przywołanie - na gwizdek.
8. Nagradzałam każde inicjowanie kontaktu i najlżejsze zaangażowanie w naukę. Ale zaangażowanie tego psa jest minimalne...

Ale tu pytanie - JAK TEGO PSA NAGRADZAĆ ??? Jak dać mu motywację na tyle silną by nabrał zapały do "roboty", by przede wszystkim móc zaoferować mu coś NAPRAWDE atrakcyjnego? Jak pisałam pies ma "długie zęby" na żarcie, a na zabawkę nie reaguje wcale lub słabo. Na nagradzanie radosnym kontaktem socjalnym reaguje nieźle, ale to nie jest chyba wystarczająca motywacja...
Spalić miskę? Nie poddawać się w nakręcaniu na zabawkę? Myślę że teraz nic nie jest w stanie przebić przyjemności "polowania" w lesie...
Jak pracuje się ze zbyt "spokojnymi" psami, pełnymi rezerwy, które mają człowieka w nosie, nie są łakome i nie bawią się??? Czy da się nauczyć rocznego psa radości ze współpracy z człowiekiem?

Link to comment
Share on other sites

Po co? Skoro i tak nikt z opiekunow nie doceni pracy, nie bedzie tego kontynuowal.
Jedyne, co mozna zrobic, to uswiadomic wlascicielom psa, ze:
[URL]http://www.dogomania.pl/threads/103216-MyA-liwy-zabiA-mi-psa[/URL]
ze robia i psu i okolicznym zwierzetom krzywde dopuszczajac do takich sytuacji... :(
Ze w efekcie moze sie skonczyc na sporych kosztach leczenia, madatach czy wrecz sprawie w sadzie za szkody wyrzadzone niedopilnowaniem.
Co do pracy, wszystko sie da zrobic (pare rzeczy w planie bym zmodyfikowala), ale podstawa sa checi i systematyczna praca stalych opiekunow, nie osoby postronnej, wpadajacej co jakis czas na chwile.

Link to comment
Share on other sites

Ten pies prowadzi tryb zycia,ktory go bardzo satysfakcjonuje(mam na mysli poza domem).Sprawdzalas go na jego terenie,gdzie czuje sie pewnie,zna wszystkie katy i tak jak napisalas,zdaje sie niczego wiecej nie potrzebowac.Trzeba bylo zapakowac go w samochod i sprobowac w jakims nieznanym mu miejscu.W zaleznosci od charakteru,moglby sie zajac eksploracja otoczenia,albo poczuc sie mniej pewnie i zaczac zwracac uwage na przewodnika.
Sarna jest niezbyt wytrzymalym krotkodystansowcem,takze nawet nieduzy pies moze ja zagonic na smierc.Jesli w tym zasmakowal,to ciezka sprawa,biorac pod uwage podejscie wlascicieli.
Idzie wiosna,zwierzeta lesne beda mialy potomstwo...Taki pies moze narobic duzo szkod w lesie i skonczyc zastrzelony.
pzdr

Link to comment
Share on other sites

yamayka-moim zadniem zabrałaś się bardzo mądrze do roboty jednak problemem jest jak zresztą zauważyły przedmówczynie -brak podatnego gruntu u wlaścicieli. Ten pies ma małą lub wręcz nie ma motywacji do pracy z człowiekiem on się już sam nagrodził: ucieczką i polowaniem- i to jest dla niego priorytet!!Takiego psa trudno odkręcic choc nie jest to niemożliwe. Twoj system pracy jest ok i tego można się trzymac ale jeśli pies choc raz znów ucieknie to wszystko przepadnie...jest prawdopodobne że upolowal tę sarnę-znam wiele psów w tym husky, które były w stanie przytaszczyc do domu 40kg barana, sarenkę, zające. Pcha je do tego instynkt-praca powinna polegać na stłumieniu instynktow. Taki pies potrzebuje oczywiście najzwyklejszej nauki bezwglednego posłuszeństawa( jest to też*istoitne u psow lękliwych lub agresywnych) i konsekwencji w wymaganiach. Nie chcę cię martwic ale jeśli właściciele nie podejmą współpracy pies nauczy się nowszem kilku sztuczek i to raczej przy tobie będzie wykonywać a wogóle pozostanie sobą czyli psem uciekająco-polującym
taki pies wymaga czasu - i nie jest to kilka dni-to są miesiące wręcz lata ciągłej nauki i przypominania...

ps. roczny pies to dojrzewająca zbuntowana jednostka, prównaj to sobie z 20letnim facetem, trzeba mieć niezlą charyzmę , żeby takiego zatrzymac;-))

Link to comment
Share on other sites

[quote name='le bon']e. Pcha je do tego instynkt-praca powinna polegać na stłumieniu instynktow. Taki pies potrzebuje oczywiście najzwyklejszej nauki bezwglednego posłuszeństawa( jest to też*istoitne u psow lękliwych lub agresywnych) i konsekwencji w wymaganiach. [/QUOTE]
Le bon, juz kots wspominal, ze niektorzy powinni miec brak dostepu do pisania na niektorych dzialach :roll:.
Od kiedy to praca z psem polega na stlumieniu instynktow :crazyeye::diabloti:? Owszem, jak chce sie takiego jalowego autystyka, bez kontaktu, robiacego, co chce, to moze i tak... Nie wiem, nie probowalam :eviltong:.
I usmialabym sie, widzac Cie pryz pracy z takim psem... nad tym BEZWZGLEDNYM posluszenstwem.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='karjo2']Le bon, juz kots wspominal, ze niektorzy powinni miec brak dostepu do pisania na niektorych dzialach :roll:.
Od kiedy to praca z psem polega na stlumieniu instynktow :crazyeye::diabloti:? Owszem, jak chce sie takiego jalowego autystyka, bez kontaktu, robiacego, co chce, to moze i tak... Nie wiem, nie probowalam :eviltong:.
I usmialabym sie, widzac Cie pryz pracy z takim psem... nad tym BEZWZGLEDNYM posluszenstwem.[/QUOTE]

karjo więc co radzisz?
bo jeżeli nie praca nad stłumieniem instynktu ucieczki to co?
nie bardzo rzoumiem też dlaczego nauka posłuszeństawa jest w tym przypadku wg ciebie nie na miejscu
poproszę o konkretne argumenty zanim kolejny raz mi napiszesz że nie powinnam zabierać głosu

Link to comment
Share on other sites

Dzięki za odzew.
Tak, wiem, że z tym psem muszą pracować właściciele, i to z dużym zaangażowaniem. Sądzę że nie starczy woli, czasu, wiedzy i wyczucia. Ciężko się z nim pracuje, choć dla mnie byłoby to wyzwanie. Ale ja po prostu chciałam zrobić taką analizę przypadku ;)
Nie wiem czy ten pies faktycznie nie skończy zastrzelony...

Link to comment
Share on other sites

[QUOTE]bo jeżeli nie praca nad stłumieniem instynktu ucieczki to co? [/QUOTE]

Instynkt ucieczki to uciekanie w odpowiedzi na zblizajace sie zagrozenie,a nie wymykanie sie z podworka.Tutaj mamy inteligentnego psa z instynktem lowieckim,a skoro nikt mu nie zapewnia wrazen,szuka ich sobie sam.
Z tego co wiem,lepsze efekty daje przekierowywanie instynktow niz wygaszanie.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

Pozwolę sobie odświeżyć temat, gdyż mam bardzo podobny problem... Mam 3 letnią pinczerkę średnią, wysterylizowaną (więc odpadają ucieczki w cieczkowym okresie). Od samego początku kontakt z człowiekiem był ok, pod warunkiem, że był w domu, poza domem są ptaki, koty, wiewiórki, jeże i inne zwierzęta, które są o wiele ciekawsze. Do tego dochodzi lęk przed psami i niestety właściciele psów, którzy nie rozumieją, że moja suka nie koniecznie chce bawić się z ich przyjaźnie nastawionym goldenem, onkiem czy czymkolwiek innym (jedyne psy jakie akceptuje, to mniej więcej jej gabarytów. Małe omija, przed dużymi ucieka na tyle na ile smycz jej pozwala).

Próbowałam nagradzania w przeróżny sposób, smakołyki wszelkiej maści, zabawka, ja (psica najchętniej bawi się w "walkę" bez użycia zabawek i to również próbowałam wykorzystywać do nagradzania, niestety z marnym skutkiem, jak wszystko). Czasem udaje się skupiać ją na człowieku, ale gdy tylko zobaczy/wyczuje jakieś zwierze całe skupienie znika i człowiek to tylko takie coś co trzyma smycz i uniemożliwia pogonienie zwierzyny. Przykładowa sytuacja (wtedy mała miała mniej więcej rok) - tor agilitowy, próby nakręcenia psa na pracę, chodzenie po kładce ułożonej na ziemi, prowadzenie psa za ręką i inne tego typu podstawy. Pies bardzo ładnie skupiony (na kabanosie), po czym w połowie kładki pies zwiewa i leci przed siebie. Co się okazało? nad torem ptak jakiś przeleciał a mała postanowiła na niego zapolować. I tak jest non-stop. Jak nie ptak to wiewiórka, jak nie wiewiórka, to kot, a jak już nie ma nic na co można zapolować to podbiega pies, przed którym mała zaczyna panicznie uciekać.

Do tego dochodzi pilnowanie domu - pies nie wpuszcza nikogo obcego, trzeba ją zamykać w innym pomieszczeniu bądź trzymać na smyczy.

Konsultowałam się z behawiorystą (głównie pod kątem tego pilnowania domu), co usłyszałam?
-zmęczyć psa, zapewnić mu więcej aktywności fizycznej
-podporządkować komendom
-wypracować zabawkę

Pies po całodniowym chodzeniu po górach bez smyczy (a więc bardziej bieganiu niż chodzeniu) nadal interesuje się wszystkim dookoła, a gdy przychodzi do domu to pomimo zmęczenia go broni. Podporządkowanie psa komendom moim zdaniem jest niemożliwe, dopóki nie dysponuje się czymś na tyle atrakcyjnym dla psa, żeby odciągnęło go od wszystkiego innego. Wypracowanie zabawki - próbowałam, niestety bez żadnego efektu, pies nie jest praktycznie wcale nią zainteresowany :/

Jak macie jakiś pomysł jak pracować z takim psem to bardzo chętnie wypróbuję, gdyż ja się chyba wypaliłam, a mój własny pies przerósł mnie. Może pomysł co może być dla psa na tyle atrakcyjne, żeby odciągnąć go od zwierzyny?

Link to comment
Share on other sites

Obroża elektryczna.Na psa z zakodowanym instynktem pogoni nie działa nic innego.Mój pies 3-4lata swojego życia robił co chciał ,potem trafił do mnie i zaczął ganiać wszystko próbowałem linką ,kolcami ,smaczkami i dupa wołowa.Miarka się przebrała kiedy przyniósł mi kota pod nogi martwego kota.Dostał w prezencie Obroże elektryczną i problem nie istnieje.Owszem baaardzo chce gonić ,ale wie czym to grozi.A OE używaliśmy jakieś 2tyg. był karcony za każdą chęć gonienia i nagradzany za jej zaniechanie. I uważam ,że mam teraz super grzecznego pieska.

Link to comment
Share on other sites

OE zostawię jako ostateczność, a na razie będę szukać sposobu na wyeliminowanie przyczyny, a nie zachowania samego w sobie, bo to zawsze przynosi o wiele lepsze skutki. Może ma ktoś namiary na dobrego szkoleniowca/behawiorystę, który ma doświadczenie w pracy z tego typu psami? Najlepiej okolice Krakowa.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...